Prowadzenie operacji ratunkowych w przypadku okrętów podwodnych to wyjątkowo trudne zadanie, wymagające wykorzystania specyficznych środków i jednostek. Szukając sposobu na rozwiązanie problemu prowadzenia podwodnych akcji ratowniczych na dużych głębokościach lub pod lodami Arktyki, radzieckie władze zleciły na początku lat 70. opracowanie specjalistycznych ratowniczych okrętów podwodnych projektu 940 Lenok (NATO: India). Jednostki te dysponowały unikalnymi możliwościami ratowniczymi, jednak ich kariera dobiegła końca tuż przed jedną z najgłośniejszych katastrof rosyjskich okrętów podwodnych.
Geneza
Wraz z wprowadzeniem i rozwojem napędu jądrowego w okrętach podwodnych, całkowicie zmieniła się doktryna użycia jednostek tego typu. Nowy napęd pozwolił bowiem okrętom podwodnym na niemal nieograniczone przebywanie w zanurzeniu. Umożliwiało to wykonywanie rejsów na akwenach dotychczas niedostępnych dla okrętów podwodnych – np. w rejonie Arktyki, pod grubą warstwą lodu. Częścią tego gwałtownego rozwoju był zainicjowany w ZSRR na przełomie lat 60. i 70. XX wieku olbrzymi program rozbudowy floty podwodnej którego trzonem były liczne prototypowe i eksperymentalne okręty, często wyposażone w niedopracowane technologie nuklearne. Wiązało się to z większym ryzykiem wypadków i awarii, o czym zresztą przekonali się również Amerykanie, którzy w tym samym czasie utracili okręty podwodne USS Thresher w 1963 roku, a następnie USS Scorpion w 1968 roku.

Wypadków nie brakowało również w ZSRR. Obie strony bardzo mocno śledziły każdy z tego typu incydentów, szukając okazji na pozyskanie cennych i tajnych materiałów z zatopionych okrętów podwodnych. Każda większa akcja ratunkowa, prowadzona przy użyciu tradycyjnych nawodnych jednostek była dokładnie obserwowana i analizowana. Dla obu stron kluczowe było szybkie odnalezienie okrętu, który uległ wypadkowi, aby tylko nie doszło do sytuacji, w której przeciwnik jako pierwszy dotarłby do niego – jak miało to miejsce w przypadku K-129.
O ile w przypadku amerykańskiej floty, możliwe było korzystanie z wsparcia sojuszniczych jednostek ratowniczych, tak Związek Radziecki znajdował się w znacznie gorszej sytuacji. Brak baz poza granicami kraju i skupienie ewentualnych sojuszników wokół akwenów, na których radzieckie okręty podwodne były rzadkimi gośćmi sprawiło, że cały ciężar prowadzenia operacji ratunkowych spadał na radziecką flotę. Radzieckie władze były świadome, że flocie brakowało specjalistycznych okrętów ratowniczych, a wiele posiadanych jednostek było niedostosowanych do potrzeb coraz większej floty podwodnej. Niektóre okręty, np. Kommuna operująca na Morzu Czarnym nie mogły w żadnym stopniu wspierać działań na innych akwenach.
W szczególnie trudnej sytuacji znajdowały się Floty Północna i Pacyfiku, ponieważ ich okręty operowały w warunkach ekstremalnych, często pod grubą warstwą lodu, co nie pozwalało na wykorzystanie tradycyjnych nawodnych okrętów ratunkowych. Rozwiązaniem tego problemu miało być opracowanie nowego typu jednostek – ratowniczych okrętów podwodnych. Mogące działać pod wodą, bez potrzeby wynurzania okręty dawały możliwość szybszego przeprowadzenia operacji ratunkowej, niezależnie od stanu morza i co istotne, w znacznie większej tajemnicy, niż w przypadku wysłania sił nawodnych w rejon katastrofy.

