Kolejny sprzęt od A4Tech – tym razem jest to laserowa mysz przeznaczona w domyśle dla graczy. Podobnie jednak, jak w przypadku klawiatury z tej samej serii, której recenzję znajdziesz tutajXGame XL-747H będzie równie dobrze sprawowała się u zwykłego użytkownika. Budżet odgrywa tutaj sporą rolę, ponieważ w tym przedziale cenowym na rynku mało jest myszek o tej jakości – producent po raz kolejny pokazuje, że umie trafić w oczekiwania klientów, którzy szukają tańszych zamienników drogiego sprzętu. Niekoniecznie gorszych.


Wygląd i wygoda

Opakowanie jest standardowe – dosyć duże, z oknem umożliwiającym podejrzenie wierzchu myszy przed zakupem. Rozpakowując je, znajdujemy w środku instrukcję, zapasowe ślizgacze oraz płytkę z oprogramowaniem. W oczy rzuca się od razu intensywny kolor (brązowy lub niebieski), jaki nadaje wytłoczony pająk – początkowo może mylnie sugerować powiązanie ze SpiderManem (co nie jest prawdą).

A4Tech XGame XL-747H jest stosunkowo ciężka, jak na swój rozmiar, jednak to zasługa obciążników, do których mamy dostęp od spodu. Jest ich w sumie 7 i możemy je dowolnie wyjmować – sprawia to, że ciężar łatwo dopasować do indywidualnych wymagań, ponieważ nie musimy usuwać ich wszystkich, a na przykład zaledwie 3 lub 4.

W poprzednich modelach serii kabel był pokryty dodatkowo gumą, aby wzmocnić ochronę – tutaj zastąpił ją mocny materiał, odporny nawet na przecięcia. Powoduje on, że kabel ciężko wygiąć, co jest sporym plusem, zważywszy na fakt, że wcześniejsze modele potrafiły rozrywać się w jego wnętrzu, szczególnie zaraz przy końcówce znajdującej się przy myszy. To powodowało spięcia i w konsekwencji sprzęt był do wymiany. W myszy A4Tech tego nie uświadczymy.

Nie jest to najwygodniejsza mysz, jaką możemy znaleźć na rynku, jednak z pewnością całkiem komfortowo pracuje się z nią nawet przy dłuższych posiedzeniach przed monitorem. Dobrze leży w dłoni, a wspomniana już możliwość regulacji ciężaru pomaga dostosować ją do rodzaju wykonywanych czynności – niektórzy preferują cięższe, stabilne myszy, z kolei inni wolą, gdy ledwie je czuć pod ręką.

Wspomniana wcześniej wytłoczona na wierchu grafika sprawia w dotyku wrażenie antypoślizgowej, co w połączeniu z gumowaną częścią, znajdującą się pod kciukiem, sprawia, że ciężko o przypadkowe wypuszczenie 747H z dłoni. Jest to ważne w przypadku używania trzech dodatkowych przycisków – dwa z nich zaprojektowane zostały pod kciuk.


Jakość gry i pracy

Jeżeli chodzi o jakość pracy, nie można zbyt dużo napisać, ponieważ pracując sporo przy biurku najwięcej czasu poświęca się klawiaturze. Mysz ma za zadanie dobrze działać, nie zacinać się (na przykład od zanieczyszczeń), być wygodną i nie psuć się za szybko – gryzoń od A4tech to zadanie spełnia w 100%. W tym kontekście można bardzo mocno przyzwyczaić się do przycisku podwójnego kliknięcia, którym automatycznie otwiera się już praktycznie wszystko i wyraźnie brakuje go w innych myszach – a przynajmniej w tym konkretnym miejscu pod palcem, jeżeli inny model także go posiada.

