TSS Stefan Batory

Zakup holenderskiego statku był dla PLO strzałem w dziesiątkę. Za stosunkowo niewielką sumę zakupiono nowoczesny transatlantyk idealnie nadający się do potrzeb armatora. Nie oznaczało to jednak, że natychmiast podniósł on polską banderę.

Po przejęciu, Maasdam otrzymał nową nazwę – Stefan Batory i udał się w rejs do Gdańska, gdzie miał się rozpocząć jego remont i modernizacja. W ramach prac praktycznie całkowicie przebudowano nadbudówki, zmieniając ich ogólny kształt. Również wnętrza statku przeszły olbrzymią metamorfozę, np. w jednej z zlikwidowanych ładowni zbudowano olbrzymią salę kinową dla 220 osób. Zmianie uległ również układ pomieszczeń dla załogi. Niestety w ramach prac nie wyposażono wszystkich kajut dla pasażerów w łazienki. Remont trwał do 29 marca 1969 roku. Kolejne dni Stefan Batory spędził na próbach morskich, które zakończył 2 kwietnia.

Stefan Batory

Stefan Batory

Pierwszy rejs statku pod polską banderą rozpoczął się 11 kwietnia 1969 roku. Polski transatlantyk udał się w rejs z Gdyni do Montrealu (polskie statki nie mogły pływać wówczas do Nowego Jorku). Na pokładzie znalazło się ponad 670 pasażerów. Rejs przez Atlantyk trwał 8 dni, co nie było wielkim wyczynem, ale w erze odrzutowców, nie było już rywalizacji o miano najszybszego transatlantyku.

Pierwszy sezon eksploatacji statku był bardzo udany. Do grudnia 1969 roku udało się uzyskać 97% obłożenie miejsc – w trakcie 9 rejsów przewieziono łącznie 12 740 pasażerów i… 270 samochodów. Przez kolejnych kilka miesięcy transatlantyk przechodził kolejny etap remontu, który zakończono w kwietniu 1970 roku.

Stefan Batory w Gdyni

Stefan Batory w Gdyni

W kolejnych latach służba Stefana Batorego nie obfitowała w ciekawsze wydarzenia za wyjątkiem wpłynięcia do portu w Nowym Jorku (po raz pierwszy od 1951 roku, kiedy to Batory ostatni raz wpłynął do tego portu). Miało to miejsce 31 grudnia 1970. Niestety pobyt w amerykańskim porcie nie należał do najprzyjemniejszych z powodu napiętej sytuacji politycznej.

Pod koniec 1973 roku Stefan Batory odbył pierwsze w swojej karierze rejsy wycieczkowe, które stały się następnie standardem. W ich trakcie transatlantyk odwiedzał porty na Morzu Śródziemnym oraz Wyspy Kanaryjskie.

Stefan Batory

Stefan Batory

17 marca 1976 roku Stefan Batory po raz ostatni odwiedził Nowy Jork. Spadająca opłacalność rejsów liniowych oraz zmiany przepisów środowiskowych w USA sprawiły, że wysłużony polski transatlantyk nie mógł już odwiedzać portów w Stanach Zjednoczonych. W związku z tym coraz częściej zaczęto organizować rejsy wycieczkowe.

Po powrocie z jednego z takich rejsów w marcu 1986 roku Stefan Batory ponownie trafił do Gdańskiej Stoczni Remontowej w celu przeprowadzenia napraw po kilku latach intensywnej eksploatacji. W ich trakcie dokładnie przyjrzano się konstrukcji jednostki. Niestety rezultat oględzin nie był zadowalający. Mimo zakrojonych na szeroką skalę prac remontowych, stan transatlantyku był bardzo zły. Oznaczało to, że w ciągu kilku lat statek będzie musiał być wycofany.

Stefan Batory w Gdyni

Stefan Batory w Gdyni

Po zakończeniu prac Stefan Batory powrócił do rejsów wycieczkowych, a w 1987 roku odbył cztery regularne rejsy liniowe do Montrealu. Ostatni z nich odbył się w dniach 22 września – 21 października (5 października statek dotarł do Montrealu). Tym samym polski transatlantyk stał się ostatnim statkiem utrzymującym regularne połączenia transatlantyckie (wcześniej z rejsów tego typu wycofał się transatlantyk Queen Elizabeth 2).

12 stycznia 1988 roku Stefan Batory rozpoczął swój ostatni rejs wycieczkowy pod polską banderą. Tym razem statek udał się na Karaiby. Po powrocie do Polski, 6 kwietnia 1988 roku oficjalnie opuszczono na nim polską banderę. W ciągu kilku kolejnych tygodni opróżniono go z co bardziej wartościowego wyposażenia, a 10 maja ostatni polski transatlantyk został sprzedany za sumę 2 mln 750 tyś dolarów (współcześnie około 5,5 mln dolarów) firmie Erne Compania Maritime SS.

Stefan Batory

Stefan Batory

Nowy właściciel chciał wykorzystać stary statek jako hotel w Londynie. Niestety z planów tych nic nie wyszło, w związku z czym zdecydowano się na jego odstawienie do portu w Pireusie. Po roku statek został sprzedany kolejnemu właścicielowi – szwedzkiej firmie Stena Maritime Managment.

Po dotarciu do Szwecji, liniowiec otrzymał nową nazwę – Stefan i został przekształcony w hotel dla imigrantów w Goeteborgu. W 1991 roku statek ponownie zmienił właściciela. Tym razem przeniesiono go do Libii, gdzie od 19 sierpnia do 15 września 1991 roku wykorzystywano go jako hotel. Następnie wysłużony transatlantyk ponownie zmienił właściciela i trafił do Pireusu, gdzie do 1994 roku był wykorzystywany jako hotel. Ówczesny właściciel jednostki – Courage Maritime Co. chciał przebudować go na wycieczkowiec, ale z planów tych zrezygnowano (na przeszkodzie stał fatalny stan statku).

Stefan (ex-Stefan Batory, ex-Maasdam) w stoczni złomowej

Stefan (ex-Stefan Batory, ex-Maasdam) w stoczni złomowej

Kolejne lata transatlantyk spędził w Pireusie, gdzie powoli rozpadał się na części. 1 stycznia 1998 roku oficjalnie odebrano mu świadectwo klasyfikacyjne Lloyda, co oznaczało, że stary statek mógł już tylko trafić na złom. 22 marca 2000 roku przeholowano got do stoczni Aliaga w Turcji, gdzie rozpoczęto złomowanie.

Stefan (ex-Stefan Batory, ex-Maasdam) w stoczni złomowej

Stefan (ex-Stefan Batory, ex-Maasdam) w stoczni złomowej

Ostatni polski transatlantyk

Stefan Batory był ostatnim polskim transatlantykiem, oraz ostatnim transatlantykiem obsługującym regularne połączenia morskie między Europą a Ameryką Północną. W polskie ręce statek trafił jako rozwiązanie tymczasowe, do czasu zbudowania w rodzimej stoczni nowej jednostki tego typu. Z planów tych nic jednak nie wyszło.

Mimo przejęcia statku w najgorszym okresie dla rejsów transatlantyckich (w latach 50. rozpoczęła się era lotniczych podróży przez Atlantyk), polski liniowiec całkiem nieźle sobie radził. Głównym powodem był… brak konkurencji. Większość armatorów szybko wycofała się z rejsów liniowych, a budowa wyspecjalizowanych wycieczkowców rozpoczęła się dopiero w latach 70-tych i 80-tych.

1 2
Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.