Zatopienie amerykańskiego zbiornikowca USS Mississinewa (AO-59) nie było jedynie kolejną stratą w statystykach US Navy, ale wydarzeniem otwierającym zupełnie nowy rozdział w historii walk na Pacyfiku. Rankiem 20 listopada 1944 roku, na spokojnych wodach atolu Ulithi, Amerykanie po raz pierwszy zderzyli się bezpośrednio z japońskimi żywymi torpedami Kaiten. Chociaż ostatecznie ich skuteczność okazała się kiepska, ryzyko ich wykorzystania miało znaczący wpływ na amerykańską taktykę. Ze względu na miejsce ataku i obecność wielu jednostek, tonący zbiornikowiec został uwieczniony na kilku zdjęciach, z których najbardziej znanym jest fotografia przedstawiająca jego tonącą już rufę. 

Geneza

Amerykańska flota w latach 30. XX wieku posiadała sporą ilość jednostek pomocniczych, w tym zbiornikowców, ale miały one istotne wady. Był to zwykle stosunkowo stare okręty, budowane jeszcze z myślą o powolnych pancernikach. W związku z tym nie musiały one osiągać bardzo wysokich prędkości, ponieważ cała flota była powolna. Gdy do służby zaczęły wchodzić nowe, szybkie lotniskowce, takie jak okręty typu Yorktown, sytuacja uległa zmianie. Ich prędkość maksymalna przekraczającą 30 węzłów oznaczała, że powolne zbiornikowce płynące z prędkością nieco ponad 10 węzłów nie były w stanie nadążyć za zespołami. Równocześnie zrównanie prędkości zespołów do najwolniejszych jednostek eliminowało całkowicie zalety nowych lotniskowców.

USS Mississinewa (AO-59)
USS Mississinewa (AO-59)

W związku z tym, US Navy we współpracy z Maritime Commission rozpoczęło prace nad programem Long Range Shipbuilding Program, którego częścią był  program National Defense Tankers. Miał on doprowadzić do powstania serii zbiornikowców, przeznaczonych dla cywilnych armatorów, ale dysponujących cechami i rozwiązaniami typowymi dla okrętów wojennych. Według założeń, po zbudowaniu miały one trafić na rynek cywilny, aby nie obciążać budżetu floty, ale w razie wojny, miały zostać przejęte przez US Navy. Głównymi cechami nowych jednostek miała być wysoka prędkość i wzmocniona konstrukcja, dostosowana do możliwości np. zainstalowania uzbrojenia pomocniczego. Pod względem ekonomicznym (kosztów budowy i eksploatacji), jednostki te nie były aż tak korzystne dla cywilnych armatorów, jednak dzięki dotacjom, rozpoczęto budowę kilkudziesięciu takich zbiornikowców, należących do typu T3, podzielonego na kilka serii.

Zbiornikowce typu Cimarron (T3-S2-A1)

Typ Cimarron (oznaczenie projektowe T3-S2-A1) był drugą serią zbiornikowców typu T3, którą wprowadzono do budowy. Były to jednostki potężne, mające 169 m długości i wyporność przekraczającą 25 200 ton. Był przez to jednymi z największych okrętów pomocniczych amerykańskiej floty. Ich konstrukcja charakteryzowała się podwyższonym dziobem i smukłą linią kadłuba, nietypową dla cywilnych tankowców, co wpływało korzystnie na ich prędkość maksymalną i dzielność morską. Zaprojektowano je tak, aby mogły transportować nie tylko ciężki olej napędowy dla okrętów, ale także miliony litrów wysokooktanowej benzyny lotniczej oraz amunicję i zaopatrzenie stałe. Ładownie mieściły 23 200 m³ ładunku (do 23 mln litrów paliwa). Co istotne, zbiornikowce te przystosowano do tankowania na morzu, w trakcie rejsu, co znacznie zwiększało ich przydatność dla floty.

