Rosyjska armia już od czasów II wojny światowej bardzo intensywnie wykorzystywała artylerię rakietową. Oprócz standardowych wyrzutni dalekiego zasięgu, na przełomie lat 70. i 80. wprowadzono do eksploatacji opancerzone, wieloprowadnicowe wyrzutnie pocisków termobarycznych TOS-1, które cały czas pozostają w eksploatacji.

O ile tradycyjna artyleria rakietowa może skutecznie wspierać działania wojsk lądowych w bardziej taktycznym zakresie, istnieją sytuacje, w których potrzebna jest bardziej precyzyjna i bezpośrednia forma ostrzału pozycji wroga. W latach 70. w ZSRR rozpoczęto prace nad koncepcją mobilnych wyrzutni rakietowych krótkiego zasięgu (do kilku kilometrów), korzystających z pocisków termobarycznych (paliwowo-powietrznych). Pociski te zapewniają dużą siłę ognia i możliwość likwidowania umocnionych pozycji, siły żywej oraz lekkich pojazdów.

TOS-1 (fot. Vitaliy Ragulin)

TOS-1 (fot. Vitaliy Ragulin)

Ze względu na mały zasięg rakiet, uznano, że wyrzutnia musi zostać umieszczona na podwoziu czołgu, aby zapewnić załodze większą ochronę, a samemu pojazdowi dużą mobilność, pozwalającą na szybkie zajęcie pozycji, oddanie salwy i wycofanie się w celu załadowania nowych rakiet.

Pierwszy prototyp nowego pojazdu, oznaczonego jako Obiekt 634 był gotowy w 1978 roku. 30-prowadnicową wyrzutnię BM-1 umieszczono na podwoziu czołgu T-72, który stanowił podstawowe wyposażenie radzieckich oddziałów pancernych. Chrzest bojowy, prototypy przeszły w trakcie operacji Tajfun w Afganistanie w styczniu 1989 roku. Wykorzystano dwa pojazdy, oraz kilka pojazdów amunicyjnych na podwoziu ciężarówek KrAZ-255.

TOS-1 (fot. Rorsah-Photo)

TOS-1 (fot. Rorsah-Photo)

Efekty prób były bardzo dobre, a broń była wyjątkowo skuteczna w terenie górskim. W związku z tym, dowództwo wojsk obrony radiologicznej, chemicznej i biologicznej, które odpowiadało za projekt, podjęło decyzję o rozpoczęciu produkcji seryjnej pojazdów pod oznaczeniem TOS-1M “Buratino”.

Po raz kolejny wyrzutnie TOS-1 wykorzystano bojowo w 2000 roku w trakcie II wojny czeczeńskiej. Również i tym razem pojazdy spisały się bardzo dobrze. Doświadczenie zdobyte podczas tych działań pozwoliło również na znaczące zmodyfikowanie i ulepszenie taktyki działań wyrzutni. Kołowe transportery amunicyjne zastąpiono gąsienicowymi pojazdami TZM-T, przewożącymi po dwie, 12-pociskowe kasety, oraz dźwig, pozwalający na szybki załadunek rakiet. Same wyrzutnie TOS-1 również zmodyfikowano, zamieniając 30-prowadnicową wyrzutnię na 24-prowadnicową. Tak zmodyfikowany pojazd otrzymał oznaczenie TOS-1A “Sołncepiok” i wszedł do uzbrojenia rosyjskiej armii.

TZM-T (fot. Vitaly V. Kuzmin)

TZM-T (fot. Vitaly V. Kuzmin)

Kilka pojazdów tego typu weszło na wyposażenie armii Azerbejdżanu, Kazachstanu oraz Iraku. Irakijczycy swoje pojazdy wykorzystali po raz pierwszy w 2014 roku w trakcie walk z ISIS. Używano ich zarówno do niszczenia pozycji przeciwnika, ale również do neutralizowania pól minowych.

Wyrzutnia TOS-1 zbudowana jest na podwoziu czołgu T-72, a obecnie może być montowana również na podwoziu czołgu T-90. Pojazd ma 9,5 m długości i masę bojową 46 ton. Napęd stanowi silnik W-84MS o mocy 840 KM, zapewniający prędkość maksymalną do 60/65 km/h i zasięg 550 km.

TZM-T

TZM-T

Zastosowane pociski z głowicami termobarycznymi lub zapalającymi mają zasięg 400-3500 m. Pełna salwa trwa od 6 do 12 sekund a przygotowanie do strzału zajmuje natomiast 90 sekund. Ponowne załadowanie wyrzutni zajmuje około 24 minut. Trzyosobowa załoga dysponuje do samoobrony bronią ręczną, granatami oraz granatnikami RPG-26. Sam pojazd uzbrojony jest ponadto w jeden karabin maszynowy RPK-74.

Pojazdy TOS-1 nie są typową artylerią. Wykorzystywane są jako jednostki wsparcia bezpośredniego, działające wspólnie z innymi formacjami. Prowadzony przez nie ostrzał jest bardzo efektowny dla obserwatorów i równie efektywny w praktyce.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.