Strategiczne znaczenie Egiptu rozumiało wiele ówczesnych, europejskich potęg. W teorii Egipt kontrolowany przez Turcję zdawał się być łakomym kąskiem, a ten, który by ten kąsek połknął mógłby szachować pozostałych gości obecnych przy tym orientalnym stole. Trzeba tylko być ostrożnym, by ten z pozoru prosty posiłek, nie stanął ością w gardle.

Przygotowania do wyprawy

Sam pomysł wyprawy do Egiptu rozważano jeszcze w czasie, kiedy generał Napoleon Bonaparte święcił triumfy we Włoszech. Pomysł ten przypisuję się zarówno dyrektorowi Barrasowi jak i Talleyrandowi. Do podobnych rozważań przyznawało się wielu ówczesnych polityków i wojskowych. Plany inwazji na Egipt sięgają jednak czasów panowania Burbonów. Ponoć w latach 80 XVIII wieku cesarz austriacki miał sugerować francuskiemu królowi Ludwikowi XVI by ten zaatakował i zaanektował Egipt. Miał to być szerszy plan rozbiorów imperium osmańskiego.

Wraz z wybuchem Wielkiej Rewolucji Francuskiej i szerzeniu takich postulatów jak na przykład wolność jednostki, radykalna część społeczeństwa popierała atak na Egipt, który miał przynieść wolność ciemiężonym przez Mameluków ludom. Inni z kolei, tacy jak Talleyrand czy Carnot, w dość pragmatyczny sposób postrzegali podbój Egiptu jako szansę na ograniczenie wpływów brytyjskich w regionie. Co dość ważne, byłaby to doskonała baza wypadowa dla Francji, gdyby Paryż chciał poszerzyć swoją strefę wpływów na Bliskim Wschodzie, a może i dalej – w kierunku Indii!

Jednocześnie podbój Egiptu zmusiłby Royal Navy do poszerzenia obszaru, na którym musieliby prowadzić swoje operacje, co w naturalny sposób doprowadziłoby do rozproszenia sił brytyjskiej marynarki wojennej operującej na Morzu Śródziemnym. Generał Napoleon Bonaparte należał do zwolenników wyprawy. W sierpniu 1797 roku miał powiedzieć, że „dla całkowitego zniszczenia Anglii musimy zająć Egipt”. Ponadto określał Egipt jako „geograficzny klucz do panowania nad światem”.

Rozpoczęto przygotowania do wyprawy. Jednocześnie Talleyrand zaproponował, że uda się osobiście w delegację do Konstantynopola by przekonać sułtana Selima III, by nie występował przeciwko Francuzom w Egipcie. Ostatecznie jednak misja to nie miała miejsca o czym Napoleon przekonał się dopiero na miejscu.

Dlaczego Sułtan miałbym nie występować w obronie własnego terytorium? Ano dlatego, że był tam tylko nominalnie władcą. Egiptem ówcześnie rządzili przede wszystkim Mamelucy. Była to kasta wojowników, którzy pochodzili w większości z Kaukazu. Przed tym, gdy zostawali Mamelukami, byli niewolnikami wziętymi do niewoli w okresie dzieciństwa. Następnie poddawani byli wojskowemu treningowi. W momencie, kiedy taka osoba otrzymywała dowództwo nad większym zgrupowaniem wojskowym, to zostawała oficjalnie Mamelukiem i członkiem kasty wyższej. Co do stopnia wpływów i władzy sułtana Selima w Egipcie. Jak już wspomniałem wyżej, Sułtan rządził w Egipcie tylko nominalnie, gdyż w praktyce rządzili Mamelucy. Co jednak ważne, uznawali oni zwierzchność sułtana i za każdym razem, gdy do Egiptu przybywał oficjalny wysłannik Selima III, był on witany z wielkimi honorami. Nie miał on jednak wpływu na decyzje podejmowane w Egipcie.

5 marca 1798 roku generał Napoleon Bonaparte został mianowany dowódcą Armii Egiptu, która dla zmylenia przeciwników była nazywana „Lewym Skrzydłem Armii Anglii”. Wraz z przygotowaniami do inwazji na Egipt ruszyła też kampania dezinformacyjna, która miała na celu ukryć rzeczywiste przeznaczenie przygotowywanego i uzbrajanego „Lewego Skrzydła Armii Anglii”. Sam Napoleon Bonaparte w czasie tych przygotowań brał udział w licznych odczytach organizowanych przez Institut de France. Ponadto informował rozmaite osobistości, z którymi się spotykał, że w jego najbliższym planie jest spędzenie czasu w Niemczech w towarzystwie najbliższych, w tym Józefiny.

W czasie narad prowadzonych przez Dyrektoriat w sprawie Egiptu, Napoleon miał przedstawić trzy główne powody, dla których jego zdaniem powinno się przeprowadzić tę inwazję. Po pierwsze uważał za stosowne otwarcie francuskiej kolonii w tej części Morza Śródziemnego. Po drugie kolonia ta byłaby idealnym miejscem, skąd eksportowano by francuskie towary w kierunku Azji. Ostatni, militarny powód dotyczył możliwości utrzymywania w tym rejonie armii liczącej nawet 60 tysięcy żołnierzy, która mogłaby szachować brytyjskie siły w regionie, a w przyszłości przeprowadzić inwazję na inne, brytyjskie posiadłości takie jak Indie.

Dla Dyrektorów był też nieoficjalny czwarty powód, dla którego byli gotowi zatwierdzić plany wyprawy. Tym powodem był Napoleon. Po sukcesie kampanii włoskiej z lat 1796-1797 Napoleon stał się bardzo popularny we Francji, jako ten, który przyniósł chwałę swojej ojczyźnie. Jako zwycięzca przyniósł swojemu krajowi namacalne korzyści, czego nie można powiedzieć o skorumpowanych rządach Dyrektoriatu. Co prawda Dyrektoriat przeprowadził kilka kluczowych i potrzebnych reform, jednak ogólna ocena jego rządów była negatywna. Dodatkowo w kraju mnożyły się spiski, tak więc Dyrektoriat wysyłając Napoleona do Egiptu, pozbywał się jednego z problemów.

Napoleon w czasie przygotowań starał się odpowiednio dobrać oficerów koniecznych do powodzenia wyprawy. Wybór padł na takie persony jak Louis Desaix, Jean – Baptiste Kleber, Jacques Francois de Menou czy też Louis Davout, którego przed wyprawą poznał z Napoleonem Louis Desaix.  Co ważne, w wyprawie brali udział także Polacy, z czego najsłynniejszym z nich jest adiutant generała Napoleona Józef Sułkowski, tragicznie zmarły w walkach z powstańcami pod Kairem. Czytałem także, że i Józef Zajączek miał brać udział w wyprawie do Egiptu.

Oczywiście przygotowania Napoleona do wyprawy nie zamykały się tylko w na przygotowania militarnych. Przyszły Pierwszy Konsul traktował tę inwazję jednocześnie jako wielką wyprawę naukową. Oprócz tego, że zabrał ze sobą ponad 125 książek taktujących o filozofii, mitologii greckiej czy też historii i geografii, wziął też na pokład, według Andrew Robertsa, 167 naukowców. Wśród nich byli geografowie, chemicy, botanicy, historycy, zoologowie, astronomowie i wielu innych.  Co ważne, zdecydowana większość żołnierzy i uczonych nie znała prawdziwego celu podróży, dopóki nie ujrzeli piasków Afryki.

10 maja 1798 roku Napoleon wydał w Tulonie następującą proklamację:

„Żołnierze Armii Śródziemnomorskiej! Jesteście teraz częścią Armii Anglii. Walczyliście w górach, na nizinach i pod twierdzami, ale nie uczestniczyliście jeszcze w kampanii morskiej. Rzymskie legiony, z którymi czasami rywalizowaliście, ale którym już dorównaliście, na tym samym morzu walczyły z Kartaginą. Zwycięstwo nigdy ich nie opuściło. Patrzy na was Europa. Musicie spełnić swoje wielkie przeznaczenie. Czekają was bitwy, które będziecie musieli stoczyć, oraz niebezpieczeństwa i trudy do pokonania. Dzierżycie w swoim rękach przyszłą pomyślność Francji, dobro całego rodzaju ludzkiego i własną chwałę. Ideał Wolności, który uczynił Republikę arbitrem Europy, uczyni z niej również arbitra dalekich oceanów i odległych krajów.”

