Oto niezwykła gra strategiczna prosto zza wschodniej granicy. Będzie to króciutka recenzja krótkiej gry, która jednak zaskakuje grywalnością.

Kijowskie studio GAME LABS jest bardzo tajemnicze – jedynym, co możemy wyczytać z ich strony jest to, że pracowali nad wieloma udanymi tytułami, między innymi World of Tanks, Metrem, czy S.T.A.L.K.E.R.-em. Doświadczenie w tworzeniu więc mają. A widać to już po kilku minutach gry.

 

Pomysł nie zaskakuje – wszystko mówi nam podtytuł. Jesteśmy postawieni w roli dowódcy armii jednej (wybranej) ze stron wojny secesyjnej, czyli Unii lub Konfederacji. Musimy wygrać największą i najbardziej krwawą z kilkuletnich, bratobójczych bitew – o Gettysburg, w której straty i liczba rannych sięgnęły niemal 25% (Unia) i ponad 35% (Konfederacja). Podręczniki mówią nam, że wojska Konfederacji pod dowództwem Generała Lee zostały pokonane przez Armię Potomaku Generała Meade’a, ale my możemy napisać naszą własną wersję wydarzeń. Kto wie, być może w naszym wydaniu to właśnie Lee będzie tryumfował?

Właściwie o grze nie można wiele napisać – jej interfejs jest bardzo intuicyjny. Steruje się właściwie tylko myszką, choć dostępne są też skróty klawiszowe, a wszystko jest dokładnie opisane w instrukcji pojawiającej się przed bitwą. Zasady są proste: przemieszczamy wojska, podzielone na korpusy, których liczebność może się znacznie różnić. Oprócz piechoty, podzielonej na strzelców oraz , mamy do dyspozycji także oddziały kawalerii oraz baterie dział, a także gwardie generalskie, których obecność dodaje otuchy pobliskim jednostkom.

Wszystko przypomina nieco serię Total War, choć narzędzia dowodzenia nie są aż tak zaawansowane, o grafice nie wspominając (ma jednak swój urok): wojska możemy grupować, przemieszczać, kazać bronić pozycji. Każda jednostka, oprócz podanej liczby pokonanych wrogów, posiada kilka swoich wartości:

  • morale – tego strategom nie trzeba chyba tłumaczyć; wpływ na to ma wiele zmiennych czynników, w tym obecność jakiegoś wysokiego rangą oficera, jakość zapewnionej osłony, czy stopień wypoczęcia;
  • kondycję – to także prosta statystyka, oznacza zmęczenie żołnierzy; im mniej punktów procentowych w tym miejscu, tym gorzej będą strzelać i walczyć nasi podopieczni;
  • osłonę – stopień, w jakim żołnierze są ukryci za naturalnymi przeszkodami i budynkami (na przykład las lub stodoła);
  • przeładowanie – gotowość do strzału; w przypadku artylerii, wartość musi wynosić 100%, aby oddać strzał, a w przypadku piechoty – procent żołnierzy oczekujących na rozkaz.

Zatrzymajmy się na chwilę przy morale – mogłoby się wydawać, że produkcja indie nie będzie potrafiła dobrze oddać jego wagi na polu bitwy. Łatwo jednak oczywistą wiedzę, kiedy nasz półtoratysięczny oddział ucieknie przed setką kawalerii wroga, ponieważ “jakoś nam się zapomniało”, że byli pod ostrzałem artyleryjskim przez kilka minut, a my kazaliśmy im stać w szczerym polu. Kiedy koledze obok kula urywa nogę, a przed nosem mamy szarżujący szereg jeźdźców, gwarantuję, że bitny nastrój szybko opuści największego cwaniaka.

Ultimate General: Gettysburg jest z jednej strony niesamowicie prosta, a z drugiej – niezwykle wciągająca. Można po kolei rozgrywać bitwę na wiele sposobów, na jednym z dziewięciu poziomów trudności, Unią lub Konfederacją. Prostota możliwości, jakie prezentują jednostki, jest na początku nieco irytująca, jednak patrząc z innego punktu widzenia – genialna. W końcu, gdy musimy rozumować taktycznie, myśleć o konsekwencji swoich działań i ważyć ryzyko, początkowo banalne problemy przybiorą nieciekawy dla nas obrót, jeżeli pozostawimy je samym sobie. Mapa jest spora i odkryta tylko tam, gdzie sięgają wzrokiem nasze jednostki, więc możliwości flankowania, czy nagłych manewrów są spore. To jednak działa w dwie strony – nawet, gdy zdolności AI ustawimy na minimalnym pułapie, nie można liczyć na całkowitą ignorancję i błędy przeciwnika. Sztuczna inteligencja jest solidnym elementem tej gry, a powiedzmy szczerze, że bez niej całość mocno by ucierpiała. Mamy jednak dostępny multiplayer, który wyzwanie stawia na całkiem nowym poziomie trudności.

Jeżeli ktoś nastawia się, że zobaczy grę powalającą oprawą wizualną, to się grubo myli. Jest ona sprowadzona do niezbędnego minimum, ale nie poczytuję tego jako wady gry – od zawsze mówię, że lepiej nie zabierać się za coś, niż zrobić to źle. Gettysburg postawiono jednak na silniku Unity, który daje duże możliwości. Podobnie jest w kwestii audio – są wystrzały, wybuchy, słychać szczęk bagnetów i szabel w walce oraz doboszy, wybijających maszerującym żołnierzom rytm. Znajdzie się nawet i muzyka, jednak, podobnie, jak w przypadku grafiki, jest bez szału. Ciekawa, nie przesadzona i nie postawiona na pierwszym miejscu. Postawiono na grywalność, nie na wygląd i bardzo mnie to cieszy.

Grę można podsumować niezwykle prosto: zwracaj uwagę na stan wojsk, nie daj się oflankować, zastosuj dobre manewry, odpowiednio korzystaj z potęgi artylerii, a przede wszystkim dobrze szacuj czas przybycia posiłków, a wygrasz. Być może, bo AI potrafi nieźle zaskoczyć.

 

Strona gry

Strona Steam

Strona studia

Fanpage na FB

7.4
  • Oprawa graficzna 5,5
  • Oprawa audio 6,5
  • Grywalność 9
  • Cena/jakość 8
  • Pozostałe wrażenia 9
  • Ocena użytkowników (2 głosów) 9.6
Podziel się.

O autorze

Andrzej Mazuruk

Parafrazując klasyka, "urodziłem się, aby żyć", co z niemałą chęcią robię i staram się coś przy tej okazji zrobić/napisać/wynieść - niepotrzebne skreślić. Przy okazji pisania, kawę, herbatę oraz wszelkie przekąski zużywam w ilościach iście hurtowych i tempie, jakiego nie powstydziłby się sam Usain Bolt. W niewyjaśnionych okolicznościach nabyłem także tajemną umiejętność generowania losowych błędów i awarii we wszelkiej maści urządzeniach elektronicznych. Ulubiony cytat? "Nie wierz we wszystko, co napiszą w internecie" (~Abraham Lincoln).