Zbudowany u schyłku I wojny światowej brytyjski okręt podwodny HMS L55 byłby zapewne jednym z wielu okrętów, które przemknęłyby przez karty historii praktycznie niezauważone, gdyby nie jego zatonięcie i dosłownie powrót z zaświatów. L55 zatonął w 1919 roku na Bałtyku, ale pod koniec lat 20. został wydobyty, wyremontowany i wcielony do służby w… radzieckiej flocie. Przez kolejne lata pozostawał w służbie jako jednostka eksperymentalna, która posłużyła do rozwinięcia jednych z pierwszych radzieckich okrętów podwodnych typu L. 

Geneza

Podczas I wojny światowej nastąpił gwałtowny rozwój okrętów podwodnych na całym świecie. Jednostki budowane pod koniec wojny były zdecydowanie lepsze i bardziej dopracowane niż te, które znajdowały się w służbie na jej początku. Było to szczególnie widoczne w przypadku brytyjskich okrętów podwodnych typu E, które były dosłownie wołami roboczymi Royal Navy przez większość wojny. Zaprojektowano je przed wojną i budowano do 1916 roku. Doświadczenia z ich eksploatacji zostały wykorzystane do opracowania kolejnej serii okrętów, które miały być ich rozwinięciem. Zakres zmian był jednak tak duży, że w praktyce powstał całkowicie nowy typ jednostek, oznaczonych jako typ L.

HMS L55
HMS L55

W trakcie prac nad ich projektem, jako bazę wykorzystano projekt typu E, ale wprowadzono w nim dłuższy kadłub, wzmocniono uzbrojenie i zmiano profil operacyjny, tworząc okręty artyleryjsko-torpedowe Planowano aż 73 jednostki, ale ostatecznie zbudowano 27. Jednym z nich był HMS L55, a jego historia rozpoczęła się w 1917 roku w toczni Fairfield Shipbuilding and Engineering Company w szkockim Govan.

Konstrukcja i dane taktyczno-techniczne

Okręt miał 70 m długości, jego wyporność nawodna wynosiła 975 ton a podwodna 1168 ton. Napęd stanowiły dwa 12-cylindrowe silniki diesla firmy Vickers o łącznej mocy 2400 KM, co pozwalało na osiągnięcie prędkości maksymalnej 17 węzłów na powierzchni. Pod wodą wykorzystywano dwa silniki elektryczne o mocy 1600 KM, zapewniające prędkość 10,5 węzła. Zasięg operacyjny przy ekonomicznej prędkości 8 węzłów wynosił na powierzchni 4500 mil morskich (około 8300 km). Zasięg podwodny, choć rzadziej podawany w oficjalnych tabelach, wynosił prawdopodobnie około 60–80 mil morskich przy prędkości ekonomicznej (około 4 węzłów). Przy maksymalnej prędkości podwodnej akumulatory wyczerpywały się błyskawicznie, zazwyczaj w ciągu godziny.

Okręty typu L podzielono na trzy główne serie produkcyjne, przy czym seria II była traktowana jako stawiacze min, a seria III, do której należał L55, traktowana jako okręty typowo artyleryjsko-torpedowe. W związku z tym, HMS L55 otrzymał silne uzbrojenie artyleryjskie i torpedowe, ale pozbawiony był możliwości stawiania min. W tym miejscu warto zaznaczyć, że w praktyce, w tym okresie uzbrojenie artyleryjskie wszystkich okrętów podwodnych traktowano jako główne uzbrojenie, ponieważ torpedy były jeszcze zawodne, co rodziło brak zaufania do ich stosowania wśród niektórych dowódców. Same okręty podwodne miały też częściej działać na powierzchni niż pod wodą, więc artyleria mogła być częściej wykorzystywana.

Wrak HMS L55
Wrak HMS L55

Głównym HMS L55 było 6 wyrzutni torpedowych kalibru 533 mm umieszczonych na dziobie, do których okręt zabierał zapas 12 torped. Pozwalało to na prowadzenie długotrwałych działań bez konieczności powrotu do bazy. Dodatkowo, do walki na powierzchni lub ostrzału celów lądowych, jednostkę wyposażono w 2 działa kalibru 102 mm. Załoga liczyła zwykle 44 oficerów i marynarzy. Jak przystało na tego typu jednostki, warunki bytowe załogi nie należały do najlepszych.

