Złośliwi nawet myśleli, że nie wiem dobrze gdzie jest gaz i hamulec (śmiech). Stres był ogromny – bardziej pod względem dojechania na metę z całym samochodem. Jednak udało się zając 4. i 6. miejsce. – rozmowa o motoryzacji i sukcesach z Karolem Lubasem, członkiem Teamu otoMoto i wicemistrzem Wyścigowych Mistrzostw Polski KIA Picanto 2014.

 Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem motoryzacyjnym? Kiedy uświadomiłeś sobie, że chcesz zostać kierowcą?

Karol Lubas: Zupełnie przypadkiem. Byłem wtedy na wakacjach u babci. Znajoma cioci, widząc moje zamiłowanie do motoryzacji oznajmiła mi, że jej znajomy otwiera halowy tor kartingowy w Krakowie. Tam właśnie po raz pierwszy usiadłem za kierownicą. Miałem 8 lat. Szybko stałem się stałym bywalcem. Rok później, po pierwszej przejażdżce wyczynowym gokartem pojawiła się świadomość tego, że chcę się ścigać profesjonalnie.

Sporty motorowe uchodzą za niebezpieczne? Jak Twoi rodzice przyjęli to, że chcesz się ścigać?

Tak naprawdę musiałem przekonać tylko mamę. Nie było to zbyt trudne, ponieważ zobaczyła, że jest to coś, co bardzo lubię i staje się moją pasją. Tata już wcześniej wiedział jak to wszystko wygląda. Zresztą, po pewnym czasie sam przesiąkł motorsportem.

Kto jest twoim liderem? Na kim wzorujesz się jako kierowca wyścigowy?

Od lat jestem wielkim fanem Fernando Alonso. Jego wyczyny na torze są za każdym razem godne podziwu. Mocno kibicuję również Rene Rast’owi i Mateuszowi Lisowskiemu.

Dwa lata temu przesiadłeś się z gokarta do samochodu. Co zaważyło na tej decyzji? W końcu w kartingu świetnie ci szło?

W kartingu spędziłem prawie 6 lat. Myslę, że jak na możliwości, które wtedy miałem do wykorzystania, osiągnąłem całkiem dużo. Zawsze miałem ogromną frajdę z jazdy gokartem, jednak samochody to kierunek, gdzie każdy kierowca, wcześniej czy później, chce się znaleźć. Tak było i w moim wypadku. Trenuję jazdę samochodem już od 4 lat i w końcu nadszedł dzień gdzie zupełnie spontanicznie postanowiliśmy, że to właśnie ten moment aby przejść o krok wyżej. Odpowiednio wczesny start gwarantuje przewagę właśnie w postaci wieku.

Przed pierwszym wyścigiem nie miałeś zbyt dużo czasu na poznanie swojego nowego samochodu. Czułeś tremę przed debiutem w Poznaniu?

No tak, pierwszy raz zasiadłem za kierownicą Picanto dwa dni przed zawodami. Wydawałoby się, że to samochód który jest banalny w prowadzeniu. Okazało się zupełnie inaczej. Musiałem zrobić mnóstwo okrążeń, aby wyczuć, o co w tym aucie chodzi. Nie spodziewałem się dobrego wyniku, zatem celowałem w wejście do pierwszej dziesiątki. Ku zaskoczeniu, wygrałem pierwszą część kwalifikacji! Wszyscy byli mega zdziwieni tym faktem. Złośliwi nawet myśleli, że nie wiem dobrze gdzie jest gaz i hamulec (śmiech). Stres był ogromny – bardziej pod względem dojechania na metę z całym samochodem. Jednak udało się zając 4. i 6. miejsce, więc te zawody wspominam bardzo miło.

Przez pierwszy sezon ścigałeś się w barwach BW Racing Team. Powiedz, co zaważyło na Twoim przejściu do otoMoto Teamu? Jak doszło do tej współpracy?

Było to dość odważne posunięcie, ponieważ w BM Racing Team jeździło się dobrze. Chcąc jednak zajść jak najdalej w każdym sporcie, trzeba patrzeć w przyszłość. Wiedziałem że otoMoto Team jest jednym z najlepszych zespołów, do którego w ogóle można trafić, więc sama propozycja była czymś niesamowitym i ostateczną decyzję o współpracy podjęliśmy właściwie natychmiast. Ten sezon pokazuje, że wcale się nie myliliśmy.

(fot. media.otomoto.pl)

(fot. media.otomoto.pl)

 

1 2
Podziel się.

O autorze

Avatar

Absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na UAM w Poznaniu i UMCS w Lublinie. Kibic żużlowy, mól książkowy i miłośnik Bieszczadów.