Jest mi miło napisać, że jeden z redaktorów portalu NaTemat.pl docenił ten artykuł. Serdecznie dziękuję i czuję się zmotywowany do pisania jeszcze lepszych tekstów 😉


TVN. Program “Dwie Prawdy”. Rozmowa o imprezie Intel Extreme Masters (w skrócie IEM), czyli światowym finale rozgrywek w kilku popularnych grach komputerowych. Redaktor Wróbel, który zazwyczaj wyraża całkiem rozsądne opinie, stwierdza:

“Jaki to jest sport? Siedzą chłopaki i tak >klik<, >klik<, >klik<, i kto zabije więcej komputerkowych przeciwników, ten zgarnie więcej punktów”.

Hmm… Głupio tak, na punkty grać. W ogóle co to za pomysł? Taka piłka nożna… A nie, zaraz… To może tenis? Wait, też nie. Boks? Ping-pong? Skoki narciarskie? Siatkówka? Przecież coś musi się znaleźć! Nie może być tak, że dzieciarnia zbiera się w jakimś tam Spodku i udaje, że uprawia sport.

E-sport. Phi.

Dalej jest jeszcze lepiej, bo redaktor przyznaje:

“Troszeczkę grałem, tak jak cygar palę troszeczkę raz na dwa miesiące. Ale nie życzyłbym sobie zawodów w paleniu cygar, bo to promowałoby niezdrowe zachowanie. Tak samo jak niezdrowym zachowaniem jest granie po dwanaście godzin dziennie.

To znaczy, że w ocenie Pana Wróbla granie jest niezdrowe. Zaraz, zaraz – nie granie, a siedzenie po dwanaście godzin dziennie przed monitorem. Ktoś widzi różnicę? Jeżeli nie, to pomogę: w takiej pozycji przed nienaturalnie jasnym ekranem mogą spędzić dwanaście godzin między innymi pracownicy firm komputerowych, twórcy gier, programiści. I wiele innych osób. I chociaż wszyscy oni są narażeni na dokładnie te same schorzenia, to czy ktoś powie, że praca programisty jest niezdrowa? Nie – niezdrowe może być tylko granie.

Dwie Prawdy

Redaktor Wróbel (w okularach). Źródło: www.tvn24.pl

Cała wypowiedź jest o tyle ciekawa, że łączy fikcję z rzeczywistością w sposób, jaki z jednej strony nie pozwala się “przyczepić”, a z drugiej próbuje coś sugerować. Skoro te “chłopaki” tak sobie siedzą i grają “klik, klik, klik”, to rzeczywiście pewnie grają po te 12 godzin dziennie. A, co mi tam, niech będą 24 godziny. Albo 36. I to na każdą dobę! Smutno mi się robi, że Pan Wróbel w tak złym tonie wypowiada się o takiej formie rozrywki, choć jest redaktorem, czyli osobą, która z natury powinna być ciekawa świata i otwarta na nowe pomysły.

Ale teraz mały spoiler: robienie czegokolwiek siedem razy w tygodniu przez dwanaście godzin dziennie będzie skutkowało problemami. Tego lub innego rodzaju. Wyjątkami mogą być na przykład oddychanie i myślenie, chociaż z tym drugim u niektórych bywa różnie. Palenie non stop przez dwanaście godzin dziennie? Rak, brak płuc i mogiła. Bieganie dwanaście godzin dziennie? Zawał przed trzydziestką (problem maratończyków), a w najlepszym razie zniszczone stawy. Jedzenie dwanaście godzin dziennie? Pęknięty żołądek lub otyłość tak ogromna, że do wyjścia z domu używałoby się dźwigu. Nawet jeden z ulubionych sportów narodowych, siedzenie na kanapie przed telewizorem, w nadmiarze stanowi zagrożenie zdrowia i życia.

Słowo klucz? Umiar!

Dzisiejsi gracze to już nie pryszczate nołlajfy, żrący pizzę tonami i zapijający ją hektolitrami coli. Jeden z naszych najbardziej znanych e-sportowców, Pasha z dużyny Virtus.pro, nie bez przyczyny do ksywki często dodaje sobie “biceps” – facet, mimo tego, że jest przecież pro gamerem, prowadzi zdrowszy tryb życia, niż większość ludzi. Do tego zarabia na swoim hobby. A, i nie jest tak naprawdę nastolatkiem. Ma swoją rodzinę i “hoduje” nawet małego Pashę Bicepsa.