Projekt 940 Lenok
Opracowanie tak nowatorskiej jednostki było wyjątkowo trudnym zadaniem, zwłaszcza, że większość radzieckich biur konstrukcyjnych pracujących nad projektami okrętów podwodnych było zajętych projektami nowych, bojowych okrętów podwodnych. W związku z tym, prace nad ratowniczymi okrętami podwodnymi powierzono biuru konstrukcyjnemu CKB-112 „Lazurit” (obecnie Centralne Biuro Konstrukcyjne „Lazurit”) z Gorkim (obecnie Niżny Nowogród). Głównym konstruktorem projektu został B. A. Leontjew. Prace projektowe rozpoczęły się formalnie 20 września 1967 roku, chociaż ostateczny projekt techniczny zatwierdzono dopiero w 1972 roku. Okręty otrzymały oznaczenie Projekt 940 Lenok.
Według pierwotnych wytycznych, dwa nowe okręty miały być zdolne do prowadzenia operacji ratowniczych na głębokości do 280 m, a przy użyciu dodatkowych podwodnych pojazdów ratunkowych projektu 1837 na głębokościach do 500 m, udzielać nurkom i załogom okrętów podwodnych niezbędnej, specjalistycznej pomocy medycznej oraz holować uszkodzone okręty podwodne na powierzchni. Jednocześnie, ze względów ekonomicznych oraz specyfiki operacji ratunkowych (gdzie cicha praca własnych systemów pokładowych ułatwia odnalezienie zatopionego okrętu podwodnego), zdecydowano się na napęd konwencjonalny (diesel-elektryczny), a nie atomowy. Była to decyzja kontrowersyjna, ograniczająca prędkość dopłynięcia do rejonu katastrofy, oraz zasięg operacyjny, ale znacznie obniżająca koszty budowy i eksploatacji w porównaniu do jednostek nuklearnych.
Co istotne, w trakcie prac nad projektem 940, Sowieci bacznie przyglądali się podobnemu projektowi w USA, gdzie rozwijano program DSRV (ang. Deep Submergence Rescue Vehicle). Amerykanie przyjęli jednak inną filozofię: ich pojazdy ratownicze były zaprojektowane tak, aby mogły być transportowane drogą lotniczą w dowolne miejsce na świecie i transportowane do celu na specjalnie przystosowanych bojowych atomowych okrętach podwodnych. Zaletą tego rozwiązania była możliwość przystosowania wielu różnych okrętów do zadań ratowniczych niskim kosztem (modyfikowano bowiem tylko włazy, wzmacniając ich konstrukcję, aby możliwe było doczepienie do nich na czas transportu pojazdu DSRV), a także wysoka dostępność jednostek ratowniczych. Wadą było to, że nosicielem był zwyczajny okręt bojowy, nieprzystosowany do zadań ratowniczych.

W radzieckim projekcie postawiono na zupełnie inne podejście. Zamiast modyfikować wiele okrętów bojowych do roli nosicieli, postanowiono zbudować dedykowane, wyspecjalizowane jednostki macierzyste. Okręty projektu 940 miały na stałe przenosić dwa pojazdy ratownicze projektu 1837 (później zmodernizowane do 1837K, a w latach 80. zamienione na pojazdy projektu 1855 Priz). Same okręty-nosiciele miały być zaprojektowane całkowicie z myślą o prowadzeniu operacji ratowniczych. Zamiast przedziałów bojowych, wprowadzono rozbudowane i wyposażone w nowoczesny sprzęt przedziały medyczne. Dodatkowo okręty miały otrzymać rozbudowane przedziały dekompresyjne, ułatwiające pracę nurków, oraz umożliwiające równoległe prowadzenie dekompresji kilku grup uratowanych marynarzy. Dawało to ZSRR teoretyczną przewagę w gotowości w rejonach bazowania, ale mniejszą elastyczność w operacjach globalnych. Ta różnica w podejściu wynikała z geografii – ZSRR potrzebował ratownictwa głównie na swoich wodach terytorialnych i w rejonach przyległych, gdzie trwała większość patroli, podczas gdy USA operowały globalnie.
Konstrukcja i dane taktyczno-technicze
Okręty projektu 940 wyróżniały się niezwykłą architekturą, łatwo rozpoznawalną nawet na zdjęciach satelitarnych. Kadłub o długości 106 m i wyporności nawodnej 3960 ton (podwodnej szacowanej na 4870-6950 ton) był podzielony na 8 wodoszczelnych przedziałów, przy czym pierwszych 5 przedziałów miało trzy pokłady, a pozostałe po dwa pokłady. Ich układ był zupełnie inny, niż w przypadku okrętów bojowych.
- Mesa oficerska, kabina kapitana oraz baterie akumulatorów,
- Przedział dowodzenia z pomieszczeniami łączności i nawigacyjnymi,
- Magazyn prowiantu,
- Śluzy, komory dekompresyjne, przejścia do włazu prowadzącego do pierwszego pojazdu ratowniczego,
- Pomieszczenia załogi, kuchnia oraz mesa,
- Maszynownia silników diesla,
- Maszynownia silników elektrycznych, przejście do włazu prowadzącego do drugiego pojazdu ratowniczego,
- Przedział medyczny z salami operacyjnymi, izolatkami i pomieszczeniami dla 50 pacjentów, a także pomocnicze silniki diesla.