Jeżeli natomiast chodzi o grę, to widać pewne rozbieżności pomiędzy myszą od A4Tech, a sprzętem z wyższej półki. Nie jest to kwestia jakość wykonania, ponieważ stosowane w peryferiach komponenty zazwyczaj są niemal identyczne (z drobnymi wyjątkami). Mowa o osiągach – w grach przydają się 3 dodatkowe klawisze, programowalne na tej samej zasadzie, co w przypadku tej klawiatury od A4Tech (w końcu pochodzą z jednej serii). Przypiszemy im odpowiednie makra, zmienimy profile, a dzięki wbudowanej pamięci myszki zostaną one zapisane na stałe.

Firmware daje sporo możliwości, za jego pomocą dopasujemy do konkretnych profili nawet rozdzielczość. Określa ją sześć trybów, które przełączamy za pomocą przycisku znajdującego się tuż pod rolką, dostępnego w każdej chwili. Zakres pracy waha się od 600 do 3600 DPI, kolejno: 600, 800, 1200, 1600, 2000 oraz 3600, to jednak przy najwyższej opcji realna rozdzielczość sięga ok. 3000-3200 DPI. Cóż, większa liczba na pudełku = większe wrażenie, to wiadomo nie od dziś. Gorzej, kiedy ktoś nie wie, co ona oznacza lub, co gorsza, jest nieprawidłowa. W tym wypadku producentowi można jednak wybaczyć zapowiedzi na wyrost – cena robi swoje.

XGame Laser XL-747H

Sama rolka natomiast nawet po długim użytkowaniu w dalszym ciągu pracuje bardzo dobrze, nie rozkręciła się i wyraźnie czuć każde jej przesunięcie. Widać to szczególnie podczas przeglądania stron, czy e-booków, gdzie najczęściej jej używamy. Mysz A4Tech świetnie pracuje ponadto na gładkich powierzchniach (“gołym” biurku), za to o dziwo radzi sobie gorzej na przykład na podkładkach, nawet tych z wyższej półki. Choć nie można mieć żadnych zastrzeżeń do pracy lasera, to jednak może być to wadą dla kogoś przyzwyczajonego do ich używania.


Werdykt

Jeżeli zakupimy dodatkowo klawiaturę G800V, możemy cieszyć się porządnym zestawem, za który zapłacimy ok. 130 złotych. Dodatkowo dołączone oprogramowanie pozwoli na stworzenie ciekawych konfiguracji, pomocnych szczególnie w grach. Ciężko znaleźć także przypadki, w których te peryferia pracowały krócej niż 2 lata, co niestety zdarza się nawet najlepszym firmom na rynku. Dlatego jeżeli nie chcecie przeznaczać na zakupy ogromnej kwoty, nie jesteście profesjonalnymi graczami i szukacie po prostu dobrej myszki, która pozwoli Wam zarówno cieszyć się grą, jak i normalnym jej użytkowaniem, możecie mysz A4Tech śmiało kupować. Nie pożałujecie.

8.0 Polecamy!

Cena: od 70zł

+ Dla graczy causual i mid-core.
+ Dla zwykłych użytkowników.

- Nie dla hardcore i pro gamerów

  • Jakość pracy 7
  • Komfort pracy 7
  • Trwałość 9
  • Wygląd 8
  • Cena/jakość 9
  • Ocena użytkowników (1 głosów) 7.5
Podziel się.

O autorze

Andrzej Mazuruk

Parafrazując klasyka, "urodziłem się, aby żyć", co z niemałą chęcią robię i staram się coś przy tej okazji zrobić/napisać/wynieść - niepotrzebne skreślić. Przy okazji pisania, kawę, herbatę oraz wszelkie przekąski zużywam w ilościach iście hurtowych i tempie, jakiego nie powstydziłby się sam Usain Bolt. W niewyjaśnionych okolicznościach nabyłem także tajemną umiejętność generowania losowych błędów i awarii we wszelkiej maści urządzeniach elektronicznych. Ulubiony cytat? "Nie wierz we wszystko, co napiszą w internecie" (~Abraham Lincoln).