Operacje Pustynna Tarcza i Pustynny Miecz

Siły powietrzne państw koalicji, wspierane przez pociski manewrujące Tomahawk wystrzeliwane z okrętów znajdujących się w Zatoce Perskiej rozpoczęły w nocy 17 stycznia o godzinie 1.30 bezlitosne bombardowania w całym Iraku. Pierwsze na cel trafiły znajdujące się blisko granic kraju stanowiska radarowe, które zniszczono, aby ułatwić pozostałym jednostkom powietrznym atak w głębi kraju. W kolejnych godzinach rozpoczęto naloty na Bagdad, w celu zniszczenia centrów dowodzenia, a w kolejnych dniach likwidowano pozostałe cele.

Podczas operacji Pustynna Tarcza bardzo istotne było wykorzystanie samolotów F-117 Nighthawk. Bombowce te dzięki swojej nowatorskiej konstrukcji były bardzo trudne do wykrycia przez radary, a wyposażone w bomby precyzyjne były w stanie atakować cele w samym Bagdadzie z precyzją do konkretnych fragmentów budynków. Dzięki temu straty wśród ludności cywilnej były minimalne.

Samoloty US Navy podczas uzupełniania paliwa w powietrzu

Samoloty US Navy podczas uzupełniania paliwa w powietrzu

Przez pierwszy dzień nalotów wykonano 2100 lotów i 18 000 ataków. Zakładano straty na poziomie 10 procent. W praktyce utracono zaledwie jeden samolot.

W całej lotniczej fazie ataku trwającej 4 tygodnie siły powietrzne koalicji wykonały blisko 100 000 operacji powietrznych (więcej niż w latach 1943-1945 podczas walk przeciwko Japonii) i zrzuciło prawie 90 000 ton bomb (przykładowo w latach 1944-1945 alianci zrzucali miesięcznie 20-25 tysięcy ton bomb)!

Autostrada Śmierci - zdjęcie z 1 marca 1991 roku (fot. Pascal Guyot)

Autostrada Śmierci – zdjęcie z 1 marca 1991 roku (fot. Pascal Guyot)

Najwięcej zadań bojowych wykonało lotnictwo USA. Oprócz wspomnianych F-117 w atakach wzięły udział samoloty z praktycznie wszystkich rodzajów lotnictwa. Również startujące z baz w USA bombowce B-52, które zrzucały zarówno bomby naprowadzane jak i konwencjonalne i kasetowe.

Bombowce te wykonały w owym czasie najdłuższe w historii operacje lotnicze, trwające ponad 24 godziny. Samoloty startowały z baz na Pacyfiku, po drodze tankowały w powietrzu i po dokonaniu ataków wracały do swoich baz. Warto dodać, że był to pierwszy konflikt w którym wykorzystano Nighthawki.

Brytyjski czołg Challenger

Brytyjski czołg Challenger

Atak powietrzny był takim zaskoczeniem i sukcesem, że lotnictwo irackie praktycznie przestało istnieć. W toku całej operacji zniszczono około 260 irackich samolotów i śmigłowców. Lotnictwo koalicji utraciło około 75 maszyn, z których część została zniszczona przez obronę przeciwlotniczą, która odzyskiwała siły po pierwszych atakach, bądź w wypadkach i katastrofach. Żaden z F-117 nie został zniszczony a tylko jeden samolot został zestrzelony w walce powietrznej.

Część irackiego lotnictwa uciekła do Iranu, gdzie maszyny internowano. Uchroniło to je przed zniszczeniem, ale uniemożliwiło ich dalsze wykorzystywanie.

Zniszczone irackie T-55

Zniszczone irackie T-55

Operacja powietrzna trwała do 24 lutego. W tym czasie, za wyjątkiem małego incydentu z udziałem wojsk lądowych w Chafdżi gdzie 29 stycznia Irakijczycy przeprowadzili małą ofensywę, nie prowadzono działań lądowych. Powodem odkładania inwazji były zbyt dobre pozycje obronne wojsk Irackich w Kuwejcie, których pokonanie mogłoby wiązać się z dużymi stratami.

