Chociaż pomysł budowy samobieżnej artylerii zrodził się wraz z pierwszymi czołgami, w okresie międzywojennym nie interesowano się tego typu pojazdami. Dopiero na początku II wojny światowej wraz z intensyfikacją działań manewrowych kolejne armie zaczęły zamawiać tego typu konstrukcje. Pierwszą brytyjską samobieżną haubicoarmatą był skonstruowany w 1942 roku Bishop.

Na początku II wojny światowej brytyjska armia, podobnie zresztą jak większość ówczesnych armii posiadała jedynie holowaną artylerię.  W związku z tym wraz z intensyfikacją działań bojowych w Afryce Północnej, oddziały prowadzące działania manewrowe szybko zaczęły cierpieć na brak odpowiedniego wsparcia artyleryjskie. Starcia toczono na dużych otwartych przestrzeniach, przez co artyleria holowana nie tylko musiała często zmieniać pozycje (co w przypadku tego typu artylerii zajmuje sporo czas), ale była również narażona na ostrzał przeciwnika na szybko zmieniającym się froncie.

Bishop

Bishop

Ten sam problem zauważyli również Niemcy, którzy w przeciwieństwie do Brytyjczyków mieli już w tym czasie pierwsze doświadczenia z budową samobieżnych haubic, które zaczęto wykorzystywać także w Afryce. Brytyjscy wojskowi oficjalnie wyrazili potrzebę zaprojektowania samobieżnej artylerii w czerwcu 1941 roku. Zamówienie na projekt takie pojazdu złożono w zakładach Birmingham Railway Carriage and Wagon Company.

Aby maksymalnie przyśpieszyć prace nad pojazdem, jako bazę wybrano sprawdzone podwozie czołgu Valentine. Były one cały czas produkowane, ale ze względu na niską prędkość ich przydatność na froncie, zwłaszcza w Afryce Północnej nie była zbyt duża. Nie było to jednak wadą w przypadku artylerii samobieżnej, która wystarczało, że była mobilna. Pierwszy prototyp nowego pojazdu oznaczonego oficjalnie jako Ordnance QF 25-pdr on Carrier Valentine 25-pdr Mk 1 ukończono już w sierpniu 1941 roku, a próby zakończono w listopadzie.

Bishop

Bishop

Pojazd spełniał oczekiwania wojskowych, ale miał sporo wad, z których tylko część wyeliminowano na etapie prób. Największą z nich był małe kąty podniesienia lufy, które ograniczały zasięg haubicy o połowę w porównaniu do wersji holowanej. Kolejną wadą była dosyć siermiężna konstrukcja nadbudówki, w której zamontowano haubicę, oraz stosunkowo cienki pancerz, co przy bardzo wysokiej sylwetce narażało załogę. Z drugiej strony oddziały na froncie pilnie potrzebowały jakiegokolwiek wsparcia artyleryjskie, przez co wad tych nie było kiedy usunąć.

Bishop – pojazd miał 5,56 m długości, 2,77 m szerokości i 3 m wysokości oraz masę 17,5 tony. Napęd stanowił silnik diesla AEC A190 o mocy 131 KM, zapewniający prędkość maksymalną 24 km/h i zasięg 145 km. Opancerzenie miało grubość 8-60 mm na kadłubie oraz 13-51 mm na nadbudówce. Uzbrojenie składało się z haubicy QF 25 pdr kalibru 87,6 mm oraz karabinu maszynowego Bren. Załoga liczyła 4 osoby.

Bishop

Bishop

Początkowo zamówiono 100 wozów, z opcją na kolejnych 200. Zanim jednak pierwsze Bishopy, jak w skrócie je nazwano (Bishop – ang. biskup, wszystkie kolejne brytyjskie samobieżne haubice i haubicoarmaty otrzymywały nazwy związane z kościołem) trafiły na front, brytyjscy wojskowi zapoznali się z amerykańskim działem samobieżnym M7 105 mm SP howitzer, które znacząco przewyższało brytyjską konstrukcję pod wieloma względami. Tym samym przyjęto je na uzbrojenie, jako podstawowe samobieżne haubice brytyjskiej armii, co pociągnęło za sobą rezygnację z budowy 200 kolejnych Bishopów. Ze względu na trudną sytuację na froncie, zmieniono jednak decyzję i oprócz już zamówionych 100 pojazdów, domówiono 50 kolejnych wozów.

Bishop

Bishop

Żołnierze nie byli do końca zadowoleni z możliwości otrzymanych pojazdów, ale mimo to intensywnie je wykorzystywali przez całą kampanię w Północnej Afryce. Jednym z sposobów radzenia sobie z niewielkim zasięgiem haubicy było budowanie stanowisk artyleryjskich z niewielkim nasypem, na który pojazd wjeżdżał, uzyskując lepsze kąty ostrzału. Bardzo szybko do oddziałów korzystających z Bishopów dotarły amerykańskie M7, które wykorzystywano równolegle.

Bishopy wykorzystywano aż do zakończenia walk w Afryce Północnej. Następnie pojazdy, które przetrwały walki zostały oddelegowane w większości do oddziałów szkoleniowych, które następnie trafiły do Włoch. Podobnie jak inne pojazdy oparte na podwoziu czołgu Valentine, również i Bishopy z czasem zaczęto wycofywać z eksploatacji.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.