Na początku II wojny światowej Francuska armia dysponowała większą liczbą czołgów niż Niemcy, jednak większość tych wozów prezentowała bardzo małą wartość bojową oraz wykorzystywana była według nieadekwatnej do sytuacji na froncie taktyki. Wyjątkiem pod względem możliwości bojowych były czołgi Somua S-35.

Geneza

Francuska armia w okresie międzywojennym inwestowała spore środki w rozwój broni pancernej. Niestety wraz z rozbudową sił pancernych, taktyka wykorzystania czołgów pozostawała praktycznie niezmieniona od czasów I wojny światowej. Według założeń czołgi miały być silnie opancerzone (kosztem mobilności) i przystosowane do wspierania piechoty i zwalczania punktów oporu (kosztem możliwości zwalczania czołgów).

Somua S-35

Somua S-35

Zadanie niszczenia czołgów wroga miały przejąć oddziały przeciwpancerne, natomiast zadanie prowadzenia natarcia po przełamaniu linii frontu przez piechotę wspieraną przez czołgi spadnie na kawalerię wspieraną przez czołgi (Francuzi zakładali, że walki w przyszłych konfliktach będą toczone dokładnie tak jak podczas I wojny światowej).

W związku z tym oddziały kawalerii potrzebowały nieco inne czołgi niż piechota. Tak powstały „czołgi kawaleryjskie”, cechujące się większą prędkością niż czołgi piechoty, oraz uzbrojeniem przystosowanym do zwalczania pojazdów opancerzonych, a nie umocnień. W 1934 roku francuska armia złożyła w zakładach SOMUA zamówienie na nowy czołg tego typu, który miał zastąpić dotychczas wykorzystywane pojazdy (niewiele różniące się od czołgów piechoty).

Somua S-35

Somua S-35

Oficjalnie przetarg na budowę czołgu rozstrzygnięto 12 października 1934 roku, ale założenia dla wozu przygotowano już latem 1934 roku. Budowa pierwszego prototypu oznaczonego jako AC3 zakończyła się 15 kwietnia 1935 roku, po czym czołg trafił na próby, które wypadły nie do końca zadowalająco. W związku z tym powstał kolejny prototyp, oznaczony jako AC4, w którym wyeliminowano wady pierwszego wozu – głównie problemy z zawieszeniem i jego podatność na uszkodzenia,.

AC4 przeszedł próby pomyślnie, w związku z czym zamówiono kolejny prototyp oraz cztery pojazdy przedseryjne, które posłużyły do kolejnych prób. Po ich zakończeniu i wprowadzeniu drobnych poprawek w konstrukcji wozów, czołg został przyjęty do uzbrojenia 25 marca 1936 roku pod oznaczeniem Automitrailleuse de Combat modele 1935 S (czasami stosowano oznaczenie Char 1935 S), jednak powszechnie znano go jako Somua S-35.

Somua S-35

Somua S-35

Konstrukcja

Somua S-35 miał 5,38 m długości, 2,13 m szerokości i 2,63 m wysokości, oraz masę około 20 ton. Napęd stanowił ośmiocylindrowy silnik Somua AC4 o mocy 190 KM, zapewniający prędkość maksymalną 37 km/h i zasięg 240 km na drodze i 110 km w terenie. Opancerzenie czołgu miało grubość 10-40 mm, a uzbrojenie składało się z armaty Puteaux SA 35 kalibru 47 mm z zapasem 84 naboi, oraz karabinu maszynowego kalibru 7,5 mm. Załoga liczyła 3 osoby, przy czym dowódca czołgu odpowiedzialny był za obsługę uzbrojenia.

Eksploatacja

Początkowo zamówiono 50 czołgów S-35, jednak z czasem zamówienie powiększono do 500 egzemplarzy. W toku produkcji wprowadzono kilka poprawek w konstrukcji, oraz stworzono projekt ulepszonej wersji czołgu, oznaczonej jako S-40. Miała ona otrzymać mocniejszy silnik, ulepszone podwozie i nową, większą wieżę.

Zniszczony Somua S-35

Zniszczony Somua S-35

Aż do niemieckiej inwazji na Francję w maju 1940 roku zbudowano 416 czołgów, które trafiły do jednostek, natomiast kolejnych kilkadziesiąt wozów ukończono i dostarczono po rozpoczęciu działań wojennych. Czołgi S-35 trafiły do pułków kawalerii zmechanizowanej, m.in 2 Lekkiej Dywizji Zmechanizowanej oraz lekkich dywizji kawalerii i dywizji pancernych.

W trakcie walk obronnych czołgi S-35 wzięły udział w kilku potyczkach, ale niestety nie odegrały znaczącej roli w walkach, głównie przez fatalny system dowodzenia i nieefektywną taktykę ich wykorzystania. Większość wozów utracono przez brak wsparcia lotniczego i konfrontację z mającymi przewagę liczebną oddziałami pancernymi przeciwnika.

Zniszczony Somua S-35

Zniszczony Somua S-35

Mimo to, walki przetrwało około 300 czołgów S-35, które trafiły w niemieckie ręce. 297 z nich zostało przyjętych do uzbrojenia Wehrmachtu pod oznaczeniem PzKpfw 35-S 739(f). Wykorzystywano je jako pojazdy wsparcia dla oddziałów policyjnych oraz jednostek zwalczających partyzantów zarówno we Francji jak i na Bałkanach i w Rosji. Nie wykorzystywano ich jednak na pierwszej linii frontu.

W 1941 roku 32 czołgi tego typu trafiły do Włoch, ale wysłano je na Sardynię. Podobno dwa S-35 trafiły na Węgry, a sześć do Bułgarii. Kolejnych 50 wozów znalazło się na uzbrojeniu oddziałów francuskich pod rządami Vichy. Większość z nich trafiła do Maroka, gdzie ostatecznie ich załogi przeszły wraz z sprzętem na stronę Aliantów.

Najlepszy francuski czołg II wojny światowej?

Ostatecznie czołgi S-35 nie wykazały się na froncie i nigdy nie odegrały znaczącej roli w walkach. W końcowej fazie wojny wozy zdobyte przez Niemców wzięły udział w walkach z Aliantami, ale były wówczas całkowicie przestarzałe, w związku z czym nie mogły zagrozić nowszym alianckim czołgom.

Somua S-35 w Army Ordnance Museum w Aberdeen przed likwidacją muzeum

Somua S-35 w Army Ordnance Museum w Aberdeen przed likwidacją muzeum

Mimo mizernej skuteczności, czołgi S-35 uznawane są za technicznie najlepsze francuskie czołgi II wojny światowej. Gdyby wykorzystano je w podobny sposób jak Niemcy wykorzystywali własne czołgi średnie, prawdopodobnie S-35 mogły odegrać znaczącą rolę w walkach. Czołgi te dysponowały bowiem silnym uzbrojeniem przeciwpancernym i dobrym opancerzeniem, oraz stosunkowo dobrą mobilnością.

Niestety wadą tych czołgów była stanowczo za mała wieża i fakt, iż dowódca czołgu musiał samodzielnie obsługiwać uzbrojenie. Kolejną wadą była bardzo wysoka sylwetka S-35 i stosunkowo mały potencjał modernizacyjny. Ulepszona wersja S-40 mogła prezentować się o wiele lepiej, ale nie weszła do eksploatacji.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Google+