Na kubańskiej wyspie Isla de Pinos, współcześnie znanej jako Isla de la Juventud, znajdują się pozostałości zbudowanego w latach 30. Presidio Modelo, „Więzienia Modelowego”. Zbudowane w oparciu o ideę panoptikonu, miało być idealnym obiektem penitencjarnym. Zamiast tego, przerodziło się w przepełnione więzienie, często dla wrogów politycznych, a wśród najbardziej znanych więźniów znalazł się Fidel Castro, który po dojściu do władzy paradoksalnie zapełnił jego cele własnymi przeciwnikami, doprowadzając je do skraju upadku.
Geneza
W 1925 roku generał Gerardo Machado y Morales objął urząd prezydenta Kuby. Jako weteran wojny o niepodległość, początkowo zyskał poparcie elit i Stanów Zjednoczonych, obiecując modernizację wyspy pod hasłem „woda, drogi i szkoły”. Rozpoczął on ambitny program robót publicznych, którego klejnotem koronnym była budowa Carretera Central, centralnej autostrady przecinającej całą wyspę. Jednak za fasadą modernizatora krył się autokrata. Szybko zawiesił gwarancje konstytucyjne, brutalnie tłumił opozycję, związki zawodowe i ruchy studenckie, zyskując przydomek „Rzeźnika z Las Villas”.

Rosnąca fala represji politycznych sprawiła, że dotychczasowe więzienia Hawany, jak osławione Castillo del Príncipe, pękały w szwach. Machado potrzebował nowego, wielkiego i, co najważniejsze, „nowoczesnego” obiektu, który nie tylko fizycznie izolowałby wrogów reżimu, ale także stanowiłby psychologiczny środek odstraszający. Wizja „modelowego więzienia” miała być symbolem jego nowej, uporządkowanej Kuby – państwa, w którym każdy akt sprzeciwu jest monitorowany i karany. Budowa Presidio Modelo jak nazwano nowe więzienie, była więc decyzją o charakterze zarówno praktycznym, jak i ideologicznym.
Podczas prac projektowych, reżim Machado sięgnął po koncepcję Panoptikonu, opracowaną pod koniec XVIII wieku przez brytyjskiego filozofa i reformatora społecznego, Jeremy’ego Benthama. Idea Benthama była rewolucyjna: centralna wieża obserwacyjna otoczona pierścieniem cel, których wnętrza są w pełni widoczne dla strażnika, podczas gdy sam strażnik pozostaje niewidoczny dla więźniów. Kluczem nie była ciągła obserwacja per se, ale możliwość bycia obserwowanym w każdej chwili. To niepewność rodziła psychologiczną presję – więźniowie, zakładając, że są pod nieustannym nadzorem, mieli sami się dyscyplinować i kontrolować.
Dla dyktatora takiego jak Gerardo Machado, filozofia Benthama była idealnym narzędziem władzy. Presidio Modelo nie miało być jedynie miejscem kary; miało być fabryką posłuszeństwa, maszyną do łamania woli. Architektura stała się tu bezpośrednim narzędziem psychologicznej tortury. Wprowadzenie tej koncepcji na Kubie w latach 20. XX wieku było postrzegane jako szczyt „naukowego” podejścia do więziennictwa, importowanego wprost ze Stanów Zjednoczonych, które same eksperymentowały z tą formą. Machado chciał pokazać światu, że jego rządy, choć twarde, są oparte na nowoczesnych i racjonalnych fundamentach, a nie na archaicznym barbarzyństwie starych hiszpańskich fortów.