Napęd stanowiły cztery zespoły turbin parowych o mocy 13 500 KM, zapewniające prędkość maksymalną 18 węzłów, oraz zasięg 12 100 mil morskich (22 400 km). Jednostki te przystosowano do zainstalowania silnego uzbrojenia obronnego. W późniejszych jednostkach (do których należał USS Mississinewa (AO-59)) składało się ono z jednego działa kalibru 127 mm, czterech dział kalibru 76 mm oraz czterech podwójnych działek kalibru 40 mm i czterech podwójnych działek kalibru 20 mm. Było to podyktowane świadomością, że w razie ataku będą to obok lotniskowców jedne z ważniejszych celów. Załoga liczyła 304 oficerów i marynarzy.

Budowę zbiornikowców zlecono stoczniom Bethlehem Steel, Sun Shipbuilding, Newport News Shipbuilding i Federal Shipbuilding. Łącznie ukończono 35 jednostek, przy czym 4 przebudowano na lotniskowce eskortowe. W toku działań wojennych utracono 2 jednostki – USS Neosho (AO-23) i USS Mississinewa (AO-59).

USS Mississinewa (AO-59)
USS Mississinewa (AO-59)

USS Mississinewa (AO-59)

Budowa i służba na Pacyfiku

Stępkę pod USS Mississinewa położono 5 października 1943 roku w stoczni Bethlehem Steel w Sparrows Point, stanie Maryland. Był to okres, w którym amerykański przemysł stoczniowy osiągnął szczyt swojej wydajności, co pozwoliło na zwodowanie okrętu zaledwie po pięciu miesiącach, 28 marca 1944 roku. Nazwa jednostki – tradycyjnie dla tego typu okrętów – pochodziła od rzeki w stanie Indiana. Zbiornikowiec został oficjalnie przyjęty do służby 18 maja 1944 roku, a jego dowódcą został komandor Philip G. Beck. Szkolenie załogi przeprowadzono na wodach Zatoki Chesapeake, gdzie załoga testowała systemy przesyłu paliwa i procedury awaryjne. Po zakończeniu testów i załadowaniu pełnego ładunku paliwa, Mississinewa wyruszyła w stronę Kanału Panamskiego, by dołączyć do Floty Pacyfiku.

Decyzja o skierowaniu okrętu prosto na wody Pacyfiku była podyktowana rosnącym tempem operacji ofensywnych na tym akwenie. W połowie 1944 roku US Navy przygotowywała się do decydujących uderzeń na Mariany, a następnie na Filipiny. Zapotrzebowanie na paliwo rosło wykładniczo z każdym miesiącem. Po przybyciu do Pearl Harbor 10 lipca 1944 roku, a następnie przemieszczeniu się do bazy na Eniwetok, USS Mississinewa rozpoczął intensywną służbę zaopatrzeniową. Jego głównym zadaniem było wspieranie zespołu Task Force 38 (TF 38), dowodzonego przez admirała Williama „Bull” Halseya. Okręt wielokrotnie wychodził w morze, by tankować lotniskowce (oraz dostarczać paliwo dla ich samolotów), pancerniki i krążowniki biorące udział w bitwach powietrzno-morskich wokół Filipin.

W październiku 1944 roku okręt zawinął do nowo zdobytego atolu Ulithi, który dzięki olbrzymiej lagunie zdolnej pomieścić setki okrętów, stał się wysuniętą bazą US Navy. To tutaj flota regenerowała siły przed kolejnymi uderzeniami, a zbiornikowce takie jak AO-59 pełniły rolę pływających magazynów, czekając na rozkazy wyjścia w morze lub tankując jednostki wewnątrz atolu. Obecność w Ulithi dawała złudne poczucie bezpieczeństwa. Atol był chroniony pierścieniem raf, sieciami przeciwtorpedowymi i patrolami niszczycieli. Nikt jednak nie spodziewał się, że Japończycy, świadomi znaczenia tego miejsca, przygotowują uderzenie z wykorzystaniem broni, która mogła prześlizgnąć się przez konwencjonalne zabezpieczenia. USS Mississinewa zakotwiczył na pozycji nr 131, a w jego zbiornikach znajdowało się 1,5 mln litrów paliwa lotniczego, około 1,4 mln litrów oleju napędowego i 14 mln litrów innych paliw.

