W poprzednim wpisie moje dzieliłam się z Wami własnymi spostrzeżeniami na temat tego, jakie są ulubione napoje i kultura picia w Niemczech oraz Irlandii. Dzisiaj przyszedł czas na dwa kolejne kraje, w których mieszkając, miałam okazję poznać ‘alkoholowe obyczaje’. Przed Wami Francja oraz Chiny.

FRANCJA

Przenosząc się dalej na zachód, kolejnym państwem, w którym przebywałam wystarczająco długo do wykształcenia wiedzy i opinii na temat kultury picia alkoholu, jest Francja. Mój Uniwersytet położony był w sercu regionu, w którym na zasadzie wyłączności powstawała cała produkcja szampana na świecie. No, może wyłączając sławetne rosyjskie Igristoje, którego do bycia nazywanym szampanem predestynuje jedynie żarliwa wola i wiara osób spożywających. Wiedzę na temat smaku tego trunku, jego ewidentnej rozbieżności ze smakiem prawdziwego szampana i motywacji stojącej za zakupem czerpię niestety (stety?) z doświadczeń osobistych.

Wracając do tematu, jako iż wielu moich wykładowców Uniwersyteckich było profesjonalnie związanych z biznesem produkcji szampana, kwestie nawiązujące często pojawiały się w trakcie zajęć. Jednym z najczęściej pojawiających się motywów był ekskluzywny wizerunek trunku, stanowiący z jednej strony o jego sile, ale z drugiej będącym problemem ograniczającym konsumpcję. Producenci szampana chcieliby, aby pozostając napojem pitym na specjalne okazje, mógłby również być spożywany bardziej powszechnie. Oczywisty paradoks takiego podejścia był widoczny w rozmowach ze znajomymi Francuzami, którzy na pytanie, czy piją szampana do obiadu odpowiadali, że od tego jest wino. Wino właśnie, z królującym bezgranicznie piwem, było najpopularniejszym napojem spożywanym w czasie mojego pobytu we Francji. O ile jednak piwo to typowy atrybut na imprezach, wino jest spożywane powszechnie, jako dodatek do posiłków, i absolutnie bez intencji upijania się. Chociaż, na przekór, poznałam dwóch chłopaków, którzy w klubach raczyli się szampanem. Zazwyczaj w Irlandii podawano go z pucharkiem truskawek (?), które nigdy nie były dla moich znajomych tak słodkie, jak być powinny. Cóż.

Chłodny szampan Tattinger (produkowany w Reims) na spcjalne okazje. Tutaj celebrujemy hinduskie święto Diwali.

Chłodny szampan Tattinger (produkowany w Reims) na spcjalne okazje. Tutaj celebrujemy hinduskie święto Diwali.

Znowuż, tak jak i w przypadku Niemiec, przypisałabym Francuzom umiar spożyciu i zachowywanie przyzwoitego poziomu kultury osobistej już po.Ciężko powiedzieć coś szczególnie oryginalnego bądź szokującego na temat upodobań alkoholowych Francuzów, kiedy ich zamiłowanie do wina jest powszechne znane. Mnie imponowała bardzo szeroka oferta dostępnych alkoholi i wiedza – posiadana niemal przez każdą osobę – na temat rodzajów i smaków, które należy łączyć z poszczególnymi potrawami. Piciu alkoholu bardzo często towarzyszy palenie papierosów, chociaż właściwie ‘dymek’ towarzyszy we Francji większości aktywności i jest praktykowany przez znaczną część społeczeństwa.

CHINY

Przez pierwszych parę dni mojego pobytu w Chinach w obliczu obfitości wydarzeń i nowości jakiekolwiek spotkania czy aktywności alkoholowo – rekreacyjne wydawały się stratą czasu. Wydaje mi się też, że uważałam, że picie w Chinach jest jakąś czynnością marginalną, w charakterze nowiki z zachodu. Pierwszą imprezą, na której się znalazłam, było spotkanie organizowane przez organizację studencką organizującą mój przyjazd do Pekinu. Cała rzecz odbywała się w jednej z tradycyjnych wąskich uliczek zwanych hutongami, w podwórzu i na dachu jednego z domów. Kiedy zmorzyły mnie kurtuazyjne konwersacje, zainteresowałam się smażącym się na grillu jedzeniem. Na wąskie patyczki były nadziane mocno przyprawione kawałki kurczaka. Smakowały świetnie, ale niestety były diabelsko ostre, więc biegiem wracałam do moich znajomych. Ze śmiechem oznajmili mi, że jedynym dostępnym napojem jest piwo, i żeby moje kubki smakowe wróciły do normy, będę musiała wypić chyba z beczkę. Niestety, mieli rację, także resztę wieczoru spędziłam przyssana do puszki z zimnym TsingTao. Moja przygoda z chińskim alkoholem rozpoczęła się dość, hum, obficie…

