Rozwój technologii rakietowej na przełomie lat 40. i 50. sprawił, że zaczęto opracowywać nowe rodzaje uzbrojenia, które szybko zyskiwały popularność. Jednym z nich były przeciwokrętowe pociski manewrujące, zarówno lądowe jak i morskie. Pierwszą tego typu konstrukcją zbudowaną w ZSRR był zestaw S-2 Sopka z 1955 roku.

Pierwsze kierowane pociski manewrujące opracowano podczas II wojny światowej w Niemczech, ale mimo zaawansowanej jak na tamte lata konstrukcji, nie zyskały one popularności. Dopiero na przełomie lat 40. i 50. w wielu krajach rozpoczęto zaawansowane prace nad nowymi pociskami tego typu. W ZSRR w 1949 roku w biurach konstrukcyjnych OKB-155 w zakładach MiG i KB-1 rozpoczęto prace nad lotniczym pociskiem kierowanym KS (KS-1) Kometa. Do jego budowy wykorzystano kadłub wzorowany na kadłubie myśliwca MiG-15.

KS-1 Kometa (fot. davidelit/Wikimedia Commons)

KS-1 Kometa (fot. davidelit/Wikimedia Commons)

Po serii prób, pocisk KS wszedł do uzbrojenia w 1953 roku. Równocześnie rozpoczęto prace nad jego lądową wersją, która otrzymała oznaczenie KS-2. Pracami kierował A. Bieriezniak z biura OKB-155. Prototyp pocisku ukończono już w 1954 roku, a po próbach przyjęto go do eksploatacji w 1955 roku.

Cały system wyrzutni, stacji radiolokacyjnej oraz pozostałych niezbędnych do obsługi pociski elementów otrzymał oznaczenie S-2 Sopka (4K87). Pocisk miał 8,48 m długości, 1,09 m średnicy i 4,72 m rozpiętości skrzydeł. Masa startowa wynosiła 3419 kg, a silnik turboodrzutowy RD-500K zapewniał prędkość 1050 km/h i zasięg 95 km. Głowica bojowa miała masę 1010 kg. w tym 860 kg materiału wybuchowego. Przewożono go na specjalnej, holowanej wyrzutni B-163.

S-2 Sopka (fot. Hoffi63/Wikimedia Commons)

S-2 Sopka (fot. Hoffi63/Wikimedia Commons)

W skład kompleksu Sopka wchodziły trzy radary – radar obserwacji okrężnej Mys, służący do wykrywania celów, radar Berun służący do śledzenia i wypracowania parametrów celów, oraz radar S-1M, służący do naprowadzania pocisków. W końcowej fazie lotu pocisk naprowadzał się na cel przy użyciu pasywnego radiolokatora S-3 odbierającego echo impulsów z stacji S-1M.

Chociaż Sopka była rewolucyjnym uzbrojeniem, cały kompleks miał liczne wady, poczynając od podatności na zakłócenia, a kończąc na swoich rozmiarach – do obsługi całego dywizjonu składającego się z czterech wyrzutni potrzebnych było kilkanaście pojazdów. Ograniczało to możliwości wykorzystania wyrzutni jedynie do miejsc, gdzie takie kolumny mogły dojechać i rozlokować się. Kolejną wadą systemu był czas przygotowania pocisku do lotu, wynoszący 17 minut, oraz przeładowania wyrzutni – około 30 minut.

S-2 Sopka (fot. Michał Banach)

S-2 Sopka (fot. Michał Banach)

Oficjalnie pierwszy dywizjon uzbrojony w pociski Sopka sformowano w ZSRR 19 grudnia 1958 roku. W ciągu kilku kolejnych lat kompleksy tego typu wyeksportowano m.in. do Polski (dwie wyrzutnie), NRD, Bułgarii, Egiptu, Syrii i na Kubę oraz do Korei Północnej. Warto dodać, że oprócz mobilnych wyrzutni w ZSRR opracowano stacjonarne wyrzutnie, które stały się częścią systemu obronnego na Krymie i wyspie Kildin.

System rakietowy Sopka szybko stał się przestarzały, jednak mimo to pozostawiono go w eksploatacji przez kolejnych kilkanaście lat. 9 października 1973 roku Egipska armia wykorzystała posiadane pociski do ataku na izraelskie jednostki w rejonie Aleksandrii, prawdopodobnie zatapiając jeden okręt bądź łódź i uszkadzając drugi. Polskie Sopki po raz ostatni wykorzystano podczas ćwiczeń w 1971 roku, a w 1975 roku kompleks wycofano z eksploatacji.

S-2 Sopka (fot. Alan Wilson)

S-2 Sopka (fot. Alan Wilson)

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.