W samym sercu Budapesztu znaleźć można nieużywaną i w znacznej części opuszczoną elektrownię. Ponad 100-letnia elektrownia Kelenföld wyróżnia się przede wszystkim niesamowitym wyglądem sterowni, z której kontrolowano pracę obiektu.

Elektrownia Kelenföld zakończyła swoją działalność ostatecznie w 2007 roku, przy czym od 2005 roku jej działalność była bardzo ograniczona. W swoim czasie jej turbiny gazowe zapewniały aż 60% energii potrzebnej Budapesztowi, co przekładało się na 4% całej produkcji energii na Węgrzech. Po raz pierwszy obiekt uruchomiono w 1914 roku, ale w kolejnych latach wielokrotnie go powiększano i przebudowywano.

Elektrownia Kelenföld w Budapeszcie (fot. Roman Robroek)

Elektrownia Kelenföld w Budapeszcie (fot. Roman Robroek)

Najbardziej charakterystycznym i znanym punktem w elektrowni jest sterownia, zbudowana w latach 1927-1929. Zaprojektowali ją dwaj architekci – Kálmán Reichl i Virgil Borbíró. Olbrzymie pomieszczenie zwieńczone jest szklanym sufitem w stylu Art Deco.

Chociaż elektrownia nie jest już używana, większość wyposażenia i urządzeń pozostawiono. Obecnie obiekt znajduje się w prywatnych rękach i nie jest wykorzystywany. Co jakiś czas organizowane były jedynie wycieczki po opuszczonych zabudowaniach, w trakcie których można było zwiedzić dosłownie zatrzymane w czasie budynki. Kilkukrotnie też wykorzystano niektóre zabudowania jako plany filmowe. Obecnie dostęp do elektrowni jest znacznie utrudniony.

Elektrownia Kelenföld w Budapeszcie (fot. Roman Robroek)

Elektrownia Kelenföld w Budapeszcie (fot. Roman Robroek)

Sama sterownia chroniona jest węgierskim prawem, które zabrania prowadzenia w niej jakichkolwiek prac. Oznacza to, że nie można jej ani zburzyć, ani wyremontować. Niestety z tego powodu stan budynku powoli się pogarsza.

Elektrownia Kelenföld to niesamowite i zapomniane miejsce, które warto zobaczyć w trakcie pobytu w Budapeszcie, zwłaszcza, jeśli nie mamy ochoty na typowe atrakcje oferowane przez stolicę Węgier.

Zdjęcia wykorzystano za zgodą autora / Źródło

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.