Liczne pola minowe, rowy przeciwczołgowe, ukryte stanowiska dla czołgów i różnego rodzaju pułapki mogły być poważną przeszkodą dla atakujących. Husajn przygotował się do obrony w starym stylu, zakładając, że atakujący będzie musiał użyć około 2-3-krotnie większych sił niż broniący się.

Formacja samolotów F-15 i F-16 nad płonącymi szybami naftowymi

Formacja samolotów F-15 i F-16 nad płonącymi szybami naftowymi

Spory wkład w osłabienie obrony wojsk irackich miały również okręty wojenne. Wśród jednostek biorących udział w walkach można znaleźć bardzo nietypowe okręty… pancerniki USS Missouri i USS Wisconsin. Zbudowane podczas II wojny światowej okręty wziął udział w operacji Pustynna Burza, która była ostatnią w jakiej miały uczestniczyć przed wycofaniem do rezerwy.

  • Missouri wystrzelił 749 pocisków kalibru 410 mm z swoich armat oraz 28 pocisków manewrujących Tomahawk.
  • Wisconsin wystrzelił 319 pocisków kalibru 410 mm, 881 pocisków kalibru 130 mm i 24 pociski Tomahawk.

Wykorzystanie pancerników nie było przypadkowe. Okręty przeszły liczne modernizacje po II wojnie światowej i dzięki temu mogły być wykorzystywane jako potężne stanowiska do odpalania pocisków Tomahawk. Również ich potężne armaty były warte wykorzystania. O ile pociski rakietowe można było namierzyć i w jakiś sposób unieszkodliwić, tak pociski artyleryjskie, znacznie mniejsze, nie były widoczne na radach. Dodatkowo siła ich eksplozji była w stanie nie tylko unieszkodliwić potężne stanowiska obronne, ale również znacząco wpłynąć na osłabienie morale obrońców.

Po zmiękczeniu obrony przez lotnictwo, wojska koalicji przeszły do etapu ofensywy lądowej, której celem było wyparcie wojsk Irackich z Kuwejtu. Ta rozpoczęła się 24 lutego o godzinie 2.00 w nocy. Mimo potężnych linii obronnych wojska Irackie uległy bardzo szybko. Po kilku dniach, 27 lutego oficjalnie rozpoczął się ich odwrót z Kuwejtu.

Wojska koalicji nie przeprowadziły frontalnego ataku na siły znajdujące się w Kuwejcie, uznając, że lepszym wyjściem będzie atak na granicę Iracko-Kuwejcką i odcięcie sił Husajna w samym Kuwejcie. Atak przeprowadzony został przez oddziały amerykańskiego XVIII Korpusu i VII Korpusu. Zgromadzone siły były tak potężne, że Irakijczycy nie mieli szans. Mimo obaw, operacja Pustynny Miecz przebiegała znacznie szybciej niż planowano. W pierwszy dzień oddziały XVIII korpusu posunęły się na przód o 273 km.

Jako pierwsze zaatakowano oddziały regularnej armii Irackiej. Husajn trzymał swoją elitarną Gwardię Republikańską w odwodzie. Początkowo uznano, że to było powodem takich sukcesów, ale gdy oddziały Gwardii Republikańskiej pojawiły się na froncie, zostały unieszkodliwione równie szybko.

W toku walk stoczono kilkanaście bitew pancernych, chociaż określenie bitwa jest tu trochę nie na miejscu. Można powiedzieć, że były to strzelnice urządzone przez wojska koalicji. Czołgi amerykańskie i brytyjskie bez strat w czołgach rozniosły po prostu oddziały Irackie, chociaż zajmowało to zwykle kilka godzin. Zwykle straty wojsk koalicji w tego typu starciach wynosiły kilka lekkich pojazdów, kilkunastu zabitych i kilkadziesiąt uszkodzonych pojazdów, które po naprawie mogły wrócić na front.

