H.L. Hunley był konfederackim okrętem podwodnym, którego budowę rozpoczęto w 1863 roku. Jego koncepcję stworzyli cywile, Horacy L. Hunley (od jego nazwiska wzięła się nazwa okrętu), James McClintock i Baxter Watson. Jednostka zapisała się w historii pierwszym udanym atakiem okrętu podwodnego na inny okręt. Choć jego misja zakończyła się technicznym sukcesem, była to broń obosieczna, która zabiła więcej własnych załogantów niż przeciwników.
Geneza
Gdy wybuchła wojna secesyjna, południowe Skonfederowane Stany Ameryki znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. O ile na lądzie odnoszono sukcesy, tak na morzu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Plan Anaconda, realizowany przez Unię, zakładał szczelną blokadę morską portów Południa, co miało zdusić ekonomię rebeliantów opartą na eksporcie bawełny i imporcie uzbrojenia. W obliczu miażdżącej przewagi liczebnej i technologicznej US Navy, inżynierowie Konfederacji musieli szukać rozwiązań asymetrycznych. Pierwszym krokiem był okręty pancerne, ale szybko dołożono do nich tzw. „piekielne maszyny” – torpedowce i okręty podwodne.

Olbrzymie znaczenie dla rozwoju zwłaszcza jednostek podwodnych mieli Horace Lawson Hunley, James McClintock oraz Baxter Watson. Ta trójka inżynierów i inwestorów działała początkowo w Nowym Orleanie, gdzie zbudowali prototypowy okręt podwodny Pioneer. Po upadku miasta przenieśli się do Mobile w stanie Alabama, gdzie powstała kolejna jednostka – American Diver. Po jego zatonięciu podczas prób, zespół nie poddał się i przystąpił do budowy trzeciej, najbardziej zaawansowanej jednostki, finansowanej z prywatnych środków, która miała przejść do historii jako H.L. Hunley.
Konstrukcja
H.L. Hunley powstał w Składzie Artykułów Żelaznych w Park & Lyons w Mobile w stanie Alabama w kwietniu 1863 roku. Projekt okrętu opracował James McClintock i porucznik William Alexander. Początkowo okręt nosił nazwę „Fish Boat” lub „Fish Torpedo Boat”, ale ostatecznie zmieniono ją na H.L. Hunley. Ze względu na to, że okręt powstał z inicjatywy prywatnej, nie otrzymał przedrostka CSS, jak inne okręty konfederackie. Wbrew popularnemu mitowi, nie zbudowano go ze starego kotła parowego, lecz z nowych płyt z kutego żelaza, które uformowano w cylindryczny kształt, a następnie ścięto na końcach, nadając kadłubowi formę cygara. Konstrukcja była ekstremalnie ciasna – kadłub miał niespełna 1,2 m wysokości wewnątrz, co zmuszało załogę do pracy w skulonej pozycji przez cały czas. Okręt miał 12 m długości i wyporność 6,8 tony na powierzchni. Ze względu na rozmiary kadłuba, zgromadzone w nim powietrze teoretycznie starczało na pobyt pod wodą przez kilkadziesiąt minut. Podczas prób załoga wytrzymała jednak w zanurzonym okręcie ponad 2,5 godziny. Do sprawdzania zapasu tlenu wykorzystywano świecę. Gdy gasła, był to znak, że należy wyjść na powierzchnię w celu wymiany powietrza.
Napęd stanowiła siła ludzkich mięśni. Ośmiu członków załogi siedziało wzdłuż wału korbowego, ręcznie obracając go, co napędzało trójpłatową śrubę. Dziewiątym członkiem załogi był dowódca, który zajmował stanowisko w przedniej wieżyczce obserwacyjnej, operując sterem kierunku oraz sterami głębokości (poziomymi płetwami na dziobie). Okręt nie posiadał peryskopu – aby nawigować, dowódca musiał wynurzyć się na tyle, by wyjrzeć przez małe iluminatory w wieżyczce. Prędkość maksymalna jednostki według różnych źródeł wynosiła około 2,5 – 4 węzłów. System zanurzania opierał się na dwóch zbiornikach balastowych (na dziobie i rufie), które napełniano wodą poprzez otwarcie zaworów dennych. Wypompowanie wody odbywało się za pomocą ręcznych pomp. Był to system awaryjny i niebezpieczny – jakikolwiek błąd w obsłudze zaworów mógł doprowadzić do niekontrolowanego opadnięcia na dno. W związku z tym, okręt dodatkowo wyposażono w odczepiany balast żelazny, który można było zrzucić w sytuacji krytycznej.
