Z wszystkich imprez lotniczych jest jedna, która wyróżnia się szczególnie. Są to pokazy lotnicze i targi przemysłu lotniczego AirVenture w Oshkosh w Wisconsin w Stanach Zjednoczonych. Trwająca tydzień impreza co roku przyciąga setki tysięcy widzów i tysiące samolotów. Nie ma na świecie żadnej imprezy, która dorównałaby skalą pokazom w Oshkosh. W tym roku nasza redakcja miała szansę być w Oshkosh i na własne oczy zobaczyć tę niesamowitą imprezę.

Imprezy lotnicze dzieli się na kilka rodzajów. Mamy targi lotnicze, na których zjawiają się przedstawiciele przemysłu lotniczego prezentujący swoje samoloty i rozwiązania techniczne, a przy okazji organizowane są mniejsze bądź większe loty pokazowe i pokazy lotnicze. Mamy typowe pokazy lotnicze, których główną atrakcją są występy pilotów i zespołów akrobacyjnych oraz pikniki lotnicze, o mniejszej skali ale często bardzo klimatyczne. Pokazy w Oshkosh są jednak klasą samą w sobie.

Lockheed C-121A Constellation (fot. Michał Banach)
Lockheed C-121A Constellation (fot. Michał Banach)

Organizowana cyklicznie od 1953 roku w Oshkosh w stanie Wisconsin przez Experimental Aircraft Association (EAA) impreza z roku na rok jest coraz większa. Edycja z 2023 roku zorganizowana w dniach 24-30 lipca, była jubileuszową, 70. edycją tej imprezy i przyciągnęła na Wittman Regional Airport 677 000 widzów (w 2022 roku było to 650 000 osób) oraz ponad 10 000 samolotów, w tym 3365 samolotów pokazowych, 1497 starych samolotów, 1067 samolotów typu „homebuilt”, 380 warbirdów, 194 ultralighty, 134 łodzie latające i wodnosamoloty, 52 samoloty akrobacyjne i 41 śmigłowców oraz wiatrakowców.

Sam lotniczy kemping mógł pomieścić 13 000 samolotów, co przekładało się na około 40 000 osób. Wystawiło się 848 wystawców z całego świata – w tym z Polski, zorganizowano 1400 różnych prelekcji, warsztatów i prezentacji, a całą imprezę obsługiwało ponad 5500 pracowników EAA oraz wolontariuszy (w różnym wieku, od najmłodszych po bardzo wiekowych). Imprezę relacjonowało 863 dziennikarzy i przedstawicieli mediów z całego świata, z których aż dwóch pochodziło z naszej redakcji 🙂

North American P-51 Mustang (fot. Michał Banach)
North American P-51 Mustang (fot. Michał Banach)

Podane wyżej oficjalne statystyki robią olbrzymie wrażenie, ale żeby w pełni oddać to czym są pokazy AirVenture, po prostu trzeba tam być. Żadne zdjęcia, filmy ani relacje nie oddadzą skali tej imprezy. Przez 7 dni od rana do nocy trwały operacje lotnicze. W ciągu 11 dni od 20 do 30 lipca wykonano 21 883 operacje lotnicze, średnio 148 startów i lądowań na godzinę. Przykładowo najbardziej ruchliwe lotnisko na świecie w 2022 roku, czyli Hartsfield–Jackson Atlanta International Airport (kiedyś Atlanta Municipal Airport) wykonuje dziennie około 1980 operacji lotniczych, czyli około 82 operacje na godzinę (sic!). Nie bez przyczyny wieża kontroli lotów w Oshkosh nosi miano „World’s Busiest Control Tower”.

W tym roku pokazy trwały 4 godziny dziennie, a dodatkowo w dwa dni zorganizowano pokazy nocne. Pogoda jak na sierpień była bardzo różnorodna. Pierwsze dni były bardzo gorące, a pogoda była wręcz za dobra, przez co warunki do fotografowania pokazów były słabe (silne falowanie powietrza). W połowie tygodnia Oshkosh nawiedziły potężne burze i ulewy, ale nie przeszkodziły one w pokazach, ponieważ głównie w nocy siały spustoszenie po okolicy. Ostatnie dni pokazów cechowały natomiast piękne chmury po burzach, które krążyły naokoło Oshkosh. Tym samym warunki do zdjęć stały się idealne.

Aero Spacelines Super Guppy (fot. Michał Banach)
Aero Spacelines Super Guppy (fot. Michał Banach)

Wspólnie z Michałem Niemczykiem od samego początku założyliśmy, że z 7 dni pokazów, na lotnisku będziemy przez 4-5 dni maksymalnie. Chcieliśmy bowiem wykorzystać okazję na odwiedzenie kilku ciekawych miejsc w okolicach Oshkosh i Green Bay, gdzie znajdowała się nasza baza wypadowa. Równocześnie po pierwszym dniu na lotnisku dosłownie musieliśmy odpocząć, ponieważ skala imprezy nas przytłoczyła. Jeszcze nigdy nie mieliśmy okazji zobaczyć tylu samolotów w jednym miejscu i po kilkunastu kilometrach pokonanych na lotnisku zdecydowanie musieliśmy lepiej zaplanować kolejne dni.

