Podczas I wojny światowej lotnictwo stało się jednym z ważniejszych rodzajów uzbrojenia. W związku z tym zaczęto opracowywać różne sposoby jego zwalczania, oraz namierzania. Zanim powstały radary, samoloty namierzano poprzez specjalne (i dziwacznie wyglądające) urządzenia nasłuchowe (ang. war tube).

Historia przeciwlotniczych stacji nasłuchowych sięga prawdopodobnie 1916 roku, a twórcą pierwszego tego typu urządzenia miał być Alfred Rawlinson służący w Royal Navy Volunteer Reserve, odpowiedzialnych za obronę przeciwlotniczą na brytyjskim wybrzeżu. Głównym zadaniem żołnierzy było zwalczanie niemieckich Zeppelinów.

Mobilna stacja nasłuchowa
Mobilna stacja nasłuchowa

Rawlinson wpadł wówczas na pomysł zbudowania urządzenia nasłuchowego, składającego się z dwóch tub (prawdopodobnie z gramofonów). Operator nasłuchiwał przez nie dźwięku nadlatujących maszyn. Obracając urządzenie, szukał kierunku, z którego dźwięk był najgłośniejszy. Dzięki sieci takich urządzeń, możliwe było wyznaczenie dosyć dokładnego kierunku z jakiego nadlatywał sterowiec, nawet jeśli nie było możliwe jego dostrzeżenie. Następnie dany kierunek był ostrzeliwany przez artylerię przeciwlotniczą. Ciężko ocenić skuteczność ówczesnych stacji nasłuchowych (nie ma oficjalnych danych na temat ich skuteczności), ale wielu wojskowych relacjonowało, że na pewno byli w stanie kilka razy zmusić sterowce do odwrotu.

Warto w tym miejscu dodać, że przeciwlotnicze stacje nasłuchowe nie były do końca nowym rozwiązaniem. Podobne urządzenia wykorzystywano do określania kierunku z którego prowadzony był ostrzał artyleryjski, dzięki czemu możliwe było przynajmniej teoretycznie atakowanie stanowisk artyleryjskich.

Holenderski żołnierz z osobistym urządzeniem nasłuchowym - lata 30.
Holenderski żołnierz z osobistym urządzeniem nasłuchowym – lata 30.

Z czasem stacje nasłuchowe zaczęły zmieniać formę. Powstawały urządzenia osobiste, w formie nauszników, potężne, wielotubowe mobilne stacje, które pozwalały na nie tylko namierzanie kierunku, ale nawet na określanie wysokości lotu (służyły do tego inne tuby zamontowane z boku) oraz stacjonarne urządzenia. Brytyjczycy opracowali z czasem betonowe stanowiska nasłuchowe, które miały większy zasięg, ale nie pozwalały na tak dokładne namierzenia źródła dźwięku, ponieważ nie można było ich obracać.

W latach 20. i 30. przeciwlotnicze stacje nasłuchowe zaczęto budować na całym świecie (ale pionierami pozostawali Brytyjczycy i Amerykanie). Z czasem zaczęto stosować mikrofony w celu lepszego wzmocnienia dźwięku, co ułatwiało wykrycie samolotów z większej odległości. Mimo to, urządzenia te nigdy nie zyskały dużego zainteresowania, ponieważ miały niewielki zasięg kilkunastu do kilkudziesięciu kilometrów, a wraz z pojawieniem się coraz szybszych samolotów, dawały tylko kilkuminutowe wyprzedzenie zanim samoloty znajdowały się w zasięgu wzroku obserwatorów (chociaż w przypadku Zeppelinów możliwe było wykrycie nadlatującej maszyny nawet godzinę przed jej dotarciem).

Prawdopodobnie najsłynniejsze zdjęcie urządzeń nasłuchowych z Japonii, podczas wizytacji cesarza Hirohito
Prawdopodobnie najsłynniejsze zdjęcie urządzeń nasłuchowych z Japonii, podczas wizytacji cesarza Hirohito

Wraz z pojawieniem się radaru, stacje nasłuchowe szybko odeszły do lamusa, ale kilka z nich pozostawiono w eksploatacji do zakończenia II wojny światowej. Do naszych czasów przetrwało natomiast kilka betonowych stanowisk nasłuchowych w Wielkiej Brytanii i na Malcie oraz sporo zdjęć przedstawiających te dziwaczne urządzenia.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz naszą pracę nad popularyzowaniem historii?
Postaw nam wirtualną kawę:

Wybierz wielkość kawy:

Subskrybuj nasz newsletter!

Co tydzień, w naszym newsletterze, czeka na Ciebie podsumowanie najciekawszych artykułów, które opublikowaliśmy na SmartAge.pl. Czasem dorzucimy też coś ekstra, ale spokojnie, nie będziemy zasypywać Twojej skrzynki zbyt wieloma wiadomościami.

Udostępnij.

Założyciel i Redaktor Naczelny portalu SmartAge.pl. Od ponad dekady zajmuję się popularyzacją historii, ze szczególnym naciskiem na militaria, broń pancerną, lotnictwo, marynistykę oraz rozwój techniki. Współpracuję z Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu.Na swoim koncie mam ponad 3000 artykułów, w tym analiz technicznych, recenzji oraz relacji. Jako fotograf specjalizuję się w fotografii lotniczej i krajobrazowej oraz reportażu z wydarzeń historycznych. W swojej pracy stawiam na jakość merytoryczną i różnorodne źródła, a także autorskie podejście, gwarantujące unikalność materiałów w dobie powtarzalnych treści.

×