Okej, jest World of Tanks, czyli połowa sukcesu za mną – komputerową wersję lubię i od czasu do czasu rozwalę paru pancerniaków. Jeżeli gra się sprzedaje, dlaczego karcianka miałaby osiągnąć gorszy wynik? Nie znam dokładnych danych sprzedaży, ale prawdopodobnie wielkie, nadrukowane na opakowaniu logo skutecznie przyciągnęło fanów popularnych “czołgów”. Warto się zainteresować WoT RUSH?


World of Tanks RUSH – czasem słońce, czasem deszcz

Tytuł jednego z najdłuższych bollywodzkich filmów idealnie odwzorowuje moje uczucia względem RUSH-a. Pierwsze wrażenie było genialne: małe, wytrzymałe pudełko, tematyczna oprawa graficzna na wierzchu. Otwieram, zapakowane karty, które oczywiście natychmiast wyjąłem. I ponownie – dobre wrażenie utrzymane. Z perspektywy czasu, oceniam pudełko przeciętnie, ponieważ jest fajne i naprawdę ciężko będzie je zniszczyć, jednak z drugiej ma ono tylko jedną przegrodę. Czemu to wada? Ponieważ karty latają wewnątrz samopas i przy każdym rozdaniu trzeba je jedna po drugiej sortować.

Karty – same w sobie bardzo przypadły mi do gustu. Nie wszystkim znajomym podobały się grafiki, jednak ja nie będę na nie narzekał. Spodobały mi się i tyle, o tym nie ma co dyskutować. Ale trzeba powiedzieć co nieco o funkcjonalności – w końcu wygląd to nie wszystko.

Podczas gry, karty leżą jedna na drugiej – problematyczne jest to, że są tak śliskie, że ciężko je utrzymać na jednej kupce, nawet na prostym stole, wewnątrz mieszkania. Zaciągnąłem znajomych, żeby pograli ze mną “w terenie”. To była istna katorga, jeżeli chodzi o organizację “stołu”. Na kocu, na wierzchu czołgu (działającego!), karty mieszały nam się, bo po prostu prześlizgiwały się jedna po drugiej.

Trzeba było zorganizować naprawdę sporą powierzchnię, by uciekające karty nie wpadały na inne stosiki. A wiadomo, gry nie potrzebujące prądu mają to do siebie, że przydają się na wycieczce rowerowej, czy na pikniku – w tym wypadku jest ciężko, chociaż to nie jest niemożliwe. Na czołgu było nieco gorzej, bo miejsce jest z zasady ograniczone, ale na szczęście obyło się bez wiatru, który rozniósłby lekkie karty na cztery strony świata.


A jak u Pana z rozgrywką

Po pierwsze, zasady są dla osób kompletnie niezaznajomionych z karciankami nie są ciężkie do ogarnięcia, bo, może na przynajmniej na samym początku. Nie są one nadmiernie trudne, wręcz przeciwnie – po kilku partiach wszystko staje się jasne.

Po drugie, w zrozumieniu o co w grze chodzi, nie pomaga niestety instrukcja – jest napisana chaotycznie, choć nie mogę jej nazwać niedbałą. Po prostu można by ją lepiej zorganizować, by ktoś, kto nie ma doświadczenia w podobnych grach, mógł z łatwością przyswoić wszelkie niezbędne informacje. Początkowo doznałem frustracji, bo zwyczajnie nie mogłem “rozszyfrować” instrukcji – niby jest napisana krok po kroku, ale jakoś nie można tego odczuć.

Po trzecie, ciężko było mi też po kilku rozgrywkach wytłumaczyć znajomym zasady gry. Instrukcja również ich nie przekonywała, dlatego pozostały jedynie tutoriale na YouTube. Szkoda, że trzeba sięgać do outsource’u, żeby wyjaśnić komuś na czym ta gra polega.


Początki zawsze są trudne

Grając we dwie osoby, przez pierwsze rundy kompletnie nic się nie działo – wiało nudą. Po prostu. Akcja nabiera tempa dopiero przy większej ilości graczy, ponieważ World of Tanks RUSH jest grą losową – nigdy na dobrą sprawę nie wiadomo, co wypadnie. Głównie z tego względu strategii nie ma tutaj tyle, ile można by się spodziewać po tytule, bo w końcu World of Tanks przy poważniejszych rozgrywkach wymagało dobrej koordynacji graczy i konkretnego planu dla drużyny.

Mimo tego, że zabawa przy World of Tanks RUSH jest świetna, szczególnie w grupie znajomych, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gra została wręcz stworzona dla dwóch osób, a następnie “rozszerzona” na kolejne. To właściwie zgadzałoby się z ideą oryginalnego WoT, w którym pojedynkować mogą się jedynie dwie drużyny na raz.


