Podczas II wojny światowej, zwłaszcza na Pacyfiku, amerykańska armia intensywnie wykorzystywała pływające gąsienicowe pojazdy desantowe LVT-1, 2, 3 i 4. Pojazdy te pozostawały w służbie aż do lat 50., kiedy to osiągnęły kres swojego życia. Ich następcą został LVTP-5, określany często jako pływająca… “lodówka na gąsienicach”.

Geneza

Pojazdy serii LVT-1, 2, 3 i 4 były bardzo udanymi konstrukcjami, ale po zakończeniu wojny nie były już rozwijane, a z racji dużego zużycia był wyjątkowo awaryjne i drogie w obsłudze i konserwacji. W związku z tym w 1947 roku US Marine Corps zainicjowało prace nad nowymi gąsienicowymi pojazdami desantowymi i transporterami. Po stworzeniu koncepcji, do dalszych prac zgłosiły się dwie firmy – BorgWarner oraz FMC.

LVTP-5

LVTP-5

Obie firmy zaprojektowały w krótkim czasie kilka różnych prototypów takich pojazdów, przy czym projekt FCM szybko odrzucono, a prace kontynuowano w oparciu o projekt BorgWarner. Wybuch wojny koreańskiej sprawił, że oczekiwania dla transporterów uległy dalszym modyfikacjom, co pociągnęło za sobą potrzebę dalszego dostosowania projektów.

BorgWarner zbudował 5 prototypów, z których każdy różnił się elementami konstrukcji i napędem. Ostatecznie w 1952 roku projekt pojazdu zaczął przybierać formę, która doprowadziła do powstania docelowego pojazdu, oznaczonego jako LVTP-5.

LVTP-5

LVTP-5

Lodówka na kołach

Ostatecznie projekt firmy BorgWarne zatwierdzono w 1956 roku i skierowano do produkcji w kilku wersjach różniących się przeznaczeniem. Podstawowy wariant oznaczony był jako LVTP-5 i miał 9 m długości, 3,5 m szerokości i 3 m wysokości, oraz masę 37,4 ton. Kadłub, w przeciwieństwie do pojazdów LVT był całkowicie zamknięty, oraz wyposażony w rampę. Napęd stanowił dwunastocylindrowy silnik Continental LV-1790-1 o mocy 704 KM. Zapewniał on prędkość maksymalną 48 km/h na lądzie i 11 km/h w wodzie, oraz zasięg 306 km na lądzie i 92 km w wodzie. Standardowo uzbrojenie pojazdu składało się z karabinu maszynowego kalibru 7,62 mm. Przedział desantowy mógł pomieścić 25-34 żołnierzy.

Na bazie wersji transportowej powstały jeszcze pojazdy dowodzenia LVTC-5, wóz wsparcia ogniowego LVTH-6 z działem kalibru 105 mm, pojazd ewakuacyjny LVTR-1, pojazd saperski LVTE-1, oraz prototyp pojazdu przeciwlotniczego LVTAA-X1, który nigdy nie wszedł do produkcji i pozostał w postaci jednego prototypu.

LVTP-5

LVTP-5

Swój chrzest bojowy pojazdy te przeszły w Wietnamie, gdzie intensywnie wykorzystywano je do zadań transportowych. Szybko ujawniły się jednak wady projektowe LVTP-5. Największą z nich było umieszczenie zbiorników paliwa pod podłogą przedziału desantowego. W razie eksplozji miny pod pojazdem, przedział desantowy zamieniał się w płonącą pułapkę. Powodowało to, że w wielu sytuacjach żołnierze transportowani byli na dachu, na którym dodatkowo umieszczano worki z piaskiem dla ochrony.

Po zakończeniu wojny w Wietnamie pojazdy, które przetrwały pozostały w eksploatacji, ale Amerykanie szybko zaczęli je wycofywać z służby i zastępować zaprojektowanymi w latach 70. LVTP-7, znanymi bardziej pod oznaczeniem AAV-7. Pewna liczba LVTP-5 trafiła wówczas na Filipiny, do Tajwanu, Chile oraz Wietnamu Południowego. Do dzisiaj w służbie pozostaje kilka egzemplarzy tych pojazdów na Filipinach.

LVTP-5 (fot. Wikimedia Commons)

LVTP-5 (fot. Wikimedia Commons)

Podsumowanie

LVTP-5 był dużym skokiem do przodu w porównaniu do wcześniejszych pojazdów, ale nie oznaczało to, że był to udane konstrukcje. Błędy projektowe sprawiły, że pojazdy te był wyjątkowo niebezpieczne dla przewożonych żołnierzy, a duże możliwości transportowe z jednej strony dawały możliwość wykorzystania tych pojazdów do różnych zadań, a z drugiej sprawiały, że stawały się one łatwym celem.

Łącznie zbudowano 1124 pojazdy w wersji podstawowej i pojazdów dowodzenia, 210 pojazdów wsparcia ogniowego, 65 pojazdów ewakuacyjnych, 41 saperskich i jeden prototyp pojazdu przeciwlotniczego.

LVTP-5 (fot. Vitaly Barsov/Wikimedia Commons)

LVTP-5 (fot. Vitaly Barsov/Wikimedia Commons)

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.