USS Mississinewa (AO-59) podczas przekazywania paliwa na lotniskowiec USS Independence (CVL-22)
USS Mississinewa (AO-59) podczas przekazywania paliwa na lotniskowiec USS Independence (CVL-22)

Zatopienie 20 listopada 1944 roku

W listopadzie 1944 roku, po długich testach japońska flota podwodna sformowała specjalną jednostkę uderzeniową o nazwie Kikusui. W jej skład wchodziły okręty podwodne I-47 oraz I-36, które zmodyfikowano do przenoszenia na pokładzie żywych torped Kaiten Typ 1. Kaiten był w istocie zmodyfikowaną torpedą tlenową Typ 93 „Długa Lanca”, wyposażoną w stanowisko pilota, peryskop i ładunek wybuchowy o masie 1550 kg. Operujący nią pilot nie mógł jej opuścić, dlatego była to broń samobójcza.

Na pokładzie okrętu podwodnego I-47, dowodzonego przez komandora podporucznika Zenji Oritę, znajdował się porucznik Sekio Nishina. Nishina był współtwórcą Kaiten i wiózł ze sobą urnę z prochami drugiego twórcy, porucznika Hiroshiego Kuroki, który zginął podczas testów. 19 listopada I-47 zbliżył się do atolu Ulithi, omijając amerykańskie patrole i wczesnym rankiem 20 listopada zwodował cztery (według części źródeł pięć) Kaiteny, które miały przeprowadzić swój pierwszy w historii atak na wrogie jednostki. Japończycy wiedzieli, że nie są w stanie przebić się przez osłonę lotniskowców na pełnym morzu, dlatego liczyli, że w zatłoczonym atolu, pośród setek celów, „żywe torpedy” będą w stanie zadać duże straty. Pilotujący jeden z Kaitenów Nishina, kierując się peryskopem, wniknął do wnętrza laguny. Około godziny 05:45 zlokalizował duży cel, który wziął za lotniskowiec. Był to w rzeczywistości USS Mississinewa.

O godzinie 05:47 potężna eksplozja wstrząsnęła zbiornikowcem. Kaiten pilotowany przez Nishinę uderzył w prawą burtę, w rejonie dziobowych zbiorników paliwa lotniczego. Siła wybuchu 1,5-tonowej głowicy była olbrzymia. Poszycie kadłuba zostało rozerwane na długości kilkunastu metrów, a fala uderzeniowa przetoczyła się przez wnętrze okrętu, docierając aż do maszynowni. Jednak to nie sama eksplozja była najgroźniejsza, lecz jej natychmiastowy skutek – zapłon setek tysięcy litrów wysokooktanowej benzyny lotniczej.

W ułamku sekundy dziób USS Mississinewa zamienił się w piekło. Słup ognia i dymu wystrzelił na wysokość kilkuset metrów i był widoczny z każdego punktu atolu. Płonąca benzyna wylała się na wodę wokół okrętu, tworząc śmiertelną pułapkę dla tych, którzy próbowaliby skakać za burtę. Systemy przeciwpożarowe okrętu nie były w stanie poradzić sobie z ogniem. Komandor Beck, znajdujący się na mostku, natychmiast ogłosił alarm bojowy, ale sytuacja od pierwszej sekundy była krytyczna. Temperatura pożaru była tak wysoka, że stalowe elementy nadbudówek zaczęły się topić.  Wewnątrz kadłuba, w zadymionych korytarzach, załoga walczyła o życie, próbując wydostać się na pokład rufowy, który początkowo był wolny od płomieni. Warto zaznaczyć, że eksplozja Kaitena była tak potężna, że początkowo Amerykanie podejrzewali atak miniaturowego okrętu podwodnego lub sabotaż, nie zdając sobie sprawy z natury nowej broni.