Presidio Modelo
Jako lokalizację dla tego ambitnego projektu wybrano Isla de Pinos (pol. Wyspę Sosen). Wybór ten był podyktowany położeniem wyspy około 100 km na południe od głównej wyspy Kuby. Dzięki temu była wystarczająco oddalona, by uniemożliwić łatwe ucieczki i utrudnić kontakt więźniów politycznych ze światem zewnętrznym. Jednocześnie była na tyle blisko, by transport nowych skazańców nie stanowił wyzwania logistycznego. Sama wyspa była wówczas słabo zaludniona, co minimalizowało ryzyko pomocy z zewnątrz. Budowa tak gigantycznego kompleksu na odizolowanej wyspie była jednak ogromnym wyzwaniem inżynieryjnym i finansowym, wymagającym transportu morzem tysięcy ton stali, cementu i sprzętu.
Prace budowlane rozpoczęły się w 1926 roku pod nadzorem architekta Cristóbala de Lardizábala. Bezpośrednią inspiracją dla projektu był amerykański odpowiednik – Stateville Correctional Center w Joliet, Illinois, a konkretnie jego blok „F-House” (ukończony w 1922 roku), który był wówczas jedynym działającym więzieniem w formie panoptikonu o tak dużej skali. Kubański projekt był jednak jeszcze bardziej ambitny. Kompleks został oficjalnie zainaugurowany, choć nie w pełni ukończony, 16 września 1931 roku. Do budowy na masową skalę wykorzystywano pracę samych więźniów, co drastycznie obniżało koszty i przyspieszało prace, jednocześnie wpisując się w represyjny charakter reżimu.
Architektura Presidio Modelo do dziś wywiera piorunujące wrażenie, będąc niemym świadkiem ideologii, która ją stworzyła. Cały kompleks zajmuje powierzchnię 26 hektarów. Najbardziej charakterystycznym elementem kompleksu są cztery bloki okrągłe (hiszp. Las Circulares). Każdy z tych budynków to pięciopiętrowy cylinder z centralnie umieszczoną, masywną wieżą strażniczą. Wieże te, wznoszące się na kilkanaście metrów, były niedostępne dla więźniów i wyposażone w wąskie otwory obserwacyjne, co realizowało kluczowe założenie Benthama: strażnik widzi wszystko, sam pozostając niewidocznym. Dojście do wieży możliwe było podziemnym tunelem, przez co osadzeni nie wiedzieli kiedy dochodzi zmiany strażników. Wokół wieży, na zewnętrznych ścianach budynku rozmieszczono 93 cele na każdym z pięciu poziomów, co dawało łącznie 465 cel w jednym bloku. Cały kompleks czterech bloków zaprojektowano więc dla 1860 więźniów.

Cele były w pełni wystawione na widok z wieży. Zamiast solidnych drzwi, fronty cel stanowiły jedynie stalowe kraty, co eliminowało jakąkolwiek prywatność. Światło do wnętrza wpadało przez dach i duże okna na obwodzie budynku, ale przede wszystkim przez centralny, otwarty szyb, co potęgowało wrażenie ciągłej ekspozycji. Akustyka tych budowli była koszmarem – każdy szept, krzyk czy brzęk metalu odbijał się echem po całym budynku, tworząc nieustanną kakofonię dźwięków i dodatkowo torturując psychikę osadzonych. W centralnej wieży strażniczej znajdował się nie tylko strażnik – na jej szczycie często umieszczano stanowisko karabinu maszynowego, gotowe do stłumienia ewentualnego buntu na dziedzińcu bloku.
Oprócz czterech panoptikonów, kompleks Presidio Modelo składał się z szeregu innych budynków. Piątym, centralnie położonym okrągłym budynkiem, zbudowanym na tym samym planie co bloki mieszkalne, była stołówka (hiszp. Comedor), zdolna pomieścić jednocześnie tysiące więźniów. Jej również centralna wieża nie służyła jednak obserwacji, a wentylacji i dystrybucji. Na terenie kompleksu znajdowały się także rozległe budynki administracyjne, kwatery dla strażników, warsztaty (w tym stolarnia) oraz kluczowy dla późniejszych wydarzeń budynek szpitala (hiszp. Sala de Enfermería).
Budynek szpitalny, w przeciwieństwie do Las Circulares, był tradycyjną, prostokątną budowlą. Zapewniał lepsze warunki sanitarne i większą izolację od zgiełku panoptykonów. To właśnie tam, ze względów bezpieczeństwa i w celu odizolowania ich od reszty populacji więziennej, umieszczano najważniejszych więźniów politycznych. Całość kompleksu otoczona była murem i wieżami strażniczymi, a wspierały go potężne wieże ciśnień, zapewniające wodę dla tej ogromnej populacji.

Więzienie dwóch dyktatur: Era Batisty
Upadek Gerardo Machado w 1933 roku nie oznaczał końca kariery Presidio Modelo. Wręcz przeciwnie, więzienie stało się kluczowym elementem aparatu represji dla jego następców, w szczególności dla Fulgencio Batisty, który dwukrotnie sprawował faktyczną lub formalną władzę nad Kubą (najpierw w latach 1933-1944, a następnie po zamachu stanu w latach 1952-1959).
Za rządów Batisty, zwłaszcza w jego drugiej, dyktatorskiej kadencji, Las Circulares zapełniły się nową falą więźniów politycznych. Byli to komuniści, działacze związkowi, studenci oraz wszyscy ci, którzy sprzeciwiali się skorumpowanemu i brutalnemu reżimowi. Warunki w panoptikonach były ciężkie. Choć zaprojektowane dla 1860 więźniów (w czterech blokach), często przetrzymywano w nich ponad 2500 osób. Mimo to, w porównaniu z tym, co miało nadejść, era Batisty bywa wspominana przez niektórych byłych więźniów jako „znośna”. Istniały jeszcze pewne regulacje, a system nie był nastawiony na całkowite odczłowieczenie osadzonych. Jednak dla więźniów politycznych, psychologiczna presja panoptykonu była druzgocąca.
„Więzień 3859” – pobyt Fidela Castro (1953-1955)
Najsłynniejszym więźniem Presidio Modelo ery Batisty stał się młody prawnik i rewolucjonista, Fidel Castro Ruz. Po nieudanym ataku na koszary Moncada w Santiago de Cuba 26 lipca 1953 roku, Castro i jego towarzysze, w tym brat Raúl Castro, zostali schwytani, osądzeni i skazani. W październiku 1953 roku trafili na Isla de Pinos. Fidel Castro otrzymał numer więzienny RN 3859. Reżim Batisty stanął jednak przed dylematem: umieszczenie charyzmatycznego Castro w jednym z ogólnych bloków Circulares mogłoby uczynić z niego męczennika i lidera buntu więziennego.

