W historii były dwa momenty, które zrewolucjonizowały floty wojenne. Pierwszym było pojawienie się napędu parowego i wykorzystanie żelaza do budowy okrętów, a drugim pojawienie się pancernika HMS Drednought. Okręt ten powstał z połączenia wielu nowych technologii, analizy starć na morzach i próby stworzenia idealnego pancernika. Chociaż jego kariera była krótka, okręt ten zapoczątkował nową erę w budownictwie okrętowym, sprawiając, że wszystkie starsze pancerniki uznano za przestarzałe.
Era przeddrednotów – floty liniowe przełomu XIX i XX wieku
Pierwsze okręty pancerne wywodziły się bezpośrednio z żaglowych flot liniowych, dominujących na morzach i oceanach aż do połowy XIX wieku. W związku z tym, okręty te początkowo naturalnie przejęły cechy swoich drewnianych poprzedników. Ich uzbrojenie składało się z licznych dział różnych kalibrów, a z czasem różnych typów dział, korzystających z różnych rodzajów amunicji. Dalej też zakładano, że okręty pancerne będą walczyć w szyku liniowym, co miało pozwolić na maksymalne wykorzystanie ich artylerii burtowej. Ze względu na swoje cechy, okręty pancerne, oraz przede wszystkim pancerniki szybko stały się synonimem potęgi morskiej, która wyznaczała siłę danego państwa.

Nie wszystkie kraje dysponowały jednak zasobami, aby rozbudować swoje floty liniowe i wprowadzać do służby duże ilości pancerników. Tym samym druga połowa XIX wieku charakteryzowała się próbą znalezienia jak najbardziej optymalnej konfiguracji dla okrętów pancernych, z których wkrótce wyrosła nowa klasa okrętów – pancerniki. Testowano różne, często nietypowe rozwiązania, przez co każdy kolejny typ pancernika w różnych flotach wpływał istotnie na projekty innych okrętów. Skala postępu była tak duża, że wiele okrętów stawało się przestarzałe już na etapie budowy. W związku z tym często modernizowano starsze jednostki, co w założeniu miało sprawić, że będą „mniej przestarzałe”, jednak w praktyce, często powodowało to więcej problemów eksploatacyjnych niż korzyści. W latach 80. XIX wieku wydawało się, że znaleziono w miarę optymalną formę, jaką powinien przyjmować pancernik. Z drobnymi zmianami, utrzymała się ona do początku XX wieku.
Standardowy pancernik tego okresu charakteryzował się mieszanym uzbrojeniem artyleryjskim. Typowo składało się ono z czterech ciężkich dział głównego kalibru, najczęściej 305 mm (pod koniec XIX wieku pojawiały się pancerniki z działami większego kalibru, ale był one niedopracowane, przez co ich skuteczność była gorsza niż dział kalibru 305 mm), umieszczonych w dwóch dwudziałowych wieżach na dziobie i rufie, lub otwartych barbetach. Uzupełniała je liczna artyleria średniego kalibru, zazwyczaj od 152 mm do 234 mm, rozmieszczona w kazamatach wzdłuż burt lub w mniejszych wieżach. Dodatkowo okręty posiadały wiele dział mniejszego kalibru do obrony przed torpedowcami. Artyleria średniego kalibru cechowała się zdecydowanie większą szybkostrzelnością niż artyleria głównego kalibru.

Mimo rozwoju technologii, problemem cały czas pozostawało celowanie i korygowanie ognia. Mimo wzrostu zasięgu dział, dominowało przekonanie, że bitwy morskie będą toczone na stosunkowo krótkich dystansach, gdzie artyleria średnia będzie w stanie skutecznie razić słabiej opancerzone części wrogich okrętów, takie jak nadbudówki i stanowiska dowodzenia. Tym samym zakładano, że artyleria główna będzie służyła do przebijania pancerza burtowego i niszczenia wież artyleryjskich, natomiast pozostałe działa miały dzięki większej szybkostrzelność dewastować resztę okrętu, utrudniając zarówno prowadzenie walki jak i usuwanie uszkodzeń.
Rewolucja technologiczna na morzu
Równolegle, pod koniec XIX wieku dzięki rosnącemu uprzemysłowieniu, zaczęły pojawiać się nowe rozwiązania i technologie, które mogły znacząco zwiększyć możliwości okrętów wojennych. Część z nich była szybko adaptowana przez floty, a niektóre spotykały się z mniej lub bardziej zrozumiałą niechęcią.
Jednym z kluczowych wynalazków był kordyt, bezdymny materiał miotający opracowany w Wielkiej Brytanii przez Sir Fredericka Abela i Sir Jamesa Dewara w 1889 roku. Zastąpił on proch czarny, który podczas wystrzału generował ogromne ilości dymu, zasłaniającego pole widzenia i utrudniającego celowanie. Kordyt spalał się znacznie czyściej i efektywniej, co pozwalało na budowę dział o dłuższych lufach i wyższych prędkościach wylotowych pocisków. To z kolei przekładało się na większy zasięg i celność. Nowe, gwintowane działa o stalowej konstrukcji, takie jak brytyjskie 12-calowe działo Mark X, były w stanie wystrzelić ciężkie pociski na odległość przekraczającą 15 km.

