Zbudowany tuż przed wybuchem II wojny światowej myśliwiec PZL.50 Jastrząb miał zastąpić przestarzałe P-11, ale z powodu wielu błędnych decyzji, problemów z dostawami części i ciągłych zmian koncepcji, we wrześniu 1939 roku gotowe były jedynie dwa nieuzbrojone prototypy.

Geneza

W połowie lat 30., podstawę lotnictwa myśliwskiego Polskich Sił Powietrznych stanowiły PZL P.11. W momencie wprowadzenia ich do produkcji w 1934 roku, były to jedne z najnowocześniejszych myśliwców w Europie, głównie za sprawą nowatorskiej konstrukcji i bardzo dobrych parametrów.

Formacja PZL P.11

Formacja PZL P.11

Niestety już w 1936 roku w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii i USA do eksploatacji zaczęły wchodzić zupełnie nowe myśliwce, które pod każdym względem przewyższały polskie konstrukcje. Zdając sobie sprawę z wad P.11, Komitet do Spraw Uzbrojenia i Sprzętu przy Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych zatwierdził 13 października 1936 roku plan całkowitej przebudowy lotnictwa.

W ramach programu rozpoczęto prace nad kilkoma projektami nowych samolotów bojowych. Najważniejszymi z nich miał być samolot pościgowy PZL.38 Wilk, samolot pasażerski PZL.44 Wicher, myśliwiec PZL.45 Sokół, lekki bombowiec PZL.46 Sum i bombowiec PZL.49 Miś.

PZL.44 Wicher

PZL.44 Wicher

W trakcie prac nad Sookołem dowództwo lotnictwa podjęło decyzję o zmianie założeń dla nowego myśliwca. Wzrosły wymagania co do uzbrojenia i parametrów, których PZL.45 nie mógł spełnić. W związku z tym w zakładach PZL rozpoczęto prace nad zupełnie nowym myśliwcem, który otrzymał oznaczenie PZL.50 Jastrząb. Docelowo maszyna ta miała zastąpić myśliwce PZL. P.11.

PZL.50 Jastrząb

Chociaż decyzję o rozpoczęciu prac nad nowym myśliwcem podjęto pod koniec 1936 roku, prace rozpoczęto dopiero wiosną 1937 roku. Opóźnienie spowodowane było pracami nad PZL.44 Wicher. Polskie Zakłady Lotnicze nie dysponowały wystarczającymi możliwościami aby prowadzić kilka dużych projektów na raz (a takimi były właśnie Wicher i Jastrząb).

Model PZL.50 Jastrząb

Model PZL.50 Jastrząb

Co gorsza, dowództwo lotnictwa uznało, że ze względu na wysokie zaawansowanie prac nad Wichrem, lepiej poświęcić Jastrzębia. Decyzja ta z punktu widzenia bezpieczeństwa kraju była jednak kompletnie bez sensu, ponieważ samolot pasażerski miał zerowe możliwości bojowe.

Prace nad Jastrzębiem rozpoczęte w kwietniu 1937 roku prowadził zespół inżynierów pod kierownictwem Wsiewołoda Jakimiuka, w skład którego wchodzili Jerzy Zbrożek, Mikołaj Kaczanowski i Piotr Bielkowicz. Uznali oni, że najlepszym rozwiązaniem będzie zaprojektowanie zupełnie nowego samolotu, a nie korzystanie z dostępnych części. Miało to pozwolić na stworzenie jak najlepszej maszyny.

Oblot pierwszego prototypu planowano na października 1938 roku, ale niestety z powodu braku podwozia, problemów z silnikami i ogólnie przedłużających się prac konstrukcyjnych, prototyp ukończono dopiero na początku 1939 roku.

Rysunek (niezbyt dokładny) PZL.50 Jastrząb

Rysunek (niezbyt dokładny) PZL.50 Jastrząb

Oblot PZL.50 Jastrząb miał miejsce 22 lutego 1939 roku na lotnisku Okęcie w Warszawie. Za sterami zasiadł Jerzy Widawski. Niestety pierwsze loty wykazały, że konstrukcja myśliwca wymaga poprawek. Przede wszystkim należało przebudować ogon, w celu wyeliminowania drgań konstrukcji. Kolejnym problemem były słabe osiągi spowodowane jak się później okazało złą konstrukcją silnika.

Testy prototypu trwały do kwietnia 1939 roku kiedy to nowy dowódca lotnictwa, generał Władysław Kalkus po konsultacjach z członkami sztabu oraz przedstawicielami Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie podjął decyzję o przyhamowaniu prac. Powodem były negatywne opinie na temat osiągów maszyny. Równocześnie wstrzymano zamówienie na 300 samolotów seryjnych (z opcją na kolejnych 100).