Mimo swoich rozmiarów, Lenoki były napędzane klasycznym układem diesel-elektrycznym. Wyposażono je w dwa silniki wysokoprężne 1D43 o mocy 4000 KM każdy oraz dwa silniki elektryczne PG-14 o mocy 3500-3700 KM. Taka konfiguracja zapewniała prędkość nawodną rzędu 15 węzłów i podwodną około 11,5 węzła. Decyzja o użyciu napędu konwencjonalnego ograniczała zasięg podwodny, ale zastosowanie potężnych baterii akumulatorów pozwalało na długotrwałe prowadzenie akcji ratunkowej w zanurzeniu przy minimalnej prędkości lub w zawisie. Zasięg przy użyciu chrap wynosił imponujące 13 000 mil morskich, co teoretycznie pozwalało na dotarcie w dowolny rejon operacyjny flot radzieckich bez tankowania. Maksymalna głębokość zanurzenia wynosiła 240 m, przy czym możliwe było operowanie na głębokości do 300 m. Załoga liczyła 94 oficerów, marynarzy, nurków, członków personelu medycznego i obsługi pojazdów ratowniczych.
Tym co najbardziej wyróżniało te okręty, była nadbudówka za kioskiem, w której umieszczono stanowiska (doki) dla dwóch miniaturowych łodzi podwodnych projektu 1837. Były one częściowo ukryte w obrysie kadłuba, co zmniejszało opory wody (w porównaniu do amerykańskich DSRV) i ułatwiało eksploatację okrętów podczas rejsów na powierzchni przy wysokim stanie morza. Z drugiej strony, z racji tego, że pojazdy i tak wystawały poza obrys kadłuba, generowały dodatkowy szum podczas rejsu. System dokowania umożliwiał wypuszczenie i przyjęcie pojazdów ratowniczych w zanurzeniu, co było kluczowe przy wysokim stanie morza.
Okręty posiadały również kamery umożliwiające obserwację obszaru wokół jednostki, stery strumieniowe na dziobie i rufie, pozwalające na precyzyjne manewrowanie pod wodą, a także system umożliwiający zakotwiczenie okrętu do dna na głębokości 500 m (sam okręt musiał znajdować się na głębokości do 300 m). Dodatkowo okręt wyposażono w sprzęt do prowadzenia prac nurkowych na głębokościach do 200 m (nurkowanie nasycone), co pozwalało na wykonywanie prac technicznych przy uszkodzonym wraku (np. podłączanie węży wentylacyjnych). Chociaż oficjalnie okręty przeznaczone były do zadań ratowniczych, ich wyposażenie umożliwiało również wspieranie oddziałów specjalnych i dywersyjnych.

Najciekawszym rozwiązaniem był system komór dekompresyjnych, połączonych z pierwszym włazem dla pojazdu ratowniczego. Pozwalały one na prowadzenie dekompresji uratowanych marynarzy, którzy mogli być wyciągnięci z okrętu, w którym panowało już podwyższone ciśnienie (w wyniku zalania przedziałów). Możliwość transferu ludzi z pojazdów ratowniczych projektu 1837 bezpośrednio do komór dekompresyjnych na pokładzie Lenoka (metodą „na sucho”) była rewolucją w ratownictwie.
Eksploatacja
Pierwszą jednostkę serii, oznaczoną jako BS-486, zbudowano w stoczni im. Leninowskiego Komsomołu w Komsomolsku nad Amurem (Stocznia nr. 199). Stępkę położono 22 lutego 1974 roku, wodowanie nastąpiło 7 września 1975 roku, a do służby we Flocie Pacyfiku okręt wszedł 21 stycznia 1976 roku. BS-486 stacjonował głównie w bazie na Kamczatce. Przez lata brał udział w licznych ćwiczeniach ratowniczych, symulując ewakuację załóg z okrętów podwodnych leżących na dnie. Choć szczegóły operacyjne z czasów ZSRR są nadal częściowo utajnione, wiadomo, że okręt ten stanowił kluczowe zabezpieczenie dla radzieckich strategicznych okrętów podwodnych z wyrzutniami pocisków balistycznych, patrolujących Pacyfik. Jego kariera zakończyła się wraz z upadkiem Związku Radzieckiego. Z powodu wysokich kosztów utrzymania i zmniejszonej aktywności floty w pierwszych latach funkcjonowania Federacji Rosyjskiej, w 1995 roku został wycofany ze służby (niektóre źródła podają datę 17 grudnia 1994 roku), a w 2000 roku został zezłomowany.
Drugim okrętem typu był BS-257, również zbudowany w tej samej stoczni. Stępkę pod niego położono 23 lutego 1978 roku, wodowanie miało miejsce 27 maja 1979 roku, a do służby okręt wszedł 1 września 1979 roku. Po wejściu do służby okręt przebazowano Północną Drogą Morską do Floty Północnej, gdzie stacjonowała w bazach na Półwyspie Kolskim.
Rola BS-257 była jeszcze bardziej newralgiczna ze względu na zagęszczenie atomowych okrętów podwodnych w rejonie Murmańska i Siewierodwinska. Okręt ten był intensywnie eksploatowany w latach 80. Nie wiadomo ile razy okręt brał udział w operacjach ratunkowych, ani czy w ogóle był wykorzystywany podczas licznych wypadków i katastrof radzieckich okrętów podwodnych na tych wodach. Jego kariera dobiegła końca w podobnych okolicznościach jak w przypadku BS-486. Z powodu ograniczeń budżetowych wycofano go z eksploatacji w 1999 roku i zezłomowano w 2005 roku, przy czym fragment kiosku zachowano w muzeum w Riazaniu.