A co dalej?

Losowość to świetna opcja z racji tego, że każda rozgrywka jest inna – nie ma oklepanych schematów, nie ma najlepszych strategii, których gracze uczą się na pamięć, by pobić wszystko i wszystkich. Z drugiej jednak strony, przynajmniej trzykrotnie trafił mi się meksykański pat – nikt nie mógł zdobyć przewagi, a rozgrywka polegała na jak najszybszym wykupowaniu kolejnych kart czołgów w nadziei, że być może tym razem trafi się jakaś naprawdę kozacka i pozwoli ruszyć do przodu.

Nie jestem jednak tym, który szybko się poddaje, więc przemogłem się i przetrwałem kilka nieciekawych rozgrywek. Dzięki temu doszedłem do wniosku, że losowość po prostu jest wpisana w tę grę na tyle mocno i w taki sposób wpływa na całość, że nie da rady jednoznacznie określić przebiegu walki, nawet jeżeli wszystkie karty na stole byłyby odkryte. To zarazem wada i zaleta World of Tanks RUSH.

World of Tanks RUSH - karcianka dla wszystkich czołgistów

Sidetank po całości 🙂

Jakkolwiek można narzekać na niektóre aspekty gry, bawiłem się przy niej świetnie. Nawet ci znajomi, którzy początkowo byli negatywnie nastawieni i/lub nie mogli ogarnąć zasad, po chwili wciągali się w rozgrywkę. I to chyba najważniejsze – koniec końców chodzi o umilenie sobie czasu i wspólną rozrywkę, a to wyszło World of Tanks RUSH bardzo dobrze. Nie bez przeszkód, ale efekt był odpowiedni.


Werdykt

Jakkolwiek by nie ocenić skomplikowania i niektórych dziwnych zabiegów, jakie zastosowali twórcy, World of Tanks RUSH jest dobrym wyborem dla każdego gracza, choć szczególnie przypadnie do gustu fanom gry sieciowej.

World of Tanks RUSH - karcianka dla wszystkich czołgistów

Dziwne oczy, pewnie przegrał

Moja rada? Kup, gdy cena będzie oscylowała wokół 80 złotych (ostatnio widziałem taką w Empiku). Jeżeli jesteś fanem “czołgów”, dostrzeżesz pewne nierówności w odwzorowaniu potęgi jednostek z gry komputerowej w grze karcianej, jednak nie powinno to być zbyt dużą przeszkodą. Najważniejsze jest to, że fani WoT powinni polubić World of Tanks RUSH – tym bardziej, że to gra dla każdego i świetnie pasuje na przerwę lekcyjną, leniwe popołudnie, czy wieczór w gronie przyjaciół.

Innymi słowy – dobra gra, cena średnio przystępna. Dla fanów WoT, nie dla wszystkich, a już na pewno nie dla kogoś szukającego rozwiniętej strategii. To po prostu świetna, w miarę krótka gra, której nie należy traktować zbyt surowo, bo stara się ona dotrzeć do każdego.

Dziękujemy firmie REBEL.PL – wydawcy World of Tanks RUSH – za udostępnienie gry do testów.

World of Tanks RUSH - karcianka dla wszystkich czołgistów

7.0 Dobra z plusem!

Plusy
+ dobra opcja na wieczór ze znajomymi lub popołudniową przerwę
+ nie nudzi się szybko
+ kod do WoT w pudełku
+ nie tylko dla fanów World of Tanks
+ solidne pudełko

+/- cena - to nie najmniejsza kwota, jednak gra okazuje się warta wydanych pieniędzy
+/- niektórym zasady wydadzą się na początku nieco skomplikowane
+/- opinie dotyczące graficznej strony kart były mieszane

Minusy
- instrukcja mogłaby być o wiele lepiej napisana, jest chaotyczna
- karty są cienkie i łatwo się wyginają
- karty mają tendencję do ślizgania się, co może czasem zrobić nieco zamieszania 🙂
- nuda w pierwszych turach
- brak przegródek w pudełku

  • Ocena użytkowników (0 głosów) 0
Podziel się.

O autorze

Andrzej Mazuruk

Parafrazując klasyka, "urodziłem się, aby żyć", co z niemałą chęcią robię i staram się coś przy tej okazji zrobić/napisać/wynieść - niepotrzebne skreślić. Przy okazji pisania, kawę, herbatę oraz wszelkie przekąski zużywam w ilościach iście hurtowych i tempie, jakiego nie powstydziłby się sam Usain Bolt. W niewyjaśnionych okolicznościach nabyłem także tajemną umiejętność generowania losowych błędów i awarii we wszelkiej maści urządzeniach elektronicznych. Ulubiony cytat? "Nie wierz we wszystko, co napiszą w internecie" (~Abraham Lincoln).