Radzieckie wojska pancerne na przełomie lat 20. i 30. dysponowały bardzo kiepskim uzbrojeniem. W związku z tym podjęto decyzję o budowie nowych czołgów, w popularnej w tym okresie konfiguracji wielowieżowej. Do służby weszły dwa typy pojazdów – czołgi średnie T-28 dysponujące trzema wieżami, oraz olbrzymie czołgi ciężkie T-35 wyposażone w aż 5 wież.

Geneza

Radzieckie wojska pancerne początkowo uzbrojone były w mieszaninę zdobycznego sprzętu. Najliczniejsze były czołgi FT-17, które w połowie lat 20. były już całkowicie przestarzałe. W związku z tym radzieckie dowództwo zleciło młodym zakładom zbrojeniowym opracowanie nowych czołgów w oparciu o doświadczenia zagranicznych konstruktorów.

Prototypy T-35 podczas defilady w Moskwie

Prototypy T-35 podczas defilady w Moskwie

Jednym z pierwszych zaprojektowanych w Związku Radzieckim czołgów był niewielki MS-1. Pojazd ten w praktyce był rozwinięciem czołgów lekkich FT-17, przez co dysponował słabym uzbrojeniem i nadawał się bardziej do wsparcia piechoty, niż walki z innymi czołgami. W związku z tym radzieckie dowództwo wojsk pancernych uznało, że należy opracować kolejne wozy, które zapełniłyby braki w wyposażeniu sił zbrojnych.

Na przełomie lat 20. i 30. w Europie popularność zaczęła zyskiwać idea budowy czołgów wielowieżowych. Pojazdy te miały być czołgami ciężkimi, uzbrojonymi w jedną lub kilka armat, oraz karabiny maszynowe umieszczone w oddzielnych wieżach. Rozwiązanie to pozwalało na zwiększenie pola ostrzału, a tym samym znacząco zwiększało skuteczność pojazdów w trakcie przełamywania linii frontu.

Tank Grote

Tank Grote

Czołgi wielowieżowe zaczęto budować w Wielkiej Brytanii, Niemczech oraz ZSRR. O ile brytyjskie wozy były już całkiem pokaźnymi konstrukcjami (jednym z najważniejszych brytyjskich czołgów wielowieżowych był A1E1 Independent), tak Rosjanie postanowili zbudować jeden z największych czołgów na świecie w tamtych czasach.

Pięciowieżowe monstrum

Prace nad nowym czołgiem rozpoczęły się w 1929 roku. Pojazd otrzymał oznaczenie TG (Tank Grote) od nazwiska niemieckiego inżyniera, który miał znaczący wkład w projekt – E. Grote. Pojazd dysponował jedną wieżą, jednak w kadłubie zamontowano dodatkową armatę, a w rozbudowanej nadbudówce kilka karabinów maszynowych. Próby pojazdu rozpoczęły się w 1931 roku, jednak nie przebiegły zbyt pomyślnie. Problemy z silnikiem, choroba Grotego oraz brak pomysłu na dopracowanie konstrukcji pojazdu sprawiły, że w listopadzie 1931 roku podjęto decyzję o zamknięciu tego projektu i rozpoczęciu prac na nowo nad innym pojazdem.

T-35

T-35

Na podstawie zdobytych doświadczeń, pod koniec 1931 roku powołano zespół konstrukcyjny, na czele którego stanęli E. Grote i N.W. Barykow. Otrzymali oni karkołomne zadanie opracowania nowego pojazdu do 1 sierpnia 1932 roku. W trakcie prac wykorzystali całe zdobyte podczas budowy TG doświadczenie, jednak zaprojektowany przez nich czołg wyglądał zupełnie inaczej. W przeciwieństwie do TG, nowy wóz otrzymał aż 5 wież – główną, z armatą kalibru 76,2 mm, oraz dwie z armatami kalibry 45 mm i dwie z karabinami maszynowymi. Nie wiadomo, czy w trakcie prac Rosjanie korzystali z planów lub doświadczeń brytyjskich, jednak ich czołg miał podobny układ konstrukcyjny.

Próby prototypów trwały do połowy 1933 roku. W ich trakcie systematycznie zmieniano konstrukcję czołgu, eliminowano wady i próbowano zwiększyć jego potencjał bojowy. Od początku problemem była znaczna wysokość czołgu, której nie udało się nigdy zmniejszyć, oraz słabe opancerzenie, spowodowane wymogiem utrzymania masy czołgu w okolicach 50 ton. Kolejnym istotnym problemem, z którym spotkali się konstruktorzy była koordynacja działań liczącej 10 żołnierzy załogi.

T-35

T-35

Pierwszy seryjny T-35, bo takie oznaczenie otrzymał ostatecznie nowy czołg, ukończono tuż przed listopadową defiladą z okazji rocznicy rewolucji październikowej. Pojazd seryjny zaprezentowano w Charkowie, natomiast dwa prototypy w Moskwie. Krótko po dostarczeniu pierwszego wozu seryjnego, na jaw zaczęły wychodzić kolejne wady konstrukcji, brak doświadczenia zakładów w produkcji tak skomplikowanych i dużych pojazdów, a także… brak wiary w sens projektu, ze strony m.in dyrektora fabryki.

Dopiero 20 sierpnia 1934 roku ukończono pierwszy czołg, którego nie trapiły problemy techniczne. Nie oznaczało to, że T-35 był wówczas dopracowaną konstrukcją. Problemem było cały czas słabe opancerzenie, trudności w koordynowaniu działań pięciu wież oraz za słaby silnik, uniemożliwiający podjeżdżanie nawet pod małe wzniesienia.