Pierwotnie H.L. Hunley miał holować minę na długiej linie, przepływając pod celem. W toku prób uznano to jednak za zbyt ryzykowne (lina mogła wkręcić się w śrubę). Ostatecznie zdecydowano się na minę wytykową – miedziany cylinder wypełniony 61 kg czarnego prochu, zamocowany na 6,7-metrowym drzewcu na dziobie. Atak polegał na wbiciu miny (wyposażonej w harpunowe zadziory) w kadłub wroga poniżej linii wodnej, a następnie wycofaniu się i zdetonowaniu ładunku za pomocą linki spustowej.

Próby wypełnione katastrofami
Już w drodze ze stoczni do miejsca odbioru przez załogę jednostka prawdopodobnie zatonęła. Wydobytą ją i ostatecznie przetransportowano na wybrzeże zatoki Mobile, gdzie miała przejść próby. Następnie przedstawiono propozycję wykorzystania okrętu generałowi Pierre G.T. Beauregardowi. Uznał on jednak, że w zatoce Mobile jednostka nie będzie przydatna i nakazał jej przetransportowanie koleją do Charleston. Ostatnie, udane próby w Mobile przeprowadzono 31 lipca 1863 roku. Do Charlestone H.L. Hunley dotarł 15 sierpnia 1863 roku i przeszedł pod dowództwo generała P.G.T. Beauregarda. Historia prób w Charleston to jednak pasmo incydentów, wypadków i tragedii, które nadały okrętowi przydomek „wędrującej trumny”.
Początkowo zakładano, że okręt podwodny posłuży do zatopienia okrętu pancernego USS New Ironsides, ale uznano, że atak na tak ważny cel i dodatkowo opancerzony okręt jest niemożliwy. 23 sierpnia podjęto więc próbę ataku na monitory Unii, ale operacja ta zakończyła się fiaskiem, a sam okręt trafił w ręce… oddziałów lądowych konfederackiej armii. Następnie okręt zwrócono marynarce wojennej, ale aby ułatwić dowodzenie jednostką, dowódcą został porucznik John A. Payne.
Pierwsza katastrofa wydarzyła się 29 sierpnia 1863 roku. Podczas przygotowań do wypłynięcia, porucznik John Payne przypadkowo nadepnął na dźwignię sterującą sterami głębokości (według innej wersji fala z przepływającego parowca zalała otwarty właz). Okręt błyskawicznie zatonął przy nabrzeżu. Zginęło 5 członków załogi. Payne ocalał. Okręt wydobyto, oczyszczono i ponownie wcielono do służby. W tym czasie do Charleston przybył sam twórca, Horace L. Hunley, który chciał przejąć dowodzenie nad okrętem, aby samemu wybrać odpowiednią załogę. Ostatecznie na dowódcę wybrano porucznika Georga Dixona, jednak w próbach uczestniczył jeszcze sam Hunley.
15 października 1863 roku, podczas rutynowych ćwiczeń zanurzania pod okrętem-bazą CSS Indian Chief, Hunley popełnił błąd. Nie zamknął zaworu balastowego na czas lub okręt stracił stateczność. Jednostka wbiła się dziobem w dno portu pod kątem, z którego nie było ratunku. Wszyscy członkowie załogi, w tym sam Horace Hunley, udusili się lub utonęli. Gdy po kilku tygodniach wydobyto wrak, ciała załogi były tak spuchnięte i zaklinowane w ciasnym wnętrzu, że trzeba było je ćwiartować, aby wydostać je na zewnątrz. Mimo makabrycznych doświadczeń, generał Beauregard – pod naciskiem ochotników, którzy wciąż zgłaszali się do służby – zgodził się na kolejną próbę, pod warunkiem, że okręt będzie operował jako jednostka nawodna (lub w „pół-zanurzeniu”), a nie w pełnym zanurzeniu.