Podjęto więc decyzję o jego odizolowaniu. Castro i 25 jego towarzyszy (tzw. Moncadistas) nie trafili do panoptikonów. Zamiast tego, osadzono ich w znacznie bardziej komfortowych warunkach w skrzydle szpitalnym. Mieli tam dostęp do książek, mogli pisać, a nawet prowadzili swoistą „akademię”, ucząc się i dyskutując. To właśnie tam, Fidel Castro odtworzył z pamięci i spisał swoją słynną mowę z procesu, znaną jako „Historia mnie rozgrzeszy” (hiszp. La historia me absolverá), która stała się manifestem programowym jego Rewolucji.
Pobyt Castro w Presidio Modelo trwał 22 miesiące. Przez ten czas, opinia publiczna na Kubie, wspierana przez część prasy i Kościoła, coraz głośniej domagała się amnestii dla więźniów politycznych. Batista, czując się pewnie po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 1954 roku, postanowił wykonać gest dobrej woli, który miał ocieplić jego wizerunek. Chciał pokazać światu swoje liberalne oblicze i uspokoić nastroje społeczne. W fatalnym dla siebie błędzie politycznym, Batista ogłosił szeroką amnestię.
15 maja 1955 roku Fidel Castro, Raúl Castro i reszta Moncadistas wyszli na wolność. Batista, uwalniając swojego najbardziej zawziętego wroga, nieświadomie podpisał wyrok na swój własny reżim. Castro, zamiast porzucić walkę, natychmiast wyjechał do Meksyku, gdzie zaczął organizować siły inwazyjne, które na jachcie Granma wylądowały na Kubie w grudniu 1956 roku, rozpoczynając wojnę partyzancką w górach Sierra Maestra. Paradoksalnie, to „modelowe więzienie” Batisty dało Castro czas i izolację potrzebną do stworzenia ideologicznego fundamentu pod rewolucję, która miała go obalić.
Presidio Modelo pod rządami Castro
Zwycięstwo rewolucji 1 stycznia 1959 roku przyniosło Presidio Modelo nową, mroczniejszą rolę. Historia zatoczyła okrutne koło. Fidel Castro, były więzień, teraz stał się nowym dyktatorem, a jego dawne miejsce odosobnienia miało wkrótce przekształcić się w jeden z najcięższych obozów dla wrogów nowego reżimu. Ironia losu polegała na tym, że to właśnie pod rządami rewolucjonistów „modelowe więzienie” osiągnęło swój szczyt brutalności i przepełnienia.

Nowa władza rewolucyjna szybko potrzebowała miejsca do izolowania tysięcy ludzi uznanych za wrogów ludu. Początkowo do Presidio Modelo trafiali funkcjonariusze reżimu Batisty – żołnierze, policjanci i politycy (tzw. Batistianos). Bardzo szybko dołączyli do nich jednak ci, którzy sprzeciwiali się radykalizacji rewolucji i jej zwrotowi ku komunizmowi. Byli to również dawni towarzysze broni Castro, tacy jak komendant Huber Matos, ale także dysydenci, intelektualiści, księża, a później także Świadkowie Jehowy, homoseksualiści oraz zwykli obywatele oskarżeni o „działalność kontrrewolucyjną”.
Populacja więzienia eksplodowała. Cztery panoptikony, zaprojektowane łącznie na 1860 osób, w szczytowym momencie, na początku lat 60., mieściły od 6000 do 8000 więźniów. W celach przeznaczonych dla jednej osoby gnieździło się czterech lub pięciu mężczyzn. System panoptikonu, zaprojektowany do psychologicznej kontroli nad jednostkami, w warunkach tak ekstremalnego przeludnienia po prostu się załamał. Nie dało się monitorować każdego. Zamiast psychologicznej presji, zapanował chaos, przemoc i walka o przetrwanie.
Warunki w Presidio Modelo pod rządami Castro stały się katastrofalne, wielokrotnie gorsze niż za czasów Batisty. Brakowało wody, jedzenia, a warunki sanitarne były tragiczne. Wybuchały epidemie chorób. Więźniowie polityczni, tacy jak poeta Armando Valladares (który spędził tam część swojego 22-letniego wyroku), opisywali ten okres jako piekło na ziemi. Strażnicy, często słabo wyszkoleni i fanatyczni, rządzili terrorem. Dochodziło do regularnych pobić, tortur i egzekucji.

