Transport lotniczy uznawany jest za jeden z bezpieczniejszych, ale mimo to w jego historii doszło do wielu wyjątkowo tragicznych w skutkach katastrof. Największą pod względem liczby ofiar katastrofą lotniczą było zderzenie dwóch Boeingów 747 na lotnisku Los Rodeos na Teneryfie, 27 marca 1977 roku.

Geneza

Około południa, 27 marca 1977 roku na lotnisku Las Palmas na Gran Canarii doszło do wybuchu niewielkiej bomby w jednej z kawiarni. Rannych zostało kilka osób, a służby bezpieczeństwa otrzymały informację, że na lotnisku może znajdować się jeszcze jedna bomba. W związku z tym cały port lotniczy zamknięto, a znajdujące się aktualnie w powietrzu samoloty przekierowano na Teneryfę na lotnisko Los Rodeos.

Boeing 747-121 (N736PA) PanAm (fot. Michel Gilliand)

Boeing 747-121 (N736PA) PanAm (fot. Michel Gilliand)

Port lotniczy Ros Rodeos na Teneryfie był w tym czasie jedynym lotniskiem na wyspie (drugi, znacznie większy port lotniczy, Tenerifu Sur oficjalnie uruchomiono dopiero 8 listopada 1978 roku), nieprzystosowanym do obsługi dużych samolotów pasażerskich. Ponadto lotnisko nie dysponowało radarem i odpowiednio dużym zapleczem technicznym do obsługi dużego ruchu lotniczego – w tym nie posiadało samochodów “Follow Me” do kierowania ruchem. Co gorsze, tego dnia na lotnisku doszło do awarii oświetlenia na pasie startowym, a na wieży znajdowało się tylko dwóch kontrolerów.

Wśród samolotów, które przekierowano na Teneryfę znalazły się dwa Boeingi 747 – Boeing 747-206B, lot KLM 4805 i Boeing 747-121, lot PA 1736 linii Pan American (PanAm). Holenderska maszyna leciała z Amsterdamu, natomiast amerykańska z Los Angeles (przez Nowy Jork). Samoloty wylądowały odpowiednio o godzinie 13:38 i 14:15. Krótko później sytuacja na Gran Canarii wróciła do normy, w związku z czym kontrolerzy zaczęli rozładowywać ruch na lotnisku.

Boeing 747-206B (PH-BUF) KLM (fot. Wikimedia Commons)

Boeing 747-206B (PH-BUF) KLM (fot. Wikimedia Commons)

Holenderski kapitan, Jacob Veldhuyzen van Zanten był bardzo niezadowolony z zaistniałej sytuacji i przedłużającej się podróży, ponieważ linie KLM miały wyjątkowo restrykcyjne ograniczenia czasu pracy załóg. W związku z tym przedłużający się pobyt na Teneryfie mógł doprowadzić do przekroczenia norm, a co za tym idzie załoga musiałaby przenocować na wyspie i przełożyć lot na następny dzień. W związku z tym poprosił on o zatankowanie samolotu na Teneryfie, aby nie tracić czasu na Gran Canarii.

Ze względu na procedury, pasażerowie musieli opuścić pokład w czasie tankowania, co dodatkowo wydłużyło całą operację (kolejne opóźnienie spowodowane było trudnościami z zebraniem pasażerów, którzy rozeszli się po lotnisku). W trakcie tankowania, samolot KLM zablokował ruch na lotnisku, przez co maszyna PanAm nie mogła wystartować i musiała czekać na zwolnienie miejsca. Obie załogi były coraz bardziej niecierpliwe, kontrolerzy ruchu zmęczeni, a dodatkowo pogoda coraz bardziej zaczęłą się pogarszać.

Miejsce katastrofy - na pierwszym planie wrak maszyny KLM

Miejsce katastrofy – na pierwszym planie wrak maszyny KLM

Katastrofa

Dopiero o godzinie 16:58 maszyna KLM zaczęła przygotowywać się do opuszczenia lotniska. Kontrolerzy lotu nakazali załodze ominięcie drogi kołowania, na której czekały inne samoloty (których załogi nie były tak zniecierpliwione jak Holendrzy) i przekołowanie po pasie na drugą stronę lotniska. O 17:02 załoga PanAm postała podobne polecenie, ale miała zjechać z pasa zjazdem nr. 1 (co wymagałoby skrętu o 90 stopni).

Ze względu na panującą na lotnisku mgłę oraz problemy z komunikacją z kontrolerami na wieży, którzy nie mówili zbyt dobrze po angielsku (ze względu na akcent i zmęczenie), amerykańska maszyna ominęła zjazd i kolejne dwa, podejmując decyzję o zjechaniu zjazdem nr. 4 (wygodniejszym). W tym samym czasie Holendrzy dotarli na koniec pasa i ustawili się do startu.