Eksploatacja i jedyny atak
Przygotowania
Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, dowództwo nad „przeklętym” okrętem objął oficjalnie porucznik George Dixon. Przez zimę 1863/1864 załoga intensywnie trenowała i uczyła się obsługi prymitywnej jednostki. Tym razem nie doszło do żadnych wypadków, przez co uznano, że okręt może zostać użyty do ataku na flotę Unii. Odpowiednie rozkazy wydano 14 grudnia 1863 roku. Według planu, H.L. Hunley miał zaatakować cele w zatoce Charlestone, a dowódcy innych jednostek mieli udzielać wszelkiej pomocy dowódcy Hunleya, Georgowi Dixonowi.
W styczniu 1864 roku podjęto decyzję o zmianie listy potencjalnych celów Hunleya. Zamiast atakowania okrętów pancernych, jednostka miała skupić się na drewnianych okrętach. Dodatkowo zamiast holowanej miny zamierzano wykorzystać minę wytykową, wbijaną w kadłub. 17 lutego 1864 roku H.L. Hunley wyruszył w rejs, a jego celem był parowy slup USS Housatonic, blokujący wejście do portu. W tym czasie flota Unii wiedziała o obecności okrętu podwodnego w tym rejonie, w związku z czym załogi prowadziły dodatkową obserwację.
USS Housatonic był 62-metrowym slupem o napędzi parowo-żaglowym. Zwodowano go 20 listopada 1861 roku, a do służby okręt wszedł 29 sierpnia 1862 roku. Napęd stanowił silnik parowy o mocy 715 KM, zapewniający prędkość maksymalną 12 węzłów. Załoga liczyła 160 oficerów i marynarzy. Uzbrojenie okrętu składało się z 11 dział różnych kalibrów – 1 działo 100-funtowe Parrotta, 3 działa 30-funtowe (114 mm) Parotta, 1 działo kalibru 280 mm Dahlgren, 2 działa 32-funtowe (162,5 mm), 2 haubice 24-funtowe (147,3 mm), 1 haubica 12-funtowa (118 mm) i 1 działo 12-funtowe (93 mm).

Przebieg ataku
Nocą 17 lutego morze było spokojne. H.L. Hunley wymknął się z Breach Inlet, kierując się ku sylwetce wrogiego okrętu oddalonej o kilka mil. Była to w pewnym sensie misja praktycznie samobójcza w założeniach logistycznych – załoga musiała pokonać ogromny dystans, napędzając okręt ręcznie, a w razie wykrycia nie miała jak uciec, albo skąd uzyskać pomoc. Około godziny 20:45 oficer pokładowy na USS Housatonic zauważył dziwny obiekt na wodzie, przypominający „kłodę drewna”. Było jednak za późno na reakcję ciężkimi działami, które nie mogły być opuszczone wystarczająco nisko. Marynarze Unii otworzyli więc ogień z broni ręcznej, a kule odbijały się od obłego kadłuba okrętu podwodnego.
Mimo wykrycia, H.L. Hunley zbliżył się na tyle, aby wbić swoją minę wytykową w prawą burtę slupa, w okolicach magazynu amunicji. Okręt podwodny wycofał się, a linka spustowa zdetonowała ładunek, który eksplodował z olbrzymią siłą. USS Housatonic przełamał się i zatonął w ciągu zaledwie 5 minut, zabierając ze sobą 5 marynarzy (większość załogi uratowała się na takielunku, który wystawał ponad płytką w tym miejscu wodę). Był to historyczny moment – po raz pierwszy okręt podwodny zatopił jednostkę nawodną w warunkach bojowych.
