Kluczem do przetrwania na polu walki jest odpowiedni kamuflaż. Tylko jak ukryć niszczyciel czołgów będący z zasady wrażliwym celem? Można upodobnić go do jednego z setek innych czołgów, które działają na froncie. Tak postąpili Izraelczycy, tworząc niszczyciel czołgów Pereh.

Historia Pereha jest dosyć tajemnicza, a sam pojazd był do 2014 roku okryty tajemnicą tak szczelną, że przez wiele lat niewielu wiedziało o jego istnieniu. Prace nad nim rozpoczęto w latach 80. Według założeń, izraelscy konstruktorzy mieli stworzyć niszczyciel czołgów uzbrojony w przeciwpancerne pociski kierowane Spike-NLOS, ale zapewniający załodze maksymalną ochronę i nie przyciągający wzroku przeciwnika.

Pereh (fot. IDF)

Pereh (fot. IDF)

Większość typowych pojazdów tego typu budowana była w oparciu o transportery opancerzone, przez co nie zapewniały załogom zbyt dużej ochrony i stanowiły łatwy cel. Na polu walki tego typu jednostki często były uznawane za cele priorytetowe, ponieważ teoretycznie miały o wiele większą skuteczność w zwalczaniu czołgów niż same czołgi.

Izraelczycy postanowili w związku z tym podejść do tematu nieco inaczej. Wykorzystali kadłub czołgu Magach 5 (amerykańskiego M48A5 z silnikiem AVDS-1790-2D) na którym zamontowali nową wieżę, która wizualnie przypominała standardową wieżę czołgów tego typu, ale z atrapą armaty. Zamiast tego, w stropie wieży zamontowano wyrzutnię wraz z potężnym optycznym system celowniczym. Z tyłu wieży umieszczono natomiast pojemnik na  kasety z 12 pociskami Spike-NLOS o zasięgu dochodzącym podobno do 25 km.

Pereh (fot. IDF)

Pereh (fot. IDF)

Pojazd otrzymał nazwę Pereh i wszedł do służby, ale jego istnienie utrzymywano w ścisłej tajemnicy. Wszelkie zdjęcia pojazdów tego typu były szybko usuwane, a specjaliści ds. uzbrojenia z całego świata nie wiedzieli o istnieniu tego pojazdu. Jeśli ktoś już miał okazję go zobaczyć, to na pierwszy rzut oka przypominał typowy czołg, więc nie przyciągał uwagi. Dopiero w 2014 roku ujawniono zdjęcia tych pojazdów, ale bez podawania szczegółowych informacji na jego temat. Większość dostępnych danych pochodzi więc z analizy materiałów fotograficznych. Nie jest nawet znana liczba wyprodukowanych egzemplarzy.

W 2017 roku Pereh został oficjalnie wycofany z eksploatacji. Powód tej decyzji nie został ujawniony. Możliwe, że pojazdy te wycofano z zamiarem zastąpienia ich nowymi konstrukcjami opartymi o podwozie czołgów Merkava, ale możliwe również, że uznano, iż nie są już potrzebne.

Według dostępnych informacji, pojazdy te miały służyć jako wsparcie dla oddziałów pancernych, poruszać się wraz z innymi czołgami, lub zajmować stacjonarne stanowiska obronne, na co dzień wyglądając jak czołg, przez co nie przyciągały uwagi. Zasięg pocisków Spike-NLOS wynosi minimalnie 600 m, a maksymalnie aż 25 km. Oznacza to, że pociski te są zdolne do zwalczania celów daleko poza zasięgiem typowych dział czołgowych. Celowniki optyczne pozwalają załodze na precyzyjne namierzanie celów i ich śledzenie.

Tego typu uzbrojenie idealnie nadaje się do obrony zwłaszcza na otwartym terenie na pustyni, gdzie pojazdy przeciwnika widoczne są już z daleka, a jedynym ograniczeniem w walce jest zasięg uzbrojenia.

Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.