Nie wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że gdy w 1939 roku w powietrze wzbił się pierwszy samolot napędzany silnikiem turboodrzutowym – Heinkel He 178, rozpoczęła się nowa era w historii lotnictwa. Dopiero w 1944 roku, gdy Alianci po raz pierwszy napotkali myśliwce Messerschmitt Me 262 stało się jasne, że przyszłość należy tylko do odrzutowców.

Trudne początki

Historia Me 262, pierwszego seryjnie produkowanego myśliwca o napędzie odrzutowym zaczęła się w 1938 roku. Zakłady Messerschmitta otrzymały wówczas zlecenie zaprojektowanie eksperymentalnego samolotu odrzutowego, wyposażonego w projektowane dopiero silniki odrzutowe BMW. Pierwszy wstępny projekt płatowca ukończono w kwietniu 1939 roku. Jego autorami byli Woldemar Voigt, Hans Mauch, Helmut Schlep i Hans Antz. Szczegółowe plany nowego samolotu oficjalnie zatwierdzono już 7 czerwca 1939 roku, a krótko później zbudowano drewnianą makietę.

Prototyp Me 262

Prototyp Me 262

Ze względu na wybuch wojny, kontrakt na budowę pierwszych prototypów podpisano dopiero 3 marca 1940. Brak zainteresowania nowym samolotem (sytuacja na froncie w latach 1939-1942 była korzystna dla Niemców) oraz problemy z silnikami BMW, które nie dysponowały odpowiednim ciągiem sprawiała, że prace przebiegały bardzo powoli, a nawet wisiała nad nimi groźba skasowania programu.

Prototyp samolotu, oznaczony Messerschmitt Me 262 wzbił się w powietrze dopiero 18 kwietnia 1941 roku. Maszyna ta nie miała jednak wiele wspólnego z docelowym samolotem, ponieważ… posiadała silnik tłokowy Junkers Jumo 210G o mocy 700 KM zamontowany na dziobie zamiast silników odrzutowych. Wszystko z powodu przedłużających się prac nad silnikami BMW i ciągłymi problemami z ich osiągami.

Me 262

Me 262

W związku z tym Messerschmitt zrezygnował z jednostek napędowych BMW (który ukończono ostatecznie dopiero w 1943 roku) i zainteresował się konkurencyjnym silnikiem Jumo 109-004. Prace nad nim trwały już od jakiegoś czasu, ale dopiero w styczniu 1942 roku ukończono w pełni sprawny prototyp.

18 lipca 1942 roku w powietrze wzbił się pierwszy prototyp Me 262 wyposażony w silniki odrzutowe. Za sterami zasiadł Fritz Wendel. Lot przebiegł pomyślnie, a maszyna spisywała się w powietrzu bardzo dobrze. Jedynym problemem na który zwrócono uwagę był brak widoczności do przodu w trakcie kołowania, spowodowany kształtem kadłuba i zastosowaniem podwozia trójpodporowego z kółkiem ogonowym.

Przyśpieszenie prac

W 1943 roku prace nad Me 262 uległy przyśpieszeniu. Pogarszająca się sytuacja na frontach, oraz coraz bardziej uciążliwe alianckie naloty sprawiły, że Luftwaffe pilnie zaczęło poszukiwać nowego myśliwca, który mógłby zniwelować aliancką przewagę powietrzną.

Me 262

Me 262

W związku z tym Messerschmitt mając gotowy projekt myśliwca rozpoczął aktywne działania promujące Me 262 wśród dowódców Luftwaffe. Spotkały się one z bardzo pozytywnym odzewem i 5 czerwca 1943 roku zatwierdzono produkcję seryjną nowych maszyn. Niestety krótko później Alianci zbombardowali zakłady Messerschmitta w Regensburgu, gdzie montowano Me 262.

Straty był tak poważne, że podjęto decyzję o przeniesieniu produkcji na południe Niemiec do Oberammergau w Bawarii. Zanim jednak na dobre rozpoczęto produkcję nowego myśliwca pojawiła się kolejna przeszkoda w postaci Adolfa Hitlera, który kategorycznie nakazał rozpoczęcie produkcji bombowej wersji Me 262 kosztem wersji myśliwskiej.