Słup ognia z płonącego USS Mississinewa (AO-59). Widoczny na pierwszym planie okręt to lotniskowiec USS Langley (CVL-27)
Słup ognia z płonącego USS Mississinewa (AO-59). Widoczny na pierwszym planie okręt to lotniskowiec USS Langley (CVL-27)

Mimo heroicznych wysiłków załogi zbiornikowca oraz kilku jednostek pomocniczych, które natychmiast podpłynęły do płonącego statku, ogień szybko rozprzestrzeniał się w kierunku rufy. Mimo to, walka o uratowanie jednostki trwała przez kilka godzin, jednak ostatecznie, widząc bezcelowość tych działań i rosnące zagrożenie dla życia załogi, komandor Beck wydał rozkaz opuszczenia jednostki. Zebrane wokół płonącego zbiornikowca jednostki pomocnicze, w tym holowniki, mimo ogromnego ryzyka podpływały do burty, by podejmować marynarzy.

Ostatecznie trawiony przez ogień USS Mississinewa powoli zaczął przechylać się i tonąć dziobem. Około godziny 09:00, prawie cztery godziny po ataku, okręt przewrócił się na burtę i zatonął, znikając pod powierzchnią laguny. Około 15 minut później przestało się palić paliwo, które rozlało się po powierzchni wody, a w całej zatoce zapanowała cisza. Wraz z zbiornikowcem na dno poszło 63 członków załogi. Wielu z nich zginęło w momencie wybuchu w pomieszczeniach dziobowych, inni zostali uwięzieni pod pokładem. Śmierć 63 ludzi była tragedią, ale biorąc pod uwagę skalę zniszczeń i błyskawiczny rozwój pożaru, uratowanie większości załogi należy uznać za sukces sprawnie przeprowadzonej akcji ratunkowej. Szybka reakcja okolicznych jednostek i dyscyplina załogi zapobiegły znacznie większej katastrofie. Wrak osiadł na dnie na głębokości około 40 m.

Skutki ataku

Po powrocie do bazy w Kure, dowódca okrętu podwodnego I-47 złożył raport, który został przyjęty z euforią przez japońskie dowództwo. Na podstawie nasłuchu hydroakustycznego i obserwacji odległych eksplozji, Japończycy byli przekonani o odniesieniu spektakularnego sukcesu. Raporty wywiadu cesarskiego błędnie zidentyfikowały cel jako lotniskowiec typu Essex. Chociaż sylwetka zbiornikowca nie za bardzo przypominała lotniskowiec, potężna eksplozja paliwa na Mississinewa została zinterpretowana przez Japończyków, jako wybuch magazynów amunicji i paliwa na dużym okręcie bojowym – a nawet trzech, ponieważ uznano, że wszystkie wysłane Kaiteny zatopiły w Ulithi trzy amerykańskie lotniskowce… Japończycy, desperacko pragnąc dobrych wieści, uwierzyli we własną propagandę. Ta błędna ocena utwierdziła ich w przekonaniu o skuteczności Kaitenów i doprowadziła do zintensyfikowania programu, co w ostatecznym rozrachunku okazało się strategicznym błędem, marnującym zasoby i życie wyszkolonych ludzi na broń o niskiej realnej efektywności.

Rufa tonącego zbiornikowca USS Mississinewa (AO-59), sfotografowana z pokłądu holownika USS Munsee (ATF-107) (fot. Simon "Sid" Harris)
Rufa tonącego zbiornikowca USS Mississinewa (AO-59), sfotografowana z pokłądu holownika USS Munsee (ATF-107) (fot. Simon „Sid” Harris)

Dla US Navy atak na Mississinewa był szokiem, oraz przede wszystkim zimnym prysznicem. Amerykanie dosyć szybko uznali, że za atak odpowiadała żywa torpeda. Nurkowie dokonali nawet pobieżnych oględzin wraku zbiornikowca, ale ostatecznie fakt, że zatopiła go żywa torpeda potwierdzono dopiero w 2001 roku, kiedy po raz pierwszy przeprowadzono dokładne badania wraku. Wynikały one nie z chęci poznania jego historii, a z powodu pojawienia się wycieku paliwa z jego zbiorników. Podczas oględzin odnaleziono szczątki Kaitena. W kolejnych latach specjalny zespół przeprowadził operację wypompowania części paliwa z wraku.