Warto podkreślić, że inwazja na Egipt roku 1798 była pierwszą francuską wyprawą w tej części świata od czasu wypraw krzyżowych. Napoleon przygotowywał te wyprawę w tak drobiazgowy sposób, że nawet zorganizował wyposażenie dla uczonych w postaci teleskopów astronomicznych, prasę drukarską, aparaturę chemiczną itp.

Napoleon i Sfinks
Napoleon i Sfinks

W kierunku Malty

Francuska armada, którą dowodził Napoleon wypłynęła z Tulonu 19 maja 1798 roku. W trakcie rejsu dołączały do niej flotylle z innych części Francji takich jak Genua, Korsyka czy Marsylia (z tego miasta wypływał Louis Davout). 280 okrętów armady na czele z 13 okrętami liniowymi ruszyła na południe. Najsilniejszym z nich był okręt flagowy „L’Orient”, który był wyposażony w 118 dział. Na pokładach statków znalazło się łącznie od 36.000 do 38.000 żołnierzy, 13.000 marynarzy oraz 3.000 cywilnych marynarzy.  Największym zmartwieniem Napoleona była grasująca na Morzu Śródziemnym eskadra Horatio Nelsona, licząca 14 okrętów liniowych. Szczęściem dla Francuzów w połowie maja silny wiatr uszkodził i rozproszył brytyjskie okręty. Zanim zostały one naprawione, Napoleon Bonaparte wypłynął do Egiptu.

Po drodze zdecydowano się zająć Maltę, jako strategiczną pozycje na Morzu Śródziemnym. W zależności od źródeł Napoleon dopłynął do Malty 9 lub 10 czerwca 1798 roku. Zajął wyspę bez większego oporu, gdyż od kilkuset lat rządzili nią kawalerowie maltańscy (szpitalnicy) którzy formalnie nazywali się Zakonem Świętego Jana z Jerozolimy. Obecnie nie byli to już ci sami „rycerze” dzielnie broniący Malty w XVI wieku przed Turkami. Ówcześnie żyli przede wszystkim z łupienia muzułmańskich statków handlowych.  Nie stawili praktycznie żadnego oporu wobec Francuzów, gdyż podzielili się na stronnictwo profrancuskie i antyfrancuskie. To pierwsze umożliwiło Napoleonowi zdobycie wyspy. Po jej zajęciu generał Bonaparte rozpoczął modernizacje wyspy poprzez wprowadzenie rozwiązań ustrojowych zastosowanych w Rewolucyjnej Francji oraz poprzez wprowadzanie nowinek technicznych.

Ponadto, co ciekawe, miał też ponoć zrekrutować kilkuset kawalerów maltański do wyprawy na Egipt. Nie było to zresztą trudne, gdyż jak wspomniałem wcześniej, obecnie szpitalników interesowała grabież, a to oferował potencjalny sukces egipskiej wyprawy. Napoleon pozostawił na wyspie garnizon w sile 3.500 żołnierzy dowodzonych przez Karola Vaubois i wypłynął w kierunku Egiptu 18 i 19 czerwca.

Oblężenie Malty
Oblężenie Malty

Egipt

Przed dopłynięciem do „krainy faraonów” Napoleon unikał nadal Horatio Nelsona, który polował na jego armadę. Brytyjskiemu kontradmirałowi prawie się to udało. 22 czerwca minęli się oboje w odległości zaledwie 20 mil morskich w okolicach Krety. Dlaczego Horatio nie zaatakował? Napoleonowi po raz kolejny sprzyjało szczęście. W tych okolicach unosiła się bardzo gęsta mgła, która uniemożliwiła wykrycie francuskiej floty. Potem Nelson przybył 29 czerwca w okolice Aleksandrii by tutaj szukać francuskiej armady i odpłynął dopiero na drugi dzień tj. 30 czerwca w kierunku wschodnim. 1 lipca Francuzi rozpoczęli desant w okolicach Aleksandrii.

Ponoć część angielskich jednostek dostrzegła 22 czerwca fragment francuskiej armady, jednak ze względu na brak szybkich fregat, zrezygnowano z pościgu za Francuzami. 1 lipca 1798 roku francuska armada dotarła do Aleksandrii i jeszcze w tym samym dniu, konkretnie to wieczorem, dokonała desantu na plaży Marabut, która leżała około 12 kilometrów na zachód od miasta.

2 lipca z rana Aleksandria została zdobyta. Francuzi na czele z generałem Bonapartym napotkali bardzo słaby opór i wzięli to miasto z marszu. Niestety co do francuskich strat źródła znacznie się różnią. John Gallaher w książce „Żelazny Marszałek” podaje straty jako „kilka ofiar po obu stronach”. Natomiast w książce „NapoleonAndrew Robertsa generał Pierre Boyer podaje straty rzędu 150 zabitych i rannych Francuzów, z czego około 40 zginęło. Rozważano także wezwanie miasta do poddania się. Tutaj jednak Napoleon zdecydował się na szturm gdyż oblężenie mogłoby się przeciągnąć kilka dni, nawet z nieprzygotowanym garnizonem, a to dałoby czas Mamelukom na przygotowanie obrony w głębi Egiptu. Ponadto przyszły Pierwszy Konsul szturm na miasto traktował jako swoiste ostrzeżenie dla pozostałej części Egiptu. Miało to zasiać strach w szeregach wrogów.

7 lipca, po kilkudniowym odpoczynku Napoleon Bonaparte na czele swojej armii ruszył w stronę Kairu. Przed nimi było blisko 220 kilometrów do pokonania, w tym pustynia.  W trakcie tego marszu francuska armia była nękana nie tylko przez gorejący upał, ale i przez bandy Mameluków i Beduinów, którzy cały czas atakowali Francuzów. Ponadto zatruwali też studnie i starali się ograbiać Armię Egiptu z potencjalnych zasobów do zdobycia. Do pierwszego, poważnego starcia pomiędzy Napoleonem a Mamelukami doszło 13 lipca 1798 roku w Chobrakhyt. Wtedy też 4.000 mameluckich jeźdźców zaatakował obóz Armii Egiptu. Francuzi utworzyli czworoboki, w których schroniły się tabory i kawaleria. Mamelukami dowodził Murad Bej, który był jednym ze współrządzących Egiptem.  Francuzi tę bitwę wygrali. Archaiczna broń jak i sposób prowadzenia walki sprawił, że Mamelucy nie byli w stanie przebić się przez francuskie szyki.

21 lipca 1798 roku Francuzi po raz kolejny zostali zaatakowani przez Mameluków dowodzonych przez Murad Beja. Tym razem, ten władający Egiptem Mameluk przyprowadził ze sobą blisko 60.000 żołnierzy, z czego 54.000 stanowili arabscy wojownicy, a 6.000 Mamelucy. W odległości kilkunastu kilometrów od miejsca bitwy znajdowały się piramidy w Gizie. Były one dobrze widoczne, tak więc przyjęło się określenie tej batalii jako „Bitwa pod Piramidami”. Przed starciem przyszły Pierwszy Konsul w rozkazie dziennym pisał:

„Żołnierze! Przybyliście do tego kraju, żeby ocalić jego mieszkańców od barbarzyństwa, żeby przynieść cywilizację Orientowi i wyrwać tę piękną część świata spod panowania Anglii. Ze szczytu tych piramid patrzy na was czterdzieści wieków!”

Napoleon miał do dyspozycji około 20.000 żołnierzy. Na jego szczęście żołnierze zdążyli ugasić pragnienie przed bitwą, dzięki położonym niedaleko farmom arbuzów i byli gotowi do starcia. Generał Bonaparte postanowił zastosować ten sam schemat, co poprzednio, czyli ustawił swoją armię w pięć dywizyjnych czworoboków. Do środka każdego z nich schowano tabory i cywili. Artyleria została wystawiona na rogach. Chcąc wypełnić rozkaz generała, jeden z dowódców, niejaki Maximillien Caffarelli, miał rzec: „Uczeni i osły do środka!”. Od tej pory część żołnierzy przezywać miała „uczonych nierobów” osłami. Przez dwie godziny Mamelucy próbowali w jakikolwiek sposób naruszyć francuskie czworoboki, jednak bezskutecznie. Tysiące z nich zginęło do celnego ognia karabinowego francuskich piechurów.