Jeden z wraków

Jeden z wraków

Kapitan van Zanten poinformował wieżę o chęci startu o godzinie 17:04. Komunikat usłyszała również załoga PanAm, po czym poinformowała wieżę, że cały czas znajdują się na pasie i dadzą znać, gdy go opuszczą. Kontrolerzy równocześnie odpowiedzieli Holendrom, że otrzymali ich komunikat i dadzą znać, gdy będą mogli startować. Niestety van Zanten nie usłyszał ostatniej części komunikatu i uznał, że dostał pozwolenie na start (prawdopodobnie tylko inżynier pokładowy zrozumiał, że nie mają zgody na start, ale jego uwaga została zbagatelizowana przez kapitana).

Boeing 747 KLM rozpoczął start i o 17:06, gdy maszyna osiągnęła prędkość 290 km/h zauważył znajdującą się na pasie maszynę PanAm, której załoga widząc zbliżający się samolot próbowała uciec z pasa, zwiększając moc silników. Niestety maszyny były zbyt blisko siebie i startujący samolot KLM uderzył silnikami i podwoziem o grzbiet Jumbo Jeta PanAm, całkowicie go miażdżąc i niszcząc kokpit.

Jeden z wraków

Jeden z wraków

Uszkodzona maszyna przeleciała jeszcze 150 m, a później opadła na pas startowy, po którym szorowała jeszcze 300 m po czym eksplodowała (powodem eksplozji oprócz uszkodzeń była olbrzymia ilość paliwa na pokładzie, która miała wystarczyć na lot na Gran Canarię i potem do Amsterdamu). Uszkodzony Boeing 747 linii PanAm również stanął w płomieniach, a pasażerowie, którzy przeżyli uderzenie próbowali opuścić maszynę. W tym czasie na lotnisku ogłoszono alarm, a służby ratunkowe wyruszyły w kierunku wraku maszyny KLM (kontrolerzy nie wiedzieli, że maszyna PanAm również została poważnie uszkodzona). Dopiero po 20 minutach ratownicy dotarli do wraku drugiego samolotu.

Ostatecznie na pokładzie samolotu KLM zginęło 234 pasażerów i 14 członków załogi (wszyscy na pokładzie), a na pokładzie maszyny PanAm zginęło 317 pasażerów i 9 członków załogi. 70 osób opuściło maszynę, zanim ta w całości została ogarnięta płomieniami, ale 9 z nich zmarło w wyniku odniesionych ran, w tym od odłamków pracujących silników maszyny PanAm.

Jeden z wraków

Jeden z wraków

Największa katastrofa lotnicza w historii

Łącznie zginęły 583 osoby, przez co katastrofa na Teneryfie stała się największą w historii katastrofą lotniczą, pod względem liczby ofiar. Uratowało się jedynie 61 osób, oraz jedna pasażerka, która wysiadła z samolotu KLM podczas tankowania, ponieważ docelowo miała wylądować właśnie na Teneryfie.

Przeprowadzone po katastrofie śledztwo wykazało, że do katastrofy doprowadziło bardzo wiele czynników. Najważniejszymi z nich były błędy popełnione przez kapitana holenderskiej maszyny, który zbyt szybko podejmował decyzje i ignorował komunikaty, przez co rozpoczął procedurę startu bez zgody kontrolerów. Ponadto kontrolerzy lotu z powodu zmęczenia i natłoku zadań popełniali błędy i mylili się podczas podawania komunikatów, co prowadziło do zamieszania.

Poniższy film (w języku angielskim) pokazuje animację przedstawiającą katastrofę.

Należy również dodać, że samo lotnisko nie było przystosowane do obsługi takiego ruchu, jaki miał miejsce 27 marca 1977 roku. Drogi kołowania i płyty postojowe nie były przystosowane do obsługi dwóch Boeingów 747, a brak radaru w połączeniu z silną mgłą, ograniczającą widoczność utrudniał kontrolę sytuacji na lotnisku.

Po katastrofie, ICAO (Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego) nakazała zmianę wielu procedur, zwłaszcza dotyczących komunikacji między kontrolą lotu a załogami samolotów. Wprowadzono większą ilość standardowych komunikatów w języku angielskim, wymuszono potwierdzanie i powtarzanie otrzymanych komunikatów przez załogi (wcześniej piloci musieli jedynie potwierdzić otrzymanie komunikatu), oraz rozróżniono operację startu (Take off) i opuszczenia lotniska (Departure) – błędna interpretacja tych określeń sprawiła, że holenderski kapitan rozpoczął start bez zgody wieży.