Eksploatacja

Krótka służba pod brytyjską banderą

Stępkę pod budowę HMS L55 położono 21 września 1917 roku a wodowanie nastąpiło niespełna rok później, 29 września 1918 roku, na krótko przed zawieszeniem broni kończącym I wojnę światową. Oficjalne wcielenie do służby miało miejsce 19 grudnia 1918 roku. Tym samym L55 nie miał okazji wziąć udziału w działaniach wojennych podczas Wielkiej Wojny. Nie oznaczało to jednak, że jego służba miała przebiegać pokojowo.

Po zakończeniu szkolenia załogi na wodach brytyjskich, HMS L55 został oddelegowany na Bałtyk, gdzie miał dołączyć do floty biorącej udział w interwencji w ogarniętej wojną domową Rosji. Wielka Brytania, obawiając się rozprzestrzenienia rewolucji bolszewickiej, zdecydowała się na interwencję i wysłanie jednostek lądowych i morskich. Bazą operacyjną L55 stał się Tallin, skąd jednostka wypływała, by wspierać oddziały interwencyjne oraz siły Białych Rosjan walczących z bolszewikami.

Krótka kariera okrętu dobiegła końca 9 czerwca 1919 roku. Tego dnia, podczas patrolu w Zatoce Fińskiej, HMS L55 namierzył dwa rosyjskie niszczyciele-stawiacze min typu Orfey – Gawriił i Azard. Dowódca brytyjskiego okrętu, kapitan Charles Manners Sutton Chapman podjął decyzję o ataku, ale wystrzelone torpedy chybiły, nie zatapiając żadnego z celów. Nieudany atak ściągnął jednak uwagę wrogich jednostek, które zaczęły pościg za L55, ostrzeliwując go z dział. W pewnym momencie nastąpiła eksplozja, a okręt zatonął. Za przyczynę uznano trafienie pociskiem z Azzarda, jednak jak się później okazało, nie mając innej drogi ucieczki, albo z powodu nieaktualnych map, brytyjski okręt wpłynął na… brytyjskie pole minowe, co doprowadziło do eksplozji i zatonięcia okrętu wraz z całą załogą.

Wrak HMS L55
Wrak HMS L55

Odnalezienie wraku i powrót z zaświatów

Chociaż miejsce zatonięcia HMS L55 było w miarę znane, sytuacja polityczna i ostatecznie zwycięstwo bolszewików sprawiły, że Brytyjczycy nie podjęli próby zbadania wraku. O wiele bardziej wrakiem byli jednak zainteresowani Rosjanie. Po uporządkowaniu sytuacji politycznej i organizacyjnej w Flocie Bałtyckiej, rozpoczęli poszukiwania dokładnej lokalizacji wraku. Udało im się to dopiero w 1927 roku. L55 spoczywał na głębokości 62 m, był uszkodzony, ale co najważniejsze, był w całości. Sowieckie dowództwo dostrzegło w znalezisku ogromną szansę – radziecki przemysł stoczniowy był jeszcze w zapaści po rewolucji (co istotne, przed rewolucją nie było wiele lepiej), a L55 stanowił darmowy dostęp do nowoczesnej zachodniej technologii. Rozwój okrętów podwodnych po I wojnie światowej wyhamował na tyle, że okręt zbudowany pod koniec wojny dalej był nowoczesny.

Na miejsce ściągnięto specjalistyczny okręt ratowniczy Kommuna, przystosowany do operacji podnoszenia z dna zatopionych jednostek. Po dokładnym zbadaniu wraku i ocenie jego stanu, potwierdzono, że jest możliwe jego podniesienie. Ostatecznie decyzja o podniesieniu brytyjskiego okrętu podwodnego zapadła 27 kwietnia 1928 roku. Operację rozpoczęto 10 czerwca, a zakończono sukcesem 14 sierpnia 1928 roku. Długi czas trwania prac wynikał z zastosowanej metody podnoszenia wraku. Nurkowie najpierw zamocowali liny pod kadłubem L55, a Kommuna uniosła go na niewielką wysokość za pomocą wind. Następnie zespół holował wiszący pod wodą okręt na płytszą wodę, opuszczał go na dno, skracał liny i powtarzał proces. Cykl ten powtarzano wielokrotnie, aż wrak znalazł się na powierzchni, bezpiecznie zawieszony między kadłubami Kommuny.

Wydobycie wraku miało też swój ponury, ludzki wymiar. We wnętrzu odnaleziono ciała 41 członków załogi. W rzadkim geście dobrej woli, radzieckie władze zgodziły się na przekazanie ciał Wielkiej Brytanii. Trumny przetransportowano na Wyspy Brytyjskie, gdzie 7 września 1928 roku w Portsmouth odbył się uroczysty pogrzeb.