Równocześnie nastąpił rozwój metalurgii, pozwalający na opracowywanie nowych, skuteczniejszych rodzajów stali pancernej. W latach 90. XIX wieku pojawił się pancerz utwardzany powierzchniowo, najpierw typu Harveya, a następnie Kruppa. Pancerz Kruppa, dzięki specjalnemu procesowi obróbki cieplnej i chemicznej, był znacznie odporniejszy na przebicie niż jednorodna stal. To zmusiło konstruktorów amunicji do opracowania nowych typów pocisków. Pojawiły się wówczas pociski przeciwpancerne wyposażone w specjalne czepce, które zapobiegały ich rozpryskiwaniu się przy uderzeniu w twardy pancerz, co było zmorą wcześniejszych pocisków.
Prawdopodobnie najbardziej niedocenianym początkowo przez floty wynalazkiem była turbina parowa, wynaleziona przez Charlesa Parsonsa. Po raz pierwszy zaprezentował on jej możliwości na swoim eksperymentalnym statku „Turbinia” w 1897 roku, który osiągnął zdumiewającą na owe czasy prędkość 32 węzłów. Turbiny były lżejsze, wydajniejsze i generowały mniej wibracji niż tradycyjne tłokowe maszyny parowe potrójnego rozprężania. Pozwalały na osiąganie wyższych prędkości i zapewniały większą niezawodność, co było kluczowe dla okrętów wojennych. Początkowo miały jednak istotną wadę – większe zużycie paliwa, co znacznie ograniczało zasięg okrętów wojennych. W związku z tym początkowo nowy napęd nie znalazł zainteresowania w flotach wojennych. Dopiero z czasem pozwolono na eksperymenty z działającymi na wodach przybrzeżnych torpedowcami, wyposażonymi w turbiny parowe.

Wzrost szybkostrzelności i zasięgu dział, wymusił rozwój nowych metod celowania. Proste celowniki teleskopowe przestały wystarczać. Zaczęto eksperymentować z dalmierzami optycznymi, które pozwalały na precyzyjne określenie odległości do celu. Pojawiły się pierwsze mechaniczne przeliczniki artyleryjskie, takie jak brytyjski stół artyleryjski Dumaresqa (będący mechanicznym komputerem) oraz zegar artyleryjski Vickersa, które pomagały artylerzystom w uwzględnianiu takich czynników jak prędkość własnego okrętu i celu, kierunek wiatru, dryf pocisku oraz odległość do celu. Skuteczny ogień na dalekich dystansach wymagał centralnego kierowania z jednego, wysoko umieszczonego stanowiska, skąd można było obserwować upadki pocisków i korygować celowanie dla całej baterii. Mimo tych innowacji, standardową praktyką dalej było jednak korygowanie ognia na podstawie rozbryzgów wody, tworzonych przez spadające pociski.
Problemem było jednak rozróżnienie, które rozbryzgi pochodziły z różnych pocisków. Aby rozwiązać ten problem, artylerzyści dział średniego kalibru musieli czekać z oddaniem strzału, aż pociski z dział artylerii głównej dolecą do celu, aby możliwe było ocenienie skutków ostrzału. Tym samym wytracano wysoką szybkostrzelność dział mniejszego kalibru, która miała być ich atutem.
Doświadczenia praktyczne
Pierwsze okręty pancerne nie miały wielu okazji do sprawdzenia się w boju. Gdy jednak dochodziło do starć, często były one bardzo nierówne, przez co ciężko było wyciągnąć z nich miarodajne wnioski. Dopiero starcia z końcówki XIX wieku i początku XX wieku sprawiły, że możliwe stało się przeanalizowanie skuteczności stosowanych powszechnie rozwiązań, chociaż wyciągane wnioski często miały niekorzystny wpływ na projekty kolejnych okrętów.

