Podczas II wojny światowej w USA wyprodukowano dziesiątki tysięcy samolotów wojskowych. Służyły one na wszystkich frontach, od Europy po Azję. Wraz z zakończeniem wojny, większość z nich stała się jednak bezużyteczna. Tysiące samolotów, które miały walczyć z wrogiem USA, same stały się wrogiem. Zbyt dobre, by je zniszczyć, całkowicie nieprzydatne w czasie pokoju. Po 1945 roku w USA zaczęto tworzyć specjalne składowiska samolotów w których przechowywano maszyny wycofywane z eksploatacji. Najsłynniejszym z nich jest Davis-Monthan Boneyard.

Amerykanie nie potrzebowali po zakończeniu II wojny światowej aż tylu samolotów w czynnej służbie, jednakże zagrożenie wybuchem kolejnej wojny, tym razem z ZSRR sprawiało, że nikt nie chciał pozbywać się samolotów, które można szybko przywrócić do stanu pozwalającego na użycie w walce. Podjęto więc decyzję o zmagazynowaniu zbędnych samolotów.

Problem w tym, jak i gdzie przechować tysiące samolotów? Wybór padł na Davis-Monthan Air Force Base w Arizonie. Baza powstała w latach 20. XX wieku i służyła do różnych mniej lub bardziej istotnych celów. Lokalizacja na pustyni, znikome opady deszczy i olbrzymia ilość miejsca były idealne dl składowiska samolotów, które z czasem zamieniło się w cmentarzysko samolotów.

C-17 Galaxy na składowisku Davis Monthan

C-17 Galaxy na składowisku Davis Monthan

Po II Wojnie Światowej zaczęto tam zwozić znaczne ilości samolotów, głównie bombowce B-17, B-29, samoloty transportowe oraz innych mniej perspektywiczne maszyny. Przez kolejne lata baza wielokrotnie zmieniała nazwy i przynależność do rodzajów sił zbrojnych, a co za tym idzie zmieniało się przeznaczenie zgromadzonych samolotów.

Podczas Zimnej Wojny wyścig zbrojeń między USA a ZSRR sprawiał, że powstawały coraz to nowsze konstrukcje lotnicze. Im więcej wprowadzano nowych samolotów, tym więcej stawało się przestarzałych i trafiało do bazy Davis-Monthan. Najpierw trafiły tam samoloty pamiętające II Wojnę Światową, później Koreę, a z czasem i Wietnam. Oprócz samolotów seryjnych, trafiały tam również prototypy oraz maszyny eksperymentalne.

W 2007 roku ponownie zmieniono nazwę bazy na 309th Aerospace Maintenance and Regeneration Group (AMARG). Tym samym połączono kilka funkcji – składowiska samolotów, bazy remontowej, oraz miejsca rozbiórki przestarzałych maszyn.

T-33 Shooting Star i B-47 Stratojet

T-33 Shooting Star i B-47 Stratojet

Mimo upływu lat, na terenie składowiska cały czas pojawiają się nowe samoloty. Równocześnie, systematycznie niszczone są stare maszyny, które są już całkowicie nieprzydatne dla wojska. Obecnie, w pustynnym składowisku znajduje się około 5000 samolotów różnego typu oraz w różnym stanie technicznym. Zajmują one obszar około 10 km². Jest to tym samym największe na świecie cmentarzysko samolotów.

Warto dodać, że wiele maszyn znajdujących się w AMARG jest sprzedawanych poza USA. Jakkolwiek może to dziwnie wyglądać, są to w pełni sprawne maszyny. Czasami zdarza się również, że lotnictwo USA przywraca do eksploatacji zgromadzone tam samoloty do własnych celów. Wiele maszyn jest w całkiem dobrym stanie mimo upływu lat. Suche powietrze Arizony nie niszczy ich.

Na terenie składowiska prowadzonych jest wiele działań. Często trenują tam służby specjalne i policyjne, które wykorzystują samoloty do symulowania akcji odbijania zakładników z porwanych maszyn. Dodatkowo zgromadzone samoloty służą do celów badawczych – np. skutków ostrzału (po takich testach samoloty trafiają na złom rzecz jasna).