Bezpośrednim skutkiem ataku na Mississinewa były zmiany procedur ochrony kotwicowisk. Wprowadzono rygorystyczne patrole małych jednostek wewnątrz lagun i rozbudowano systemy sieci przeciwtorpedowych i przeciw okrętom podwodnym. Zrozumiano, że żaden port, nawet tak odległy jak Ulithi, nie jest bezpieczny. Amerykanie utajnili informację o tym, co dokładnie zatopiło Mississinewa, aby nie dawać Japończykom potwierdzenia skuteczności ich nowej broni. Oficjalnie przyznano się jedynie do straty, nie podając szczegółów ataku.

Podsumowanie

Zatopienie USS Mississinewa (AO-59) było początkiem nowego etapu walk na Pacyfiku. Oprócz kamikadze, Japończycy podejmowali próby prowadzanie ataków samobójczych przy użyciu wielu innych typów uzbrojenia. Ostatecznie Kaiteny okazały się jednak nieudaną bronią, ponieważ poza kilkoma uszkodzonymi okrętami, zatopiły jeszcze jeden niszczyciel eskortowy – a trzeba pamiętać, że zbudowano setki takich torped w kilku wersjach.

Samo zniszczenie zbiornikowca ostatecznie nie miało większego wpływu na przebieg działań wojennych. W tym czasie Amerykanie posiadali bowiem całkiem sporą flotę jednostek pomocniczych i utrata jednej z nich, nie była bolesna. Szok spowodowany atakiem w bezpiecznej zatoce był większym problemem, ale szybko opanowano sytuację.

Z perspektywy czasu, tym co robi największe wrażenie w tych wydarzeniach jest jedno zdjęcie, które wykonano zapewne tuż przed godziną 09:00, prawdopodobnie z pokładu holownika USS Munsee (ATF-107). Wykonał je Simon „Sid” Harris, służący na tym holowniku. Niesamowita szczegółowość fotografii przedstawiającej rufę zbiornikowca, który zanurzał się w wodzie oraz płonącą plamę paliwa na wodzie sprawia, że jest to jedno z ważniejszych zdjęć historycznych z czasów II wojny światowej.

Płonący wrak USS Mississinewa (AO-59)
Płonący wrak USS Mississinewa (AO-59)

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz naszą pracę nad popularyzowaniem historii?
Postaw nam wirtualną kawę:

Wybierz wielkość kawy:

Subskrybuj nasz newsletter!

Co tydzień, w naszym newsletterze, czeka na Ciebie podsumowanie najciekawszych artykułów, które opublikowaliśmy na SmartAge.pl. Czasem dorzucimy też coś ekstra, ale spokojnie, nie będziemy zasypywać Twojej skrzynki zbyt wieloma wiadomościami.

Udostępnij.

Założyciel i Redaktor Naczelny portalu SmartAge.pl. Od ponad dekady zajmuję się popularyzacją historii, ze szczególnym naciskiem na militaria, broń pancerną, lotnictwo, marynistykę oraz rozwój techniki. Współpracuję z Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu.Na swoim koncie mam ponad 3000 artykułów, w tym analiz technicznych, recenzji oraz relacji. Jako fotograf specjalizuję się w fotografii lotniczej i krajobrazowej oraz reportażu z wydarzeń historycznych. W swojej pracy stawiam na jakość merytoryczną i różnorodne źródła, a także autorskie podejście, gwarantujące unikalność materiałów w dobie powtarzalnych treści.

×