Wielu Mameluków próbowało uciec przez Nil, jednak stawali się oni idealnym celem dla Francuzów. Strzelali do nich jak do kaczek. Co ważne, zgodnie z tradycją, Mameluk idąc do walki zabierał ze sobą znaczne kosztowności. Gdy ginął, to żołnierz, który go obrabował mógł zgromadzić tylko z jednego Mameluka niemałą fortunę! Straty francuskie w bitwie wyniosły około 300 zabitych i rannych. Straty sił Murad – Beja wynosiły od 6.000 do nawet 10.000 zabitych i rannych. Ponadto po załamaniu się ostatniego mameluckiego ataku, Francuzi dowodzeni przez Marmonta zaatakowali mamelucki obóz, zabijając i raniąc około 2.000 wojowników przeciwnika. W wyniku zdobycia obozu, w ręce Francuzów wpadło całe wyposażenie Mameluków, w tym 20 armat i tabory. 24 lipca 1798 roku Napoleon Bonaparte mógł uroczyście wkroczyć do Kairu.

Bitwa pod Piramidami (autor: Wojciech Kossak)
Bitwa pod Piramidami (autor: Wojciech Kossak)

Kair

Napoleon nie próżnował i niezwłóczenie po wkroczeniu do liczącego 600.000 mieszkańców Kairu zabrał się za reformy. Na początek utworzył tak zwane dywany i Wielki Dywan. Dywany to były rady dzielnic złożone z lokalnych dygnitarzy. Każdy z dywanów z kolei wysyłał przedstawiciela do Wielkiego Dywanu. Wielkiemu Dywanowi przewodził profrancuski szejk Asz – Szarkawi. Dywanów było szesnaście czyli tyle ile dzielnic w Kairze. Nadał im pewną swobodę w zakresie administracji i wymiaru sprawiedliwości. Napoleon chciał w ten sposób oswoić Egipcjan z ideami zgromadzenia przedstawicielskiego i rządu.

Napoleon wprowadził, czy też usprawnił funkcjonowanie niektórych dziedzin życia. Zorganizował w Kairze system pocztowy, oświetlił ulice a także zorganizował służby odpowiedzialne za ich oczyszczanie. Ponadto ustanowił linię dyliżansu kursującą pomiędzy Aleksandria a Kairem. W czasie pobytu w Kairze Napoleon zdecydował się na posunięcie wzorem Aleksandra Wielkiego. Ten drugi w czasie podboju Egiptu odwiedził wyrocznie Amona Siwa by zasięgnąć rady.

Napoleon postanowił „zbliżyć się do islamu”. Na pewnym etapie kampanii, szczególnie w czasie kampanii syryjskiej miał zapewniać, że „założy turban”, co miałoby w symboliczny sposób oznaczać przyjęcie islamu, czy też uznanie dla tej religii. Prędzej to drugie. Jak wiemy z historii, Napoleon wykorzystywał religię do celów politycznych. W zależności od potrzeb był albo katolikiem, albo muzułmaninem, a nawet prawosławnym! Już na Wyspie Świętej Heleny zapytany czy faktycznie przyjął islam, Napoleon miał powiedzieć: „religią żołnierza jest walka!”. Dodatkowo miał dodać, że „jeśli chodzi o mnie to zawsze przyjmuję religię kraju w którym jestem”.

Ówcześni historycy arabscy opisywali francuską okupację jako swoisty dopust boży, jako karę za nieprzestrzeganie zasad islamu. Z drugiej strony starali się też obiektywnie patrzeć na obecność Francuzów. Byli pod wrażeniem nowinek technicznych przywiezionych z Europy, a także tego, że wbrew pozorom, Francuzi dobrze traktowali egipskich robotników przy pracach przy fortyfikacjach.  Co ciekawe, w Kairze Napoleon otrzymał osobliwy prezent do lokalnego szejka El – Bekriego w postaci niewolnika pochodzenia gruzińskiego. Był to kilkunastoletni Rustam Raza. Rustam został osobistym ochroniarzem Napoleona, przy którym służył przez następne 15 lat.

Bitwa w zatoce Abukir

1 sierpnia 1798 roku był tragicznym dniem dla francuskiej ekspedycji. Tego dnia francuska flota została unicestwiona przez Horatio Nelsona w zatoce Abukir. Oznaczało to w praktyce odcięcie od dostaw z Europy i jednocześnie niemożność powrotu na kontynent. Francuzi stracili 11 (z 13) okrętów liniowych i większość fregat. Co gorsza, na dno poszedł w wyniku eksplozji w trakcie bitwy okręt flagowy floty L’Orient, który miał na swoim pokładzie 60 milionów franków w ramach kontrybucji zebranej na Malcie. Straty francuskie wyniosły około 3.000 zabitych i rannych przy stratach brytyjskich rzędu 800 zabitych i rannych.

Jak na Napoleona przystało, przyszły Pierwszy Konsul traktował te porażkę jako szansę dla jego armii. Twierdził bowiem, że Brytyjczycy na swój sposób „zmusili” go do marszu na Indie, gdyż nie ma jak wrócić do Europy. Podkreślał, że Fortuna go jeszcze nie opuściła. Napoleon dbał też o to, żeby przypodobać się lokalnej ludności. Oprócz puszczania oka w kierunku religii islamu, starał się także czynnie wspierać ludność egipską. Przykładowo, gdy dowiedział się, że imamowie Kairu nie będą organizować uroczystych urodzin proroka Mahometa, Napoleon uparł się, żeby Francuzi to sfinansowali. Tak też się stało. Mimo tego, Bonaparte trzymał władzę w Egipcie w żelaznym uścisku, a każdy przejaw niesubordynacji był surowo karany.

Morska bitwa w zatoce Abukir
Morska bitwa w zatoce Abukir

Instytut Egipski

Jak wspomniałem wyżej, ekspedycja Armii Egiptu oprócz charakteru militarnego, posiadała także aspekt naukowy. W ostatnim dniu uroczystości z okazji urodzin Mahometa Napoleon Bonaparte zainaugurował uroczyście otwarcie Instytutu Egipskiego. W instytucie tym prezesem został Monge, a Napoleon wiceprezesem. Siedziba Instytutu znajdowała się dawnym pałacu Kassima Beja, który znajdował się na obrzeżach Kairu.  Pałac ten był na tyle duży, że był w stanie pomieścić obszerną bibliotekę, kilka warsztatów, laboratorium, menażerię i miejsce na zbiory starożytności. Hol, który służył wcześniej jako harem wykorzystano jako przestrzeń do realizacji seminariów z matematyki. Sam Instytut był podzielony na cztery sekcje tj. fizyki, matematyki, ekonomii politycznej i sztuk pięknych. Członkowie Instytutu spotykali się co 5 dni.

Uczeni zajmowali się między innymi pokazaniem Egipcjanom nowinek technologicznych z kontynentalnej Europy takie jak taczki, piły ręczne, szersze zastosowanie młynów wodnych korzystając z wód Nilu itp. Ponadto generał Bonaparte zaproponował by uczeni skupili się na takich aspektach jak polepszenie jakości wypiekanego chleba dla armii, czy jest możliwe uzdatnić wodę z Nilu, czy w Egipcie lepsze zastosowanie będą miały wiatraki czy też może jednak młyny wodne i wiele innych. Oczywiście uczeni oprócz tego co wskazał Napoleon, a także oprócz tego co mogą nauczyć Egipcjan, zajmowali się także badaniem samej historii Egiptu tj. nad jego starożytnością, zabytkami, dawnymi kultami religijnymi. Ponadto w kręgu ich zainteresowań znalazło się także zjawisko fatamorgany czy badania na florą i fauną Egiptu.

Jednym z najsłynniejszych odkryć dokonanych w czasie kampanii egipskiej był tak zwany kamień z Rosetty. Odkryty on został przez francuskiego oficera Pierre’a-François Boucharda. Zawierał na sobie tekst napisany greką, pismem hieroglifowym oraz demotycznym. Jako, że tekst był identyczny, pozwolił on na przetłumaczenie hieroglifów, co nie tylko usprawniło proces odczytywania tego starożytnego języka, ale i pozwoliło na szersze badania nad starożytnym Egiptem. Był to jedno z największych odkryć jakiego dokonały wojska Napoleona Bonapartego.

Kamień z Rosetty (Model 3D)
Kamień z Rosetty (Model 3D)

Górny Egipt

W czasie kiedy Napoleon wprowadzał nowe porządki w Kairze i na obszarze znanym jako „Dolny Egipt”, a także szykował się do kampanii syryjskiej, generał Louis Desaix, który przypomnijmy był bliskim przyjacielem Napoleona, z jego rozkazu ścigał Murad Beja, który uciekł do Górnego Egiptu. Inny Mameluk, Ibrahim Bej, który współrządził z Murad Bejem Egiptem, uciekł do Palestyny pod protekcję Paszy Akki.