Wojna chińsko-japońska (1894-1895), wojna amerykańsko-hiszpańska (1898), a zwłaszcza wojna rosyjsko-japońska (1904-1905), dostarczyły ważnych informacji. Bitwa u ujścia rzeki Jalu podczas wojny chińsko-japońskiej pokazała niszczycielską siłę szybkostrzelnych dział średniego kalibru na bliskim dystansie, jednakże nie dostarczyła wniosków na temat walki na dalekim zasięgu, przez co mylnie potwierdzono skuteczność artylerii pośredniej. Podobne wnioski wyciągnięto z wojny amerykańsko-hiszpańskiej, gdzie amerykańskie okręty dosłownie rozstrzelały hiszpańskie jednostki podczas starć na krótkich dystansach. Bitwy w Zatoce Manilskiej oraz Santiago de Cuba wykazały również, że celność ówczesnych dział i korygowanie ognia w oparciu o rozbryzgi wody były bardzo nieefektywne. Szacuje się, że podczas tych starć uzyskano celność w granicach zaledwie 4% wystrzelonych pocisków. Mimo tak słabego wyniku, ze względu na niewielki dystans, hiszpańskie okręty zostały dosłownie rozstrzelane na kawałki. Bitwy te znowu jednak nie wykazały skuteczności artylerii głównej.
Punktem zwrotnym była wojna rosyjsko-japońska. Stoczone w jej trakcie bitwy na Morzu Żółtym (10 sierpnia 1904 roku) oraz stoczona już po opracowaniu HMS Dreadnought, decydująca bitwa pod Cuszimą (27-28 maja 1905 roku) udowodniły, że realne dystanse walki artyleryjskiej gwałtownie rosną. W obu tych starciach ogień otwierano z odległości przekraczających 10 km, a rozstrzygające trafienia padały z dystansów, na których artyleria średniego kalibru była praktycznie bezużyteczna przeciwko grubym pancerzom burtowym pancerników.

Obserwatorzy, tacy jak komandor William Sims z US Navy, zauważyli, że problemem w prowadzeniu ognia na duże odległości jest identyfikacja upadków własnych pocisków. Salwy z dział różnych kalibrów powodowały, że rozbryzgi i słupy wody wzbijane przez pociski były przy obserwacji z większego dystansu zbyt podobne do siebie, co tworzyło chaos i uniemożliwiało skuteczną korektę ognia. Stało się jasne, że jedynym skutecznym sposobem na celowanie jest prowadzenie ognia salwami z dział tego samego kalibru.
W odpowiedzi na te obserwacje zaczęły powstawać projekty tzw. semi-drednotów. Były to okręty stanowiące stadium pośrednie między popularnymi w tym okresie pancernikami, a „pancernikami idealnymi”, które z czasem zyskały miano drednotów (o czym później). Zachowywały one jeszcze cztery działa głównego kalibru 305 mm, ale ich artyleria średnia została wzmocniona do kalibru pośredniego, np. 234 mm lub 254 mm, umieszczonego w wieżach. Wszystko to kosztem dział mniejszego kalibru, zwłaszcza 152 mm. Przykładami takich okrętów były brytyjskie pancerniki typu Lord Nelson czy francuskie typu Danton. Mimo że były potężniejsze od swoich poprzedników, nadal cierpiały jednak na problem mieszanego uzbrojenia głównego i w praktyce powielały wszystkie wady ówczesnych pancerników, takie jak niska prędkość i słaba celność.

Narodziny koncepcji „all-big-gun”
Już na początku XX wieku zaczęła się rodzić koncepcja budowy nowych pancerników, które można było określić wówczas jako „pancerniki idealne”. Pod tym górnolotnym określeniem miały kryć się okręty przewyższające dotychczasowe konstrukcje pod każdym względem, ale przede wszystkim miały posiadać silną artylerię główną jednego kalibru. Tym samym koncepcję tą zaczęto nazywać „all-big-gun”. W 1903 roku włoski inżynier i konstruktor okrętowy, pułkownik Vittorio Cuniberti, opublikował w roczniku „Jane’s Fighting Ships” artykuł pod tytułem „An Ideal Battleship for the British Navy”. Przedstawił w nim koncepcję „Colosso”, okrętu o wyporności 17 000 ton (ówczesne pancerniki miały wyporność około 13 000 ton), uzbrojonego w dwanaście dział kalibru 305 mm, opancerzonego pasem o grubości 305 mm i zdolnego do osiągnięcia prędkości 24 węzłów dzięki turbinom parowym.
Cuniberti początkowo przedstawił swoje rewolucyjne pomysły włoskiej marynarce wojennej (Regia Marina), ale ta, ze względów finansowych i konserwatyzmu dowództwa, nie była zainteresowana tak radykalnym projektem. Za zgodą swojego rządu, Cuniberti postanowił upublicznić swoją koncepcję, kierując ją bezpośrednio do największej potęgi morskiej świata – Wielkiej Brytanii.