Zniszczone irackie T-55 gdzieś w Kuwejcie

Zniszczone irackie T-55 gdzieś w Kuwejcie

W dniach 27-28 lutego lotnictwo koalicji przeprowadziło trwającą kilkanaście godzin operację przeciwko wycofującym się wojskom irackim na autostradzie nr. 80 z Kuwejtu do Safwan. Była to potężna składając się z 6 pasów droga, którą wojska Irackie wykorzystywały do przerzutu wojsk. Po jednym z ataków lotniczych utworzył się na niej korek, w którym znajdowało się kilka tysięcy pojazdów i kilkanaście tysięcy żołnierzy. Był to idealny cel dla lotnictwa. Siły powietrzne koalicji bezlitośnie bombardowały każdy fragment drogi.

Miejsce to nazwano później autostradą śmierci “Highway of Death”. Śmierć poniosło tam około 10 000 ludzi (żołnierzy i prawdopodobnie cywilów, uciekających wraz z wojskiem) i zniszczono blisko 2700 różnych pojazdów.

Po chaotycznym i krwawym odwrocie wojska Irackie praktycznie nie były w stanie kontynuować walk. Drobne starcia trwały jeszcze do 2 marca, ale w międzyczasie Saddam Husajn zgodził się na wszystkie żądania ONZ i oficjalnie wycofał swoją armię z zajmowanych terenów.

Autostrada śmierci

Autostrada śmierci

Walki na lądzie pokazały wyższość nowoczesnego uzbrojenia wojsk koalicji nad sprzętem używanym przez wojska irackie. Zwłaszcza lotnictwa i czołgów, które górowały pod każdym względem nad konstrukcjami używanymi przez armię iracką.

Podczas walk upadł mit czołgów T-72, których amerykanie najbardziej obawiali się przed atakiem. Okazało się, że nie były one w stanie zagrozić amerykańskim M1A1 Abrams. Panowanie w powietrzu uniemożliwiało Irakijczykom podejmowanie jakichkolwiek skutecznych działań obronnych. Potężne wsparcie wywiadu i rozpoznanie satelitarne pozwoliło zaplanować perfekcyjną operację eksterminacji przeciwnika przy minimalnych stratach własnych.

Bardzo istotny wpływ na przebieg konfliktu miała również obawa dowódców wojsk koalicji przed użyciem przez Husajna broni chemicznej i biologicznej. Wiadomo, że kraj ten posiadał duże jej ilości i odpowiednie środki do jej użycia. Na szczęście nigdy jej nie wykorzystano na większą skalę – niektórzy uważają, że małe ilości środków bojowych zostały wykorzystane, o czym świadczyć mają problemy zdrowotne weteranów, którzy wrócili z walk. Nigdy jednak nie potwierdzono tych informacji.

F-14 Tomcat nad palącym się szybami naftowymi

F-14 Tomcat nad palącym się szybami naftowymi

Łącznie zginęło kilkadziesiąt tysięcy irackich żołnierzy (istnieją spore rozbieżności w liczbach, ale mówi się o nawet 100 000 zabitych) i zniszczono sporą część wyposażenia oraz pojazdów wojskowych. Siły pancerne Iraku zostały prawie całkowicie wyeliminowane (zniszczono ponad 3700 czołgów). Lotnictwo poniosło spore straty (około 120 maszyn zniszczonych w powietrzu i na ziemi), ale mogłyby one być większe gdyby Irakijczycy próbowali walczyć.

Siły koalicji utraciły zaledwie kilkuset żołnierzy (amerykanie stracili około 290 żołnierzy) i kilkadziesiąt pojazdów wojskowych (siły koalicji utraciły łącznie 75 maszyn, ale wiele z nich po prostu spisano ze stanu ze względu na nieopłacalność napraw). Straty były bardzo małe, ponieważ w nocy siły Irackie praktycznie nie miały jak skutecznie przeciwdziałać wyposażonym w systemy noktowizyjne czołgom i pojazdom pancernym wojsk koalicji, a za dnia lotnictwo i artyleria niszczyło każdy cel jaki pojawił się na horyzoncie (albo poza nim). W walkach sporo strat zadał wojskom koalicji sojuszniczy ostrzał, spowodowany szybkością, z jaką oddziały działały i chaosem jaki w związku z tym powstał. Koszt operacji wyliczono na ponad 60 mld dolarów.

1 2 3 4
Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.