Charles Lindbergh i jego Spirit of St. Louis

W 1927 roku, młody, 25-letni pilot z Detroit, Charles Lindbergh uznał, że jest w stanie przelecieć przez Atlantyk. O Lindberghu można powiedzieć wiele, nie był człowiek bez skazy, a jego życiorys (zwłaszcza późniejszy) pozostawia wiele do życzenia, ale na pewno był pionierem lotnictwa.

Spirit of St. Louis podczas budowy

Spirit of St. Louis podczas budowy

Już na początku lat 20. rozpoczął służbę w lotnictwie US Army. W tym czasie przeżył wiele przygód i kilka razy o mały włos nie zginął w katastrofach lotniczych. Po zakończeniu służby kupił samolot i dołączył do latających cyrków. Szybko jednak postanowił zmienić branże i dołączył do Poczty Lotniczej.

Wydawać by się mogło, że dostarczanie listów to nudna praca w porównaniu z akrobacjami lotniczymi, ale w latach 20. tak nie było. Wręcz przeciwnie. Kruche dwupłatowce bez przyrządów, obładowane workami z pocztą musiały za wszelką cenę dostarczyć do celu swój ładunek. Liczba katastrof była olbrzymia, ale poczta musiała dotrzeć niezależnie od warunków pogodowych.

Gdy Lindbergh zdobył sporo doświadczenia w regularnych lotach w trudnych warunkach pogodowych uznał, że przyszedł czas na najważniejszą próbę – przelot przez Atlantyk. Zanim jednak mógł dokonać tego wyczyny musiał zdobyć odpowiedni samolot. Po wielu poszukiwaniach trafił do małych zakładów lotniczych z San Diego – Ryan Airlines.

Spirit of St. Louis

Spirit of St. Louis

Firma miała w swojej ofercie mały samolot o nazwie Ryan M-1. Maszyna ta była lekka, szybka i miała potencjał do przeróbek. Po krótkich negocjacjach rozpoczęto budowę specjalnej, zmodyfikowanej wersji tego samolotu. Projekt oparty był na licznych często dziwnych wytycznych Lindbergha. Koszt budowy maszyny wyniósł 10 580 dolarów (współcześnie około 144 000 dolarów).

Ryan NYP (bo taką nazwę otrzymał samolot) znacząco różnił się od pierwowzoru. Jego napęd stanowił silnik Wright Whirlwind J-5C o mocy 223 KM. W swoim czasie uznawany był za najbardziej niezawodny na świecie. Wybór maszyny jednosilnikowej od samego początku był krytykowany. W razie awarii, maszyna nie miałaby żadnych szans. Z drugiej strony, Lindbergh uznał, że większa liczba silników, to większe ryzyko awarii. Dość ciekawe podejście.

Charles Lindbergh i jego Spirit of St. Louis

Charles Lindbergh i jego Spirit of St. Louis

Rozpiętość skrzydeł samolotu wynosiła 14 metrów a długość 8,4 m. Maszyna ważyła zaledwie 975 kg, a maksymalna masa startowa z pełnym zbiornikami paliwa wynosiła 2330 kg. Maksymalna prędkość wynosiła 214 km/h. Tym co wyróżniało Ryana NYP był potężny zbiornik paliwa za silnikiem, przysłaniający widok pilotowi. Aby spojrzeć do przodu Lindbergh musiał albo wychylić się przez boczne drzwiczki bez szyb, albo użyć specjalnego peryskopu.

Pod względem właściwości lotnych samolot był straszny. Ograniczona widoczność w połączeniu z kiepskimi właściwościami lotnymi sprawiała, że pilot musiał cały czas kontrolować lot. Niektórzy uważają, że celowo zaprojektowano maszynę w ten sposób, aby pilot nie zasnął podczas lotu.

Spirit of St. Louis po wylądowaniu

Spirit of St. Louis po wylądowaniu

Prace nad samolotem trwały od lutego do kwietnia 1927 roku, a oblot nastąpił 28 kwietnia. Lindbergh był bardzo zadowolony i natychmiast postanowił przystąpić do rywalizacji o miano pierwszego lotnika, który przeleci przez Atlantyk. Gonił go czas, ponieważ już 8 maja rozpoczęła się kolejna próba przelotu przez Atlantyk.