W odpowiedzi na opór więźniów politycznych, którzy odmawiali „resocjalizacji”, władze więzienne wprowadziły drakońskie programy. Najbardziej osławionym był tzw. Plan Andino (nazwany od nazwiska jednego z komendantów więzienia). Był to system pracy przymusowej i reedukacji politycznej, połączony z brutalnymi represjami. Więźniów, którzy odmawiali noszenia mundurów (tzw. plantados), rozbierano do naga i przetrzymywano w celach bez materacy i podstawowych środków do życia. Dochodziło do regularnych buntów i strajków głodowych, które były krwawo tłumione przez siły porządkowe.
Pod koniec lat 60. Presidio Modelo stało się symbolem opresji reżimu Castro, kompromitującym go na arenie międzynarodowej. Warunki były tak dramatyczne, a więzienie tak przepełnione i niestabilne, że przestało spełniać jakąkolwiek funkcję poza zwykłym magazynowaniem ludzi w nieludzkich warunkach. Brutalność strażników i opór plantados doprowadziły do sytuacji, w której kompleks był na skraju permanentnego buntu. W 1967 roku, po serii krwawych incydentów i w obliczu rosnącej krytyki, rząd Fidela Castro podjął decyzję o trwałym zamknięciu więzienia. Więźniów politycznych przetransportowano do innych, nowo wybudowanych obiektów o zaostrzonym rygorze na głównej wyspie (jak Combinado del Este w Hawanie).
Dalsze losy Presidio Modelo
Przez ponad dekadę po zamknięciu więzienia, potężne Circulares stały puste, niszczejąc w tropikalnym klimacie. W 1978 roku nastąpiła symboliczna zmiana – Isla de Pinos została przemianowana przez rząd Castro na Isla de la Juventud (pol. Wyspę Młodości). Miało to zatrzeć ponure skojarzenia z więziennictwem i przekształcić wyspę w centrum edukacyjne dla młodzieży z Kuby i krajów „bratnich”. W tym samym roku opuszczony kompleks Presidio Modelo został paradoksalnie ogłoszony Pomnikiem Narodowym.
Rząd rewolucyjny stanął przed wyzwaniem narracyjnym. Jak upamiętnić miejsce, które było symbolem opresji Batisty, ale jednocześnie stało się miejscem kaźni przeciwników rewolucji? Rozwiązaniem było skupienie całej uwagi na jednym, konkretnym aspekcie historii więzienia. Budynek szpitalny, w którym przetrzymywany był Fidel Castro i Moncadistas, został pieczołowicie odrestaurowany i przekształcony w muzeum. Do dziś można zwiedzać cele, w których Castro pisał „Historia mnie rozgrzeszy”, a ekspozycja skupia się niemal wyłącznie na tym „bohaterskim” okresie 1953-1955, pomijając lub marginalizując późniejszą, znacznie bardziej krwawą historię więzienia pod rządami samego Castro.
Podczas gdy budynek szpitala i główny budynek administracyjny (przekształcony w szkołę podstawową Escuela de Jovenes Rebeldes) są utrzymywane w dobrym stanie, cztery główne panoptikony oraz okrągła stołówka zostały pozostawione same sobie. Dziś Presidio Modelo to przede wszystkim te cztery gigantyczne, rdzewiejące szkielety. Władze udostępniają je do zwiedzania, ale nie prowadzą w nich aktywnych prac konserwatorskich.
Podsumowanie
Historia Presidio Modelo pokazuje zmienne losy Kuby w XX wieku. Zmieniające się rządy, nowe dyktatury, z których każda kolejna była jeszcze bardziej brutalna. Idealne więzienie, które miało pełnić funkcję resocjalizacyjną przy stosunkowo małych nakładach, stało się brutalnym symbolem dyktatorskich rządów i walki politycznej. Następnie porzucone i pozostawione własnemu losowi, stało się idealnym pomnikiem zarówno mrocznej historii Kuby jak i upadku kraju, który pod rządami Castro znalazł się na politycznym marginesie, a współcześnie próbuje z trudem odbudować swoje miejsce na świecie.
Źródło zdjęć: Depositphotos.com
Subskrybuj nasz newsletter!
Co tydzień, w naszym newsletterze, czeka na Ciebie podsumowanie najciekawszych artykułów, które opublikowaliśmy na SmartAge.pl. Czasem dorzucimy też coś ekstra, ale spokojnie, nie będziemy zasypywać Twojej skrzynki zbyt wieloma wiadomościami.

