Niektóre samochody po prostu powinny być zapomniane. Czy to ze względu na swoje fatalne parametry techniczne, czy też kiepskie właściwości jezdne albo po prostu swoją brzydotę. Jednym z takich samochodów jest Marcos Mantis z 1971 roku.

O samochodzie tym mówi się, że wygląda jak pacjent zostawiony w połowie skomplikowanej operacji plastycznej. W 1970 roku firma Marcos założona przez Jema Marsha i Franka Costina w 1959 roku, szukała dla siebie nowej drogi na coraz trudniejszym brytyjskim rynku motoryzacyjnym.

Marcos Mantis

Marcos Mantis

Napływ zagranicznych aut, zmieniające się preferencje klientów oraz brak możliwości sprzedaży samochodów w USA sprawiły, że produkowane dotychczas samochody traciły popularność. Projektanci Marcosa postanowili więc zbudować zupełnie nowy samochód, łączący (w teorii) niespotykany dotąd wygląd z znakomitymi parametrami. To “nowatorskie” podejście (jak na tamte lata był to bardzo nienowatorski pomysł) zaowocowało powstaniem w 1971 roku samochodu Marcos Mantis.

Auto wyposażono w sześciocylindrowy silnik Forda o mocy 150 KM i pojemności 2,5 litra. Przy wadze zaledwie 1035 kg pozwalał on na rozpędzenie Mantisa do 203 km/h, a od 0 do 100 km/h samochód przyśpieszał w 8,5 sekundy. Spalanie wynosiło 14,8 l/100 km.

Marcos Mantis

Marcos Mantis

Teoretycznie parametry były całkiem niezłe, ale tylko na papierze. Fatalnie zaprojektowane nadwozie i jeszcze gorzej wykonana karoseria sprawiały, że samochód prowadził się bardzo źle a do tego był po prostu okropny. O ile czasami brzydkie samochody po prostu wyprzedzały trendy, tak Mantis był pod każdym względem straszny.

Oficjalna cena auta wynosiła 3185 funtów (współcześnie około 40 600 funtów czyli jakieś 197 tyś zł), ale w ofercie znajdowała się również wersja samochodu do samodzielnego złożenia, kosztująca 2425 funtów. Jak łatwo się domyśleć, wszystko to złożyło się na bardzo krótką karierę samochodu. Po wyprodukowaniu zaledwie 32 egzemplarzy, Mantis został wycofany z sprzedaży.

Marcos Mantis

Marcos Mantis

Co gorsza firma Marcos wpadła w spore problemy finansowe, które doprowadziły do upadku firmy. Oczywiście Mantis nie był jedynym problemem firmy, ale zamiast pomóc w odzyskaniu rynku, stał się gwoździem do trumny.

Oprócz wersji drogowej, firma zbudowała wersję wyścigową – Marcos Mantis XP, wyposażoną początkowo w 3-litrowy silnik V8 z Formuły 1 a później 3,5-litrowy V8 z Buicka. Auto przygotowano z myślą o starcie w 24-godzinnym wyścigu Le Mans, ale z powodu problemów technicznych podczas testowego wyścigu Spa-Francorchamps, Mantis XP nigdy nie wystartował w Le Mans. Pocieszający może być fakt, że wersja wyścigowe Mantis wyglądała nieco lepiej niż wersja drogowa…