28 sierpnia 1938 w Gdyni rozpoczęto budowę drobnicowca SS Olza. Był to pierwszy polski pełnomorski drobnicowiec. Jego wodowanie miało nastąpić we wrześniu 1939 roku. Budowy statku niestety nie dokończono ze względu na wybuch wojny. Historia Olzy do niedawna była jedną z większych tajemnic polskiej floty.

Tajemnicza historia Olzy

Saperzy uszkodzili nieukończony statek oraz pochylnię, aby okupanci mieli trudności z naprawą.  Po długich naprawach w maju 1941 roku Niemcy dokończyli jednak budowę kadłuba i prawdopodobnie zmienili jego nazwę na Westerprussen. Z nazwą okrętu wiążą się jednak pewne problemy, ponieważ istnieje wiele sprzecznych informacji o kilku jednostkach noszących nazwę Westerprussen.

Z dostępnych informacji wynika, że w trakcie wojny kadłub statku zwodowano, ale nigdy go nie wykończono, ani nie wyposażono w napęd. Do stycznia 1945 roku nieukończony statek przenoszono z portu do portu, ale ostatecznie trafił do Królewca, gdzie zdobyli go Rosjanie.

Olza podczas budowy

Olza podczas budowy

Po wojnie losy statku przez wiele lat nie były znane. Istniało wiele teorii mówiących o tym, że kadłub zatopiono albo rozebrano. Nowe światło na historię drobnicowca rzucił artykuł “Zagadka Olzy prawie rozwikłana”, który ukazał się w czasopiśmie Okręty Wojenne nr 134 (6/2015).

Według zdobytych przez autorów informacji, nieukończony kadłub Olzy trafił w ręce Rosjan, a następnie został przeholowany do Kłajpedy. Nowi właściciele nie do końca wiedzieli co zrobić z zdobyczą i prawdopodobnie nie zdawali sobie sprawy z tego, że jest to polski statek.

Olza podczas budowy (fot. zabytki.ocalicodzapomnienia.eu)

Olza podczas budowy (fot. zabytki.ocalicodzapomnienia.eu)

W połowie lat 50. podjęto decyzję o wykorzystaniu kadłuba do zbudowania jednostki pomocniczej dla floty rybackiej operującej na Bałtyku. Nowy statek otrzymał nazwę Inguł. Przebudowę kadłuba zakończono w 1958 roku.

Statek otrzymał napęd dieslowski (w przeciwieństwie do planowanego przed wojną napędu parowego). Zmianie uległ również nieco kształt kadłuba w części dziobowej i rufowej. To właśnie przez te zmiany nikt początkowo nie kojarzył nieukończonego kadłuba Olzy z radzieckim statkiem wykorzystującym nieznanego pochodzenia kadłub.

Olza podczas budowy (fot. zabytki.ocalicodzapomnienia.eu)

Olza podczas budowy (fot. zabytki.ocalicodzapomnienia.eu)

Pierwotnie Olza miała mieć nośność 1250 ton (przykładowo Sołdek miał 2570 DWT, więcej na ten temat znajdziecie na liście największych polskich statków handlowych – Największe polskie statki cz. 1 – flota handlowa). Jej kadłub miał 68 metrów długości. Napędem Olzy miała być maszyna parowa o mocy 850 KM.

Po przebudowie przez Rosjan nośność zmniejszyła się do 1207 ton. Kadłub wydłużono jednak do 73 m. Inguł otrzymał napęd w postaci 6-cylindrowego silnika diesla, zapewniającego prędkość około 9,5 węzła. Załogę jednostki stanowiło 50 marynarzy, a kajuty pozwalały na zabranie ponadto 56 pasażerów.

Statek wykorzystywano do 3 czerwca 1970 roku, kiedy to wycofano go z eksploatacji i zdecydowano o złomowaniu. Tym samym, tajemnicza historia Olzy po wielu latach została wyjaśniona.