Ostatecznie, jego artykuł w tak renomowanej publikacji wywołał ożywioną dyskusję w kręgach morskich na całym świecie. Jednak koncepcja all-big-gun rodziła się niezależnie również w innych państwach. W Stanach Zjednoczonych, wspomniany już komandor Sims, na podstawie swoich obserwacji z wojny rosyjsko-japońskiej, stał się gorącym orędownikiem budowy pancerników „all-big-gun”. Jego wysiłki doprowadziły do powstania projektu pancerników typu South Carolina, których budowę autoryzowano w marcu 1905 roku. Charakteryzowały się one nowatorskim rozmieszczeniem ośmiu dział kalibru 305 mm w czterech wieżach w osi symetrii okrętu, z wieżami rufowymi i dziobowymi umieszczonymi w superpozycji. To rozwiązanie pozwalało na oddanie salwy burtowej ze wszystkich ośmiu dział.
Podobnie w Japonii, po doświadczeniach spod Cuszimy, rozpoczęto prace nad pancernikiem Satsuma. Pierwotnie planowano uzbroić go w dwanaście dział kalibru 305 mm, umieszczonych w 4 dwudziałowych wieżach i 4 pojedynczych wieżach, co uczyniłoby go pierwszym drednotem na świecie. Jednakże z powodu braku wystarczającej liczby dział tego kalibru oraz problemów finansowych, ostatecznie ukończono go z mieszanym uzbrojeniem: czterema działami kalibru 305 mm i dwunastoma działami kalibru 254 mm. Okręt zwodowano 15 listopada 1906 roku a do służby wszedł 25 marca 1910 roku.

Admirał Fisher
Kluczową postacią, która doprowadziła do realizacji idei „all-big-gun” w Wielkiej Brytanii, był admirał Sir John „Jackie” Fisher. Był on postacią kontrowersyjną, ale jednocześnie genialnym wizjonerem i energicznym reformatorem. Stworzył wspólnie z zaprzyjaźnionymi oficerami marynarki liczne projekty i koncepcje nowych okrętów liniowych. Według jego relacji, już w 1901 roku stworzył własną wizję okrętu, który wpisywał się w koncepcję „all-big-gun”. Gdy 21 października 1904 roku objął stanowisko Pierwszego Lorda Morskiego (First Sea Lord), miał już gotowy plan radykalnej modernizacji Royal Navy.
Fisher uważał, że prędkość jest najlepszą ochroną i kluczowym atutem taktycznym. Był zafascynowany możliwościami, jakie dawały turbiny parowe i ciężkie działa dalekiego zasięgu. Jego zdaniem, idealny okręt liniowy powinien być w stanie wybrać dystans walki i zniszczyć przeciwnika, zanim ten zdoła się zbliżyć na odległość skuteczną dla swojej artylerii średniej. Dlatego koncepcja Cunibertiego idealnie wpisywała się w jego wizję.

Już w grudniu 1904 roku Fisher powołał specjalny Komitet ds. Projektów (ang. Committee on Designs), w skład którego weszli najwybitniejsi inżynierowie, projektanci i oficerowie marynarki – większość skrzętnie dobrana przez Fishera, tak aby podzielała jego wizję. Celem komitetu było szybkie opracowanie projektów okrętów nowej generacji, w tym pancerników i krążowników pancernych (które wyewoluowały w krążowniki liniowe).
Narodziny pierwszego drednota – HMS Dreadnought
Projekt nowego pancernika, który otrzymał ostatecznie nazwę HMS Dreadnought, zaczął rodzić się na początku 1905 roku. Ostatecznie przyjęto konfigurację z dziesięcioma działami kalibru 305 mm (12 cali) Mark X, rozmieszczonymi w pięciu dwudziałowych wieżach. Trzy wieże znajdowały się w osi symetrii okrętu (jedna na podwyższonym dziobie, dwie na rufie na jednym poziomie), a dwie pozostałe na burtach, na śródokręciu. Taki układ pozwalał na oddanie salwy burtowej z ośmiu dział, a salwy dziobowej lub rufowej z sześciu. Zrezygnowano z ustawienia wież działowych w superpozycji, głównie w obawie przed wpływem gazów wylotowych na dalmierze i celowniki. Pancernik miał otrzymać stół artyleryjski Dumaresqa, ułatwiający wyliczenie trajektorii lotu pocisku. W połączeniu z zegarami artyleryjskimi Vickersa służącymi do wyliczania odległości od celu miało dawać to możliwość prowadzenia w miarę skutecznego ostrzału ruchomych celów, o ile nie płynęły zbyt szybko, albo manewrowały.