Oba okręty zostały w latach 80. zmodernizowano i przystosowane do obsługi pojazdów projektu 1855 Priz (AS-28 i AS-34). Dzięki tytanowej konstrukcji kadłuba, mogły one operować na głębokości do 1000 m, co znacznie zwiększało możliwości ratownicze – chociaż większość radzieckich okrętów podwodnych zostałaby zgnieciona na takiej głębokości, nieliczne, tytanowe okręty podwodne mogłyby przetrwać na takiej głębokości i to z myślą o nich zaprojektowano te pojazdy.
Dokładna historia eksploatacji obu okrętów projektu 940 do dziś owiana jest tajemnicą. Nie ma informacji o udziale w misjach ratowniczych, ale wiele okrętów NATO oraz amerykańskich raportowało ich obecność podczas ćwiczeń morskich – zarówno radzieckiej floty jak i floty NATO. Oznacza to, że okręty te oprócz zadań ratowniczych na pewno były wykorzystywane do zadań szpiegowskich, do których ich rozbudowane wyposażenie obserwacyjne było bardzo przydatne. W kodzie NATO, okręty projektu 940 określano jako typ India.
Podsumowanie
Oba okręty projektu 940 zakończyły służbę przed tym jak doszło do katastrofy okrętu podwodnego K-141 Kursk. Wielu specjalistów spekuluje, czy gdyby któryś z tych okrętów był w czynnej służbie, możliwe byłoby uratowanie marynarzy Kurska. O ile w przypadku BS-486 nie byłoby szans na dotarcie w rejon katastrofy, z powodu odległości dzielącej jego bazę od Morza Barentsa, tak w przypadku BS-257 sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Niestety dostępne informacje o okręcie niewiele mówią o jego losie po wycofaniu z eksploatacji. Chociaż formalnie nastąpiło ono niedługo przed katastrofą Kurska, zapewne nawet jeśli nie zdemontowano wyposażenia okrętu i tak nie nadawałby się on do przywrócenia do służby. Inna kluczowa kwestia była taka, że nawet jego obecność w miejscu katastrofy niewiele by zmieniła, ponieważ Rosjanie dysponowali batyskafami, ale problemem był sposób prowadzenia całej operacji ratunkowej.
Okręty projektu 940 były pierwszymi i jedynymi radzieckimi dedykowanymi ratowniczymi okrętami podwodnymi. Pod względem konstrukcji i możliwości był to unikalne jednostki w skali świata. Z drugiej strony, fakt, że ich historia cały czas owiana jest tajemnicą i to bardzo dużą nawet jak na ZSRR/Rosję sprawia, że rodzi się wokół nich wiele teorii spiskowych i pytań. Być może dopiero za wiele lat poznamy ich prawdziwą historię, jeśli w ogóle to kiedykolwiek nastąpi.

Subskrybuj nasz newsletter!
Co tydzień, w naszym newsletterze, czeka na Ciebie podsumowanie najciekawszych artykułów, które opublikowaliśmy na SmartAge.pl. Czasem dorzucimy też coś ekstra, ale spokojnie, nie będziemy zasypywać Twojej skrzynki zbyt wieloma wiadomościami.








