7 marca 1815 roku w czasie „100 dni” doszło do słynnego spotkania batalionu 5. pułku piechoty armii królewskiej z Cesarzem Napoleonem Bonaparte. Było to nie tylko jedno z najważniejszych wydarzeń w procesie odzyskiwania władzy przez Napoleona, po wylądowaniu we Francji na początku marca 1815 roku. Było także symbolicznym znakiem wierności, którą dochowali mu żołnierze pamiętający i wciąż żyjący czasami triumfów spod Austerlitz, Frydlandu i Drezna.

Żołnierze 5 pułku… rozpoznajecie mnie?” „Jeżeli jest wśród was żołnierz, który pragnie zabić swego Cesarza, niech to uczyni. Oto jestem!”

Powrót Napoleona do Francji

1 marca 1815 roku Cesarz Napoleon Bonaparte wylądował we Francji w Zatoce Juan. Jego celem było odzyskanie władzy, którą utracił w kwietniu 1814 roku. Zmuszony do abdykacji został przez własne otoczenie i postępy wojsk VI koalicji antyfrancuskiej. Początkowo Napoleonowi towarzyszyło około 1000 żołnierzy, wobec czego jego powrót był lekceważony przez króla Ludwika XVIII i jego dwór. Możliwości powrotu Napoleona do władzy sceptycznie oceniali także jego niedawni marszałkowie tacy jak Michel Ney czy Etienne Macdonald służący obecnie królowi Francji. Sam marszałek Ney obiecał, że przywiezie Napoleona w żelaznej klatce.

6 marca armia podległa Cesarzowi stanęła na wysokości miejscowości Corps. Mimo tego król Ludwik XVIII wciąż bagatelizował to wydarzenie, traktując to bardziej jako hucpę. Król był święcie przekonany, że armia stoi po jego stronie. Jednocześnie uspokajał ambasadorów i przedstawicieli zwycięskiej koalicji, którzy w porównaniu do króla Ludwika zdecydowanie obawiali się tego, że Napoleon faktycznie może ponownie zasiąść na tronie. Jak miała pokazać historia, król się mylił.

Marsz po dusze

Wróćmy teraz z powrotem do okolic Corps. Z tej miejscowości w kierunku La Mure wyrusza cesarskie oficer Pierre Cambronne. Cambronne zasłynie między innymi z końcowej fazy bitwy pod Waterloo, kiedy to w imieniu Gwardii Cesarskiej odmówi poddania się Anglikom wypowiadając słynne „Merde” lub „Gwardia umiera, ale się nie poddaje”. Po tych słowach Gwardia zostanie prawie w całości unicestwiona w wyniku bliskiego ostrzału z brytyjskich armat. Sam Cambronne przeżyje te masakrę.

Pierre Cambronne razem z 40 strzelcami Starej Gwardii i plutonem polskich szwoleżerów dotarł do miejscowości La Mure (na południe od Grenoble). Tam też spotkał się z adiutantem-majorem 5. pułku piechoty liniowej, który zajął ratusz po przybyciu z Grenoble. Spotkanie to było krótkie, teoretycznie serdeczne. Teoretycznie, gdyż w praktyce już wkrótce Cambronne musiał się wycofać z La Mure, ze względu na groźbę ataku ze strony żołnierzy 5 pułku.

Na obrazie Pierre Cambronne
Na obrazie Pierre Cambronne

W tym czasie generał Jean Gabriel Merchand, który dowodził twierdzą Grenoble (jak nazywano ją ówcześnie, gdyż był to najsilniejszy punkt oporu w okolicy), nie miał łatwego położenia. Żołnierze, mówiąc delikatnie, za nim nie przepadali. Głównie dlatego, że w 1813 roku powrócił do Cesarstwa z emigracji. Następnie otrzymał stopień generała dywizji, został odznaczony Legią Honorową a także otrzymał tytuł hrabiego, by po restauracji Burbonów szybko przybrać barwy rojalistyczne, praktycznie od razu po abdykacji Napoleona w kwietniu 1814 roku. Oczywiście zrobił to z czysto pragmatycznych pobudek, wobec czego udało mu się utrzymać stanowisko dowódcy twierdzy. Tyle, że jego „zdradę” żołnierze zapamiętali.

Innym problemem, który miał na głowie Merchand była kwestia lojalizmu lokalnej ludności. Tu doszło do podziału wśród warstw społeczeństwa. Szlachta i duchowieństwo popierali Króla, co jest oczywiście zrozumiałe, gdyż Rewolucja odebrała tym dwóm stanom liczne przywileje, a późniejsze Cesarstwo podtrzymało te decyzje. Powrót króla Ludwika XVIII oznaczał powrót przywilejów stanowych. W związku z tym kolejne warstwy społeczne w postaci rzemieślników, drobnych kupców czy chłopów wciąż ciepło wspominało czasy Cesarstwa, gdzie ich pozycja była zdecydowanie lepsza niż za królestwa.