Kolejną zmianą było ograniczenie ilości rur głosowych na rzecz łączności telefonicznej. Wszystkie wieże działowe, mostek i punkty obserwacyjne były połączone razem w tzw. punkcie transmisyjnym (ang. Transmitting Station). Dzięki temu komunikacja na okręcie była znacznie sprawniejsza w trakcie walki. Przewody elektryczne umieszczono w opancerzonych rurach, a wiele z nich zdublowano. Dzięki temu ryzyko utraty łączności było mniejsze.
Równie rewolucyjny był napęd, którego formę przyjęto 18 stycznia 1905 roku. Zamiast maszyn parowych zastosowano turbiny parowe Parsonsa, napędzające cztery śruby (w toku rozważań zastanawiano się nawet nad sześcioma śrubami napędowymi). Moc siłowni wynosiła 23 000 KM, co pozwalało na osiągnięcie prędkości projektowej 21 węzłów – o 2-3 węzły więcej niż jakikolwiek istniejący pancernik. Wybór turbin parowych był również podyktowany chęcią obniżenia masy siłowni, a tym samym zaoszczędzenia wyporności (około 1000 ton), którą można było przeznaczyć na dodatkowe opancerzenie. Turbiny parowe zajmowały również mniej miejsca w kadłubie. Ponadto okręt otrzymał trzy generatory Siemensa, zasilane przez małe silniki parowe Borotherhood i silniki diesla Mirrlees. Zapewniały one elektryczne oświetlenie na całym okręcie, a także zasilały windy amunicyjne, podajniki węgla, pompy, system wentylacyjny oraz telefoniczny.

Komitet szczegółowo ustalił różne kwestie techniczne związane z konstrukcją nowego pancernika. Rozplanowano grodzie wodoszczelne, dodatkowe opancerzenie magazynów amunicyjnych i rozkład opancerzenia. Ostateczny projekt przygotowano w marcu 1905 roku (czyli jeszcze przed bitwą pod Cuszimą, która potwierdziła przyjęte dla nowego pancernika założenia). Ze względu na rewolucyjny projekt, Admiralicja zdecydowała się na wstrzymanie prac nad kolejnymi pancernikami do czasu przetestowania nowego okrętu. W związku z tym, zdecydowano, że HMS Drednought powstanie w rekordowym tempie, aby jak najszybciej go przetestować. Było to osiągalne dzięki doświadczeniu brytyjskich stoczni, które budowały statki i okręty w masowych ilościach dla różnych odbiorców.
Stępkę pod HMS Dreadnought położono w stoczni w Portsmouth 2 października 1905 roku. Dzięki wcześniejszemu zgromadzeniu materiałów i prefabrykacji wielu elementów, wodowanie odbyło się już 10 lutego 1906 roku, zaledwie po czterech miesiącach. Co ciekawe, butelka szampana nie rozbiła się za pierwszym razem. Prace wykończeniowe i próby morskie również przebiegły błyskawicznie. Okręt został oficjalnie wcielony do służby w Royal Navy 2 grudnia 1906 roku. Cały proces budowy od położenia stępki do wejścia do służby zajął zaledwie nieco ponad rok, co było absolutnym rekordem. Początkowo w budowie okrętu uczestniczyło około 1100 stoczniowców, ale w szczytowym momencie ich liczba wzrosła do 3000. Pracowali oni przez 6 dni w tygodniu od 6 rano do 6 wieczorem. Koszt budowy wyniósł około 1 785 680 funtów szterlingów (współcześnie około 259,1 mln funtów) – źródła nie są w pełni zgodne co do dokładnej kwoty.

Dane taktyczno-techniczne
| Wyporność (normalna) | 18 120 ton |
| Wyporność (pełna) | 21 845 ton |
| Długość | 160,6 m |
| Szerokość | 25 m |
| Zanurzenie | 9 m |
| Napęd | 2 zespoły turbin parowych Parsonsa, 18 kotłów Babcock & Wilcox, o łącznej mocy 23 000 KM |
| Prędkość | 21 węzłów |
| Zasięg | 6620 mil morskich (12 260 km) przy prędkości 10 węzłów |
| Pancerz w pasie burtowym | 102-279 mm |
| Opancerzeni pokładu | 19-76 mm |
| Opancerzenie barbet | 102-279 mm |
| Opancerzenie wież | 279 mm |
| Opancerzenie mostku i stanowiska dowodzenia | 279 mm |
| Opancerzenie grodzi wodoszczelnych | 203 mm |
| Uzbrojenie | 10 dział kalibru 305 mm w 5 wieżach, 27 pojedynczych armat kalibru 76 mm (w 1916 roku część z nich usunięto), 5 wyrzutni torpedowych kalibru 450 mm (w 1916 roku jedną usunięto) |
| Załoga | 700-810 oficerów i marynarzy |