Generał Desaix wyruszył  25 sierpnia 1798 roku ze swoją dywizją stacjonującą w Gizie w pościgu za nieprzyjacielem. Pościg ten, wręcz legendarny, miał trwać około 9 miesięcy. Na początku grudnia generał Desaix otrzymał od Napoleona informacje, że udzieli mu wsparcia, jednak nie będzie ono duże, ze względu na przygotowania do kampanii syryjskiej. Miał to być stu osobowy oddział kawalerii i trzy armaty. Oddziałem tym dowodził Louis Davout, który ze względu na dyzenterię, był wcześniej wyłączony z działań wojennych przez kilka miesięcy i zajmował się mniej niebezpiecznymi zadaniami. Do 16 grudnia 1798 roku Davout dotarł do sił Desaixa, gdyż w tym dniu wzmocniona dywizja ruszyła z miejscowości Beni Suef by ścigać Murad Beja.

Ponadto wzmocniona została także o flotylle złożoną z kilku kanonierek, które oprócz wsparcia militarnego, pełniły rolę taborów, dzięki czemu dywizja Desaixa nie musiała dźwigać wszystkiego na własnych plecach. Generał Louis Desaix ścigał Beja przez miejscowości takie jak Girga, Sohag, Assuan, po drodze walcząc w licznych bitwach i potyczkach z arabami. Swoista kampania w Górnym Egipcie zakończyła na portowym mieście Kosseir.  Wcześniej, w lutym 1799 roku po zdobyciu Karnaku, Luksoru i właśnie Assuanu, Murad Bej wraz z innymi bejami zmuszony został do ucieczki do Nubii, poza granice Egiptu. Na terenie Egiptu walczył jeszcze między innymi Hassan – Bej, z którym kilka bitew stoczył generał Louis Davout.

Miasto Kosseir było o tyle kluczowe, gdyż przez jego port do walki z „niewiernymi” przybywali liczni ochotnicy by wziąć udział w Świętej Wojnie przeciw Francuzom. Wraz z jego zdobyciem pod koniec maja 1799 roku, odcięto to wsparcie arabskiego mięsa armatniego. Górny Egipt został opanowany, lecz nie w pełni spacyfikowany. Nadal toczyły się na nim pomniejsze walki, którymi co jakiś przewodził Murad Bej, okazjonalnie przybywający do Egiptu by raz po raz spróbować zagrozić francuskiemu panowaniu.

Powstanie w Kairze

Po podboju Egiptu Napoleon planował powrócić do Francji, jednak w liście napisanym 8 września 1798 roku do Dyrektoriatu, informował że jest zmuszony jeszcze przez pewien czas pozostać tutaj. Dokładnie to mówił o kilku miesiącach. Podkreślał, że kraj jest ujarzmiony i powoli przyswaja fakt stacjonowania wojsk francuskich. Pamiętajmy jednak, że w tym samym czasie generał Desaix ścigał Murad Beja w Górnym Egipcie.

20 października 1798 roku Napoleon dowiedział się, że w Syrii koncentruje się turecka armia, gotowa do ataku na francuskie siły. Przyszły Pierwszy Konsul planował wyruszyć na wroga niezwłocznie, jednak w nocy z 20 na 21 października z minaretów w całym Kairze zabrzmiało wezwanie do powszechnego powstania przeciwko francuskim okupantom. Do rana 21 października większość miasta kontrolowali buntownicy. W czasie walk zginął gubernator Kairu generał Dominique Dupuy, a także między innymi adiutant Napoleona Józef Sułkowski. W pewnym momencie miała pójść nawet pogłoska, że sam Napoleon zginął. Wtedy też generał Bonaparte starał się jeździć do wszystkich zagrożonych odcinków i placówek, by dodać otuchy żołnierzom i pokazać, że żyje.

Kluczowym etapem w tłumieniu walk stało się ostrzelanie Wielkiego Meczetu przy pomocy artylerii. Był on jednym z najważniejszych miejsc oporu powstańców. Po przygotowaniu artyleryjskim do walki ruszyła piechota i szturmem zajęła meczet. W trakcie tylko tego szturmu zginąć miało około 2.500 powstańców. Francuzi stosowali bardzo surowe formy represji. Sam Napoleon pisał w liście do generała Reyniera 27 października „Co noc ścinamy trzydzieści głów”. Ponadto codziennie rozstrzeliwano powstańców w kontrolowanej przez Francuzów Cytadeli, która górowała nad miastem i która nie dostała się w ręce buntowników. Jedną z kar cielesnych, którą stosowano za najdrobniejsze przewinienie było bicie w pięty. Było to o tyle bolesne, gdyż pięta ma bardzo dużo zakończeń nerwowych. Karano w ten sposób nawet kobiety.

„Środki zapobiegawcze”, które zastosowali Francuzi sprawiły, że do 11 listopada powstanie upadło. Do końca miesiąca natomiast Kair był już spokojny. Tak się złożyło, że po upadku powstania, w czasie jednej z uroczystości, Napoleon ujrzał piękną żonę francuskiego oficera Pauline Foures. Wkrótce nawiązali romans. Była to też swoista zemsta Napoleona na Józefinie, która w tym czasie go zdradzała z francuskim dragonem Hipolitem Charlesem. Zanim Napoleon wyruszył na kampanię syryjską, wysłał swoiste ultimatum do paszy Akki Dżezzara, że jeśli nadal będzie chronił Ibrahima Beja, to będzie zmuszony pomaszerować na Akkę.  Oczywiście Dżezzar zignorował to ultimatum. Jako, że generał Louis Desaix opanował Górny Egipt, Napoleon miał zabezpieczony cały kraj i mógł wyruszyć z wojskiem przeciwko Paszy Akki.

Powstanie w Kairze
Powstanie w Kairze

Przygotowania do kampanii syryjskiej

Na początku 1799 roku sytuacja Armii Egiptu generała Napoleona przedstawiała się następująco. Większość kraju znajdywała się pod panowaniem Francuzów. Generał Louis Desaix wraz z Louisem Davoutem ścigali resztki sił Murad Beja w Górnym Egipcie. Po zwycięstwie Desaix pod Samhoud w styczniu 1799 roku kwestią czasu pozostało zajęcie reszty tego rozległego terytorium. Dolny Egipt, po klęsce powstania w Kairze nie sprawiał większych kłopotów Francuzom. Działania Desaixa w Górnym Egipcie i spokój w Dolnym, pozwalały Napoleonowi na zorganizowanie wyprawy celem pokonania Paszy Akki Dżezzara. Kampania ta nazywana jest kampanią syryjską, choć z historyczną Syrią nie ma wiele wspólnego, gdyż większość działań zbrojnych toczyć się będzie na terenie Ziemi Świętej.

Jednym z większych problemów, z którymi borykała się Armia Egiptu, był brak możliwości odwrotu, a także uzyskania wsparcia z Francji ze względu na zniszczenie francuskiej floty pod Abukirem na początku sierpnia 1798 roku. Przed rozpoczęciem kampanii syryjskiej Napoleon rozpoczął dobieranie swojego korpusu oficerskiego. Wraz z nim do Ziemi Świętej podążyli generał Reynier na czele awangardy, dywizje Lannes’a, Klebera, Bona, oraz jego szwagier Joachim Murat na czele jazdy. W Egipcie pozostali: generałowie Desaix i Davout ścigający Murad Beja w Górnym Egipcie, generał Marmont w Aleksandrii oraz generał Charles Dugua w Kairze.

Ponadto przed wyruszeniem na wojnę z Dżezzarem, Napoleon zorganizował naradę wojenną, gdzie przedstawił plan kampanii. Praktycznie wszyscy zgodzili się z planem przyszłego Pierwszego Konsula z wyjątkiem generała Josepha Lagrange’a, który był przeciwny organizacji wyprawy. Wskazywał on, że generał Napoleon ma zbyt szczupłe siły do przeprowadzenia tak daleko idącej operacji. Akka znajdowała się wówczas około 500 kilometrów od Kairu w linii prostej. Proponował on, żeby zaczekać na spodziewany, turecki desant na Egipt, by po rozgromieniu sił inwazyjnych zaatakować Dżezzara.