T-35

T-35

SU-14 – w 1933 roku zbudowano dwa prototypy działa samobieżnego SU-14, wykorzystujące podwozie czołgu T-35. W trakcie prób uznano, że pojazdy nie nadają się do wejścia do służby, chociaż pomysł przebudowy starszych T-35 na działa samobieżne wracał kilkukrotnie.

W 1935 roku na jednym z czołgów zamontowano pochodzący z okrętów wojennych system centralnego naprowadzania wież, jednak nie wprowadzono go na wyposażenie ze względu na potrzebę prowadzenia specjalistycznego szkolenia z jego obsługi. Kolejnym problemem był zamontowany na wieży dalmierz, który jeszcze bardziej zwiększał wysokość całego wozu.

T-35

T-35

W 1936 roku eksploatowane od dwóch lat czołgi T-35 ponownie zaczęły sprawiać problemy. Głównie problemy sprawiało… wszystko. Pod względem mechanicznym okazało się, że czołgi były bardzo zawodne, ciągle się psuły, a silniki nie zapewniały odpowiednich osiągów. W związku z tym podjęto decyzję o modernizacji wszystkich podzespołów i wymienieniu ich na nowsze. Równocześnie zakłady w Charkowie otrzymały dwa niezależne zlecenia na opracowanie czołgu T-35 z grubszym pancerzem, oraz wozu z stożkowymi wieżami, zapewniającymi większą ochronę przed pociskami.

Pomysł dopancerzenia czołgów T-35 był niemożliwy do zrealizowania bez znaczącego wzrostu masy wozów, co nie wchodziło w grę zarówno z powodu nośności mostów jak i mocy silników. Wprowadzono jednak do produkcji nowy wariant czołgu, w którym zastosowano stożkowe wieże i nieznacznie pogrubiony pancerz. Zmiany te miały jednak kosmetyczny charakter i nie były w stanie uchronić T-35 przed zakończeniem produkcji. Nie bez znaczenia były również koszty produkcji – czołg T-35 kosztował około 525 tys. rubli, czyli tyle co 9 czołgów lekkich BT-5 uzbrojonych w armaty kalibru 45 mm.

T-35

T-35

8 czerwca 1939 roku podjęto decyzję o zakończeniu produkcji czołgów T-35. Łącznie w latach 1932-1939 zbudowano 61 wozów seryjnych i dwa prototypy. Poszczególne wozy różniły się między sobą szczegółami konstrukcji, jednak formalnie nie wyróżniano różnych wersji wozów, za wyjątkiem podziału ze względu na kształt wież.

Dane taktyczno-techniczne

Czołg T-35 miał 9,7 m, 3,2 m szerokości i 3,4 m wysokości (3,7 m w przypadku wozów z wieżą stożkową) długości i masę 50-54 ton w zależności od serii produkcyjnej. Napęd stanowił dwunastocylindrowy silnik diesla M-17 o mocy 500 KM, zapewniający prędkość maksymalną 28,9 km /h na drodze i 14 km/h w terenie, przy zasięgu odpowiednio 100-120 km i 80-90 km. Pancerz czołgu miał grubość około 50 mm z przodu i 20 na bokach oraz 20 mm na wieży. Wersja dopancerzona miała pancerz grubości odpowiednio 70 mm, 25 mm i 25 mm. Uzbrojenie składało się z krótkolufowej armaty KT-28 kalibru 76,2 mm w centralnej wieży, dwóch działek 20K wz. 1934 kalibru 45 mm w dodatkowych wieżach i 5 karabinów maszynowych DT kalibru 7,62 mm, z których dwa znajdowały się w pojedynczych wieżach.

Krótka i bolesna eksploatacja

Wraz z wybuchem II wojny światowej, czołgi T-35 zyskały okazję do sprawdzenia się w boju. We wrześniu 1939 roku w trakcie inwazji na Polskę, czołgi te były w rezerwie, gdyby zaistniała potrzeba ich wykorzystania w trakcie walk. Podobnie wyglądała sytuacja w trakcie Wojny Zimowej z Finlandią (chociaż niektóre źródła błędnie podają, że czołgi T-35 wzięły udział w walkach – w praktyce w Finlandii walczyły jedynie czołgi trzywieżowe T-28 oraz prototypowe czołgi T-100 i SMK.

Dopiero w czerwcu 1941 roku, kiedy Niemcy zaatakowały ZSRR, czołgi T-35 wysłano do walki. Efekt był katastrofalny. Większość wozów utracono zanim dojechały na front z powodu awarii. Jeśli już czołgi brały udział w walkach, nie były w stanie nawiązać równorzędnej walki z niemieckimi PzKpfw IV i szybko padały łupem artylerii. Prawdopodobnie kilkanaście wozów przetrwało pierwsze walki i wzięło udział w obronie Moskwy, jednak był to ostatni bojowy epizod w ich historii (jeden zdobyty przez Niemców pojazd miał podobno brać udział w obronie Berlina w 1945 roku). Do naszych czasów przetrwał tylko jeden T-35, który obecnie znajduje się w muzeum w Kubince.

Praktycznie od samego początku T-35 był skazany na porażkę. Czołg ten był za duży, zbyt skomplikowany i słabo uzbrojony. Ostatecznie wszystkie czołgi wielowieżowe okazały się ślepą uliczką – zarówno brytyjskie jak i radzieckie.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Google+