Eksploatacja
Okres przedwojenny
Wejście HMS Dreadnought do służby było wydarzeniem o ogromnym znaczeniu strategicznym. Z dnia na dzień wszystkie ówczesne pancerniki (które zaczęto określać jako przeddrednoty), w tym cała potężna brytyjska Royal Navy, stały się przestarzałe. Rozpoczął się nowy, intensywny wyścig zbrojeń morskich, w którym liczyły się już tylko drednoty. Wielka Brytania zyskała chwilową przewagę, ale jednocześnie sama zdewaluowała swoją dotychczasową, budowaną latami dominację na morzach. W pewnym sensie wszystkie znaczące floty na świecie znalazły się w punkcie zero i musiała budować swoją siłę od nowa. Każda potęga morska, na czele z Niemcami, USA i Japonią, musiała rozpocząć budowę własnych okrętów tej klasy, aby nie pozostać w tyle. Co jednak istotne, chociaż faktyczne HMS Dreadnought był zdecydowanie nowocześniejszym okrętem, ostatnie przeddrednoty wcale nie ustępowały mu aż tak, żeby nie mieć szans w starciu z nim.
Pierwszym dowódcą HMS Dreadnought został komandor Reginald Bacon, oficer o zacięciu technicznym i jeden z członków Komitetu ds. Projektów, który nadzorował powstanie pancernika. Już w styczniu 1907 roku dowodzony przez niego okręt odbył próbny rejs na Morze Śródziemne, odwiedzając porty w Hiszpanii, a następnie pokonał Atlantyk i popłynął na Trynidad jeszcze w tym samym miesiącu. Rejs ten miał na celu nie tylko przetestowanie nowatorskiej konstrukcji i napędu w różnych warunkach klimatycznych, ale również stanowił potężną demonstrację siły – pokazanie światu najnowszego i najpotężniejszego okrętu wojennego, jaki kiedykolwiek zbudowano.

Po powrocie do Wielkiej Brytanii, w marcu 1907 roku, HMS Dreadnought został wyznaczony na okręt flagowy Home Fleet, najważniejszego związku operacyjnego Royal Navy, odpowiedzialnego za obronę wód macierzystych wokół Wielkiej Brytanii. Tym samym na okręcie znalazł się dowódca Home Fleet, admirał Sir Francis Bridgeman. Przez następne lata pancernik pozostawał w centrum uwagi, chociaż równolegle zaczęto prace nad kolejnymi drednotami, w tym jednostkami znacznie potężniejszymi i lepszymi od HMS Drednought. Okręt brał udział we wszystkich najważniejszych manewrach i rewizjach floty, w tym w słynnej rewii na redzie Spithead.
Służba w okresie pokoju upływała na intensywnych ćwiczeniach artyleryjskich, manewrach taktycznych i nieustannym doskonaleniu procedur. Okręt przechodził regularne, coroczne remonty, podczas których wprowadzano drobne modyfikacje. Zainstalowano bardziej zaawansowane dalmierze, udoskonalono systemy kierowania ogniem i wprowadzono ulepszenia w systemach łączności. Mimo to, postęp w technice okrętowej był tak gwałtowny, że już w 1910 roku do służby zaczęły wchodzić pierwsze „superdrednoty” – brytyjskie pancerniki typu Orion, uzbrojone w potężniejsze działa kalibru 343 mm (13,5 cala), które swoimi parametrami znacznie przewyższały dotychczas stosowane armaty kalibru 305 mm. W marcu 1911 roku HMS Dreadnought utracił rolę okrętu flagowego na rzecz HMS Neptune i w grudniu 1912 roku został przeniesiony do 4. Eskadry Bojowej Home Fleet.

