W popkulturze nie brakuje filmów, gier czy książek przedstawiających świat po wojnie nuklearnej. Mimo swoich przerażających wizji, twórczość ta prezentuje zwykle obraz świata, w którym ludzie powoli odzyskują kontrolę nad zniszczonym światem. Ale czy to możliwe? Mark Lynas w swojej książce pt. Za sześć minut zima. Wojna nuklearna i co dalej? próbuje odpowiedzieć na to pytanie.
Na wstępie trzeba powiedzieć jasno, że nie wiemy jak może wyglądać wojna nuklearna i jaki będzie miała przebieg. Annie Jacobsen w swojej książce Wojna nuklearna próbowała przedstawić jeden z scenariuszy wybuchu takiej wojny. Wybrana przez nią wersja wydarzeń nie jest niemożliwa, ale też nie jest wcale najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, bo takiego po prostu nie ma. Zbyt wiele krajów posiada broń nuklearną, a relacje oraz sojusze między nimi nie należą do prostych. Świat nie jest już podzielony na wyraźny blok wschodni i zachodni. Dawne sojusze powoli rozmywają się, a decyzje różnych polityków nie są już tak przewidywalne jak kiedyś. O ile były przewidywalne… ponieważ może z perspektywy czasu wydaje nam się, że jesteśmy w stanie znaleźć jakiś schemat w działaniach Chruszczowa albo Kennediego w trakcie Kryzysu Kubańskiego, ale wtedy ocena tych działań wcale nie była tak oczywista jak współcześnie.
Mark Lynas w swojej książce również przedstawia w bardzo skróconej formie potencjalny przebieg globalnej wojny nuklearnej, ale zamiast tworzyć szczegółowy plan wydarzeń, które doprowadzą do zagłady ludzkości, postanowił skupić się na tym, co stanie się z światem gdy ostatnie głowice nuklearne uderzą w swoje cele. Z perspektywy opisywanych skutków wojny nuklearnej nie ma znaczenia kto ją rozpocznie i kto weźmie w niej udział. Gdy broń atomowa zostanie użyta, świat nie będzie już miał odwrotu.
Obraz, który przedstawia autor, nie jest wymysłem jego wyobraźni, jak ma to miejsce w większości fabularnych filmów, gier czy książek. Wszystkie opisy powstały w oparciu o prowadzone od dekad badania, analizy i symulacje, które starają się pokazać do czego może doprowadzić wykorzystanie broni nuklearnej. Część z tych prac służy wojskowym do dopracowania strategii użycia broni nuklearnej, inne powstały aby przestrzec przed skutkami ograniczonej albo całkowitej wojny nuklearnej.
Autor skrupulatnie, rozdział po rozdziale opisuje brutalne losy ludzi, którzy przetrwają wymianę ognia i którzy będą musieli stanąć przed wyzwaniami nowego świata. Świata, w którym według wszelkich badań czy też analiz, nie będzie już systemu, który próbuj cokolwiek kontrolować. Świat po wojnie nuklearnej nie będzie funkcjonował według jakichkolwiek dawnych norm. Wszystko się zmieni, a my możemy jedynie próbować oszacować, co będzie się działo, gdy załamie się produkcja, łańcuchy logistyczne, a świat spowije nuklearna zima.
Można śmiało powiedzieć, że książka Marka Lynasa jest bardzo złowieszczą i ciężką lekturą, która zdecydowanie nie jest przeznaczona dla osób mających lęk przed wojną – nie tylko nuklearną. Trudno się dziwić, że lektura jest tak przytłaczająca, ale… jest to istotną wadą książki. Pierwsze kilka rozdziałów książki luźno opisuje potencjalny przebieg globalnej wojny nuklearnej. Potem autor opisuje przerażające skutki nuklearnej zimy i stara się pokazać jak będzie wyglądała zagłada ludzkości. Ale to dopiero połowa książki. Reszta to bardzo ciekawe i rzeczowe opisy skutków zarówno ograniczonej wojny nuklearnej między mniejszymi krajami posiadającymi broń atomową. A na koniec, Lynes przedstawia jakie inne wydarzenia mogą mieć wpływ na zagładę ludzkości. Niestety dla wielu osób przebrnięcie przez fragment o losach ludzi po wojnie nuklearnej może być tak trudne, że nie dotrą do bardziej ciekawostkowej części książki.
Wbrew tytułowi, tylko część książki jest poświęcona skutkom wojny nuklearnej. To właśnie końcowe rozdziały opisujące potencjalne skutki epidemii, uderzenia meteorytu albo innych katastrofalnych wydarzeń jak choćby olbrzymi rozbłysk na słońcu są największą zaletą tej książki. Wynika to z tego, że chyba każdy, kto chociaż trochę interesuje się bronią nuklearną wie, że użycie tej broni to ostateczność, która doprowadzi do zniszczenia naszego świata. Mark Lynes po prostu ubiera tę wiedzę w zwarty opis. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, że broń nuklearna to tylko jedno z zagrożeń czyhających na istnienie życia na Ziemi.
Czy warto przeczytać książkę „Za sześć minut zima. Wojna nuklearna i co dalej?”? I tak i nie. Przedstawione przez autora losy ludzkości są wyjątkowo ponure i przerażające. Najgorsze w tym jest to, że ma rację i że ta wizja nie jest wymysłem bez pokrycia w faktach. Właśnie to powoduje, że nie do końca można stwierdzić czy warto poznawać tę wizję. Skoro w razie wojny nuklearnej nasze szanse na przeżycie są praktycznie równe zeru, to czy ma sens czytanie o tym co nas czeka w takiej sytuacji?
Jest jedna grupa ludzi, którzy jednak powinni przeczytać tę książkę. Są nimi politycy, wojskowi i decydenci w krajach posiadających broń nuklearną. Być może po lekturze tej książki zrozumieliby, że broń nuklearna to bilet w jedną stronę, który gwarantuje równocześnie zwycięstwo i przegraną…