Rysunek (niezbyt dokładny) PZL.50 Jastrząb

Rysunek (niezbyt dokładny) PZL.50 Jastrząb

W kolejnych miesiącach zespół PZL rozpoczął prace nad drugim prototypem myśliwca, który miał otrzymać nowe skrzydła oraz poprawioną konstrukcje kadłuba i znacznie mocniejszy silnik. Próby trwały do sierpnia 1939 roku i zakończyły się pozytywną oceną projektu. Niestety wraz z wybuchem II wojny światowej 1 września, cały projekt upadł.

Jedyny sprawny prototyp PZL.50 Jastrząb został ewakuowany lotem do Lwowa, ale niestety rozbił się koło Rawy Ruskiej. Przyczyną wypadku było przerwanie pracy silnika, spowodowane prawdopodobnie brakiem paliwa. Drugi prototyp Jastrzębia, nie posiadający skrzydeł trafił w ręce Niemców i został w trakcie wojny wywieziony z Warszawy. Ślad po nim zaginął. Znajdujące się w zakładach PZL nieukończone kadłuby samolotów serii informacyjnej zostały natomiast zezłomowane.

Konstrukcja

PZL.50 Jastrząb był prawdopodobnie najnowocześniejszym polskim myśliwcem, który mógł wejść do służby już pod koniec 1939 roku. Maszyna miała metalową konstrukcję, chowane podwozie i zamkniętą kabinę. Samolot miał 9,7 m rozpiętości skrzydeł i 8 m długości. Masa własna wynosiła 1900 kg a masa całkowita 2500 kg. Napęd stanowił silnik PZL-Bristol Merkury VIII o mocy 840 KM, zapewniający prędkość maksymalną rzędu 430 km/h i przelotową około 375 km/h.

Uzbrojenie samolotu miało składać się z 4 karabinów maszynowych PWU wz.36 kalibru 7,92 mm. Pod kadłubem znajdował się zaczep na jedną bombę o masie 100 kg.

Rysunki PZL.50 Jastrząb w różnych malowaniach (prototyp nigdy nie otrzymał kamuflażu)

Rysunki PZL.50 Jastrząb w różnych malowaniach (prototyp nigdy nie otrzymał kamuflażu)

Niezrealizowane wersje rozwojowe

Jeszcze zanim ukończono drugi prototyp w PZL powstały projekty dwóch wersji rozwojowych Jastrzębia. Najbardziej realną do wprowadzenia do służby była odmiana oznaczona PZL.53 Jastrząb II. Samolot miał otrzymać silnik PZL-Bristol Taurus II/III o mocy 1100 KM, zapewniający teoretycznie prędkość 570 km/h oraz uzbrojenie w postaci dwóch działek FK wz.38D kalibru 20 mm i czterech karabinów maszynowych PWU wz.36 kalibru 7,92 mm.

Kolejną wersją rozwojową miał być PZL.56 Kania. Samolot miał wykorzystywać kadłub z PZL.50, ale napęd miał stanowić silnik rzędowy np. Hispano-Suiza 12Z o mocy 1400 KM. Nowy silnik miał pozwolić na zamontowanie działka kalibru 20 mm w wale silnika oraz 8 karabinów maszynowych kalibru 7,92 mm w skrzydłach.

Oba projekty nigdy nie wyszły poza deski kreślarskie.

Wrak jednego z prototypów PZL.50 Jastrząb w Warszawie

Wrak jednego z prototypów PZL.50 Jastrząb w Warszawie

Niespełniona nadzieja

Gdyby prace nad PZL.50 Jastrząb rozpoczęły się wcześniej (chociażby o rok), we wrześniu 1939 roku w służbie byłoby już na pewno kilkanaście jak nie kilkadziesiąt maszyn tego typu. Niestety tak się nie stało i polscy piloci musieli stawić czoła niemieckim Messerschmittom Bf-109 zasiadając za sterami przestarzałych PZL P.11.

Plany związane z Jastrzębiem były bardzo ambitne, a wyniki prac obiecujące. Według przeprowadzonych latem 1939 roku testów pierwszego prototypu (o gorszych osiągach) w porównaniu z testowanym krótko w Polsce amerykańskim myśliwcem Seversky P-35, polska konstrukcja prezentowała się bardzo dobrze.

Wrak jednego z prototypów PZL.50 Jastrząb w Warszawie

Wrak jednego z prototypów PZL.50 Jastrząb w Warszawie

Można śmiało powiedzieć, że Jastrząb w 1939 roku dysponował porównywalnymi lub nieco gorszymi parametrami jak wszystkie najlepsze ówczesne myśliwce eksploatowane w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii. Pokazuje to jak duże możliwości miał polski przemysł lotniczy w latach 30..

Niestety kilka błędnych decyzji i ciągłe problemy z dostępem do nowoczesnych podzespołów sprawiły, że nadzieja polskiego lotnictwa nigdy nie weszła do eksploatacji. Dodatkowo, ze względu na stopień tajemnicy jaką okryto cały projekt, do dnia dzisiejszego przetrwało tylko kilka kiepskiej jakości zdjęć Jastrzębia.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.