Kontynuując temat, najpowszechniej pitym w Chinach napojem jest – tak jak skąd inąd w każdym z dotychczasowo opisanych krajów – piwo; a wyżej wspomniane TsingTao to najpopularniejsza marka. Piwo jest pite przez Chińczyków (głównie mężczyzn), kiedy zbierają się na podwórkach, żeby pograć w Mahjonga albo w karty, jest też powszechnie serwowane w restauracjach i wszelkich innych jadłodajniach. Charakteryzuje je niska cena (2 Yuany, czyli 1 złoty), niezbyt wyrafinowany smak i niski poziom alkoholu, na poziome 2 procent. Z tego też powodu moim znajomym z Niemiec zdarzało się odwiedzać lokalny sklep i prosić o sprzedanie wszystkich dostępnych butelek. Wracając do sławetnego TsigTao, jego produkcja została zainicjowana przez niemieckich kolonistów w nadmorskim mieście QingDao; Chińczycy jednak powszechnie uważają go za swój wynalazek. Każdego sierpnia w QingDao organizowany jest festiwal piwny, który ma intencję być ‘chińskim Oktoberfest’. Charakter imprezy jest zdecydowanie inny, ale również wiążę się ze świetną zabawą.

Standardowy zapas TsingTao, z nadmierną ilością spowodowaną słabością trunku.

Standardowy zapas chińskiego piwa w naszym mieszkaniu. Ilość butelek na ma celu wynagrodzenie słabości trunku 😉

Napojem cieszącym się estymą bardziej prestiżowego trunku jest BaiJiu. Dosłownie nazwę tę można przetłumaczyć, jako ‘biały alkohol’. BaiJiu jest tradycyjnie pite na zakończenie rozmów biznesowych. Powinno się to opróżnić butelkę o pojemności 250 mililitrów. Ze względu na fakt, iż Baijiu zawiera około 40 procent alkoholu, jest dosyć ryzykowne przedsięwzięcie. Również na weselach w Chinach Baijiu jest odpowiednikiem Polskiej wódki. Jako że tamtejszym zwyczajem goście weselni są sadzani przy nie jednym podłużnym stole, ale wielu okrągłych, para młoda w którymś momencie wesela obchodzi wszystkie z nich i wszyscy zasiadający są zobowiązani wypić toast z nowożeńcami. Młodzi wędrują między stołami ze swoją własną butelką, w której podejrzewam, że jest woda – inaczej wesele musiałoby się skończyć znacznie wcześniej, niż planowano… Nie będąc wielką fanką tego alkoholu, chociaż szanując jego miejsce w tradycji, bardzo polecam przywiezienie butelki BaiJiu jako prezentu z Chin. Można za niewielkie pieniądze kupić ten napój w naprawdę fantazyjnych butelkach.

Ostatnim napojem, który chciałabym wspomnieć w kontekście Chin, jest wino. W kategoriach prestiżu umiejscawia się ono gdzieś pomiędzy piwem a Baijiu. W domach chińskich, które miałam okazję odwiedzić, butelki wina się przechowuje i spożywa, kiedy się ‘zestarzeją’ – no i rzecz jasna przy specjalnej okazji. Będąc nauczycielką w Fangshan, zostałam zaproszona na kolację do domu jednej z chińskich nauczycielek. Goszczenie w domu obcokrajowca było dla nich tak wielkim zaszczytem, że z tej okazji została otwarta przechowywana pieczołowicie butelka z rocznika 2006. Przyznam, że nie pamiętam smaku, jednak okoliczności nadawały konsumpcji szczególnego klimatu. Wina pite w domach chińskich są głównie produkcji krajowej, ponieważ konieczność eksportu znacznie zwiększa cenę. Różnorodność jest spora, jakość mniejsza, ale wierzę, że będzie lepiej.

Na koniec warto wspomnieć o sporej westernizacji zjawiska picia alkoholu, obecnej przede wszystkim w dużych metropoliach. W centrach Pekinu i Szanghaju tradycyjne knajpki, gdzie sączy się TsingTao siedząc na plastikowych taboretach sąsiadują z luksusowymi barami, które mogłyby łatwo być scenerią wydarzeń w serialu ‘Suits’. W takich okolicznościach pojawia się również zjawisko upijania się, raczej nieobecne w przypadku bardziej tradycyjnych środowisk i ich zachowań.

Tym stwierdzeniem chciałabym zamknąć tymczasowo temat kultur i alkoholu. W następnej notce mam zamiar przybliżyć Wam zjawisko rzadko chyba opisywane, a niezmiernie ciekawe – czyli obcokrajowców pracujących w Chinach jako nauczyciele angielskiego. Do zobaczenia.

Podziel się.

O autorze

Klaudia Brudło

Wielkopolanka z urodzenia, włóczęga z wyboru. Absolwentka uczelni w Polsce, Francji i Irlandii. Trzymam rękę na pulsie, jeżeli chodzi o publicystkę. W sferze moich zainteresowań znajdują się również szeroko pojęte sprawy międzynarodowe.