Są 2 rodzaje samolotów: myśliwce i cele. Stare powiedzenie pilotów myśliwskich ma w sobie wiele prawdy. Od czasów pierwszej wojny światowej, kiedy po raz pierwszy zaczęto wykorzystywać samoloty do celów wojskowych udoskonalano także sposoby walki z nimi.

Zasadniczo do zniszczenia samolotu w powietrzu wykorzystuje się albo wyspecjalizowane samoloty myśliwskie, albo systemy przeciwlotnicze lądowego lub morskiego bazowania uzbrojone w działka i broń rakietową. Jak jednak pokazuje historia, można zniszczyć lecący samolot lub śmigłowiec sprzętem niezupełnie do tego celu przeznaczonym, albo nawet nie używając żadnego uzbrojenia.

W tym krótkim rankingu postaram się przybliżyć kilka sytuacji w których udało się zniszczyć wrogie maszyny latające wykorzystując nietypowe sposoby, lub po prostu nadzwyczajne szczęście.

7. A-1 Skyrider kontra MiG-17

Przewaga technologiczna zwykle działa na korzyść strony która ją posiada a nowocześniejszy sprzęt zwykle wygrywa z przestarzałym. Jak pokazuje historia konfliktów zbrojnych, mało gdzie zaszedł większy postęp technologiczny jak w walkach powietrznych. Kiedy stają naprzeciw siebie samoloty pochodzące z różnych generacji wynik przeważnie może być tylko jeden.

A-1 Skyrider z VA-25, dywizjony, który zaliczył zestrzelenia MiG-ów-17

A-1 Skyrider z VA-25, dywizjony, który zaliczył zestrzelenia MiG-ów-17

Zwłaszcza kiedy przeciw sobie stają: nowoczesny myśliwiec odrzutowy i 20-letni samolot szturmowy napędzany silnikiem tłokowym. Wydawać by się mogło, że wynik takiego starcia musi być przesądzony. Okazuje się jednak, że nie zawsze. Dwukrotnie w okresie wojny w Wietnamie przestarzałe A-1H Skyraider wychodziły z tarczą z walk z MiG-ami-17, 20 czerwca 1965 roku i 9 października 1966 roku zestrzeliwując w sumie 2 MiG-i na pewno, jednego prawdopodobnie i ciężko uszkadzając kolejnego.

6. Liczy się technika

W nocy z 17 na 18 stycznia 1991 roku, czyli pierwszej nocy operacji „Pustynna Burza” doszło do nietypowego starcia powietrznego. Nieuzbrojony samolot walki radioelektronicznej EF-111 Raven prowadził grupę myśliwców F-15 do ataku na iracką obronę przeciwlotniczą. W bitewnym zamieszaniu F-15 zostały jednak z tyłu, a pilotowany przez kapitana Jamesa Dentona EF-111 został zaatakowany przez irackiego Mirage F.1. Sytuacja z gatunku bardzo jednostronnych pojedynków. Jednak EF-111 próbował się broni, lecąc na bardzo małej wysokości z wykorzystaniem unikalnego radaru umożliwiającego mapowanie terenu przed samolotem.

General Dynamics–Grumman EF-111A Raven

General Dynamics–Grumman EF-111A Raven

Udało mu się uniknąć dwóch wystrzelonych przez wrogą maszynę pocisków Matra Magic wykonując gwałtowne manewry i wyrzucając flary. Kolejne manewry doprowadziły do tego, że pilot Mirage stracił w ciemności orientację przestrzenną i rozbił się na pustyni. Za to nietypowe zwycięstwo powietrzne pilot i jego operator systemów elektronicznych otrzymali Zaszczytne Krzyże Lotnicze.

5. Strach ma wielkie oczy

Wymanewrować przeciwnika tak żeby się rozbił, to jedno, ale tak go wystraszyć, aby się katapultował z nieuszkodzonej maszyny? Okazuje się, że jest to także możliwe, a sytuacja miała miejsce również podczas „Pustynnej Burzy”. 22 marca para F-15 zaatakowała pojedynczego irackiego Su-22. Pilot lecącego w pobliżu Pilatusa PC-7 katapultował się na sam widok walki. Może i tchórzliwie, ale mądrze, bo pozbawiony opancerzenia PC-7 nie dawał pilotowi dużych szans na przeżycie trafienia. Tak czy inaczej piloci F-15, Thomas Dietz i Bob Hehemann zniszczyli 2 wrogie samoloty odpalając tylko 1 pocisk (i atakując tylko jeden samolot).

McDonnell Douglas F-15 Eagle

McDonnell Douglas F-15 Eagle

4. Trzy za jednym razem

Skoro pilotom F-15 udało się zestrzelić 2 samoloty jednym pociskiem, to czy da się zestrzelić 3? Według źródeł pochodzących z Iranu jest to jak najbardziej możliwe. F-14 Tomcat z załogą w składzie Asad Adeli i Mohhamed Masbough w 1980 roku zestrzelił nad wyspą Chark za pomocą jednego pocisku AIM-54 Phoenix lecące w ciasnej formacji  trzy MiG-i-23. Załoga Tomcata początkowo myślała, że podąża za pojedynczym samolotem, kiedy jednak zbliżyła się niewykryta na odległość umożliwiającą identyfikację zobaczyła 3 lecące blisko siebie samoloty. Phoenix trafił w środkową maszynę, a po wybuchu nie udało się wykryć już żadnego samolotu, dodatkowo kilka dni później na ziemi znaleziono szczątki pochodzące z kilku różnych samolotów.

