Europejskie stolice są wręcz zalane samochodami. Ilość pojazdów sprawia, że w wielu miastach jazda samochodem jest istnym koszmarem. Podejmowanych jest wiele mniej lub bardziej skutecznych działań, które mają rozwiązać ten problem, a jedną z nich jest tzw. transport-sharing, czyli dzielenie się środkami transportu z innymi.

Walka z nadmiarem samochodów

Liczba samochodów w miastach rośnie z roku na rok, ale nie przekłada się to na rozwój infrastruktury, zwłaszcza w dużych europejskich stolicach, które po prostu nie mają się już jak rozwijać. Przykładowo, według danych, londyńscy kierowcy poruszają się średnio z prędkością 19 km/ h. Kolejnym negatywnym efektem wzrostu liczby samochodów jest rosnące zanieczyszczenie powietrza i rozpad relacji społecznych (długie dojazdy i tkwienie w korkach znacznie ograniczyło czas, który spędzany z rodziną, przyjaciółmi, czy sąsiadami).

Władze miast podejmują różne działania, które mają poprawić tę sytuację. Od zwyczajnej promocji transportu publicznego po bardziej brutalne, czyli wprowadzanie ograniczeń dla ruchu samochodami. Przynoszą one mniej lub bardziej pozytywne skutki. W ostatnich latach systematycznie rozwija się jednak idea tzw. transport-sharingu, czyli współdzielenia środków transportu między kilkoma osobami. Badania pokazują, że o ile prywatny samochód zaspokaja potrzeby jednej osoby bądź rodziny, o tyle samochód współdzielony może służyć nawet 60 osobom.

Badania pokazują, że o ile prywatny samochód zaspokaja potrzeby jednej osoby bądź rodziny, o tyle samochód współdzielony może służyć nawet 60 osobom

Badania pokazują, że o ile prywatny samochód zaspokaja potrzeby jednej osoby bądź rodziny, o tyle samochód współdzielony może służyć nawet 60 osobom

Zasada jest prosta i oparta na dwóch rozwiązaniach. Pierwsze to wystawianie w specjalnych aplikacjach informacji o planowanych przejazdach, a inni użytkownicy mogą się do nas dołączać – w to wpisuje się np. Uber z całym jego bagażem pozytywnych i negatywnych opinii oraz kontrowersji.

Znacznie mniej problematycznym rozwiązaniem, które nie wzbudza już takich kontrowersji (chociaż znając życie ktoś niezadowolony się znajdzie) to oferta różnego rodzaju firm, które w różnych miejscach w mieście udostępniają pojazdy – samochody, rowery i skutery. Jeśli chcemy skorzystać z takiego pojazdu, musimy wykupić abonament – korzystając zwykle z aplikacji i karty płatniczej, a następnie przez określony czas możemy korzystać z pojazdu. W zależności od środka transportu, po zakończeniu podróży albo musimy go odstawić w jakiegoś punktu (tak jak w przypadku Veturilo), lub po prostu zaparkować go w jakimś miejscu (samochody).

Rozwiązanie to sprawia, że pojazdy są prawie cały czas w użyciu i nie zapychają parkingów. Car-sharing można również połączyć z promocją samochodów elektrycznych, co oprócz zmniejszenia problemów logistycznych z tankowaniem, pozwala na zmniejszenie ilości spalin.

Transport – sharing w Europie

Zespół ShopAlike postanowił przeanalizować i porównać systemy transport-sharingu w europejskich stolicach, by sprawdzić na ile wspierają one rozwój tych proekologicznych rozwiązań. Pod lupę wzięto 28 stolic państw członkowskich Unii Europejskiej. Przeanalizowano je pod kątem bike-, car- i scooter- sharingu, liczby dostępnych pojazdów na 10 tys. mieszkańców, a także średniej ceny za pierwszą godzinę jazdy.

Na pierwszym miejscu znalazł się Paryż, który zwyciężył we wszystkich trzech kategoriach. Kolejne miejsca zajęły Bruksela, Berlin, Warszawa, Wiedeń i Amsterdam, które także oferują wszystkie 3 rodzaje transportu. Szczegółowe rankingi pokazują, jak miasta plasują się w poszczególnych kategoriach.

Warszawa uplasowała się na bardzo dobrym, czwartym miejscu. Najbardziej rozbudowany w Polsce system roweru publicznego Veturilo oferuje gęstą sieć stacji z prawie 5000 rowerów w bardzo przystępnej cenie. Systemy car-sharingu i scooter-sharingu są dość nowe, ale już dość dobrze rozwinięte. Istnieje kilka systemów udostępniających łącznie około 900 samochodów. Istnieje też system dzielonych skuterów, co dowodzi, że Polacy są otwarci na tego typu nowinki (jak dotąd jedynie 8 innych stolic może się nimi cieszyć).

Źródło

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.