Francuski as myśliwski z I wojny światowej, Charles Nunggesser wraz z nawigatorem Raymondem Coli wystartował samolotem Levasseur PL 8 z lotniska Le Bourget w Paryżu z zamiarem dotarcia do Nowego Jorku. Niestety samolot zaginął i nigdy go nie odnaleziono.

Należący do Charlesa Nunggessera oraz Raymonda Coli samolot Levasseur PL 8

Należący do Charlesa Nunggessera oraz Raymonda Coli samolot Levasseur PL 8

Lindbergh zdawał sobie sprawę z tego, że pokonanie Atlantyku jest już kwestią czasu. 18 maja wykonał próbny lot z San Diego do Saint Louis, aby sprawdzić możliwości swojego Ryana. Dystans 2000 km pokonał w nieco ponad 14 godzin. Wynik był zadowalający, więc natychmiast udał się do Nowego Jorku, skąd zamierzał polecieć do Paryża już 20 maja.

Charles Lindbergh i jego Spirit of St. Louis

Charles Lindbergh i jego Spirit of St. Louis

W Nowym Jorku spędził noc, ale nie udało mu się odpocząć w tym czasie. Emocje były zbyt duże. Nie chcąc czekać udał się na lotnisko, przygotował samolot tankując go po brzegi i o 7:40 rano, 20 maja, wystartował o mały włos nie rozbijając się. Pas startowy na lotnisku Roosevelt Airfield był pokryty błotem, a samolot tak ciężki, że ledwo oderwał się od ziemi.

Cały świat od USA po Europę śledził poczynania Lindbergha. Aż do momentu przelotu nad Nową Fundlandią regularnie przekazywano informacje o jego poczynaniach. Gdy mały srebrny samolot z młodym pilotem zaopatrzonym w dwie butelki wody, kilka kanapek i tabliczek czekolady znalazł się nad Atlantykiem, wszyscy zamarli. Aby odciążyć samolot Lindbergh nie zdecydował się zabrać ze sobą radia, także nie mógł się z nikim skontaktować się.

Spirit of St. Louis

Spirit of St. Louis

Cisza trwała przez 25 godzin, kiedy to zauważono jego samolot nad Irlandią. Informacja o udanym przelocie przez Atlantyk obiegła całą Europę, od Dublina po Paryż. Nie był to jednak koniec wyprawy. Lindbergh musiał jeszcze dolecieć do Paryża. Francuskie władze nakazały oświetlić tzw. trasę lotniczą Paryż-Londyn, aby ułatwić mu nawigację. Do francuskiej stolicy Lindbergh dotarł w nocy po 22. Mimo dobrego oświetlenia początkowo nie znalazł lotniska, ale po krótkim czasie rozpoznał Le Bourget.

Samolot wylądował o godzinie 22.24 po około 33,5 godzinach lotu. Na miejscu amerykańskiego lotnika witały tłumy. Tego dnia, 21 maja 1927 roku po raz pierwszy pokonano Atlantyk bez międzylądowania. Był to tym bardziej wielki wyczyn, ponieważ Lindbergh pokonał całą trasę samotnie.

W czasie lotu dokuczało mu zimno, brak komfortu, zmęczenie oraz bardzo trudne warunki pogodowe. Mimo to udało się. Przez kilka dni Amerykanin pozostawał w Europie, odwiedzając min. Wielką Brytanię, gdzie załadował swój samolot na statek i udał się do Ameryki. W ojczyźnie powitano go jak bohatera. W Nowym Jorku urządzoną olbrzymią paradę, która do dnia dzisiejszego jest uznawana za jedną z największych w historii miasta.

W kolejnych miesiącach Lindbergh latał po całych Stanach, odbierał liczne nagrody (w tym nagrodę Orteiga), a w 1928 roku przekazał swój samolot Instytutowi Smithsona, który zajął się jego konserwacją i eksponuje go do dnia dzisiejszego w Muzeum Lotnictwa w Waszyngtonie.

W kolejnych latach Lindbergh wziął udział w wielu innych lotniczych ekspedycjach, stając się legendą. Jego samolot, znany już jako Spirit of St. Louis jest dzisiaj jednym z najbardziej rozpoznawalnych na świecie. Można śmiało powiedzieć że Lindbergh dołączył do grona wielkich pionierów lotnictwa takich jak bracia Wright.

1 2 3
Podziel się.

O autorze

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.