Dalszy los H.L. Hunley
Triumf Konfederatów był jednak krótki. H.L. Hunley nigdy nie wrócił do bazy. Przez ponad stulecie los okrętu pozostawał jedną z największych zagadek wojny secesyjnej. Istniały relacje o rzekomym „niebieskim świetle” (ang. blue light signal), które załoga miała nadać po ataku, sygnalizując sukces i chęć powrotu. Nigdy jednak nie udało się potwierdzić autentyczność tych relacji. Wiadomo było, że H.L. Hunley spoczął na dnie, a przyczyna jego zatonięcia stała się przedmiotem debaty trwającej przez dziesięciolecia. Spekulowano, że okręt został wciągnięty w wir tonącego Housatonica lub że został staranowany przez ratujący rozbitków okręt USS Canandaigua.

Przełom nastąpił w maju 1995 roku, kiedy to ekspedycja NUMA (National Underwater and Marine Agency), finansowana przez słynnego pisarza Clive’a Cusslera, zlokalizowała wrak. Leżał on zaledwie kilkaset metrów od miejsca spoczynku swojej ofiary, przykryty warstwą mułu, który doskonale zakonserwował jednostkę. Ze względu na niewielką głębokość, podjęto decyzję o podniesieniu wraku z dna. Po przeprowadzeniu odpowiednich przygotowań, 8 sierpnia 2000 roku, przy użyciu specjalnej kratownicy i dźwigu Karlissa B, H.L. Hunley został podniesiony z dna. Koszt operacji i późniejszej konserwacji liczony był w milionach dolarów. Okręt przetransportowano do Warren Lasch Conservation Center w North Charleston, gdzie umieszczono go w zbiorniku ze słodką wodą, aby wypłukać sól z metalu.
Badania archeologiczne wnętrza wykazały, że cała załoga zginęła wewnątrz okrętu. Ich szczątki znajdowały się na miejscach, które zajmowali. Nie było śladów paniki, próby ucieczki czy otwierania włazów. Sugerowało to, że śmierć nadeszła nagle lub nieświadomie. Współczesne symulacje wskazują na teorię „płuc po wybuchu”. Detonacja czarnego prochu tak blisko okrętu (zaledwie około 5-6 m od kadłuba) wywołała potężną falę uderzeniową, która przeniknęła przez kadłub okrętu, nie niszcząc go (doprowadzając jedynie do przecieków), ale zabijając załogę natychmiastowo poprzez uszkodzenie narządów wewnętrznych i krwotoki. Ludzie zginęli na swoich stanowiskach, a okręt dryfował, aż nabrał wody i osiadł na dnie. Wśród artefaktów znaleziono m.in. słynną złotą monetę 20-dolarową należącą do George’a Dixona, wygiętą przez kulę, która trafiła go w udo podczas bitwy pod Shiloh – talizman, który raz ocalił mu życie, ale nie uchronił przed śmiercią w głębinach. Po zakończeniu badań, 17 kwietnia 2004 roku miał miejsce oficjalny pogrzeb całej, 8-osobowej załogi Hunleya.
Podsumowanie
H.L. Hunley zapisał się w historii jako pierwszy okręt podwodny, który przeprowadził skuteczny, zakończony zatopieniem, atak na wrogi okręt nawodny. Dzięki temu potwierdzono, że okręty podwodne mogą być skuteczną bronią, nadającą się do zwalczania okrętów wojennych. Jednak utrata Hunleya i jego wcześniejsze tragiczne wypadki sprawiły, że zaufanie do jednostek podwodnych zmalało tak bardzo, że Konfederaci skupili się na okrętach półzanurzalnych, które wydawały się bezpieczniejsze, a dalej miały sporo zalet. Mimo to, żaden z zbudowanych później okrętów nie odniósł tak spektakularnego sukcesu jak Hunley, ale też nie miały tak tragicznej historii.
Przez kolejne kilkanaście lat okręty podwodne pozostawały ciekawostką, traktowaną jako niepotrzebna ekstrawagancja. Dopiero pod koniec XIX wieku wraz z rozwojem techniki, zwłaszcza napędu, a także uzbrojenia – pojawienie się torped samobieżnych, okręty podwodne zaczęły się szybko rozwijać, by ostatecznie stać się jednymi z ważniejszych okrętów wojennych w wielu flotach.








