W miejscowości Ashwaubenon w stanie Wisconsin w USA znajduje się wyjątkowe muzeum kolejnictwa National Railroad Museum. Niepozorny obiekt tuż nad brzegiem rzeki, dobrze widoczny z drogi stanowej powstał w 1956 roku i od początku swojego istnienia wspierany był przez amerykańskie władze. Dzięki temu w kolekcji muzeum znalazło się wiele unikatowych lokomotyw, parowozów oraz wagonów.

Muzeum powstało w 1956 roku z inicjatywy kilku lokalnych biznesmenów, którzy pozyskali dodatkowo wsparcie Kongresu. Za sprawą decyzji władz początkowo skromny projekt nazwany Steam Locomotive Committee mający na celu zachowanie wielu unikatowych i ciekawych parowozów wycofywanych z eksploatacji doprowadził do powstania oficjalnego, narodowego muzeum.

National Railroad Museum (fot. Michał Banach)
National Railroad Museum (fot. Michał Banach)

W ciągu kolejnych lat kolekcja muzeum zaczęła się szybko powiększać o często bardzo unikatowe eksponaty. Wśród pozyskanych pociągów, znalazły się takie perełki jak GM Aerotrain, Union Pacific Series 4000 BiG Boy czy też LNER Class A4 No. 60008 Dwight D Eisenhower. Ponadto zarówno w zamkniętej i klimatyzowanej hali jak i pod dachem drugiego budynku znajduje się wiele innych, typowych amerykańskich parowozów, wagonów i lokomotyw różnego rodzaju.

Cała kolekcja podzielona jest na kilka części. Największe wrażenie robi klimatyzowana hala w której znajdują się najcenniejsze i najlepiej zachowane eksponaty. Dzięki swoim rozmiarom, umożliwia ona obejrzenie eksponatów prawie z każdej strony. Zachowane w tym miejscu pociągi są w pięknym stanie, ale nie są sprawne. Z racji tego, że blisko siebie stoją parowozy LNER Class A4 i Big Boy, a zaraz obok Lokomotywa PRR GG1, można świetnie porównać ich rozmiar.

National Railroad Museum (fot. Michał Banach)
National Railroad Museum (fot. Michał Banach)

Największa część eksponatów znajduje się w hali obok, która nie jest całkowicie zamknięta, ale zapewnia osłonę znajdującym się w środku pociągom. Wśród nich znajduje się GM Aerotrain, który czeka jednak na remont, ponieważ jest w kiepskim stanie i wyraźnie potrzebuje gruntownej naprawy (chociaż i tak trzyma się o wiele lepiej niż wiele pociągów znajdujących się pod chmurką). Ponadto kilka wagonów i lokomotyw znajduje się na torach obok hal oraz za nią. Ciekawostką jest lokomotywa ALCO RSD-1 wypożyczona od amerykańskiej armii jako eksponat. Ze względu na swój status prawny, muzeum nie może tak po prostu poddać jej remontowi, chociaż bardzo by chciało. Dlatego lokomotywa stoi i niszczeje – prawdopodobnie jest w najgorszym stanie ze wszystkich eksponatów. W muzeum działa kilkuset ochotników, którzy pomagają nie tylko w obsłudze obiektu, ale również w naprawach i remontach eksponatów.

Muzeum posiada również własne torowisko, biegnące wokół całego kompleksu. Nie jest ono bardzo długie, ale wystarcza do zorganizowania przejazdów edukacyjnych. Najczęściej obsługiwane jest przez lokomotywy dieslowskie, ale czasami na tory wytaczany jest parowóz Sumter & Choctaw Railway  2-8-2, który… nie ma sprawnego kotła. Zamiast tego, w tendrze umieszczono silnik diesla, który napędza lokomotywę.

Sumter & Choctaw RR 2-8-2 No. 102 (fot. Michał Banach)
Sumter & Choctaw RR 2-8-2 No. 102 (fot. Michał Banach)

National Railroad Museum to ciekawe muzeum, które znajduje się jednak mocno na uboczu. Z samego Chicago do muzeum jedzie się 3 godziny, a do pokonania jest ponad 300 km. Green Bay, w granicach którego znajduje się muzeum również nie jest miastem przyciągającym wielu turystów. W związku z tym rocznie muzeum to przyciąga około 100 000 odwiedzających, głównie przy okazji organizowanych wydarzeń i imprez. Jest to podobna skala jak w przypadku niektórych polskich muzeów, co w przypadku Stanów Zjednoczonych może dziwić. Jeśli jednak znajdziecie się kiedyś w okolicach Chicago, Milwaukee albo Oshkosh, warto zboczyć z trasy i do niego zajrzeć.

Wspieraj SmartAge.pl na Patronite
Udostępnij.