Era sterowców zakończyła się wraz z katastrofą jednego niemieckiego sterowca LZ 129 Hindenburg w 1937 roku. Budowane później maszyny tego typu nie wpływały na rozwój lotnictwa, a swoimi rozmiarami ustępowały często samolotom. Wygląda jednak na to, że sterowce mogą przeżyć drugą młodość, ponieważ w Wielkiej Brytanii w powietrze wzbił się właśnie zupełnie nowy i największy obecnie sterowiec – Airlander 10.

Wojskowe korzenie

Historia sterowca Airlander 10 zaczęła się w 2010 roku w USA, wraz z rozpoczęciem wojskowego projektu Long Endurance Multi-intelligence Vehicle (LEMV). Jego celem było miało być zbudowanie statków powietrznych mogących utrzymywać się w powietrzu przez wiele tygodni i wspierać działania wojsk lądowych.

HAV-3 w trakcie przygotowań do pierwszego startu w 2012 roku (fot. HAV)

HAV-3 w trakcie przygotowań do pierwszego startu w 2012 roku (fot. HAV)

Pojazdy te, które według specyfikacji miały być niczym innym jak jak sterowcami, miały zapewniać łączność oddziałom naziemnym oraz dzięki przyrządom obserwacyjnym pomagać w zbieraniu informacji z pola walki. W ramach programu LEMV firma HAV (Hybrid Air Vehicles) wspólnie z Northrop Grumman zbudowała 91-metrowy bezzałogowy sterowiec. Prace projektowe zaliczyły wiele opóźnień i maszyna była gotowa do lotu dopiero 8 sierpnia 2012 roku.

HAV-3, bo taką nazwę otrzymała maszyna, wykonał 90-minutowy lot z kilkuosobową załogą, która kontrolowała przebieg lotu. Udana próba zachęciła wojskowych do zamówienia aż 5 sterowców, ale w lutym 2013 roku projekt skasowano w ramach cięć budżetowych, uznając przy tym, że podobne zadania mogą wykonywać tradycyjne BSL-y (bezzałogowe statki latające).

HAV-3 w trakcie pierwszego lotu w 2012 roku (fot. HAV)

HAV-3 w trakcie pierwszego lotu w 2012 roku (fot. HAV)

Nowe życie

We wrześniu 2013 roku firma HAV odkupiła od wojska prototyp HAV-3 za sumę 301 tyś dolarów (cały projekt kosztował ogółem 297 mln dolarów) i przewiozła go do Wielkiej Brytanii, gdzie ponownie złożono go i rozpoczęto prace nad przystosowaniem maszyny do zadań cywilnych. Prace nad sterowcem, nazwanym Airlander 10 ruszyły pełną parą dzięki wsparciu finansowemu od brytyjskich władz, Unii Europejskiej oraz dwóm kampaniom crowdfoundingowym.

Airlander 10 (dawniej HAV-3) w trakcie prac modernizacyjnych po przejęciu przez firmę HAV (fot. HAV)

Airlander 10 (dawniej HAV-3) w trakcie prac modernizacyjnych po przejęciu przez firmę HAV (fot. HAV)

Prace nad maszyną trwały do połowy 2016 roku. Sterowiec otrzymał nowe wyposażenie wewnętrzne, kabinę załogi i ogólnie dopracowano konstrukcję. Na początku sierpnia Airolander 10 został oficjalnie wytoczony z hangaru w celu rozpoczęcia prób naziemnych. Ich zwieńczeniem był pierwszy lot maszyny po modernizacji, który miał miejsce 17 sierpnia i trwał 20 minut.

Obecnie sterowiec czeka seria prób, które pozwolą na ocenę jego możliwości. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, firma HAV zamierza wypuścić maszynę na rynek, pod warunkiem, że znajdą się chętni na jej zakup lub zamówienie kolejnych egzemplarzy.

Airlander 10 (dawniej HAV-3) w trakcie prac modernizacyjnych po przejęciu przez firmę HAV (fot. HAV)

Airlander 10 (dawniej HAV-3) w trakcie prac modernizacyjnych po przejęciu przez firmę HAV (fot. HAV)

W trakcie drugiego lotu testowego, sterowiec miał niewielki wypadek. W trakcie podchodzenia do masztu maszyna zaczęła gwałtownie obniżać lot i uderzyła kabiną o ziemię. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Po przeprowadzeniu stosownych napraw Airlander ponownie wrócił do testów.

Przyszłość należy do sterowców?

Od wielu lat na całym świecie prowadzone są debaty na temat przyszłości lotnictwa. Wielu ekspertów sugeruje, że w niedalekiej przyszłości może czekać nas powrót sterowców, które dzięki łatwiejszemu dostępowi do helu wreszcie są bezpieczne. Dodatkowo mogące utrzymać się w powietrzy przez bardzo długi czas maszyny mogą być wykorzystywane do zadań patrolowych, transportu dużych i ciężkich ładunków w trudno dostępne rejony, gdzie śmigłowce nie mogą już latać, a także mogą być ciekawym środkiem transportu na niektórych trasach.

Patrząc jednak na proces rozwoju współczesnych XXI-wiecznych sterowców, minie jeszcze wiele lat zanim maszyny te faktycznie będą dysponowały możliwościami przewyższającymi współczesne śmigłowce i samoloty.

Prawdopodobnie przyszłość sterowców zależeć będzie od sukcesu (lub jego braku) sterowca Airlander 10, który jest obecnie największym sterowcem i statkiem powietrznym na świecie. Oczywiście przy swoich 91 metrach długości, Airlander 10 jest zaledwie zabawką przy niemieckich zeppelinach z lat 30-tych – LZ 129 Hindenburg i LZ 130 Graf Zeppelin II.

Airlander 10 w trakcie pierwszego lotu (fot. HAV)

Airlander 10 w trakcie pierwszego lotu (fot. HAV)

Parametry techniczne sterowca Airlander 10

Sterowiec Airlander 10 wypełniony jest helem a napęd stanowią 4, czterolitrowe silniki V8 o mocy 325 KM każdy. W przedziale pasażerskim znajduje się miejsce dla 4 osób, a kabina pilota mieści jedną osobę. W wersji seryjnej oba pomieszczenia będą powiększone.

  • Pojemność konstrukcji – 38 000 m³
  • Długość – 92 m
  • Szerokość – 43,5 m
  • Wysokość – 26 m
  • Autonomiczność – 5 dni
  • Pułap – 4880 m
  • Prędkość – do 80 węzłów (148 km/h)
  • Ładowność 10 ton
Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Google+