Na południe od stolicy Teneryfy, Santa Cruz de Tenerife zupełnie na skalistym brzegu znajdują się niesamowite ruiny wysokiego, opuszczonego Hotelu Añaza, którego budowę rozpoczęto w 1973 roku. Dwa lata później prace przerwano, a od tego czasu historia dawnego, niedokończonego hotelu pełna jest tajemnic.

Szkielet konstrukcji Hotelu Añaza wyrastają dosłownie z skalistego brzegu wyspy. W pobliżu nie ma żadnych plaż, a przez lata nie było też żadnych zabudowań. Dopiero od kilku lat wybrzeże w tym miejscu zabudowywane jest przez deweloperów, którzy wznoszą mniejsze bądź większe osiedla i domy. Dzielnica Acorán znajduje się w południowej części stolicy Teneryfy, Santa Cruz de Tenerife.

Hotel Añaza (fot. Mike Peel/mikepeel.net)
Hotel Añaza (fot. Mike Peel/mikepeel.net)

Historia hotelu Añaza od początku pełna jest tajemnic. Wiadomo, że zaczęto ją w 1973 roku z inicjatywy niemieckiej firmy, która chciała zbudować 22-piętrowy apartamentowiec z 741 mieszkaniami. Według założeń, grunt i budynek miały należeć do różnych udziałowców, którzy zapewne mieli też sfinansować cały projekt. Niestety po dwóch latach, w 1975 roku prace nagle przerwano. Do tego czasu zbudowano tylko ogólną konstrukcję budynku z częścią ścianek działowych, ale bez jakiegokolwiek uzbrojenia. Żadnych instalacji ani okien.

Przez kolejne lata lokalne władze niezbyt interesowały się opuszczonym placem budowy, jednak w 2018 roku uznano, że coś trzeba z tym zrobić. Zaczęto poszukiwania dewelopera, odpowiedzialnego za projekt lub firm, które miały z nim coś wspólnego. Niestety w dokumentach nie odnaleziono żadnych danych. Pojawiło się kilka nazwisk, ale po głębszych analizach okazało się, że nie był to osoby związane z deweloperem. Według uzyskanych informacji, apartamentowiec należy prawdopodobnie do kilkuset prywatnych osób z Niemiec, które mogą już nawet nie pamiętać, że finansowały ten projekt. Ze względu na brak listy udziałowców, nie jest jednak możliwe skontaktowanie się z nimi.

Władze miasta liczyły, że dzięki oficjalnym komunikatom z żądaniami głównie zabezpieczenia ruin, właściciel obiektu sam się ujawni. Tak się jednak nie stało. W 2019 roku lokalne władze na własny koszt otoczyły więc działkę płotem, aby ograniczyć możliwość wchodzenia do Hotelu Añaza. Głównym powodem wprowadzenia ograniczeń były wypadki do których dochodziło na jego terenie – w tym jeden śmiertelny, oraz analizy konstrukcji, które wykazały, że jest ona w kiepskim stanie. W trakcie prowadzonych wówczas analiz wykazano również, że deweloper budował obiekt po kosztach i przy użyciu najtańszych możliwych materiałów.

W 2020 roku podjęto decyzję o zburzeniu ruin hotelu, aby przede wszystkim nie straszyły i nie szpeciły krajobrazu. W marcu 2021 roku oficjalnie ogłoszono, że to deweloper powinien zająć się wyburzeniem, którego koszt oszacowano na 1-1,8 mln euro. Ze względu na brak odzewu, władze uznały, że same będą musiały zburzyć niedokończony apartamentowiec. Pierwotny plan zakładał, że nastąpi to do końca 2023 roku, ale prac nie rozpoczęto w terminie.

Hotel Añaza (fot. Albert Koch/Flickr.com)
Hotel Añaza (fot. Albert Koch/Flickr.com)
Wspieraj SmartAge.pl na Patronite
Udostępnij.