Armia amerykańska podczas II wojny światowej opierała swoje oddziały pancerne głównie na czołgach średnich, szybszych i bardziej mobilnych od czołgów ciężkich, uzbrojonych w armaty 75 i 76,2 mm. Ich pancerz zapewniał im jednak raczej średnią ochronę przed ostrzałem wroga. We wrześniu 1943 roku amerykański Ordnance Department zasugerował rozpoczęcie prac nad budową ciężkiego czołgu, uzbrojonego w potężną armatę i chronionego potężnym pancerzem, który mógłby służyć do przełamywania dobrze umocnionych pozycji wroga.

T28 podczas prób

T28 podczas prób

Tak rozpoczęły się prace nad czołgiem T28. Jako bazę do jego konstrukcji wybrano podwozie prototypowego czołgu T23. Jako uzbrojenie wybrano armatę T5E1 105 mm a pancerz miał mieć grubość ponad 200 mm. W kwietniu 1944 roku zatwierdzono wstępny projekt pojazdu i przystąpiono do prac. T28 miał wejść do służby na początku 1945 roku, tak aby wesprzeć atak na niemiecką Linię Zygfryda. Zamówienie na 5 prototypów z ewentualną możliwością budowy około 25 wozów seryjnych złożono w Pacific Car & Foundry.

Prace nad pojazdem zaczęły się przedłużać, w marcu 1945 roku zdecydowano się na zmianę nazwy pojazdu na T95 Gun Motor Carriage. Oddziały alianckie zdążyły w tym czasie przełamać  niemieckie umocnienia. Pierwszy prototyp nowego pojazdu ukończono we wrześniu 1945 roku. W tym czasie wojna się skończyła, w związku z czym zredukowano zamówienie do jedynie dwóch prototypów. Po skompletowaniu obu pojazdów rozpoczęto próby poligonowe.

T28 Super Heavy Tank

T28 Super Heavy Tank

Prowadzono je między innymi w grudniu 1945 roku w Aberdeen Proving Grounds oraz poligonie w Fort Knox w styczniu 1946 roku. Podczas tych prób jeden z pojazdów został poważnie uszkodzony w wyniku pożaru przedziału napędowego. Podczas testów wyszło na jaw wiele problemów z pojazdem, związanych głównie z jego olbrzymią masą (ponad 80 ton). Uniemożliwiało to transport pojazdu i pokonywanie większości mostów istniejących wówczas. Dodatkowo słaby silnik o mocy 410 KM pozwalał na rozpędzenie pojazdu do prędkości zaledwie 12-14 km/h. Zasięg pojazdu wynosił przy tym 160 km. Jednym z celów prób było przetestowanie układu transmisyjnego i wszystkich podzespołów napędowych oraz sprawdzenie ich wytrzymałości przy tak ciężkim pojeździe.

Cechą charakterystyczną czołgu był jego układ napędowy, składający się z 4 gąsienic (podobnie jak w radzieckim czołgu Obiekt 279), przy czym zewnętrzne gąsienice można było zdjąć i złożyć w coś w rodzaju wózka, który czołg mógł holować. Pozwalało to na transportowanie czołgu koleją, oraz poruszanie się po betonowych drogach. Podobnie jak w radzieckim czołgu, powodem wprowadzenia takiego układu napędowego była chęć zmniejszenia jednostkowego nacisku na grunt. Z tyłu czołgu znajdował się mały dźwig, ułatwiający ładowanie amunicji. Amunicja kalibru 105 mm była w tym przypadku dwudzielna.

T28 - widok od boku, od tyłu

T28 – widok od boku, od tyłu

Podczas prób jeden z pojazdów pokonał ponad 870 km (205 po drogach i około 665 po drogach gruntowych i polach). Jedną z wad pojazdu, jakie w tym czasie się pojawiły były możliwości pokonywania przeszkód.

W październiku 1947 roku podjęto decyzję o zawieszeniu programu. Według oficjalnych informacji prototyp, który dotrwał do końca prób miał zostać zezłomowany (uszkodzony prototyp zezłomowano wcześniej). Wszyscy zapomnieli o całym programie, aż do 1974 roku, kiedy to w Fort Belvoir odnaleziono jeden z prototypów T28. Brakowało w nim zewnętrznych gąsienic. Na szczęście te odnaleziono w Fort Knox (pochodziły z drugiego prototypu). Pojazd odrestaurowano i przeniesiono do Patton Museum of Cavalry and Armor w Kentucky. W 2011 roku podjęto decyzję o restauracji pojazdu. Do dziś nie wiadomo co działo się z pojazdem w latach 1947-1974.