Wrak HMS L55
Wrak HMS L55

Remont wraku

Po wydobyciu Sowieci przystąpili do analizy stanu technicznego L55. Okazało się, że mimo spędzenia pod wodą aż 9 lat, wrak zachował się w zaskakująco dobrym stanie. Decydujący wpływ na to miały specyficzne warunki panujące na Bałtyku: bardzo niska temperatura, niskie zasolenie oraz śladowa ilość tlenu przy dnie, co drastycznie spowolniło korozję. W tej sytuacji podjęto decyzję o wyremontowaniu okrętu i przywróceniu go do służby w roli jednostki eksperymentalnej i testowej.

Prace renowacyjne przeprowadzono w Stoczni Bałtyckiej w Leningradzie, a koszt przywrócenia okrętu do życia wyniósł 1 mln rubli. Środki te zebrano w drodze publicznych zbiórek, co miało ogromne znaczenie propagandowe – oficjalnie naród radziecki „wspólnie” budował potęgę swojej floty na zgliszczach wroga. Nieoficjalnie… władze po prostu nie posiadały środków na przeprowadzenie tak skomplikowanej i kosztownej operacji.

Cała instalacja elektryczna, systemy hydrauliczne, uszczelnienia oraz precyzyjna optyka peryskopów wymagały wymiany lub oczyszczenia. Dla radzieckich stoczniowców, pozbawionych wówczas szerokiego dostępu do nowoczesnych zachodnich technologii, praca nad brytyjskim okrętem była w równej mierze remontem, co szkoleniem. Ponieważ brakowało oryginalnej brytyjskiej dokumentacji technicznej, każda pompa, zawór i mechanizm musiały zostać ręcznie rozmontowane, oczyszczone, zbadane i skatalogowane. Kluczową rolę w tym niezwykle skomplikowanym procesie odegrał zespół doświadczonych oficerów. Głównym konsultantem wspierającym robotników stoczniowych był najstarszy stażem inżynier-mechanik rosyjskich sił podwodnych, K.F. Ignatiew. To jego ogromna wiedza techniczna i doświadczenie z czasów carskiej floty pozwoliły na poprawne odtworzenie oraz ponowne zsynchronizowanie skomplikowanego, brytyjskiego układu napędowego z pozostałymi instalacjami pokładowymi.

Wrak HMS L55
Wrak HMS L55

Żmudne prace rekonstrukcyjne, polegające często na wytwarzaniu brakujących części od zera na podstawie zardzewiałych oryginałów, trwały niemal trzy lata. Gdy okręt był wreszcie gotowy do powrotu na morze, poddano go rygorystycznym próbom państwowym, które nadzorował Jakow Konstantinowicz Zubarew, pełniący wówczas funkcję dowódcy brygady okrętów podwodnych Floty Bałtyckiej. Po ich zakończeniu, w lipcu 1931 roku dowództwo nad wyremontowaną jednostką objął Władimir Siemionowicz Worobjow.

Nowe życie

Okręt oficjalnie podniósł banderę ZSRR 7 sierpnia 1931 roku, początkowo pod technicznym oznaczeniem L-55 (Л-55). Tym samym rozpoczął się okres intensywnych prób okrętu, które miały pomóc w zrozumieniu jego mechaniki i możliwości bojowych. Dla radzieckich inżynierów z biura konstrukcyjnego CKB-18 (późniejsze biuro „Rubin”) L-55 stał się „darmową licencją”. Dokładna analiza kadłuba pozwoliła im skopiować unikalny kształt „siodłowych zbiorników balastowych”, co znacząco poprawiło dzielność morską projektowanych wówczas radzieckich okrętów. Rozwiązania podpatrzone na L-55 stały się fundamentem dla budowy pierwszej masowej serii radzieckich podwodnych stawiaczy min typu L (seria II „Leniniec”). Choć radzieckie okręty różniły się uzbrojeniem (były stawiaczami min, podczas gdy L-55 był jednostką artyleryjsko-torpedową), ich architektura wewnętrzna i systemy sterowania były bezpośrednim rozwinięciem brytyjskiej myśli technicznej z 1918 roku. Skopiowano również (i wdrożono do produkcji jako wzór) brytyjską armatę kalibru 102 mm.

