W 1928 roku włoski inżynier i konstruktor sterowców Umberto Nobile wyruszył na pokładzie sterowca N-4 Italia w swoją druga wyprawę na biegun północy. Niestety w drodze powrotnej maszyna rozbiła się z powodu trudnych warunków pogodowych. Połowa załogi zginęła, a resztę uratowano po prawie dwóch miesiącach.

Wielka ekspedycja Umberto Nobile

Umberto Nobile odbył swoją pierwszą podróż sterowcem na biegun północy w 1926 roku wspólnie z Roaldem Amundsenem. Skonstruowany przez niego sterowiec N-1 wykonał jednak tylko przelot nad biegunem bez lądowania. W 1928 roku Nobile postanowił ponownie dotrzeć w najbardziej wysunięty punkt na Ziemi.

Umberto Nobile

Umberto Nobile

Po udanym locie N-1, we Włoszech opracowano kilka kolejnych sterowców, z których największym miał być N-5. Maszynę zaprojektowano z myślą o Benito Mussolinim, których chciał na jej pokładzie podróżować m.in. do włoskich kolonii. Z powodu kosztów budowy projekt skasowano, budując zamiast tego mniejszy sterowiec N-4. Był to sterowiec półszkieletowy o długości 105 m, dysponujący zbiornikami wodoru o pojemności 18 500 m³. Napęd stanowiły trzy silniki Maybach o mocy 750 KM.

Maszyna ta przykuła uwagę Umberto Nobile, który bezskutecznie próbował pozyskać finansowanie władz, potrzebne do przeprowadzenia ekspedycji na biegun północy. Z powodu przewidywanych kosztów władze odmówiły, ale Nobile nie poddał się i pozyskał fundusze od prywatnych sponsorów. Dzięki temu mógł wydzierżawić od władz sterowiec i dostosować do lotu w trudnych arktycznych warunkach.

N-4 Italia

N-4 Italia

W ramach przebudowy maszyna otrzymała ocieplenie gondoli oraz ogrzewanie. Wymieniono również poszycie, zwiększając jego grubość w newralgicznych miejscach, oraz stosując cieńsze poszycie na pozostałych elementach. Dzięki temu sterowiec był lżejszy od mniejszego N-1. Po zakończeniu prac, 15 kwietnia 1928 roku Nobile wraz z liczącą 19 osób załogą wyruszył z bazy w Mediolanie w lot przez Europę, w tym Polskę do Norwegii, a następnie na biegun północny. Podczas lotu sterowiec otrzymał nazwę Italia.

Początkowo lot przebiegał spokojnie, ale nad Sudetami maszyna wpadła w gęste chmury uniemożliwiające nawigację. Dzięki wsparciu stacji radiowych w Katowicach udało się wyprowadzić maszynę z chmur. N-4 dotarł następnie do Słupska, skąd wyruszył do Ny-Ålesund, gdzie miała znajdować się baza całej ekspedycji.

N-4 Italia

N-4 Italia

Italia dotarła do celu 6 maja. Po przeprowadzeniu drobnych napraw i ostatecznych przegotowań, Nobile postanowił wyruszyć na biegun północny. Planowano łącznie 5 lotów, ale pierwszy lot przerwano z powodu oblodzenia, drugi miał charakter typowo informacyjny i dopiero w ramach trzeciego lotu sterowiec miał dotrzeć na biegun północny i wysadzić ekspedycję.

Feralny lot

Maszyna wyruszyła z Ny-Ålesund 23 maja 1928 roku. Po 19 godzinach Italia dotarła do celu. Mimo podjętej próby przyziemienia w celu pozostawienia ekspedycji, pogoda uniemożliwiła operację. Po kilku godzinach Nobile podjął decyzję o powrocie do Ny-Ålesund. Oznaczało to lot pod wiatr, co znacząco wydłużało podróż. Rozważano lot do Kanady, ale z przyczyn organizacyjnych, uniemożliwiających kontynuowanie ekspedycji z Kanady zrezygnowano z niego.