Zniszczony Me 262

Zniszczony Me 262

Dopiero w maju 1944 roku oficerom Luftwaffe udało się przekonać wodza III Rzeszy do zmiany priorytetów. W tym czasie w zakładach Messerschmitta kompletowano pierwsze Me 262 w wersji bombowej. Samoloty posiadały już podwozie trójpodporowe, z kołem przednim zamiast ogonowego, dzięki czemu pilot dysponował lepszym polem widzenia w trakcie kołowania.

Me 262 miał rozpiętość skrzydeł wynoszącą 12,5 m, masę własną 3795 kg i maksymalną masę startową 6487 kg. Napęd stanowiły dwa silniki Jumo 004B w wersji 1, 2 i 3 w zależności od wariantu maszyny. Zapewniały one prędkość ponad 850 km/h przy zasięgu 1050 km. Uzbrojenie podstawowe składało się z 4 działek MK 108 kalibru 30 mm, a dodatkowo możliwe było zamontowanie pod skrzydłami prowadnic dla 24 niekierowanych rakiet R4M kalibru 55 mm lub 2 bomb o masie 250 kg. Istniała również możliwość zamontowania zamiast działek 30 mm jednego działka kalibru 50 mm.

Zniszczony Me 262

Zniszczony Me 262

Aż do końca wojny udało się wyprodukować 1433 Me 262, ale do jednostek bojowych dotarło jedynie kilkaset maszyn. Myśliwiec otrzymał nazwę własną Schwalbe (niem. jaskółka). Pierwszy sukces bojowy nowy myśliwiec odniósł 8 sierpnia 1944 roku, kiedy Joachim Weber zestrzelił brytyjski samolot rozpoznawczy de Havilland PR.XVI Mosquito.

Do końca wojny niemieckie odrzutowce zestrzeliły kilkaset alianckich maszyn (źródła podają od 700 do 900 zestrzeleń), tracąc przy tym 100 myśliwców w powietrzu i według niektórych źródeł 500 na ziemi. Me 262 pod każdym względem wyprzedzał maszyny alianckie, dysponując większą prędkością i potężniejszym uzbrojeniem.

Początkowo alianccy piloci byli przerażeni skutecznością Me 262, ale bardzo szybko znaleźli sposób na walkę z nimi. Niemieckie myśliwce miały bardzo niską prędkość lądowania, przez co w momencie podchodzenia do lotniska stawały się bardzo łatwym celem. Dysponujący znaczną przewagą w powietrzu, alianccy piloci zaczęli więc śledzić odrzutowce aż do lotniska, pozostając na tyle daleko, aby Niemcy ich nie widzieli i atakowali bezbronne odrzutowce gdy te lądowały.

Spóźniony na wojnę

Podobnie jak inne odrzutowce zaprojektowane w trakcie II wojny światowej, Me 262 pojawił się za późno, aby odegrać znaczącą rolę w walkach. Był jednak jedynym seryjnie produkowanym myśliwcem o napędzie odrzutowym, który wszedł do eksploatacji w trakcie wojny.

Zniszczony Me 262

Zniszczony Me 262

Po zakończeniu walk wiele maszyn i planów Me 262 trafiło w ręce Aliantów i Sowietów. Wykorzystali oni je do dopracowania własnych projektów odrzutowców. Dodatkowo w Czechosłowacji zbudowano po wojnie 12 Me 262 oznaczonych jako Avia S-92. Maszyny powstały w oparciu o oryginalne niemieckie plany i części zdobyte w trakcie walk. W USA powstało również kilka współczesnych replik Me 262, które cały czas pozostają w eksploatacji.

Wielu historyków uważa, że gdyby w 1943 roku Hitler nie interweniował w program Me 262, maszyny te mogłyby wejść do eksploatacji znacznie szybciej i prawdopodobnie miałyby wpływ na przedłużenie wojny. Na pewno jednak nie zmieniłyby wyniku wojny.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Google+