Intensywna eksploatacja szkoleniowa szybko dała się we znaki oryginalnym mechanizmom. Brytyjskie silniki Vickersa, do których brakowało części zamiennych, zaczęły odmawiać posłuszeństwa już po kilku latach. W 1934 roku okręt trafił więc do stoczni na gruntowną modernizację. Wymieniono wówczas wyeksploatowany napęd główny, instalując silniki diesla produkcji radzieckiej (prawdopodobnie typu 42BM-6 lub zbliżone, stosowane w typie Szczuka lub Leniniec). Pozwoliło to przedłużyć resurs jednostki i uniezależnić się od braku brytyjskich podzespołów. Co ciekawe, rozważano wymianę oryginalnych brytyjskich akumulatorów na radzieckie, ale z powodu niewystarczających mocy produkcyjnych radzieckiego przemysłu, zrezygnowano z tego.

Wrak HMS L55
Wrak HMS L55

Po zakończeniu prac, L-55 wrócił do roli jednostki szkoleniowej. Było to o tyle ciekawe, że w tym czasie dostępne były już radzieckie okręty, które stopniowo były nawet nowocześniejsze od ex-brytyjskiej konstrukcji. Ostatecznie 10 stycznia 1940 roku L-55 został przeklasyfikowany na okręt doświadczalny, co w praktyce oznaczało wycofanie z aktywnej eksploatacji. Wynikało to z zużycia podzespołów i już przestarzałej konstrukcji.

Podczas blokady Leningradu w lutym 1942 roku okręt odniósł uszkodzenia od odłamków niemieckich pocisków artyleryjskich. Z racji trudnej sytuacji w mieście, podjęto decyzję o jego przeklasyfikowaniu na pływającą stację ładowania akumulatorów pod oznaczeniem PZS-2. Zacumowany w Kronsztadzie lub w kanałach Leningradu, okręt pełnił funkcję pływającej elektrowni. Jego potężne generatory diesla (o ile były sprawne i było paliwo) służyły do ładowania akumulatorów innych, bojowych okrętów podwodnych, które wychodziły na patrole bojowe na Bałtyk. W warunkach permanentnego braku prądu w oblężonym mieście, PZS-2 był ważnym ogniwem logistycznym.

W tej statycznej roli okręt przetrwał całą wojnę. Co istotne, po wojnie zmieniono jego oznaczenie na PZS-6 i dalej wykorzystywano jako pływającą stację ładowania akumulatorów. Ostatecznie, kompletnie wyeksploatowany i przestarzały technologicznie wrak został skreślony z listy floty w 1950 roku. Złomowanie jednostki przeprowadzono (w zależności od źródeł) między 1953 a 1960 rokiem, zamykając tym samym ponad 40-letnią historię okrętu, który „wrócił z zaświatów”.

Wrak HMS L55
Wrak HMS L55

Podsumowanie

Okręt podwodny HMS L55 był ostatnim okrętem brytyjskiego typu L, który został zezłomowany. Wcześniej, w 1946 roku pocięto na żyletki ostatnie szkoleniowe okręty tego typu, wykorzystywane w Royal Navy (przy czym większość okrętów tego typu zezłomowano pod koniec lat 30.). W przypadku pozostałych okrętów typu L, ich kariery nie należały do zbyt ciekawych, chociaż pozostawały w służbie przez długie lata.

L55 na ich tle wyróżnił się najbardziej nietypową, długą i ciekawą karierą, która miała olbrzymi wpływ na rozwój radzieckiej floty. Tak jak amerykański Fulton miał wpływ na rozwój floty podwodnej Carskiej Rosji, tak L55 stał się bazą do budowy radzieckiej floty podwodnej w okresie międzywojennym. Natomiast niemieckie u-booty typu XXI stały się bazą dla powojennych radzieckich okrętów podwodnych.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz naszą pracę nad popularyzowaniem historii?
Postaw nam wirtualną kawę:

Wybierz wielkość kawy:

Subskrybuj nasz newsletter!

Co tydzień, w naszym newsletterze, czeka na Ciebie podsumowanie najciekawszych artykułów, które opublikowaliśmy na SmartAge.pl. Czasem dorzucimy też coś ekstra, ale spokojnie, nie będziemy zasypywać Twojej skrzynki zbyt wieloma wiadomościami.

Udostępnij.

Założyciel i Redaktor Naczelny portalu SmartAge.pl. Od ponad dekady zajmuję się popularyzacją historii, ze szczególnym naciskiem na militaria, broń pancerną, lotnictwo, marynistykę oraz rozwój techniki. Współpracuję z Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu.Na swoim koncie mam ponad 3000 artykułów, w tym analiz technicznych, recenzji oraz relacji. Jako fotograf specjalizuję się w fotografii lotniczej i krajobrazowej oraz reportażu z wydarzeń historycznych. W swojej pracy stawiam na jakość merytoryczną i różnorodne źródła, a także autorskie podejście, gwarantujące unikalność materiałów w dobie powtarzalnych treści.

×