Ostatecznie wyszło, że na lotnisku byliśmy przez 5 dni, z czego 4 przeznaczyliśmy na przygotowanie fotorelacji, a jeden na typowy „shopping”, czyli buszowanie po straganach z pamiątkami i zwiedzanie stoisk wystawców oraz muzeum EAA. Niestety nie dane nam było zobaczyć pokazów nocnych, które odbywały się w środę i sobotę. W środę przeszkodziło nam zmęczenie po całym dniu i pogarszająca się pogoda (ostatecznie dopiero późno w nocy zaczęło padać), a w sobotę doszło do dwóch wypadków lotniczych – niestety śmiertelnych, zginęły w nich cztery osoby – jeden wypadek na lotnisku, drugi na pobliskim jeziorze, przez co część pokazów była opóźniona i nie czekaliśmy już do nocy.

Grumman F8F Bearcat (fot. Michał Banach)
Grumman F8F Bearcat (fot. Michał Banach)

Mimo to udało nam się zrobić olbrzymi materiał fotograficzny, pełen unikalnych maszyn, które w Europie albo się nie pojawiają, albo są tak rzadkie, że ciężko je zobaczyć. Dotyczy to przede wszystkim takich samolotów jak Lockheed Martin F-22 Raptor, Fairchild A-10 Thunderbolt II, Lockheed U-2, Lockheed Constellation czy też licznych warbirdów. Te ostatnie zaprezentowały się w locie w olbrzymich, liczących kilkadziesiąt maszyn formacjach.

Przez cały dzień oprócz pokazów nad lotniskiem odbywały się loty widokowe, standardowe przyloty i odloty na kemping lotniczy (od środy drogi kołowania były zatłoczone przez odlatujące samoloty) oraz przeloty m.in. Boeinga B-29 Superfortress o nazwie własnej Doc (drugi obok Fifi zdolny do lotu B-29), B-17 a później C-5 i innych maszyn USAF. Jednym słowem, cały czas coś się działo.

Boeing B-29-70-BW Superfortress Doc (fot. Michał Banach)
Boeing B-29-70-BW Superfortress Doc (fot. Michał Banach)

Sam pokaz w powietrzu… był pewnym zaskoczeniem, ale nie do końca w pozytywnym znaczeniu. Chociaż w locie prezentowały się różne maszyny, niektóre z pokazów były bardzo nieregularne – piloci często zmienili pokaz z wysokiego na niski, oraz z bliskiego na daleki. Dodatkowo część lotów polegała tylko na kręceniu kółek wokół pasa, przez co każdy przelot był taki sam. Pokaz akrobacyjny był jednak bardzo różnorodny – część maszyn wykonywała bardzo efektowne i niespotykane w Europie pokazy, a niektóre dalece ustępowały zdolnościom pilotów, których mamy okazję zobaczyć w Polsce (warto dodać, że w USA był również Artur Kielak i zorganizował kilka lotów, ale nie tak efektownych i nie indywidualnych jak w Polsce).

Część pokazowa była więc ciekawa z powodu maszyn, które w niej uczestniczyły, ale momentami wypadała blado na tle nawet mniejszych europejskich albo i polskich imprez. Z drugiej strony nigdzie na świecie nie zobaczy się tylu samolotów w powietrzu na raz, wykonujących przeloty w formacjach.

AirVenture 2023 (fot. Michał Banach)
AirVenture 2023 (fot. Michał Banach)

Na szczególną uwagę zasługuje również atmosfera panująca na lotnisku. Obsługa imprezy, wolontariusze czy nawet policjanci kierujący ruchem byli bardzo pomocni. Również fotografowie w strefie, z której robiliśmy zdjęcia chętnie pomagali np. dzieląc się krzesłami czy nawet napojami z całkowicie obcymi osobami.

Na duży plus zasługuje również organizacja całej imprezy. Dojazdy na parkingi były sprawne, a same parkingi bardzo pojemne. Chociaż od głównej strefy dla publiczności większość z nich oddalona była na tyle mocno, że trzeba było korzystać z autobusów, przejazdy były szybkie i sprawne, przez co na autobus czekało się tylko kilka minut. Nigdzie nie było kolejek, nawet do stref gastronomicznych były one małe. Chyba największe kolejki były w sklepach z gadżetami.

Northrop T-38 Talon (fot. Michał Banach)
Northrop T-38 Talon (fot. Michał Banach)

Podsumowując, pokazy AirVenture to niesamowita przygoda. Nie ma drugiej takiej imprezy na świecie, ale z drugiej strony, czy warto organizować wielką ekspedycję z Polski do Chicago, a następnie do Oshkosh? Dobre pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Miłośnicy lotnictwa zawsze będą zadowoleni, ale równocześnie wiele imprez lotniczych w Polsce i w Europie również wypada bardzo efektownie mimo zdecydowanie mniejszej skali.

Boeing Stearman Big Red (fot. Michał Banach)
Boeing Stearman Big Red (fot. Michał Banach)

Poniżej znajdziecie galerię wybranych zdjęć z pokazów.

Wspieraj SmartAge.pl na Patronite
Udostępnij.