Ras Luta, właściwie Adam Tersa – polski wokalista i autor tekstów tworzący głównie modern roots, reggae, dancehall oraz hip-hop. Najbardziej znany wyznawca Rastafari w Polsce.

Reggae interview: W latach szkolnych grałeś w kapeli punkrockowej, ale jednak postawiłeś na reggae. Czego brakowało tamtemu gatunkowi muzycznemu?

Ras Luta: Niczego nie brakowało tylko widocznie dojrzałem. To czym się fascynowałem jak byłem mały przestało mnie interesowac i postanowiłem znaleźć coś co jest głębiej. Ze wszystkimi swoimi zaletami i fajnością muzyka punkowa nie jest do końca muzyką uduchowioną. Oczywiście nie mówię za wszystkich artystów. Stąd reggae. jest to muzyka ludzi uduchowionych. Roots w każdym razie, ten świadomy nurt. No i właśnie tak zawędrowałem z punk rocka do reggae.

RI: Reggae jest teraz dość popularną muzyką szczególnie wśród młodych ludzi.

Ras Luta: Nadal popularną?

RI: Tak.

Ras Luta: Naprawdę? Nie wiedziałem. Myślałem, że już nie jest.

RI: Uważasz, że ta jej obecność w mainstreamie przyniesie więcej korzyści czy jednak strat powodując na przykład jej spłycenie?

Ras Luta: Nie. Wiesz co, wszyscy tak oczekiwali. Jak zespół Star Guard Muffin zrobił się bardzo sławny, to wszyscy rzeczywiście tak prorokowali, że to będzie nowa jakość, że zmieni się obraz sceny, że mainstream wreszcie doczeka się powrotu reggae, ale wcale nie bo media nie promowały reggae tylko promowały zespół Star Guard Muffin i tak naprawdę dzisiaj rzeczywistość wygląda raczej gorzej niż wtedy. Dlatego tak zdziwiło mnie jak powiedziałaś, że reggae jest popularne wśród młodych ludzi bo wydawało mi się jednak, że robi się coraz mniej popularne i staje się raczej muzyką niszową. Czy się nie zgodzisz z tym?

RI- Wydaje mi się, że coraz więcej ludzi zaczyna słuchać tego gatunku, co można zauważyć poprzez ilości zakładanych fanpagów w ostatnim czasie.

Ras Luta: Hm.. No proszę. To ciekawe.

RI: Powiesz mi, czy gdy nagrywałeś swoją pierwszą piosenkę “W Babilonie” to spodziewałeś się tego, że to wszystko potoczy się tak jak potoczyło, bo można powiedzieć, że stałeś się ikoną polskiego reggae?

Ras Luta: Ja tego bym o sobie nie powiedział. To była taka zabawa. Na początku grałem na gitarze i śpiewałem – jak byłem jeszcze studentem w Toruniu. Chciałem założyć zespół, grać reggae. W tamtym czasie w Toruniu były dwie kapele: Paraliż Band i Ave Lion. Pograłem trochę z Ave Lion, z Paraliżem, który mi się bardziej podobał, nie było opcji żeby grać bo dla mnie była to za wysoka poprzeczka. No, ale z kolei w Ave Lion nie do końca się personalnie zgraliśmy i w końcu odszedłem. To nagrywanie było dla mnie taką jakby ucieczką od tego. Pomyślałem sobie, że jak nie mogę znaleźć sobie muzyków to znajdę muzykę i sam będę do niej śpiewał.

RI: Zagrałeś na wszystkich dużych festiwalach w Polsce. Czym z punktu widzenia artysty różni się występ na Openerze od ORF?

Ras Luta: Hmm… Są koncerty dobrze zorganizowane i źle zorganizowane. Te dwa koncerty, festiwale, o których powiedziałaś są dobrze zorganizowane więc de facto granie dla ludzi jest przyjemne. Nie jest przyjemna natomiast praca na festiwalach i wydarzeniach, które są źle zorganizowane. Ja myślę, że to tak po prostu trzeba powiedzieć i nie ma co stawiać tutaj znaków mniejszości czy większości.

RI: W jakim stopniu zawdzięczasz swoje osiągnięcia ciężkiej pracy a w jakim talentowi?

Ras Luta: O rany. Nie mam pojęcia. Nie powiem Ci tego bo nie wiem. Tak jakby pytać ile cukru w cukrze. Po prostu się udało.


RI: Jaki moment w swoim życiu artystycznym mógłbyś określić momentem przełomowym?

Ras Luta: Przełomowym dla mnie momentem był dzień, w którym zadzwonił do mnie Marek z Dreadsquadu. Wiesz kto to? Taki bardzo, bardzo dobry producent, który jeździ teraz po całym świecie i puszcza swoją muzykę. On mnie zauważył w Internecie i zaprosił na swoją płytę „ Dread za dreadem” . To były moje pierwsze legalnie nagrane piosenki zaraz po tej „W Babilonie”. To był taki moment kiedy ta kulka śniegowa zaczęła się toczyć z górki i toczy się nadal, dzięki Bogu.

