W połowie lat 50. opracowano w Polsce nowy samolot szkolno-treningowy PZL TS-8 Bies. Maszyna powstała z myślą o szkoleniu pilotów samolotów odrzutowych, w związku z czym otrzymała trójkołowe podwozie z kołem przednim. Wybudowano 250 maszyn, które wykorzystywano do 1978 roku.

W okresie powojennym, polskie lotnictwo wykorzystywało do zadań szkoleniowych głównie samoloty Junak 2 i 3 oraz Jak-11. Samoloty te powstały jednak z myślą o szkoleniu pilotów samolotów z silnikami tłokowymi. W związku z tym w 1953 roku dowództwo sił powietrznych zleciło Instytutowi Lotnictwa opracowanie nowego samolotu szkolno-treningowego. Maszyna otrzymała oznaczenie TS-8 Bies.

PZL TS-8 Bies (fot. Michał Banach)

PZL TS-8 Bies (fot. Michał Banach)

Pracami kierował inż. Tadeusz Sołtyk, Jerzy Świdziński oraz Wiktor Narkiewicz, którego zadaniem było opracowanie silnika dla nowego samolotu. Zamówiono 4 prototypy (jeden do prób statycznych, trzy do prób w locie), a oblot pierwszej maszyny miał miejsce 23 lipca 1955 roku. Pierwsze próby wykazały, że Bies ma dobre właściwości pilotażowe, a przed wprowadzeniem do eksploatacji należy wprowadzić jedynie drobne poprawki. Kolejne prototypy oblatano 13 marca 1956 roku i 18 sierpnia 1946 roku.

Samolot miał 8,55 m długości i 10,5 m rozpiętości skrzydeł przy masie własnej 1292 kg i startowej 1672 kg. Napęd stanowił opracowany przez inżyniera Narkiewicza siedmiocylindrowy silnik gwiazdowy WN-3 o mocy 330 KM. Zapewniał on prędkość maksymalną 310 km/h i zasięg 620 km.

PZL TS-8 Bies (fot. Michał Banach)

PZL TS-8 Bies (fot. Michał Banach)

W 1956 roku Bies został zaprezentowany na Targach Poznańskich, a w kolejnym roku m.in. na Salonie Lotniczym w Paryżu. Produkcję seryjną rozpoczęto od liczącej 10 maszyn serii informacyjnej, oznaczonej jako TS-8BI – pierwszy egzemplarz wzbił się w powietrze 30 maja 1957 roku. Do 1960 roku wyprodukowano łącznie 250 Biesów, głównie w wersji TS-8BII (229 maszyn) i TS-8BIII (10 maszyn), różniących się między sobą wyposażeniem. Warto dodać, że dwa egzemplarze wyeksportowano do Indonezji.

W początkowym okresie eksploatacji samoloty te ustanowiły kilka rekordów – 28 grudnia 1956 roku maszyna pilotowana przez Andrzeja Abłamowicza wzniosła się na wysokość 7084 m, ustanawiając międzynarodowy rekord wysokości dla maszyn tego typu, 14 maja 1957 roku ustanowiono międzynarodowy rekord w odległości lotu na obwodzie zamkniętym – 2884,5 oraz krajowe rekordy prędkości na dystansach 500, 1000, 1500 i 2000 km (za sterami ponownie znalazł się Andrzej Abłamowicz). 30 maja  Bies pilotowany przez Ludwika Natkiewicza ustanowił międzynarodowy rekord prędkości na trasie 2000 km dla samolotów tej kategorii, wynoszący 317 km/h oraz  pobił krajowe rekordy prędkości na trasach 500 i 1000 km.

PZL TS-8 Bies (fot. Michał Banach)

PZL TS-8 Bies (fot. Michał Banach)

30 września 1957 roku doszło do ciekawego incydentu z udziałem Biesa. W trakcie lotu maszyny, za sterami której znajdował się Ludwik Natkaniec doszło do oderwania jednej z łopat śmigła, a następnie do wybudowania silnika (śruby mocujące silnik odkręciły się i silnik odpadł). Mimo to pilot dał radę posadzić maszynę na ziemi, głównie dzięki szybkiemu wyciągnięciu podwozia, przez co samolot zachował stateczność.

Mimo dobrych właściwości lotnych, eksploatacja Biesów zakończyła się w siłach powietrznych w 1978 roku, głównie w związku z wprowadzeniem do eksploatacji znacznie lepszych, odrzutowych TS-11 Iskra. Wycofywane TS-8 trafiały głównie do Aeroklubów, które eksploatowały je bardzo intensywnie. Do naszych czasów przetrwało jednak tylko kilka maszyn, z których większość jest w muzeach i na pomnikach,a kilka pozostaje zdolnych do lotów (W 2017 roku oblatano jeden odrestaurowany egzemplarz).

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Google+