W historii powstało wiele ciekawych, nietypowych i znanych zdjęć. Za wieloma z nich kryje się wyjątkowo nietypowa historia. Za innymi zwykły przypadek, tak jak w przypadku słynnego zdjęcia parowca Princess May wiszącego na skałach nad wodą. Gdyby nie ten jeden wypadek, nikt dzisiaj nie pamiętałby o istnieniu takiego statku.

Parowiec o wielu nazwach

Princess May wprowadzono do eksploatacji w 1888 roku. Był to jeden z wielu niewielkich parowców zbudowanych w Wielkiej Brytanii pod koniec XIX wieku. Jednostka miała 76 m długości i wyporność zapewne ponad 2000 ton (oficjalnie statek mógł przewozić około 1500 ton ładunku, ale nie ma dokładnych danych na temat wyporności).

Parowiec w momencie oddania do eksploatacji wyposażony był w dwa silniki parowe. W 1911 roku zamienione je na silniki diesla. Princess May mógł pływać z prędkością ponad 10 węzłów i przewoził około 150-180 pasażerów i członków załogi. Tym co wyróżniało niewielki statek było zasilanie elektryczne na całej jednostce, będące rzadkim luksusem w tym okresie. Parowiec dysponował również bezprzewodowym telegrafem.

Princess May w porcie (fot. James Skitt Matthews)

Princess May w porcie (fot. James Skitt Matthews)

W latach 1888-1901 parowiec wykorzystywano u wybrzeży Chin. W tym czasie jednostka nosiła kilka nazw – Cass, Arthur, Ningchow i Hating). Następnie statek trafił w ręce Canadian Pacific Railway Coasr Service i został skierowany do Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie.

Nowy właściciel zmienił nazwę jednostki na Princess May i zaczął ją wykorzystywać na krótkich trasach przybrzeżnych. W 1906 roku statek przebudowano, unowocześniając go, polepszając standard kabin pasażerskich i odświeżając ogólny wygląd statku. Do 1910 roku na skutek jednego wydarzenia, mało znany parowiec zapisał się w historii.

Parowiec na skałach

5 sierpnia 1910 roku Princess May płynęła z Skagway na Alasce z 80 pasażerami na pokładzie i ładunkiem złota. Przepływając przez Lynn Canal w trakcie przypływu, statek trafił na bardzo gęstą mgłę. Silne pływy w zatoce sprawiły, że niewielka jednostka uderzyła o skały i zaklinowała się na nich.

Uszkodzenia kadłuba sprawiły, że zalana została maszynownia i cała jednostka straciła zasilenie. Mimo to, operator telegrafu W.R. Keller zorganizował improwizowane połączenie elektryczne z jedną z baterii znajdujących się w maszynowni (zalewanej przez wodę) i nadał wezwanie o pomoc.

Princess May na skałach (fot. James Skitt Matthews)

Princess May na skałach (fot. James Skitt Matthews)

Bliskość lądu sprawiła, że cała załoga i pasażerowie oraz cenny ładunek złota szybko trafiły na brzeg. Odpływ sprawił natomiast, że cały statek znalazł się nad wodą, a ze względu na specyficzne ułożenie skał, jego dziób dosłownie wisiał w powietrzu. Widok statku na skałach był bardzo nietypowy.

W kolejnych dniach na miejsce przybyło wielu fotografów, którzy chcieli uwiecznić ten niesamowity widok. Przez cały sierpień armator Princess May szukał sposobu na ponowne ściągnięcie statku do wody. Dopiero po przeprowadzeniu prowizorycznych napraw oraz ściągnięciu dwóch dużych holowników udało się ściągnąć parowiec do wody. Miało to miejsce 3 września 1910 roku. Koszt całej operacji wyniósł 115 000 dolarów (współcześnie około 2,96 mln dolarów).

Princess May na skałach (fot. William Howard Case)

Princess May na skałach (fot. William Howard Case)

W kolejnych miesiącach statek przeszedł remont oraz modernizację. W jej wyniku zmieniono napęd z silników parowych na zasilane olejem napędowym. Po remoncie statek wrócił do służby u wybrzeży Kanady, a w 1919 roku został sprzedany i skierowany na Karaiby. Prawdopodobnie w 1935 roku Princess May zatonął – niestety nie ma dokładnych informacji na temat dokładnego losu statku.

Znany nieznany parowiec

Parowiec Princess May nie był zbyt znanym statkiem. Jego kariera była wręcz nudna i nieciekawa. Zaledwie jedno wydarzenie w jego dosyć długiej karierze sprawiło, że mały stateczek zapisał się w historii. Zdjęcia parowca wbitego na skały wykonane na Lynn Canal należą do jednych z najsłynniejszych.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.