RI: Co sprawia Ci największą przyjemność podczas pracy na planie produkcji teledysków?

Ras Luta:. Wszystko poza pracą nad teledyskiem (śmiech).

RI: Zawsze mnie interesowało czy czytasz komentarze pod swoimi teledyskami na yt?

Ras Luta: czasami czytam komentarze jak wychodzi coś świeżego i chcę zobaczyć jak odbierają to ludzie. Youtube jest jakimś probierzem popularności. Jest narzędziem do określania tego czym się interesują ludzie. Ale też mam świadomość, że w olbrzymiej większości te komentarze pod youtubowymi filmami są pisane wiesz… na gorąco, bez namysłu.

RI: Którzy młodzi artyści zwrócili jakąś Twoją szczególną uwagę swoją twórczością?

Ras Luta: Teraz? Wiesz co, o rany. Jeśli chodzi o takich młodych zupełnie to Sztoss na pewno jakoś mi utkwił w pamięci. Oprócz tego jest chyba w Lublinie taki śpiewak Kudłacz. To jeśli chodzi o Polskich młodych, nierozpoznanych, bo poza tym wyszła świetna płyta Bob One nie wiem czy słyszałaś i wyszła płyta Mesajaha – też ciekawa, uczciwie zrobiona. Dzieje się cały czas, chociaż mam wrażenie, że właśnie u dołu tej naszej całej reggae sceny dzieje się coś niedobrego, bo nie ma wielu takich osób młodych, które chcą śpiewać, coś robić. Ty jesteś jedną z nich i to jest super, że zajmujesz się tym, że chcesz działać na tym polu i robisz to, mam wrażenie, fajnie i z głową a to się rzadko zdarza. chciałbym żeby było tego więcej. Bardzo bym chciał również, żeby było więcej młodych ludzi, którzy robią soundsystemy, chcą śpiewać, którzy chcą jakoś animować tą scenę, budować. Byłoby super.

RI: Wyobraź sobie, że tak tu teraz siedzimy i wchodzi Bob Marley. Możesz zadać mu tylko jedno pytanie. Jakie by ono było?

Ras Luta: (śmiech) O jejku, nie mam pojęcia. Nie zastanawiałem się nad tym nigdy. Nie wiem. Zaskoczyłaś mnie. Może czy chce zapalić

RI: Rastafari dąży głownie do jedności z Bogiem, ale także szanowania się nawzajem. W obecnych czasach dominuje jednak indywidualizm i obojętność na drugiego człowieka. Myślisz, że istnieje jakiś sposób by zmienić to egoistyczne podejście?

Ras Luta: Oczywiście. Trzeba siebie zmieniać i ja myślę, że jak każdy siebie troszkę zmieni to będzie lepiej. O tym, też piszę piosenki , że człowiek nie może zmienić świata, ale może zmienić siebie, a jak uda mu się zmienić siebie to już będzie wielki sukces.

RI: W Waszym oświadczeniu na facebooku było takie zdanie, że za rok powracacie z EWR do współpracy. Czy możemy spodziewać się koncertów jesienią?

Ras Luta: To jest trudny temat. Nie chcę zapeszać. Na dwoje babka wróżyła, wiesz jak to mówią. Wydaje mi się, że jest to możliwe, aczkolwiek nie chciałbym obiecywać nic nikomu żeby nikogo nie zawieść. Ja robie swoje, na razie mówię za siebie. Luta cały czas będzie jeździł i będziemy grali koncerty, także to jest najważniejsze w tym momencie, a co będzie z EWR to jest tak naprawdę osobna historia. Zobaczymy.

RI: Jakie są Twoje plany i cele na najbliższy czas?

Ras Luta: Po wakacjach muszę zacząć pracować nad nową płytą a na razie to promuję jeszcze tą ostatnią i do końca wakacji będę to robił, potem zobaczymy.

RI: Jaka ilość płyt się sprzedała?

Ras Luta: Na razie nie jestem w stanie Ci tego powiedzieć.

RI: A masz już jakieś plany dotyczące kolejnej płyty? Już wiesz kogo zaprosisz, kiedy wyjdzie i ile kawałków?

Ras Luta: Nie, nie, nie. Wiemy tylko na pewno , że musi być inna niż ta ostatnia. To jest pewne.

RI: Dziękuje za rozmowę.

Ras Luta : Dziękuję.

Ras Luta

Ras Luta

Podziel się.

O autorze

Avatar

Uczennica Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Kętrzynie. Mam dwie ogromne pasje, które są ze sobą ściśle powiązane. Pierwszą z nich jest muzyka reggae, natomiast drugą dziennikarstwo - prowadzę fanpage REGGAE INTERVIEW, na który przeprowadzam wywiady z ludźmi mającymi związek ze środowiskiem reggae.