I wojna światowa
W momencie wybuchu I wojny światowej w sierpniu 1914 roku, HMS Dreadnought, choć miał zaledwie osiem lat, był już paradoksalnie okrętem starszej generacji. Trzon świeżo przemianowanej Grand Fleet, dowodzonej przez admirała Johna Jellicoe, stanowiły nowsze i potężniejsze superdrednoty. Mimo to, Dreadnought wciąż był cenną jednostką i jako okręt flagowy 4. Eskadry Bojowej, stacjonującej w głównej bazie floty w Scapa Flow na Orkadach, przygotowywał się do starcia z niemiecką Hochseeflotte.
Początkowo służba w warunkach wojennych była jednak monotonna i niezbyt ciekawa. Polegała głównie na nieustannych patrolach na zimnych i niegościnnych wodach Morza Północnego, w ciągłej gotowości do wyjścia w morze i przechwycenia niemieckich sił, gdy te opuściłyby bezpieczne bazy w Niemczech.
Pierwszym istotnym i ciekawym momentem w nudnej i monotonnej karierze bojowej pancernika był 18 marca 1915 roku. Tego dnia 4. Eskadra Bojowa, w tym HMS Dreadnought, prowadziła ćwiczenia artyleryjskie w zatoce Moray Firth u wybrzeży Szkocji. W rejonie tym operował niemiecki okręt podwodny SM U-29, dowodzony przez jednego z najsłynniejszych i najbardziej skutecznych niemieckich oficerów floty podwodnej, Kapitänleutnanta Otto Weddigena. Weddigen zasłynął na początku wojny zatopieniem trzech brytyjskich krążowników pancernych w ciągu zaledwie godziny. U-29 dostrzegł brytyjskie pancerniki i zajął pozycję do ataku. Wystrzelił torpedę w kierunku HMS Neptune, która jednak chybiła celu. Po ataku, SM U-29, wykonując zwrot, wynurzył się na chwilę na powierzchnię, a jego peryskop został dostrzeżony z pokładu Dreadnoughta.

Dowódca Drednoughta, komandor William Wordsworth Fisher, podjął decyzję o staranowaniu u-boota. Dziób pancernika uderzył w kadłub SM U-29 tuż za kioskiem, praktycznie rozcinając go na dwie części. Przez chwilę na powierzchni widoczny był numer identyfikacyjny u-boota, po czym okręt podwodny zatonął wraz z całą załogą. HMS Dreadnought odniósł niewielkie uszkodzenia dziobu i nie odnotował żadnych strat w załodze. Był to jedyny w historii, potwierdzony przypadek zatopienia okrętu podwodnego przez pancernik. Paradoksalnie, okręt, który miał zrewolucjonizować walkę artyleryjską, zapisał się w historii dzięki użyciu najstarszej taktyki morskiej – taranowania.
Mimo tego sukcesu, czas nie działał na korzyść Dreadnoughta. Jego prędkość maksymalna, niegdyś imponująca, była już niższa niż nowszych pancerników, co utrudniało mu operowanie w jednym zespole taktycznym z nimi. Gdy 31 maja 1916 roku Grand Fleet wyszła w morze, by stoczyć bitwę jutlandzką, HMS Dreadnought nie było w jej składzie. Okręt znajdował się wówczas w stoczni w Rosyth, gdzie przechodził planowy remont i modernizację uzbrojenia przeciwlotniczego. W tym czasie usunięto z niego 17 dział kalibru 76 mm oraz jedną wyrzutnię torped, oraz zainstalowano dwa działa przeciwlotnicze QF 12pdr kalibru 76 mm.

Po remoncie, w lipcu 1916 roku, stało się jasne, że Dreadnought zbyt mocno ustępuje pozostałym brytyjskim okrętom liniowym w Grand Fleet. Został więc przeniesiony jako okręt flagowy do 3. Eskadry Bojowej, stacjonującej w Sheerness u ujścia Tamizy. Składała się ona głównie z przestarzałych przeddrednotów, których zadaniem była ochrona południowo-wschodniego wybrzeża Anglii i Londynu przed ewentualnymi rajdami niemieckich krążowników liniowych. Choć zadanie to było ważne strategicznie, stanowiło wyraźną degradację dla okrętu, który jeszcze kilka lat wcześniej był dumą całej Royal Navy. Jego służba w tym okresie przebiegała spokojnie, bez żadnych incydentów bojowych.
W marcu 1918 roku, w związku z rosnącymi niedoborami załóg dla mniejszych jednostek zwalczania okrętów podwodnych (ZOP), większość przeddrednotów i starszych drednotów, w tym HMS Dreadnought, została wycofana ze służby czynnej i przeniesiona do rezerwy. Okręt wrócił formalnie w skład Grand Fleet i zakotwiczył w Rosyth 7 sierpnia 1918 roku.