N-4 Italia

N-4 Italia

Podczas lotu powrotnego, 25 maja o godzinie 9.25 rano z powodu oblodzenia zaczęły blokować się stery. Nobile postanowił wówczas wznieść się ponad chmury, a potem obniżyć lot. Decyzja ta okazała się tragiczna w skutkach, ponieważ po ogrzaniu zbiorników wodoru, uruchomiły się zawory zwalniające jego nadmiar. Po zejściu na niższą wysokość, gdzie objętość gazu zmalała sterowiec zaczął tracić siłę nośną.

Po godzinie 10.30 załoga zauważyła, że Italia zaczyna opadać na ogon. Mimo podjętych prób ratowania maszyny, sterowiec uderzył ogonem o lód, co doprowadziło do oderwania gondoli silnikowej. Odciążony sterowiec zaczął się wznosić i przechylać na dziób, co doprowadziło do uderzenia o ziemię gondolą.

N-4 Italia

N-4 Italia

W wyniku uderzenia gondola została roztrzaskana. Zginął mechanik w gondoli silnikowej, a na lodzie znalazło się 9 rozbitków z głównej gondoli. Pozostałych 6 członków załogi znajdowało się w pozbawionym sterowania i odciążonym sterowcu, który został porwany przez wiatr. Jego wraku nigdy nie odnaleziono. Rozbitkowie dysponowali niewielkimi zapasami oraz radiostacją, za pomocą której postanowili nawiązać łączność.

31 maja rozbitkowie podjęli decyzję o rozłączeniu się. Jedna grupa miała zostać na miejscu, a druga, składająca się z trzech osób – Finn Malmgren, Adalberto Mariano i Filippo Zappi, miała drogą lądową dotrzeć do najbliższej osady. 3 czerwca rozbitkom udało się nawiązać łączność radiową, dzięki czemu do miejsca katastrofy wysłano samoloty z zapasami.

N-4 Italia

N-4 Italia

18 czerwca podczas próby dotarcia do rozbitków zaginął norweski polarnik Roald Amundsen wraz z pięcioosobową załogą wodnosamolotu, którym podróżował. Jego szczątków nigdy nie odnaleziono. 23 czerwca szwedzki pilot Einar Lundborg wylądował w pobliżu obozu rozbitków (tzw. Czerwonego Namiotu) i zabrał na pokład mimo sprzeciwu rannego Nobilego. Podczas drugiego lotu jego maszyna rozbiła się jednak i pilot dołączył do rozbitków. Dopiero 6 lipca uratował go inny szwedzki pilot, Birger Schyberg.

12 lipca radziecki lodołamacz Krasin odnalazł Adalberto Mariano i Filippo Zappiego. Według ich relacji, Finn Malmgren z powodu odmrożeń nie mógł dalej iść i poprosił o zostawienie go. Ze względu na dziwny stan obu ocalonych jak i chaotyczne relacje, istnieją podejrzenia, że z powodu skończenia się zapasów, Malmgren stał się ofiarą kanibalizmu. Jego szczątków nigdy nie odnaleziono, a obaj rozbitkowie nie chcieli dyskutować na temat przebiegu swojej wyprawy.

17 lipca Krasin dotarł do Czerwonego Namiotu i uratował pozostałych żyjących pięciu członków ekspedycji. Mimo ocalenia części członków ekspedycji, ogólny bilans wyprawy był wyjątkowo tragiczny. Łącznie zginęło ośmiu członków wyprawy i sześciu członków ekipy poszukiwawczej. W wyniku przeprowadzonego we Włoszech śledztwa uznano, że Nobile popełnił liczne błędy podczas ekspedycji, z których największym był lot pod wiatr do Ny-Ålesund. Obarczono go więc całą winą za skutki ekspedycji.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Google+