Problemem był jednak czas. Desantu spodziewano się w okolicach czerwca 1799 roku. Napoleon nie mógł sobie pozwolić na czekanie przez ponad 4 miesiące na Turków. Nawet gdyby bez problemu zniszczył turecki desant, to w lato niemożliwe stałoby się przekroczenie półwyspu Synaj, ze względu na upał i brak wody pitnej na tym obszarze. Tak więc generał Napoleon planował uderzyć niezwłocznie na Dżezzara, tak by w ciągu tych 4 miesięcy go pokonać, a następnie powrócić do Egiptu i odeprzeć turecki desant.

Wymarsz z Kairu

10 lutego 1799 roku generał Napoleon Bonaparte wyruszył z Kairu na czele 13.000 żołnierzy na podbój Ziemi Świętej. Co ciekawe przed wyjazdem z miasta napisał on zaszyfrowany list do Dyrektoriatu, który po odkodowaniu miał brzmieć „Jeśli w ciągu marca Francja znajdzie się w stanie wojny z królami, wrócę do kraju”. 12 marca 1799 roku rozpoczęła się wojna Francji z II koalicją antyfrancuską w składzie: Turcja, Wielka Brytania, Rosja, Austria, Portugalia, Królestwo Neapolu oraz Państwo Kościelne. Był to iście proroczy list.

Marsz przez półwysep Synaj był niezwykle męczący dla francuskiej armii. Oprócz braku wody i żywności, problemem generała Napoleona i jego armii byli także beduińscy wojownicy, którzy nękali jego armię. 17 lutego, Napoleon miał dotrzeć do fortu Al – Arisz, leżącego około 250 kilometrów od Kairu. Datę tę podaje Andrew Roberts, tak więc armia, w ciężkich warunkach była w stanie maszerować teoretycznie 35 kilometrów dziennie. Jednocześnie Alexander Mikaberidze w swojej książce „Wojny Napoleońskie – historia globalna” podaje informacje, że Napoleon „opuścił Kair 10 lutego 1799 roku i dziesięć dni później zajął twierdze Al – Arisz” Tak więc mamy tutaj zbieżny głos dwóch ekspertów w tej kwestii.

Fort Al – Arisz był broniony przez zaledwie 2.000 żołnierzy z tureckiej awangardy. 19 lutego fort padł po kapitulacji, którą poprzedził ostrzał artyleryjski. Wtedy też wzięci do niewoli tureccy żołnierze, przysięgając na Koran, mieli obiecać, że nie wezmą udziału w walce przeciwko Francuzom przez najbliższy rok. Pozwolono im wobec tego wrócić do domów z bronią w ręku. Potem Napoleon dowiedział się od chrześcijańskich zakonników z Ramla, że tureccy żołnierze mieli powiedzieć, że nie mają zamiaru dotrzymać postanowień kapitulacyjnych i udali się do Jaffy. 25 lutego 1799 roku Napoleon zdobył miasto Gaza, a wraz z nim ogromne składy zaopatrzenia.

Napoleon i jego sztab
Napoleon i jego sztab

Jaffa

3 marca 1799 roku Napoleon dotarł do Jaffy, gdzie mieli także dotrzeć wypuszczeni tureccy żołnierze z Al – Arisz. Sama Jaffa miała być broniona przez 12.000 żołnierzy, którzy mieli mieć na stanie „wiele dział” i duże zapasy amunicji. Francuzi przystąpili do oblężenia. 6 marca obrońcy Jaffy zrobili wypad z miasta na wojska francuskie, który to został odrzucony. 7 marca generał Napoleon wysłał do miasta posłańca z wezwaniem do kapitulacji. Napoleon przekonywał gubernatora miasta, że przykro mu się robi na wieść o tym, jakie nieszczęścia spadną na miasto w czasie szturmu. Gubernator Jaffy odpowiedział w dość brutalny sposób. Mianowicie odciętą głowę posłańca zatknięto na murach miasta. Gdy Napoleon to zobaczył to rozkazał swoim siłom przejść do generalnego szturmu przez wszystkie możliwe wyłomy, jakie udało się poczynić w czasie tego oblężenia. W ciągu kilku godzin wściekli Francuzi wdarli się do miasta. Tak opisywał los mieszkańców miasta jeden z francuskich uczonych:

„Widok był straszny, odgłosy wystrzałów, wrzaski kobiet i ojców, stosy ciał, córka gwałcona na zwłokach matki, odór krwi, jęki rannych, krzyki zwycięzców kłócących się o łupy”.

Wydarzenia te były składową wielu czynników: decyzji Napoleona o przyznaniu 24 godzin na dowolne plądrowanie miasta, spragnionym i zmęczonym po walkach Francuzom oraz reakcji na ścięcie francuskiego posła. Wszystko to złożyło się na hekatombę jaka przetoczył się przez Jaffę. Straty francuskie w czasie szturmu miały wynieść 60 zabitych i około 150 rannych.

Najokrutniejszy los spotkał jednak żołnierzy broniących Jaffy. Wśród nich znajdowali się żołnierze pochodzący z fortu Al – Arisz. 9 i 10 marca 1799 roku zabrani zostali na plażę, około dwa kilometry na południe od Jaffy. Tak opisywał to wydarzenie starszy kwatermistrz Louis – Andre Peyrusse:

„Około trzech tysięcy ludzi złożyło broń i na rozkaz głównodowodzącego odprowadzano ich do obozu. Rozdzielono tam od siebie Egipcjan, Maghrebczyków i Turków. Wszystkich Maghrebczyków zaprowadzono następnego dnia nad brzeg morza i dwa bataliony zaczęły ich rozstrzeliwać. Nie mieli innego sposobu na ocalenie życia, jak tylko rzucić się do morza. Tam jednak również można było do nich strzelać i w jednej chwili morze zabarwiło się od krwi, a jego powierzchnia pokryła się trupami. Kilku miało szansę uratować się na skałach. Wysłano żołnierzy na łodziach, żeby ich wykończyli. Zostawiliśmy oddział na brzegu a nasza perfidia zwabiła kilku z nich, którzy zostali bezlitośnie zmasakrowani… Zalecono nam, żeby nie używać prochu , więc musieliśmy okrutnie ich zabijać bagnetami. Ten przykład nauczy naszych wrogów, żeby nie ufać Francuzom, i prędzej czy później krew tych trzech tysięcy ofiar spadnie na nas”.

Oczywiście historycy próbują się dopatrywać rozmaitych przyczyn rzezi jeńców w Jaffie. Zwracają oni uwagę jednocześnie na fakt stracenia przede wszystkim tych jeńców z Al – Arisz, którzy wcześniej przysięgli na Koran, że nie będą walczyć z Francuzami oraz to, że z przyczyn pragmatycznych, Napoleon nie miał możliwości odeskortowania, ani tym bardziej wykarmienia tak dużej ilości jeńców. Biorąc pod uwagę wydarzenia po kapitulacji fortu Al – Arisz, zdecydował się na drastyczny krok. Miał też dodać:

„To były diabły, zbyt niebezpieczne, żeby można było je wypuścić po raz drugi, a zatem nie miałem innego wyboru jak ich zabić”.

Według Alexandra Mikaberidze, Napoleon kazał stracić wszystkich wziętych do niewoli w Jaffie. Andrew Roberts natomiast nie podaje wprost, żeby wszyscy jeńcy zostali straceni. W czasie trwania masakry w Jaffie, Napoleon w liście do Dżezzara pisał, że musi być „surowy dla tych, którzy złamali prawa wojny”. Dodał również, że „za kilka dni pomaszeruje na Akkę. Dlaczego nie miałbym skrócić żywota pewnego starca, którego nie znam?”. Zanim jednak Napoleon wyruszył w kierunku Akki, w Jaffie rozpętała się epidemia dżumy. Żołnierze francuscy zarazili się tą chorobą od swoich ofiar, które wcześniej gwałcili i mordowali. Śmiertelność wśród zarażonych wynosiła ponad 90% tak więc prawie każdy, kto się zaraził, niechybnie zmarł.

Jednym ze słynniejszych epizodów z okresu kampanii syryjskiej były odwiedziny Napoleona Bonapartego w szpitalu dla zadżumionych, który został zorganizowany w jednym ze szpitali przy ormiańskim monastyrze. 11 marca Napoleon odwiedził chorych. Miał nie tylko dotykać zarażonych, ale i „podnieść i przenieść na rękach jedną z ofiar zarazy, która leżała w przejściu”. Był to przerażający widok dla francuskich żołnierzy, gdyż odzież tej ofiary była pokryta pianą i wydzieliną z ropiejących wrzodów. Ponadto rozmawiał z chorymi i podnosił ich na duchu. O dziwo Napoleon nie zaraził się dżumą! Ponadto działanie swoje argumentował tym, że jako dowodzący tymi żołnierzami ma obowiązek dodawać im otuchy i ich pocieszać w niedoli.

