4TP – zwiadowczy liliput

4TP (fot. V. Bourguignon)

4TP (fot. V. Bourguignon)

Przed wybuchem wojny podstawowymi pojazdami rozpoznawczymi Wojska Polskiego były tankietki TKS i TK-3 oraz różne samochody pancerne. Pojazdy te były w swoim czasie całkiem udanymi konstrukcjami, ale w latach 30-tych były to już antyki. Zdając sobie z tego sprawę, dowództwo Wojska Polskiego postanowiło zamówić nowy czołg rozpoznawczy o nazwie 4TP.

Prace nad pojazdem ruszyły na początku lat 30-tych a inspirowane był przeprowadzonymi wcześniej licznymi prezentacjami lekkich pojazdów rozpoznawczych zbudowanych przez zakłady Vickersa. Zakładano budowę kilku pojazdów rozpoznawczych i amfibijnych. Najważniejsze były projekty PZInż 140 i 130. Ten pierwszy stał się bazą do budowy czołgu 4TP.

4TP

4TP

Prace rozwojowe rozpoczęto w 1935 roku. Prototypy były gotowe w 1937 roku i natychmiast rozpoczęto próby. Prototyp czołgu 4TP zaprezentowano 15 sierpnia 1937 roku. Były one całkiem udane a perspektywa budowy czołgów wyglądała dosyć pozytywnie. Początkowo zakładano budowę prawie 500 egzemplarzy tych lekkich wozów bojowych uzbrojonych w karabiny maszynowe i lekkie działka 20 mm lub 37 mm.

Niestety wnioski płynące z działań zbrojnych w Hiszpanii, gdzie po raz pierwszy od czasów I wojny światowej czołgi pojawiły się na większą skalę na froncie sprawiły, że polskie dowództwo zdecydowało się zweryfikować plany zakupu lekkich pojazdów rozpoznawczych.

4TP

4TP

Prace wstrzymano i cały projekt trafił do kosza. Trochę szkoda, ponieważ pojazdy te gdyby powstały, mogłyby być bardzo dobrą alternatywą dla tankietek. Z drugiej strony w latach 30-tych było wiele ważniejszych projektów pancernych, które wymagały większej uwagi niż wozy rozpoznawcze.

20/25TP – czołgi średnie dla Wojska Polskiego

20/25TP (fot. V. Bourguignon)

20/25TP (fot. V. Bourguignon)

Ostatnimi pojazdami pancernymi nad którymi pracowano w latach 30-tych w Polsce były czołgi 20 i 25TP (nie są to oficjalne nazwy pojazdów, a jedynie przyjęte w powojennej nomenklaturze nazwy opisowe, pomagające w klasyfikacji tych projektów). Pojazdy te powstawały w ramach zakrojonych na szeroką skalę prace badawczych nad nowymi czołgami średnimi dla Wojska Polskiego.

Prace rozpoczęto już w drugiej połowie lat 20-tych, kiedy uznano, że dotychczasowe uzbrojenie czołgów jest za słabe aby skutecznie radzić sobie z zadaniami walki z pojazdami pancernymi wroga i wspieraniem piechoty. Zakładano, że najlepszym rozwiązaniem będzie zbudowanie czołgów wielowieżowych, w których główne uzbrojenie znajdzie się w centralnej wieży, natomiast dodatkowe karabiny maszynowe umieszczone będą w mniejszych wieżyczkach. Podobne pojazdy zbudowano w tym czasie w Wielkiej Brytanii i ZSRR. Brytyjczycy szybko zrezygnowali z nich, ale Rosjanie kontynuowali prace i stworzyli dwa czołgi tego typu – T-28 i T-35, które wyprodukowano w stosunkowo dużych jak na tamte czasy ilościach.

Prace badawcze szły bardzo powoli i ostatecznie pierwsze koncepcje były gotowe dopiero w 1937 roku. Zakładano, że czołgi (powstało kilka różnych pomysłów) będą ważyć około 20 ton, ich uzbrojeniem będą armaty 40/47 mm lub 75 mm, a pancerz będzie miał około 50 mm grubości. Planowana konfiguracja może przypominać trochę równolegle rozwijane w Niemczech i ZSRR projekty czołgów “nowej generacji”. O ile w przypadku naszych zachodnich sąsiadów były to czołgi ciężkie, tak konstrukcje radzieckie były klasyfikowane jako czołgi średnie.

Prace nigdy nie wyszły poza stadium modeli i makiet w małej skali. Dostępne informacje są na tyle skąpe i chaotyczne, że ciężko powiedzieć, czy projekty te miały szansę powodzenia. Jeśli jednak udałoby się je zbudować, prawdopodobnie pojawiłyby się równocześnie z takimi konstrukcjami jak T-34 czy też M4 Sherman. Planowane parametry stawiały by te czołgi właśnie na równi z typowymi wozami średnimi okresu II wojny światowej.

1 2 3 4 5
Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.