Technika idzie do przodu. Budujemy coraz większe i lepsze statki, a po morzach i oceanach pływa ponad 100 000 różnych statków (dane z 2012 roku). Rocznie setki nowych jednostek trafia do eksploatacji, ale również wiele starszych statków jest wycofywanych i złomowanych. I tak jak potrafimy coraz szybciej i lepiej budować nowe okręty, tak technika ich złomowania i rozbierania… na pewno nie pasuje do XXI wieku.

Złomowanie statków – krótka historia

Od czasu, gdy statki zaczęto budować z żelaza i stali, całkowicie zmienił się proces ich likwidacji. O ile drewniane jednostki można było nawet spalić po usunięciu wartościowych elementów, o tyle stalowe monstra były już problematyczne. Statki trzeba było zacząć rozbierać fragment po fragmencie ponieważ materiały z których je wykonano, można było wykorzystać dalej.

Aż do lat 70. złomowanie statków odbywało się w bardzo wielu miejscach na świecie. Stocznie złomowe były popularnym i dosyć dochodowym biznesem. Z czasem jednak wraz z rosnącym poziomem życia mieszkańców Europy i Ameryki złomowanie statków stało się znacznie trudniejsze. Nowe wymogi bezpieczeństwa, kwestie ochrony środowiska i po prostu standardy pracy sprawiły, że utylizacja okrętów stała się zbyt droga w porównaniu do zysków jakie można było osiągnąć z sprzedaży odzyskanych materiałów.

Stocznia złomowa w Alang (fot. Archie Leeming/Flickr)

Stocznia złomowa w Alang (fot. Archie Leeming/Flickr)

Gdy na starym i nowym kontynencie przemysł złomowy zaczął się zmniejszać, ktoś musiał przejąć ten rynek, wielki rynek. Wybór był prosty – Azja i Afryka. Zwłaszcza w Azji, w Indiach i Bangladeszu, gdzie koszty życia i pracy były (i są nadal) bardzo niskie, przemysł ten mógł odzyskać swoją potęgę. Tania siła robocza i brak poszanowania zasad bezpieczeństwa sprawiły, że armatorzy z całego świata z radością rzucili się na nowy rynek z swoimi starymi, zdezelowanymi i zardzewiałymi statkami. Równocześnie dziesiątki tysięcy ubogich mieszkańców tych państw rzuciło się do pracy, by zarobić chociaż kilka dolarów.

Współcześnie na świecie istnieje kilkanaście dużych stoczni złomowych, które specjalizują się w likwidacji starych jednostek pływających. Wyróżnia je przede wszystkim brak poszanowania jakichkolwiek zasad bezpieczeństwa, straszne warunki pracy, bardzo niskie płace i wręcz upiorny klimat miejsc, w których się znajdują. Z jednej strony zdjęcia umierających na plażach stalowych kolosów są wręcz niesamowite, z drugiej strony stoi za tym potężny, niebezpieczny i wręcz brutalny przemysł, mający gdzieś życie ludzi.

Oczywiście słowo “stocznia” w tym miejscu ma też specyficzne znaczenie, ale o tym przekonacie się czytając dalej.

SS Aquarama podczas złomowania w stoczni Aliaga w Turcji

SS Aquarama podczas złomowania w stoczni Aliaga w Turcji

1 2 3 4 5
Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.