Napoleon odwiedza szpital dla zadżumionych w Jaffie
Napoleon odwiedza szpital dla zadżumionych w Jaffie

Hajfa

14 marca 1799 roku Napoleon wraz z armią wyruszył w kierunku Akki. Dzień później do tego miasta przybyły dwie fregaty Royal Navy na czele z komodorem sir Sidneyem Smithem, które wzmocniły garnizon miasta. Ponadto komodor wprowadził znaczne ulepszenia w obronie. Po drodze 17 marca zdobył miasto Hajfa. Zanim Napoleon dotarł do Akki, był świadkiem tragedii jaka spotkała jego flotę 18 marca w okolicach Hajfy. Flota ta złożona z dziewięciu francuskich okrętów została pokonana przez wspomniane dwie brytyjskie fregaty. Na pokładach francuskich statków znajdowała się cała artyleria oblężnicza generała Napoleona. Później artyleria ta, miała zostać użyta przeciwko Francuzom w trakcie oblężenia Akki! Ponadto Napoleon zdawał sobie sprawę z tego, że los Jaffy nie wpłynął ani trochę na postawę Dżezzara. Przekonał się o tym dobitnie w momencie, kiedy Pasza Akki skrócił o głowę francuskiego posłańca, który przywiózł propozycję zawarcia pokoju.

Początek oblężenia Akki

Oblężenie Akki rozpoczęło się 19 marca 1799 roku. Francuzi rozbudowali w znaczny sposób sieć własnych umocnień, choć było to zadanie niezwykle trudne w warunkach pustynnych. Napoleon jeszcze wtedy nie zdawał sobie sprawy z tego, że oblężenie to trwać będzie aż do 20 maja. W czasie tych dwóch miesięcy oblężenia Francuzi podjęli kilkanaście prób zajęcia Akki. Jednocześnie skutecznie odpierali kolejne ataki ze strony Turków, Mameluków i Arabów. Co ciekawe, jednym z dowodzących obroną Akki był francuski rojalista Antoine de Phelippeaux. Wspólnie z Napoleonem uczęszczali do szkoły wojskowej w Brienne, choć nie mam informacji czy prywatnie się znali.

Obrońcy Akki mieli w tym czasie zrobić aż 26 wypadów z oblężonego miasta w kierunku Francuzów. Powód był prosty. Pasza Akki dużo płacił za każdą obciętą głowę Francuza. W czasie kiedy trwało oblężenie Akki, podkomendni Napoleona starali się zabezpieczać kluczowe obszary Ziemi Świętej. Joachim Murat zajął miejscowość Safed a Junot zmierzał w kierunku Nazaretu. Pomiędzy 8 a 15 kwietnia Francuzi pokonali tureckie siły kolejno w bitwach pod Nazaretem, w Kanaan i nad rzeką Jordan.

Oblężenie Akki
Oblężenie Akki

Bitwa pod Górą Tabor

16 kwietnia 1799 roku miało miejsce starcie określane jako „Bitwa pod Górą Tabor” Generał Kleber postanowił zaatakować 25.000 żołnierzy armii tureckiej, będąc w posiadaniu jedynie 2.500 żołnierzy. Plan Klebera zakładał atak z zaskoczenia w nocy, jednak nie udało się to i do bitwy doszło za dnia. Turcy oczywiście w porę spostrzegli wojska francuskie i ruszyli do ataku. Generał Kleber zastosował sprawdzony sposób i zorganizował podległe sobie oddziały w dwa czworoboki. Bitwa trwała kilka godzin, a generał Kleber starał się utrzymać pozycje na stoku góry Hamoreh, by zredukować ogromną przewagę liczebną przeciwnika. Jeszcze przed bitwą, generał Kleber wysłał list do Napoleona z informacją, że napotkał ogromne siły nieprzyjaciela. Tak się złożyło, że Napoleon na czele dywizji Bona dotarł akurat w momencie trwania bitwy. Okrążył on przeciwnika i wyszedł na jego tyły. Ze względu na pofałdowanie terenu, Turcy do samego końca nie zauważyli zmierzających w ich stronę Francuzów.

Napoleon zaatakował tureckie wojska od tyłu, całkowicie je rozbijając, choć nie ponieśli Turcy znaczących strat. Mimo tego, turecka armia dowodzona przez paszę Damaszku, która miała odzyskać Egipt, przestała istnieć. Po bitwie Napoleon nocował w klasztorze w Nazarecie, gdzie zaprezentowano mu sypialnie Dziewicy Maryi oraz miejsce gdzie archanioł Gabriel miał objawić się Maryi mówiąc jej, że urodzi Zbawiciela. Napoleon z pełną powagą słuchał opowieści mnicha, czego nie można powiedzieć o jego sztabie, którzy się z tych opowieści naśmiewali. Wystarczył jednak surowy wzrok Napoleona, by jego podkomendni wrócili do porządku.

Koniec oblężenia Akki

Po pobycie w Nazarecie i ponownej inspekcji pola bitwy pod Górą Tabor, Napoleon powrócił pod mury Akki, by kontynuować oblężenie miasta. Do końca kwietnia przeprowadził jeszcze kilka szturmów na oblężone miasto. Początkiem maja sytuacja wojsk francuskich była fatalna. Pomimo wielokrotnych szturmów, Akka nie padła, a ponadto oblężeni raz za razem dokonywali wypadów poza mury. Jednocześnie Francuzów nękały ataki tureckich „wojowników”. Dodatkową rzeczą pogarszającą stan wojsk francuskich była kwestia strat w korpusie oficerskim. Na dzień 10 maja 1799 roku Francuzi stracili dwóch bardzo dobrych dowódców tj. generała Bona (ten 10 maja otrzymał śmiertelną ranę) i Caffarelliego. Ponadto rany odnieśli pasierb Napoleona Eugeniusz de Beauharnais, Duroc, Lannes i czterech generałów brygady. Napoleon na tym etapie rozważał przerwanie oblężenia. W liście do generała Berthiera pisał, że Akka to tylko ziarnko piasku.

10 maja przeprowadził ostatni, decydujący szturm na Akkę. Atakujący mieli się wspinać do wyłomów po trupach własnych towarzyszy, poległych we wcześniejszych szturmach. Nawet ponoć udało się atakującym na chwilę wedrzeć do miasta, jednak już wkrótce zostali zmuszeni do wycofania się do wyłomów, gdzie przez kilka godzin prowadzili wycieńczającą walkę, która ostatecznie zakończyła się ich klęską. 11 maja, tj. dzień po szturmie, Napoleon podjął decyzję o przerwaniu oblężenia. W liście do Dyrektoriatu pisał:

„Pora roku jest zbyt późna, a cel jaki sobie postawiłem został osiągnięty. Sytuacja wymaga mojej obecności w Egipcie. Zamieniwszy Akkę w kupę kamieni, ponownie przemierzę pustynię w drodze powrotnej.”.

Napoleon musiał też poinformować swoich żołnierzy o odwrocie. W proklamacji, którą wydał pisał, że „jeszcze tylko kilka dni, a pojmalibyście paszę w jego własnym pałacu, lecz o tej porze roku zdobycie Akki nie byłoby warte straty tych kilku dni”. Wieczorem 20 maja 1799 roku armia francuska niepostrzeżenie zwinęła oblężenie Akki i rozpoczęła odwrót w kierunku Egiptu. Napoleon był zmuszony pozostawić na miejscu 20 dział, które zagwożdżono.

Odwrót do Egiptu

Można uznać, że Akka była pierwszą, poważną porażką Napoleona. Nie była ona jednak aż tak decydującym czynnikiem rzutującym na jego dalszą karierę. Ale tylko dlatego, że zdecydował się opuścić Egipt jeszcze jako dumny zdobywca. W przyszłości miał powiedzieć do swojego brata Lucjana: „Pod Akką minąłem się ze swoim przeznaczeniem”. W trakcie odwrotu Napoleon stosował taktykę „spalonej ziemi”. Zdawał sobie sprawę, że tuż za nim podążają wojska Dżezzara. 24 maja dotarł do Jaffy. Nie przebywał tu jednak długo, gdyż już wkrótce wyruszył w kierunku Kairu. W Jaffie miał dylemat, co począć z chorymi i rannymi, francuskimi żołnierzami. Wielu z nich było nadal chorych na dżumę.