Tucson - Davis Monthan - 2007 rok (fot. airteamimages.com)

Tucson – Davis Monthan – 2007 rok (fot. airteamimages.com)

Cmentarzysko jest również często odwiedzane przez pasjonatów lotnictwa, którzy chcą obejrzeć znajdujące się tam samoloty, a przede wszystkim często unikatowe malowania maszyn, jakie tam trafiają. Wśród znanych mieszkańców cmentarzyska były min. bombowce B-29 o nazwach własnych Enola Gay i Bockscar, które zrzuciły bomby atomowe na Japonię w 1945 roku.

Po latach zostały przejęte przez instytucje muzealne i odrestaurowane. Po II wojnie światowej trafiło tam wiele znanych samolotów. Mimo, iż pokrywano je środkami uszczelniającymi, wielokrotnie pozostawiano widoczne indywidualne znaki rozpoznawcze.

Zgromadzone samoloty służą do kilku zadań. Przede wszystkim część z nich czeka na lepsze czasy lub nowych właścicieli. Dodatkowo wiele starszych maszyn służy jako źródło części zamiennych dla użytkowanych samolotów. Każda nowa maszyna jaka trafia tu jest odpowiednio konserwowana.

Pustynny klimat sprzyja samolotom, ponieważ nie ma tu wilgoci, powodującej korozję. Jedynym problemem jest słońce, w związku z tym, wszystkie samoloty pokrywane są specjalnymi substancjami chroniącymi je przed promieniami słońca. Najczęściej samoloty wykorzystuje się jako źródła części, bądź podstawę do złożenia “nowych” maszyn z kilku egzemplarzy.

Kanibalizacja – jest to często praktykowany proces pozyskiwania części zamiennych do pojazdów – samolotów, samochodów, statków i innych urządzeń mechanicznych – z innych pojazdów. Jest to często stosowana praktyka, zwłaszcza wobec nie produkowanych już maszyn, lub w przypadku posiadania znacznych ilości pojazdów danego typu. Bardzo często wykorzystywana przez różne armie na całym świecie. Na przykład Wojsko Polskie wykorzystujące jeden (piąty) okręt podwodny Kobben jako źródło części zamiennych dla pozostałych jednostek. Ukraina jest również ciekawym przykładem. Znajdujące się na jej terytorium składowiska czołgów pamiętające jeszcze czasy ZSRR często służą jako źródło części do remontów a nawet budowy pojazdów na eksport. Podobnie wygląda sprawa z lotnictwem. Wielka Brytania wykorzystała fragmenty wyposażenia jednego z wycofywanych lotniskowców klasy Invincible do naprawy HMS Illustrious. Praktyka kanibalizacji pojazdów wojskowych często jest błędnie wykorzystywana jako przykład złego gospodarowania sprzętem. W rzeczywistości jest to bardzo rozpowszechniona na całym świecie praktyka, której celem jest obniżenie kosztów napraw przy równoczesnej utylizacji wycofanego uzbrojenia.

Obecnie na składowisku można znaleźć takie samoloty jak bombowce B-52 Stratofortress, B-1B Lancer (oba cały czas używane przez USAF), samoloty szturmowe A-10 Thunderbolt II (stopniowo wycofywane z eksploatacji w USAF), samoloty transportowe C-130 Hercules, myśliwce różnych wersji F-14 Tomcat, F-15 Eagle, F-16 Falcon, F/A-18 Hornet, liczne samoloty treningowe, oraz niecodzienne jednostki, takie jak samoloty MiG-15, MiG-17 i MiG-21. Można śmiało powiedzieć, że praktycznie każdy samolot użytkowany przez USAF kiedyś trafi na to składowisko, niezależnie od tego jak nowoczesny w momencie wejścia do służby jest.

Na teren składowiska jeżdżą wycieczki autokarowe, które wożą turystów po znacznej części składowiska. Nie trzeba jednak wchodzić na teren składowiska, aby zobaczyć samoloty. Znajduje się ono bowiem w dosyć gęsto zaludnionym miejscu – co można łatwo zobaczyć na mapach Google.

A na koniec krótki film dokumentalny o cmentarzysku (po angielsku):