Podczas I wojny światowej okręty podwodne bardzo szybko przerodziły się z dziwacznych i nie do końca sprawdzonych jednostek w prawdziwe narzędzia zniszczenia. Bez wątpienia można powiedzieć, że w tym okresie uzyskały one swoje dzisiejsze cechy charakterystyczne. Niemieckie U-booty podczas Wielkiej Wojny siały zniszczenie na atlantyckich szlakach niewiele mniejsze jak podczas II wojny światowej. Oprócz walki z wrogimi okrętami, służyły one również do stawiania pól minowych. A jeden z U-bootów dodatkowo stał się… atrakcją turystyczną.

SM U-118 – podwodny stawiacz min

U-118 był jednym z 9 okrętów podwodnych typu UE II. Zaprojektowane jako oceaniczne stawiacze min wyróżniały się swoimi rozmiarami (miały długość 82 metrów i wyporność 1150 ton oraz 1500 ton pod wodą) a także wykonaniem i dopracowaniem konstrukcji. Okręty te powstawały od 1917 roku aż do końca wojny.

U-118 na plaży w Hastings

U-118 na plaży w Hastings

Napędzane dwoma silnikami diesla o mocy około 2400 KM lub silnikami elektrycznymi o mocy porównywalnej do 1200 KM jednostki osiągały prędkość 11,5 (lub 14,7) węzła na powierzchni i 7 węzłów pod wodą. Uzbrojenie okrętu składało się z 4 wyrzutni torped kalibru 503 mm (z zapasem 14 torped) oraz armaty kalibru 150 mm. Dodatkowo jako stawiacz min mógł przenosić ich aż 40. Załogę stanowiło 40 marynarzy. Dzięki swojej znakomitej konstrukcji okręt mógł zanurzać się na głębokość 75 metrów – całkiem sporo jak na okręt z czasów Wielkiej Wojny.

Okręty te wchodziły do służby zbyt późno, by znacząco wpłynąć na przebieg walk na morzu, ponieważ rosnąca przewaga państw zachodnich była zbyt duża w tym czasie. Mimo to u-booty te zatopiły 24 okręty w okresie od 10 sierpnia 1918 toku do 9 listopada. Najwięcej zatopień bo aż 21 przypisuje się U-117. U-118 o którym piszemy zatopił jedynie dwa brytyjskie transportowce. Pierwszym z nich był Wellington o wyporności 5600 ton, zatopiony 16 września, drugim był Arca o wyporności 4938 ton, zatopiony 2 października 1918 roku.

U-118 na plaży w Hastings

U-118 na plaży w Hastings

Historia U-118 nie jest długa. Okręt zamówiono 27 maja 1916 roku w stoczni AG Vulcan w Szczecinie. Zwodowano go 23 lutego 1918 roku. Do służby wszedł natomiast 8 maja 1918 roku. W kolejnych miesiącach okręt wziął udział w licznych treningach po czym pod dowództwem Herberta Stohwassera wyruszył na Atlantyk gdzie wziął udział tylko w jednym patrolu.

Po zakończeniu wojny 11 listopada, okręt został wycofany z eksploatacji wraz z siostrzanymi jednostkami. Los stawiaczy min był różny, ale za wyjątkiem U-119 który trafił do Francji, gdzie wykorzystywano go aż do 1937 roku, pozostałe okręty zostały zezłomowane, lub miały zostać zezłomowane. Pechowo, wiele z nich w drodze do stoczni złomowych lub do miejsc zatopienia zerwało się z holu i zostało wyrzuconych na brzeg. Taki sam los spotkał naszego U-118, tyle tylko, że z drobną różnicą.

Okręt na plażach Hastings

Przed południem, 15 kwietnia 1919 roku fale wyrzuciły na brzeg brytyjskiej miejscowości Hastings w hrabstwie Sussex nietypowy obiekt. Był nim U-boot U-118. Jednostka zerwała się z holu podczas sztormu w Kanale La Manche w drodze do stoczni złomowej we Francji.

U-118 na plaży w Hastings

U-118 na plaży w Hastings

Widok okrętu na brzegu tuż przed hotelem Queens był bardzo niecodzienny. Olbrzymia jednostka natychmiast zaczęła przyciągać zwiedzających, którzy wdrapywali się na jej pokład, oglądali ją i fotografowali. Atrakcja ta była sporym problemem dla brytyjskiej admiralicji. Mimo ściągnięcia ciężkiego sprzętu, nie udało się ani zepchnąć okrętu do wody ani wciągnąć go przez niszczyciel, który ściągnięto w to miejsce. Władze miasta chciały nawet przenieść okręt bardziej na brzeg i umieścić go na specjalnym postumencie jako atrakcję turystyczną, ale również i to się nie udało.

Nie mogąc ruszyć okrętu władze zdecydowały się na jego zezłomowanie na miejscu. Zanim to się jednak stało, postanowiono wykorzystać okazję i… zarobić na turystyce i wycieczkach odwiedzających plażę. Dwóch oficerów straży przybrzeżnej, którzy mieli jako takie pojęcie o okrętach podwodnych  zaczęło oprowadzać wycieczki po okręcie za małą opłatę. Nie trwało to jednak długo, ponieważ po kilku wycieczkach na których zarobiono około 300 funtów (w przeliczeniu na 2014 rok było to około 12 800 funtów) obaj przewodnicy zaczęli chorować. Ich stan nie poprawił się i obaj zmarli w grudniu 1919 roku i w lutym 1920 roku. Prawdopodobną przyczyną śmierci było zatrucie oparami z akumulatorów okrętu, które uległy uszkodzeniu i zalaniu przez wodę. Zarobione pieniądze postanowiono przeznaczyć na uroczystości z okazji powrotu miejscowych żołnierzy do domu z frontu we Francji.

U-118 na plaży w Hastings

U-118 na plaży w Hastings

U-118 pozostał na plaży w Hastings do grudnia 1919 roku, kiedy zaczęto go złomować. Rozebrano znaczną część okrętu, ale niektórzy uważają, że jego fragment pozostał na plaży i znajduje się tam do dziś pod grubą warstwą piasku.

Tak zakończyła się krótka historia tego okrętu. Jedyne co po nim pozostało to liczne zdjęcia, które obrazują jak dużą atrakcją był wrak.