W okresie poprzedzającym wybuch II wojny światowej wojska pancerne różnych państw europejskich rozwijały się raczej powoli i często w sposób bardzo chaotyczny, Każde z państw miało swój własny pomysł na rozwój tego młodego rodzaju sił zbrojnych, chociaż w większości przypadków opierano się na jednej z kilku doktryn. Polska była przykładem państwa, które chciało z każdej z tych doktryn wykorzystać coś i stworzyć wojska pancerne trochę po swojemu. Tak zrodziła się seria czołgów TP – tonowy polski.

Różnorodne doktryny okresu międzywojennego

W okresie międzywojennym można wyróżnić kilka doktryn tworzenia sił pancernych. Jak pokazała historia, każda z nich miała swoje plusy i minusy, ale żadna nie była idealna. Ostatecznie z połączenia kilku odmiennych idei zrodziły się współczesne wojska pancerne.

Odrestaurowany 7TP (fot. Hiuppo/Wikimedia Commons)

Odrestaurowany 7TP (fot. Hiuppo/Wikimedia Commons)

Najważniejszą i najbardziej wpływową doktrynę stworzyli Francuzi. Zakładali oni, że czołgi będą głownie wspierać piechotę, więc były dobrze opancerzone, powolne i miały uzbrojenie przystosowane do zwalczania umocnień i siły żywej, a nie czołgów wroga. We Francji powstało kilka linii rozwojowych czołgów ciężkich i lekkich, a pod koniec lat 30-tych również średnich. Przy tym te ostatnie powstawały już z myślą o walce z innymi czołgami i były efektem zmian w strategii wykorzystania wojsk pancernych.

Kolejna doktryna powstała w Wielkiej Brytanii, gdzie czołgi podzielono na dwie grupy – pojazdy wsparcia piechoty, ciężkie i powolne jak u francuzów, oraz szybkie i lekko opancerzone czołgi pościgowe wykorzystywane do działań manewrowych. Te pierwsze były podobne do pojazdów francuskich, natomiast czołgi pościgowe były czymś zupełnie innym. Wyposażone w podwozia typu Christie i pozbawione ciężkiego pancerza, mogły osiągać olbrzymie prędkości. Dzięki dobrym właściwościom trakcyjnym, oraz uzbrojeniu, które w tym przypadku składało się zwykle z 40 mm armat przeciwpancernych idealnie nadawały się do walki z innymi pojazdami. Jak pokazała historia był to dosyć perspektywiczny kierunek.

Odrestaurowany czołg 7TP (fot. Thomas Quine/Wikimedia Commons)

Odrestaurowany czołg 7TP (fot. Thomas Quine/Wikimedia Commons)

Inne państwa, takie jak Niemcy, USA czy ZSRR opierały swoje wojska pancerne na zmodyfikowanych koncepcjach Francuskich i Brytyjskich. Z czasem jednak zrodziły się z tego zupełnie nowe doktryny, które drogą ewolucji, stały się podstawą do powstania współczesnych sił pancernych.

Wspomniane państwa w praktyce początkowo korzystały z doświadczeń brytyjskich, a z czasem stworzyły własne doktryny użycia broni pancernej, które były do siebie dosyć podobne. Czołgi miały być w miarę uniwersalne, tak, aby móc zwalczać pojazdy wroga i wspierać piechotę. W zależności od kraju różniły się jedynie naciskiem na pancerz, uzbrojenie lub prędkość.

W tym czasie Polskie władze szukały nieco własnej drogi rozwoju wojsk pancernych. Było to spowodowane zarówno czynnikami ekonomicznymi, jak i specyfiką potencjalnego pola walki. Terytorium Polski było bowiem połączeniem z jednej strony dużych i otwartych terenów idealnych do walki manewrowej na wschodzie Polski, a obecna na zachodzie infrastruktura drogowa wspierała wolniejsze pojazdy, które mogły w miarę szybko przemieszczać się z jednego miasta do drugiego.

Zdobyty polski czołg FT-17 z czasów I wojny światowej (fot. Hugo Jaeger)

Zdobyty polski czołg FT-17 z czasów I wojny światowej (fot. Hugo Jaeger)

Narodziny czołgów serii TP

Na początku lat 30-tych Wojsko Polskie wyposażone było w sprzęt pancerny raczej wątpliwej jakości. Na stanie znajdowały się głównie czołgi Renault FT-17 pamiętające I wojnę światową, tankietki serii TK – TKS i TK-3, które z czołgami nie miały nic wspólnego, oraz niedawno dostarczone brytyjskie czołgi Vickers E.

Te ostatnie były najnowszymi nabytkami sił zbrojnych II RP. Pojazdy te można scharakteryzować jako “czołgi eksportowe”. Nie były wykorzystywane przez siły zbrojne Wielkiej Brytanii, ale za to często trafiały do różnych odbiorców z całego świata. Nie można ich przypisać ani do czołgów wsparcia piechoty, ponieważ ich pancerz był za słaby, ani do czołgów pościgowych, ponieważ był za wolne. Konstrukcyjnie, pojazdy te były udane i miały całkiem niezły potencjał modernizacyjny, ale nie były idealne, o czym dobrze wiedzieli dowódcy Wojska Polskiego.

Polskie czołgi w Cieszynie w 1938 roku

Polskie czołgi w Cieszynie w 1938 roku

Pod koniec 1932 roku zrodził się pomysł zbudowania na bazie Vickersa E nowego czołgu, w którym wyeliminowano by wady pierwowzoru. Tak rozpoczęły się prace nad pierwszym z czołgów serii TP – 7TP. W kolejnych latach zaczęto prace nad innymi pojazdami, które miały wzmocnić polskie siły pancerne. W ramach prac powstały prototypy czołgów 4TP, 9TP, 10TP oraz plany budowy kolejnych, cięższych wozów – 14TP oraz 20TP i 25TP. Te ostatnie pozostały jedynie na deskach kreślarskich.

1 2 3 4 5
Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.