W związku z napiętą sytuacją generał Merchand zdecydował o zwołaniu narady wojennej na poranek 5 marca. Na tejże naradzie zwołani przez Merchanda oficerowie, komisarze i inni wojskowi zapewniali generała o wierności podległych mu oddziałów, choć też przyznali, że żołnierze faktycznie za nim nie przepadają.

Generała Merchanda czekało jeszcze jedno, trudne zadanie. Należało powiadomić wojsko, że Napoleon powrócił i co gorsza, będą musieli z nim walczyć. Generał, pomimo zapewnień ze strony swoich podwładnych, nie wierzył do końca w to, czy wojsko pozostanie mu wierne. Dlatego też chciał ich o tym powiadomić w trakcie przeglądu wojskowego. Jednocześnie zastanawiał się, czy rozsądne jest ruszyć na Napoleona czy na niego zaczekać.  Co się tyczy przeglądu wojskowego, to jego doradcy odradzili Merchandowi osobiste dokonanie przeglądu, gdyż jako, że żołnierze nie pałają do niego sympatią, jego obecność mogłaby wywołać falę niezadowolenia. Tutaj doradcy zapewnili generała, że w jego imieniu przeprowadzą przegląd.

Kadr z filmu „Waterloo” w reżyserii Sergieja Bondarchuka z roku 1970 roku
Kadr z filmu „Waterloo” w reżyserii Sergieja Bondarchuka z roku 1970 roku

Merchand na drugi dzień, tj. 6 marca postanowił ponownie zapytać się o nastroje panujące w wojsku. Usłyszał wtedy, że żołnierze służący w 3. pułku inżynierii i 4. pułku artylerii nie są pewni lojalności wobec króla. W końcu nastał moment kiedy generał Merchand odczytał rozkaz dzienny, w którym poinformował oddział o wylądowaniu Napoleona we Francji i tym, że zbliża się do ich pozycji. Gdy powiedział, że wraz z Cesarzem przybyło tu 1000 żołnierzy, to część podległych generałowi żołnierzy miało powiedzieć: „A my? Czemu nas nie policzono?”.

Generał ostatecznie zdecydował się nie wychodzić naprzeciw Cesarza i postanowił zamknąć się w Grenoble i przygotować do obrony. Chcąc jednak zyskać na czasie, zdecydował się na wysłanie do La Mure przeciwko wojskom Cesarza kompanię inżynieryjną oraz batalion 5. pułku piechoty liniowej. Oddziały te miały wysadzić most w Ponthaut by opóźnić postępy Cesarza. Ostatecznie most nie został wysadzony, gdyż lojalny wobec Napoleona mer La Mure nie wyraził na to zgody. Argumentował to tym, że wysadzenie mostu tylko na chwilę zatrzyma postępy wojsk cesarskich, a lokalnej ludności ogromnie utrudni codziennie funkcjonowanie. Co ciekawe, saperzy od samego początku nie mieli ochoty wysadzać tego mostu, więc odpowiedź ze strony mera była dla nich satysfakcjonująca. Sama kompania inżynieryjna i batalion 5. pułku piechoty wycofali się o kilka kilometrów z La Mure w kierunku Grenoble do wsi Laffray.

Kadr z filmu „Waterloo” w reżyserii Sergieja Bondarchuka z roku 1970 roku
Kadr z filmu „Waterloo” w reżyserii Sergieja Bondarchuka z roku 1970 roku

Cesarz spotyka batalion 5. pułku piechoty

7 marca w godzinach porannych La Mure zostaje zajęte przez siły podległe Napoleonowi. Tłum cywilów entuzjastycznie przywitał awangardę cesarskich wojsk w osobie Pierre Cambronne’a i podległych mu oddziałów, w skład których wchodził także pluton polskich szwoleżerów! Cywile wypytywali przybyłe oddziały o Cesarza tj. gdzie jest i kiedy można się go spodziewać. Nie musieli długo czekać, gdyż już wkrótce do La Mure przybył Napoleon, który był równie owacyjnie witany, co jego straż przednia.

Około godziny 11:00 marsz cesarskiej armii został wznowiony. Na jej czele szli Polacy! Następnie reszta wojsk a na końcu Cesarz podróżujący w karecie, którą mu ofiarowano. Kiedy zbliżano się do wioski Laffray, wojska cesarskie spostrzegły u wylotu wąwozu rozwiniętą piechotę liniową. Był to oczekujący na przybycie Napoleona batalion 5. pułku piechoty oraz kompania inżynierii. Siłami tymi dowodził Delessart. Samego Cesarza rozpoznał po jego szarym, wysłużonym surducucie. Napoleon podejmował próby negocjacji, jednak za każdym razem jego negocjatorzy byli odsyłani z powrotem. W końcu przybył cesarski adiutant, kapitan artylerii Raoul i poinformował żołnierzy batalionu 5. pułku, że: „Cesarz ruszy do was! Jeśli otworzycie ogień, pierwsza kula będzie dla niego. Odpowiecie za to przed Francją!”