Początkowo Napoleon zasugerował dobijanie chorych „w sposób humanitarny”, jednak jego lekarze odmówili dokonywania eutanazji powołując się na przysięgę Hipokratesa. Propaganda antynapoleońska pisała oczywiście, że zły Korsykanin kazał wymordować setki żołnierzy. Prawda jest jednak taka, że w ostateczności zabito tylko tych, którzy już konali w męczarniach z powodu dżumy. Ci którzy byli w stanie wrócić z armią, zdecydowali się na odwrót. Pozostali zostali skazani na łaskę Turków. A Ci nie zamierzali tej łaski stosować.

Powrót przez pustynie do Egiptu był katastrofalny. Temperatura sięgała 47*C, brakowało wody i jedzenia. Napoleon był świadkiem tego, jak żołnierze w trakcie marszu odbierali sobie życie, gdy już nie mieli sił maszerować. W liście do Dyrektoriatu, Napoleon pisał, że w trakcie odwrotu jego armia pokonywała około 45 kilometrów dziennie! 14 czerwca 1799 roku Napoleon wraz z ocalałymi żołnierzami wkroczył do Kairu. Z 13.000 żołnierzy, którzy wyruszali w lutym, poległo lub zmarło z powodu chorób około 4.000. Niezwłocznie po powrocie, Napoleon rozkazał przygotować dwie fregaty w okolicach Aleksandrii, które miały posłużyć do realizacji „tajnej misji”.

Lądowa bitwa pod Abukirem

15 lipca 1799 roku, Napoleon po wizycie w Wielkiej Piramidzie w Gizie, otrzymał informację, że pod Abukirem pojawiły się tureckie okręty. 23 lipca wraz z wszystkimi dostępnymi żołnierzami wyruszył w kierunku Aleksandrii przeciwko tureckiemu desantowi. Gdy zbliżał się do Aleksandrii, otrzymał informacje, że fort w Abukirze poddał się przeważającym siłom przeciwnika, a pozostały przy życiu garnizon został ścięty. 25 lipca 1799 miejsce miała bitwa pod Abukirem. Napoleon mając do dyspozycji 8.000 żołnierzy rozgromił turecki desant w liczbie nawet 20.000 żołnierzy. Francuzi nie brali jeńców. Wybili wszystkich do nogi. Pozostałych przy życiu zepchnięto do morza.

Po tej bitwie pisał Dogureau, że „gdyby to była europejska armia, musielibyśmy wziąć trzy tysiące jeńców, a tutaj legło trzy tysiące trupów”.

Pokonując wroga pod Abukirem, Napoleon na krótko zabezpieczył Egipt. Wobec tego zdecydował się na rychły powrót do Francji, by ratować swoją ojczyznę. W trakcie wymiany korespondencji, w czasie krótkiego zawieszenia broni z Brytyjczykami pod Akką, dowiedział się, że wszystkie jego zdobycze wojenne zostały zaprzepaszczone, a samej Francji groziła inwazja lądowa. To właśnie była ta „tajna misja”, do której szykowano fregaty.

Bitwa pod Abukirem
Bitwa pod Abukirem

Powrót Napoleona do Francji

Ciężko tutaj oskarżać Napoleona o porzucenie swoich żołnierzy. Zgodnie z wyznawaną przez siebie maksymą „maszerował na odgłos dział”. W tym momencie działa w Egipcie ucichły, natomiast w Europie rozbrzmiewały. Na czele Armii Egiptu pozostawił generała Klebera. Problem był jednak taki, że Kleber dowiedział się o tym już po fakcie, gdy Napoleon był już w drodze do Aleksandrii. Pozostawił oczywiście Kleberowi szeroki zakres instrukcji i wskazówek, jednak generał Kleber się wściekł na wieść o wyjeździe Napoleona.

Wraz z Napoleonem wypłynęli z Egiptu między innymi Berthier, Murat, Lannes, Marmont a także wspomniany we wcześniejszym wątku Rustam Raza. Oczywiście Napoleon zdawał sobie sprawę z tego, że musi w sensowny sposób powiadomić armię o swoim wyjeździe. Przedstawił swój powrót do Francji, jako na prośbę rządu, co było nieprawdą. 23 sierpnia 1799 roku Napoleon wypłynął z Egiptu. Mimo tego obecność wojsk francuskich w Egipcie jeszcze się nie zakończyła.

Głównodowodzący generał Jean – Baptiste Kleber

Wraz z opuszczeniem Armii Egipskiej przez Bonapartego, generał Jean – Baptiste Kleber stanął przed dylematem, jakie powinny być dalsze działania podległej mu armii w Egipcie. Na ten moment sytuacja stacjonujących tutaj wojsk nie była tragiczna. Mimo klęski kampanii syryjskiej, wojska tureckie zostały wielokrotnie pobite i nie miały sił na przedsięwzięcie większej akcji zbrojnej, która miała na celu wyrzucenie Francuzów z Egiptu. Jedynym poważnym przeciwnikiem w regionie pozostawali przede wszystkim Anglicy. Jeszcze przed odpłynięciem Bonapartego, generał Kleber był zwolennikiem pełnej ewakuacji wojsk z Egiptu. Teraz gdy został głównodowodzącym popierała go w tym większość generałów i oficerów. Jednym z przeciwników ewakuacji był między innymi generał Louis Davout.

Mimo, że Kleber był głównodowodzącym wojsk, nie mógł bez zgody ze strony władz Francji podjąć oficjalnych rokowań z wrogiem. Ponadto między innymi Kleber sądził, że być może z generałem Napoleonem we Francji uda się uzyskać ze strony władz wsparcie dla Armii Egiptu. Jak się miało okazać w przyszłości, Francuzi w Egipcie takiego wsparcia nie mieli szans uzyskać. Jednocześnie liczono na to, że wraz z przejęciem władzy przez Napoleona, teraz już jako Pierwszego Konsula, uda się osiągnąć pokój. Mimo tego, zanim jeszcze Napoleon przejął władze w wyniku zamachu stanu 18 Brumaire’a, generał Kleber podjął tajną próbę negocjacji z nieprzyjacielem.

Generał Kleber odnosi ranę w trakcie szturmu na Aleksandrię
Generał Kleber odnosi ranę w trakcie szturmu na Aleksandrię

Konwencja z Al – Arish

Jeszcze zanim Napoleon wypłynął z Egiptu, podjął on (Napoleon) przygotowywanie gruntu pod rozpoczęcie negocjacji. W tym celu generał Bonaparte wysłał list do Wielkiego Wezyra, w sprawie propozycji przywrócenia władzy Turcji nad Egiptem i ewakuacji wojsk francuskich. Jednocześnie Turcja miała wycofać się z wojny przeciwko Francji. Generał Kleber powtórzył tę propozycję 17 września 1799 roku w kolejnym liście zaadresowanym do Wielkiego Wezyra. Jedną ze stron w negocjacjach był sir Sidney Smith – dowódca brytyjskich marines broniących Akki w trakcie oblężenia.

Zanim jednak doszło do podpisania konwencji, doszło do masakry w mieście El – Arish. Gdy do tego miasta zbliżyły się tureckie wojska, francuski garnizon podniósł bunt, opuścił francuską flagę i wpuścił do środka Turków. Turcy w ramach wdzięczności rozpoczęli masakrę zaskoczonych Francuzów. Co ciekawe, dopiero interwencja angielskiego oficera majora Cazala powstrzymała Turków przed dalszą rzezią. Wydarzenia te potencjalnie mogłyby wpłynąć na przebieg negocjacji. Sam Louis Davout mówił, że masakra w El – Arish wymaga „czynów nie słów”. Ponadto był nadal zagorzałym przeciwnikiem ewakuacji tak długo, jak Francuzi byliby w stanie kontrolować sytuację. W połowie stycznia zarówno Davout jak i generał Kleber osiągnęli pozycje pomiędzy miastem El – Arish a Kairem. Kleber, mimo bycia zwolennikiem ewakuacji, był gotów stawić czoło armii Wielkiego Wezyra, gdyby była taka konieczność.

20 stycznia 1800 roku generał Kleber zwołał naradę wojenną, na której miano zadecydować o dalszych losach obecności Francuzów w Egipcie. Na radzie tej zebrało się dziewięciu generałów. W trakcie narady praktycznie wszyscy obecnie z wyjątkiem Davouta popierali ewakuację. Na naradzie zabrakło wahającego się Desaix i przeciwnego ewakuacji Menou. Pomimo oporu ze strony Davouta, zdecydowano się podpisać dokument popierający działania generała Klebera.