T28 wjeżdżający na specjalną przyczepę transportową, do przewożenia pojazdu na duże odległości

T28 wjeżdżający na specjalną przyczepę transportową, do przewożenia pojazdu na duże odległości

Wraz z zakończeniem II Wojny Światowej rozpoczęła się dyskusja o tym jak powinny wyglądać nowe pojazdy pancerne USA. Walki w Europie pokazały, że na polu walki liczy się siła ognia i opancerzenie, natomiast mobilność znajduje się na drugim miejscu, przy czym dalej powinna być jak najwyższa. Efektem tych dyskusji było rozpoczęcie licznych projektów budowy super ciężkich czołgów – T29, T30 czy też  T34. To właśnie te pojazdy były głównym powodem dla którego przerwano prace nad T28. Co jednak najistotniejsze, żaden z nich nie powstałby, bez wiedzy zdobytej podczas budowy T28. To właśnie przeprowadzone podczas jego testów badania pozwoliły na zaprojektowanie znacznie lepszych układów napędowych oraz silników, zdolnych do poruszania tak ciężkich maszyn.

Dwa odmienne prototypy - lekki czołg powietrznodesantowy M22 Locust i czołg super ciężki T28

Dwa odmienne prototypy – lekki czołg powietrznodesantowy M22 Locust i czołg super ciężki T28

Mimo, iż czołgi ciężkie jakie wówczas powstały miały sporo zalet, rozwijająca się Zimna Wojna oraz potrzeba wysyłania wojsk w różne rejony świata sprawiły, że naczelne dowództwo amerykańskich sił zbrojnych powróciło do koncepcji czołgów lżejszych i bardziej mobilnych. Czołgi ciężkie zaczęły systematycznie znikać z pola walki. Gwoździem do trumny był dla nich rozwój kierowanych pocisków przeciwpancernych, które były skuteczne nawet przeciwko tak ciężko opancerzonym pojazdom. Niska mobilność sprawiała, że łatwiej było wymanewrować taki pojazd w walce. Ich uzbrojenie, które początkowo było ich największym atutem po wojnie stało się czymś powszechnym. Armaty mniejszego kalibru miały również coraz lepsze parametry, w związku z czym nie trzeba było montować coraz większych armat. Po wojnie zmienił się również sposób myślenia o czołgach. Nieruchome działa, umieszczone w kadłubie zaczęto uważać za zbyt problematyczne w walce. Nowe pojazdy, niezależnie jak ciężkie miały mieć uzbrojenie w ruchomej wieży. Z czasem nawet artyleria samobieżna zaczęła korzystać z tego rozwiązania.

T28 z złożonymi zewnętrznymi gąsienicami

T28 z złożonymi zewnętrznymi gąsienicami

T28 nie był ostatnim amerykańskim czołgiem ciężkim, ale był jednym z najcięższych. Jego nietypowa konstrukcja oraz rozmiar rozbudzały wyobraźnię i intrygowały. Technologicznie czołg ten wypadał średnio, mimo zastosowania licznych ciekawych rozwiązań, sam pojazd prezentował archaiczne podejście do budowy czołgów. Pozostaje pytanie, czy gdyby udało się go zbudować przed końcem wojny, przydałby się w walce?

Osobiście myślę, że nie. Nieliczne będące pod koniec wojny w uzbrojeniu różnych państw czołgi super ciężkie były łatwym celem dla lotnictwa i znacznie mobilniejszych czołgów średnich. Krótko po wojnie, podczas walk na Bliskim Wschodzie czołgi średnie pokazały swoją wyższość nad ciężkimi, kiedy Izraelskie Super Shermany, Centuriony i Pattony bez problemów niszczyły Egipskie IS-y-3.

T28/T95 (fot. www.warhistoryonline.com)

T28/T95 (fot. www.warhistoryonline.com)

Dane techniczne:

  • waga: 86 ton;
  • wymiary: długość – 11,1 m, szerokość – 4,4 m, wysokość 2,85 m;
  • prześwit: 49,5 cm;
  • pancerz: jarzmo – ok. 300 mm, przód pancerza 130-300 mm, boczny pancerz 65-155 mm;
  • silnik: Ford GAF V8 o mocy 410 KM;
  • prędkość: 12 km/h;
  • załoga: 8 osób;
  • uzbrojenie: armata T5E1 kalibru 105 mm, przeciwlotniczy karabin maszynowy Browning kalibru 12,7 mm;
  • zapas amunicji: 62 pociski do armaty, 660 naboi do karabinu maszynowego;
  • pokonywanie przeszkód: rowy głębokości 2,9 m, przeszkody pionowe wysokości 60 cm.
T28/T95 vs. Obiekt 279

T28/T95 vs. Obiekt 279

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.