Najwyraźniej Pan redaktor zatrzymał się nieco w czasie i w dalszym ciągu uważa gry za rozrywkę “dzieciaków” (nawet pomimo tego, że najlepszymi odbiorcami są mężczyźni w wieku 25-35 lat). Otóż, Panie redaktorze, ci “klikacze” zarabiają na zawodach e-sportowych lepiej, niż niektórzy piłkarze. Kilka azjatyckich krajów ma nawet własne stacje telewizyjne poświęcone wyłącznie rozgrywkom w “gierkach”, a najlepsi zawodnicy są celebrytami większego formatu, niż gwiazdy muzyki, czy ekranu. Trzeba iść z duchem czasu – to przykre, że dyskryminuje Pan sposób rozrywki, jaką raczy się 99% osób w wieku do lat 30 (tak, gry na komórkach i tabletach też się liczą). “Niestety”, gry to już nie nowość, a stały element życia ogromnej części społeczeństwa.

Jeżeli nie trendy, być może przekonają Pana redaktora pieniądze? Przychody branży gier rosną o kilka-kilkanaście procent rocznie, więc to nie tylko infantylny sposób na nudę, ale bardzo lukratywny biznes. I fakt, że jest cyfrowy, wcale nie oznacza, że jest gorszy. Pecunia non olet, jak rzekomo miał powiedzieć Wespazjan.

Dwie Prawdy

Źródło: www.tvn24.pl

Wiem! Mam! Wymyśliłem! Kolarstwo! Tutaj może przecież decydować szybkość dotarcia na metę! Nie musi być punktów! HA! Ale zaraz… czytałem kiedyś o gościu, który jeździł minimum 10 godzin dziennie na rowerku stacjonarnym. Efekt? Uzależnienie (jak od palenia cygar) i starte stawy biodrowe, nie wspominając o kolanowych. Ból przy siedzeniu i bezruchu. Brak możliwości chodzenia w pozycji wyprostowanej dłużej, niż przez kwadrans. A przecież facet uprawia sport! Taki zdrowy! Nie jakieś tam klikanie!

A dlaczego przyrównywać e-sport do cygar? Bo gracz dostaje raka? Bo ma smołę zamiast płuc? Nie, gracz profesjonalny wie, czym grozi hobby i zazwyczaj dobrze dba o swoje stawy i kręgosłup, których to schorzenia najczęściej uprzykrzają gamerom życie. Ale nikt mi nie wmówi, że boks jest lepszy. A przecież jest sportem – i to takim “prawdziwym”! To, że ma się rozkwaszony nos i mózg cierpi przy każdym uderzeniu, jest najwyraźniej symbolem zdrowego trybu życia 😉

Nawet jeżeli słowa Pana Wróbla podyktowane były założeniami programu, to i tak prezentacja takiego stanowiska jest przykra. Bo to oznaczałoby, że gdzieś tam w telewizji siedzi sobie ktoś, kto ustala scenariusz i kto dalej uważa “gierki” za rozrywkę dla “dzieciaków”. Nie mam już nawet siły liczyć na szybką zmianę. Ale jedno jest pewne – siła natury zwycięży i w końcu na miejscach redaktora i scenarzysty znajdą się ludzie, którzy grali, grają i grać będą. I może wreszcie kiedyś przejdzie mi ochota na pisanie takich artykułów. Bo nie będzie o czym.

Dwie Prawdy

Źródło: www.tvn24.pl

Podziel się.

O autorze

Andrzej Mazuruk

Parafrazując klasyka, "urodziłem się, aby żyć", co z niemałą chęcią robię i staram się coś przy tej okazji zrobić/napisać/wynieść - niepotrzebne skreślić. Przy okazji pisania, kawę, herbatę oraz wszelkie przekąski zużywam w ilościach iście hurtowych i tempie, jakiego nie powstydziłby się sam Usain Bolt. W niewyjaśnionych okolicznościach nabyłem także tajemną umiejętność generowania losowych błędów i awarii we wszelkiej maści urządzeniach elektronicznych. Ulubiony cytat? "Nie wierz we wszystko, co napiszą w internecie" (~Abraham Lincoln).