Umowa z Al – Arish została ratyfikowana 24 lub 28 stycznia 1800 roku (źródła różnią się co do daty). Na mocy tej umowy Francuzi mieli wycofać się z Quatiya, El Salihya i Belbeiss w ciągu 10 dni od jej podpisania. Następnie w ciągu 30 dni mieli wycofać się z Kairu. Kolejno wycofujące się wojska francuskie miały udać się w kierunku trzech portów tj. Aleksandrii, Abukiru i Rosetty. Tam Francuzi mieli wsiąść na pokłady tureckich transportowców, by następnie wraz z całym uzbrojeniem i wyposażeniem zostać przetransportowanym do Francji. Ponadto Turcy mieli zapłacić 2 miliony franków na pokrycie kosztów utrzymania do momentu ewakuacji.  Co ciekawe, gdy Pierwszy Konsul Napoleon Bonaparte dowiedział się o konwencji z Al – Arish, opowiedział się zdecydowanie przeciwko niej. Wobec tego generał Kleber chcąc chronić swoich podwładnych, którzy podpisali dokument popierający jego działania, nakazał go spalić.

Zerwanie porozumienia – bitwa pod Heliopolis

Wraz z podpisaniem Konwencji, przystąpiono do realizacji jej postulatów. Skorzystał z tego między innymi generał Louis Davout, który ewakuował się z Egiptu już w marcu 1800 roku.  Niestety, po oddaniu kilku kluczowych twierdz, wbrew zapisom konwencji, brytyjski wiceadmirał Keith zerwał układ. Powodem zerwania traktatu było to, że sir Smith nie miał prawa ratyfikować tej konwencji, gdyż nie miał takich uprawnień. Oczywiście Smith dowiedział się o tym już po jej podpisaniu. Wobec tego wiceadmirał Keith wezwał Francuzów do bezwarunkowej kapitulacji, na co generał Kleber się nie zgodził.

Turecka armia Wielkiego Wezyra zajęła Kair przedwcześnie, uznając że Armia Egiptu jest teraz zbyt słaba na reakcje. Dodatkowo Turcy wzywali mieszkańców Kairu do kolejnego powstania przeciw Francuzom. Wobec tego generał Kleber zdecydował się działać i już 29 (lub 20 marca) 1800 roku pod Heliopolis stawił czoła tureckiej armii. Siły francuskie nie były liczne, bowiem generał Kleber mógł liczyć na około 10.000 – 12.000 tysięcy żołnierzy. Turków miało być pięć razy więcej tj. około 50.000 żołnierzy. Pomimo tej dużej dysproporcji, generał Kleber zastosował sprawdzony dotychczas sposób prowadzenia walki w Egipcie, tj. utworzył cztery czworoboki z artylerią na bokach i pokonał turecką armię, tracąc zaledwie 600 zabitych i rannych przy stratach tureckich rzędu 10.000 zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Dzięki temu zwycięstwu udało się generałowi Kleberowi odrzucić armię Wielkiego Wezyra, pokonać kairskich powstańców, samo miasto odbić i tymczasowo uratować sytuację.

Bitwa pod Heliopolis
Bitwa pod Heliopolis

Śmierć generała Klebera

Niestety generał Kleber nie miał możliwości w dłuższej perspektywie na opracowanie planu obrony Egiptu. 14 czerwca 1800 roku muzułmański fanatyk religijny zamordował generała Klebera. Na jego miejsce jako głównodowodzącego Armii Egiptu powołano generała Menou. Był on niestety mniej popularny wśród żołnierzy i cieszył się opinią znacznie mniej utalentowanego od Klebera pod względem dowodzenia armią.

Brytyjska inwazja na Egipt

W tym czasie Brytyjczycy zastanawiali się, w jaki sposób zabezpieczyć interesy Albionu w regionie, przy jednoczesnym zażegnaniu zagrożenia, jakie niosła dalsza obecność Francuzów w Egipcie. Szczególnie obawiano się scenariusza, w którym Francuzi w akcie desperacji postanawiają całością swoich sił przebić się do Indii, gdzie mogliby liczyć na podatny, antybrytyjski grunt.

Jeden z urzędników kompanii wschodnioindyjskiej pisał w roku 1799: „Utrzymanie naszego imperium indyjskiego absolutnie wymaga zniszczenia armii francuskiej w Egipcie”.

Wobec tego Brytyjczycy rozważali atak z kilku stron na Egipt. Sir Ralph Abercromby uderzyć miał od strony Morza Śródziemnego. Sir David Baird po wypłynięciu z Bombaju zaatakować miał od strony Morza Czerwonego. 1 marca 1801 roku żołnierze Abercromby’ego dokonali desantu na północnym brzegu Egiptu. Już po trzech tygodniach, tj. w dniach 20 – 21 marca 1801 roku miała miejsce bitwa pod Aleksandrią. Brytyjskie siły szacowano na około 12.000 – 14.000 żołnierzy. Francuzów miało być 10.000. Zwycięstwo w niej odnieśli Brytyjczycy, którzy stracili 1.400 ludzi, przy jednoczesnych stratach francuskich rzędu 3.000 żołnierzy. Jednakże w bitwie tej śmierć poniósł sir Abercromby. Na czele tej części brytyjskiej armii stanął generał John Hely – Hutchinson.

Generał Hel – Hutchinson parł naprzód, stopniowo przejmując kolejne francuskie pozycje. Natomiast sytuacja samych Francuzów stawała się dramatyczna. Pod kontrolą Armii Egiptu generała Menou, z większych miast pozostawała jedynie Aleksandria oraz Kair. Ten ostatni padł pod koniec maja 1801 roku pod naporem wojsk brytyjsko – tureckich (według innych źródeł kapitulacja Kairu miała miejsce pod koniec czerwca). Poddał się garnizon wówczas liczący blisko 13.000 żołnierzy.

W tym samym czasie sir David Baird miał ogromny problem z dokonaniem desantu od strony Morza Czerwonego, ze względu na niekorzystne wiatry. Wylądował pod Al-Kusajr na zachodnim brzegu Morza Czerwonego dopiero w lipcu 1801 roku. Stamtąd brytyjskie oddziały ruszyły w kierunku Nilu. Po osiągnięciu jego brzegów kierowali się w dół rzeki w stronę Kairu. Brytyjski kontyngent osiągnął miasto w sierpniu 1801 roku, jednak przybyłe na miejsce oddziały Bairda zorientowały się, że Kair jak i okoliczne tereny znajdują się już pod władzą brytyjską.

Bitwa pod Aleksandrią 180
Bitwa pod Aleksandrią 180

Kapitulacja Armii Egiptu

Końcem sierpnia 1801 roku sytuacja wojsk francuskich była tragiczna. Najważniejsze ośrodki miejskie (w tym Kair) kontrowali Brytyjczycy. Będące w stanie walczyć francuskie oddziały nękali Brytyjczycy wraz z Turkami oraz zaraza. Nie było także praktycznie żadnych szans na otrzymanie jakiegokolwiek wsparcia z kontynentalnej Francji.

Tak więc generał Menou podjął ciężką decyzję i 31 sierpnia 1801 roku Francuzi skapitulowali pod warunkiem transportu do Francji. Wraz z zawartą z Brytyjczykami umową, do Albionu trafiło wiele francuskich odkryć, w tym słynny kamień z Rosetty. Francuzi mogli jednak zachować część swoich dokonań w trakcie badań nad Egiptem, a ponadto wrócili do Francji wraz ze swoim uzbrojeniem i wyposażeniem.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz naszą pracę nad popularyzowaniem historii?
Postaw nam wirtualną kawę:

Wybierz wielkość kawy:

Subskrybuj nasz newsletter!

Co tydzień, w naszym newsletterze, czeka na Ciebie podsumowanie najciekawszych artykułów, które opublikowaliśmy na SmartAge.pl. Czasem dorzucimy też coś ekstra, ale spokojnie, nie będziemy zasypywać Twojej skrzynki zbyt wieloma wiadomościami.

Udostępnij.

Bonapartysta, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku Bezpieczeństwo Narodowe. Pasjonat historii i militariów ze szczególnym naciskiem na okres wojen rewolucyjnych i napoleońskich. Codziennie z pasją rozwijam swoją wiedzę dotyczącą tego krótkiego, choć burzliwego okresu w dziejach Europy i Świata.

×