Kadr z filmu „Waterloo” w reżyserii Sergieja Bondarchuka z roku 1970 roku
Kadr z filmu „Waterloo” w reżyserii Sergieja Bondarchuka z roku 1970 roku

Cesarskie siły ruszyły. Oczom żołnierzy Delessarta ukazali się polscy szwoleżerowie oraz Gwardia. Gwardziści wzbudzili strach w wojskach królewskich. Sam dowodzący batalionem zdawał sobie sprawę z tego, że najprawdopodobniej do starcia nie dojdzie gdyż jego żołnierze „drżą ze strachu”. Z tego wszystkie padło hasło o odwrocie w kierunku Grenoble. Jednakże, ze względu na bliskość wojsk Cesarza Napoleona Bonapartego, Delessart decyduje się wstrzymać odwrót, by uniknąć ataku od tyłu na podległych sobie żołnierzy.

W tym samym momencie Cesarz rozkazał swoim żołnierzom schować broń pod lewe ramię co miało pokazywać, że idą nieuzbrojeni. Napoleon Bonaparte na czele strzelców ruszył ku batalionowi 5 pułku piechoty liniowej. Kapitan Randon z tego batalionu krzyknął: „To on! Ognia!” Jednak żadna kula nie wystrzeliła.

Napoleon zatrzymał się na odległość strzału z pistoletu przed batalionem i rzekł „Żołnierze 5 pułku… rozpoznajecie mnie?” Następnie Cesarz podszedł jeszcze bliżej i powiedział „Jeżeli jest wśród was żołnierz, który pragnie zabić swego Cesarza, niech to uczyni. Oto jestem!” W tym momencie w całym batalionie 5 pułku piechoty wzniesiono owacyjny krzyk „Niech żyje Cesarz!” Żołnierze zaczęli zrzucać białe kokardy Burbonów, bratali się z armią Napoleona. Kapitan Randon, który kazał strzelać do Napoleona musiał salwować się ucieczką. Zapłakany Delessart wręczył swoją szablę Napoleonowi.

Kadr z filmu „Waterloo” w reżyserii Sergieja Bondarchuka z roku 1970 roku
Kadr z filmu „Waterloo” w reżyserii Sergieja Bondarchuka z roku 1970 roku

Gdy żołnierze wrócili do swoich szeregów, Napoleon rzekł do wspomnianego batalionu: Żołnierze, przybywam do was z garstką śmiałków, ponieważ liczę na lud i na was. Burbonowie nie mieli prawa zasiąść na tronie, bowiem nie posadził ich na nim naród. Waszym ojcom grozi powrót dziesięciny, przywilejów i praw feudalnych. Czy nie mam racji obywatele?

Wznowiono marsz, tym razem wzmocniony przez batalion 5 pułku piechoty i kompanię inżynieryjną. Kolumna dotarła do Vizille. Już wkrótce miano osiągnąć Grenoble To tutaj narodziła się rewolucja, to my pierwsi ośmieliliśmy się domagać praw człowieka. To tutaj także odradza się wolność, a Francja na nowo okrywa się honorem.”

Iście ikoniczne wydarzenie, które wielokrotnie starano się zaadaptować na ekrany kina. Prawdopodobnie najlepiej udało się w filmie „Waterloo” z roku 1970 w reżyserii Siergieja Bondarczuka, z którego też pochodzą kadry zawarte w tym artykule. Jedyny mankament w tej scenie dotyczył postaci samego marszałka Michel Ney’a. Mianowicie nie było go wtedy w wiosce Laffray.

Próbę przedstawienia tej sceny podjęto także w superprodukcji „Napoleon” Ridleya Scotta z 2023 rok, w którym doszło raczej do karykaturyzacji postaci samego Cesarza niż jej obiektywnego przedstawienia. A sama scena spotkania z 5. pułkiem piechoty nie umywa się do tego co przedstawił Bondarchuk w swoim filmie 53 lata wcześniej.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz naszą pracę nad popularyzowaniem historii?
Postaw nam wirtualną kawę:

Wybierz wielkość kawy:

Subskrybuj nasz newsletter!

Co tydzień, w naszym newsletterze, czeka na Ciebie podsumowanie najciekawszych artykułów, które opublikowaliśmy na SmartAge.pl. Czasem dorzucimy też coś ekstra, ale spokojnie, nie będziemy zasypywać Twojej skrzynki zbyt wieloma wiadomościami.

Udostępnij.

Bonapartysta, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku Bezpieczeństwo Narodowe. Pasjonat historii i militariów ze szczególnym naciskiem na okres wojen rewolucyjnych i napoleońskich. Codziennie z pasją rozwijam swoją wiedzę dotyczącą tego krótkiego, choć burzliwego okresu w dziejach Europy i Świata.

×