Irańskie F-14 Tomcat

Irańskie F-14 Tomcat

3. Bombą w śmigłowiec

Operacja „Pustynna Burza” była świetnym poligonem do praktycznego przetestowania nowych samolotów takich jak F-15, F-16 czy F-18. Szczególnie te pierwsze, w jednomiejscowej, myśliwskiej wersji F-15C były intensywnie wykorzystywane do walk z irackim lotnictwem i zaliczyły najwięcej zwycięstw. W użyciu była jednak także uderzeniowa wersja tego samolotu, F-15E Strike Eagle, której udało się zniszczyć tylko jedną wrogą maszynę. Ale nie było to zwyczajne zwycięstwo, bo trafienie lecącego śmigłowca bombą trudno nazwać czymś co się widuje codziennie.

F-15E Strike Eagle zrzucający bombę GBU-28 "Bunker Buster" (większą od GBU-10)

F-15E Strike Eagle zrzucający bombę GBU-28 “Bunker Buster” (większą od GBU-10)

14 lutego 1991 roku para F-15E poszukiwała wyrzutni rakiet SCUD, kiedy otrzymała wezwanie o pomoc od oddziału sił specjalnych atakowanych przez irackie śmigłowce. Po przybyciu na miejsce wykryto kilka śmigłowców, z których jeden znajdował się na ziemi i wysadzał desant. Takiej okazji głupio było nie wykorzystać, więc załoga postanowiła zrzucić bombę kierowaną laserem GBU-10, tak aby nawet w razie nietrafienia w śmigłowiec, trafić wrogich żołnierzy. Zanim bomba osiągnęła cel, wrogi śmigłowiec zdążył wznieść się na ponad 200 metrów, ale i tak został trafiony. Co prawda ważąca blisko tonę bomba nie eksplodowała w chwili trafienia, przebiła jednak wirnik śmigłowca, kabinę załogi i wybuchła dopiero pod nim niszcząc go całkowicie na oczach oddziału sił specjalnych. Po tym wydarzeniu Irakijczykom przeszła ochota do dalszej walki.

2. IED kontra samolot

Jak już wcześniejsze przykłady pokazały przy odpowiedniej dawce szczęścia można niszczyć wrogie lotnictwo mając gorszy sprzęt. Co jeśli jednak jedyny sprzęt jakim dysponujemy to materiały wybuchowe i karabinki AK? To zdecydowanie utrudnia zadanie, ale jak się niestety okazuje nie uniemożliwia. Talibowie, którzy upodobali sobie walkę partyzancką i podkładanie improwizowanych ładunków wybuchowych na trasach konwojów, z czasem wpadli na genialny w swej prostocie pomysł, aby zaminować używane przez siły koalicji antyterrorystycznej lądowiska polowe.

Afgański Mi-8 wysadzony podczas lądowania na lądowisku polowym

Afgański Mi-8 wysadzony podczas lądowania na lądowisku polowym

Udało im się w ten sposób zniszczyć co najmniej 3 maszyny: śmigłowce Mi-8/17 i MD-530 armii afgańskiej i brytyjskiego C-130 Hercules. Lądowiska polowe nie są pilnowane 24-godziny na dobę, dodatkowo nie powinny być używane regularnie, a najlepiej tylko jednorazowo. Niestety nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa umożliwiło umieszczenie min lub IED które później dokonały znacznych zniszczeń.

1. Śmigłowiec kontra dwupłatowiec

Jak powszechnie wiadomo najtrwalsze i najmocniejsze są prowizorki. Co więc może się stać kiedy do walki staną prowizoryczny bombowiec An-2 i jeszcze bardziej prowizoryczny myśliwiec-śmigłowiec UH-1 Huey? Do takiego starcia doszło nad bazą Lima 85 w Laosie. Była ona wykorzystywana jako wysunięta placówka CIA i posterunek radarowy naprowadzający samoloty na cele w Wietnamie Północnym.

UH-1 kontra An-2 (fot. Keith Woodcock)

UH-1 kontra An-2 (fot. Keith Woodcock)

12 stycznia 1968 roku została zaatakowana przez dwa dwupłatowe transportowce An-2, z pokładu których zrzucano pociski moździerzowe i odpalano niekierowane pociski rakietowe. Jeden z samolotów został uszkodzony ogniem z ziemi, drugi został przechwycony przez śmigłowiec Air America który akurat leciał do bazy z transportem amunicji. Ten UH-1D na uzbrojeniu miał jednak jedynie karabinek AK należący do jednego z członków załogi. Dzięki większej szybkości śmigłowca udało się zaatakować i w końcu zestrzelić bombowego Antka. Zajęło to, bagatela 20 minut. Prawdopodobnie udało się trafić pilota, gdyż zwykła amunicja raczej nie była w stanie zrobić wielkiej szkody konstrukcji An-2.

Podziel się.

O autorze

Łukasz Kuliberda

Airsoftowiec, miłośnik militariów i lotnictwa, oraz samochodów na "F" - Fordów, Fiatów i francuskich. Oglądam się za każdym przelatującym samolotem, a ponieważ mieszkam blisko "Gniazda Jastrzębi" bóle karku są na porządku dziennym.