Zakończenie kariery
Koniec wojny zastał okręt w rezerwie. Przywrócono go częściowo do służby 25 lutego 1919 roku i przekształcono w okręt-bazę (tender) dla sił rezerwowych, jednak było jasne, że jego dni są już policzone. 31 marca 1920 roku okręt został oficjalnie wystawiony na sprzedaż. 9 maja 1921 roku został sprzedany firmie złomowej Thos. W. Ward za kwotę 36 630 lub 44 750 funtów szterlingów. 2 stycznia 1923 roku HMS Dreadnought trafił do stoczni złomowej w Inverkeithing, gdzie rozpoczęto jego rozbiórkę. Mimo swojego znaczenia dla rozwoju budownictwa okrętowego, zachowano z niego bardzo niewiele artefaktów.
Rewolucyjny pancernik odszedł w niepamięć dosłownie bez echa i większych prób jego ratowania. Duży wpływ na to miało to, że Royal Navy, posiadająca podczas wojny olbrzymie siły, musiała po zakończeniu walk szybko zredukować swój potencjał, aby obniżyć koszty utrzymania jednostek. W pierwszej kolejności na żyletki poszły stare pancerniki, krążowniki i jednostki pomocnicze. Dołączyły do nich również niektóre nowsze jednostki, które były pojedynczymi przedstawicielami swoich typów. Ponadto na mocy postanowień traktatu waszyngtońskiego 26 okrętów liniowych zostało wycofanych ze służby. Skala redukcji floty była olbrzymia. Sama stocznia złomowa Thos. W. Ward zakupiła 113 jednostek.

Podsumowanie
Chociaż kariera bojowa HMS Dreadnought nie była imponująca, okręt ten miał olbrzymi wpływ zarówno na rozwój flot wojennych na początku XX wieku jak i na proces projektowania i wykorzystywania pancerników na całym świecie. Był to pierwszy okręt zbudowany według koncepcji „all-big-gun”, przy czym miano to uzyskał przez przypadek, ponieważ to japońska Satsuma miała być pierwszym takim okrętem.
Amerykańskie pancerniki typu South Carolina również zaczęto opracowywać wcześniej, jednak ich budowę rozpoczęto z opóźnieniem. Co istotne, okręty te dzięki umieszczeniu artylerii w wieżach w osi symetrii kadłuba i w superpozycji, były bliższe docelowej, przyjętej dla tej klasy jednostek konfiguracji. HMS Dreadnought z wieżami na burtach i brakiem wież w superpozycji był mimo wszystko jednostką prezentującą tradycyjną i szybko zdezaktualizowaną aranżację uzbrojenia artylerii głównej. Głównie dotyczyło to wież rufowych, umieszczonych w jednej płaszczyźnie, co utrudniało ich wykorzystanie. Umieszczone na burtach dwie wieże również nie do końca spełniały swoje zadanie, ponieważ jedna prawie zawsze była bezużyteczna.

Zbudowany w rekordowym czasie Dreadnought był również… kiepsko zaprojektowany. Mimo rewolucyjnych założeń i parametrów, pancernik miał wiele wad. Centrum kierowania ogniem było umieszczone zbyt wysoko i narażone na trafienie. Drugi maszt obserwacyjny umieszczony między wieżami na rufie znajdował się za kominem, przez co dym zanieczyszczał przyrządy obserwacyjne i utrudniał celowanie. Również opancerzenie Dreadnoughta była słabsze niż wielu ówczesnych pancerników poprzedniej klasy. Było to podyktowane chęcią zwiększenia prędkości okrętu. Inną wadą było bardzo słabe uzbrojenie dodatkowe, które zredukowano zdecydowanie zbyt mocno. Armaty kalibru 76 mm były mało skuteczne w walce nawet z niszczycielami i torpedowcami.
HMS Dreadnought, chociaż zapoczątkował rewolucję w budownictwie okrętowym i olbrzymi wyścig zbrojeń morskich, sam stał się ofiarą własnego sukcesu. Rozpoczęty w 1906 roku wyścig zbrojeń sprawił, że już po kilku latach ten rewolucyjny pancernik zaczął ustępować nowszym jednostkom pod względem uzbrojenia, a z czasem również prędkości.
Mimo to, brytyjski pancernik na stałe wpisał się w historię budownictwa okrętowego i stał się źródłem nazwy określającej zbiorczo pancerniki budowane przed nim (czyli przeddrednoty) i po nim (drednoty). Pewnym rozwinięciem drednotów były tzw. superdrednoty, cechujące się silniejszą artylerią większego kalibru i licznymi udoskonaleniami, które stały się standardem aż do pojawienia się w okresie międzywojennym tzw. pancerników traktatowych (np. brytyjskie pancerniki typu Nelson, francuskie typu Dunkerque itp.) oraz przede wszystkim tzw. szybkich pancerników, takich jak m.in. amerykańskie pancerniki typu Iowa.
Jako ciekawostkę warto dodać, że okręt ten dostępny jest również w grze World of Warships – możecie skorzystać z tego linku, aby założyć nowe konto lub wrócić do gry i uzyskać dodatkowe bonusy.












