W 1988 roku Amerykanie przeprowadzili tajną operację o kryptonimie Mount Hope III, której celem było przejęcie porzuconego, libijskiego śmigłowca Mil Mi-25 Hind-D, znajdującego się na opuszczonym lotnisku w rejonie Ouadi Doum w Czadzie.

Geneza

Od wprowadzenia do służby pod koniec lat 60. śmigłowców Mil Mi-24, a później ich eksportowych wersji Mi-25, Amerykanie starali się pozyskać jak najwięcej informacji na ich temat. Nie było to łatwe, ponieważ jedynym sposobem na obejrzenie z bliska takiej maszyny było dostanie się do ZSRR lub innego kraju użytkującego te maszyny, co było praktycznie niemożliwe dla Amerykanów w tamtym okresie. Kraje, które wykorzystywały te śmigłowce najczęściej były bowiem wrogo nastawione do USA, a maszyny uszkodzone w trakcie konfliktów zbrojnych były zwykle zbyt mocno zniszczone, aby nadawały się do zbadania.

MH-47 w ładowni C-5 Galaxy (fot USAF)

MH-47 w ładowni C-5 Galaxy (fot USAF)

Okazja do zdobycia takiego śmigłowca nadarzyła się jednak po zakończeniu wojny między Czadem a Libią. Konflikt ten trwał od 29 stycznia 1978 roku do 11 września 1987 roku. W trakcie trwającej blisko 10 lat wojny, władze Czadu wspierane przez kraje afrykańskie oraz Francję, starały się zwalczyć wspierane przez Libię oddziały partyzanckie. Libijczycy w trakcie tych walk praktycznie dokonali inwazji Czadu. Kontyngent, który brał udział w tych walkach był uzbrojony w sprzęt radzieckiej produkcji, w tym śmigłowce Mil Mi-25 Hind-D.

Gdy walki dobiegły końca w 1987 roku, oddziały libijskie wycofały się z Czadu, pozostawiając za sobą olbrzymie ilości sprzętu wojskowego, często w bardzo dobrym stanie. Władze Czadu nie były jednak jeszcze na tyle silne, aby przejąć pełną kontrolę nad odzyskanym terytorium, przez co nie przejęły wszystkich porzuconych pojazdów.

MH-47 w ładowni C-5 Galaxy (fot USAF)

MH-47 w ładowni C-5 Galaxy (fot USAF)

Amerykański wywiad odkrył, że w pobliżu Ouadi Doum, na starym wojskowym lotnisku znajduje się porzucony śmigłowiec Mi-25 w całkiem niezłym stanie. Mniej więcej w tym samym czasie Francuzi, którzy wspierali Czad, również pozyskali śmigłowiec tego typu, ale była to rozbita maszyna. Amerykanie skontaktowali się z władzami Czadu z prośbą o zgodę na przejęcie porzuconego śmigłowca.

Rząd Czadu nie miał nic przeciwko i w zamian za dostarczenie pewnej liczby przenośnych wyrzutni pocisków kierowanych ziemia-powietrze FIM-92 Stinger, oraz zapłacenie 2 mln dolarów, wydał zgodę na przeprowadzenie operacji. Uzgodnienia przebiegu akcji miały miejsce na przełomie marca i kwietnia 1988 roku. Od początku Amerykanie wiedzieli, że Czad nie będzie w stanie pomóc w przeprowadzeniu operacji, a miejsce, w którym znajdował się porzucony śmigłowiec nie było przez nikogo kontrolowane. Sama operacja musiała być przeprowadzona w pełnej tajemnicy, aby nikt nie dowiedział się, że Amerykanie zdobyli libijski śmigłowiec.

Przejęty Mi-25 podwieszony pod MH-47 (fot USAF)

Przejęty Mi-25 podwieszony pod MH-47 (fot USAF)

Przygotowania i operacja

Po uzyskaniu zgody władz Czadu, Amerykanie przystąpili do przygotowań do przejęcia śmigłowca. Na poligonie White Sands w Nowym Meksyku rozpoczęto szkolenie żołnierzy z 160. Special Operations Aviation Regiment (160. Task Force, znani również jako Night Stalkers), którzy mieli przeprowadzić całą operację. Szkolenie otrzymało kryptonim Mount Hope II, a właściwa misja… Mount Hope III.

Po zakończeniu szkolenia, przystosowaniu śmigłowców do przetransportowania ciężkiego Mi-25, oraz potwierdzeniu, że znajduje się on cały czas w Ouadi Doum, 10 czerwca 1988 roku na lotnisku N’Djamena International Airport w stolicy Czadu wylądowały dwa samoloty transportowe C-5 Galaxy z 75 żołnierzami oraz dwoma śmigłowcami MH-47. Dodatkowo Francuzi oddelegowali do pomocy pewną liczbę żołnierzy, którzy mieli dotrzeć do Ouadi Doum i zabezpieczyć cały teren, oraz kilka myśliwców Mirage F1, które miały zapewnić osłonę powietrzną na wypadek kontaktu z oddziałami libijskimi. Dodatkowo na miejsce dotarły dwa C-130 Hercules, które miały operować w okolicach Faya-Largeau i Maussoro, zapewniając możliwość tankowania śmigłowców po drodze do celu.

Przejęty Mi-25 podczas załadunku do C-5 (fot USAF)

Przejęty Mi-25 podczas załadunku do C-5 (fot USAF)

Śmigłowce leciały pojedynczo pod osłoną nocy, przy czym pierwszy miał po dotarciu na miejsce zabezpieczyć Mi-25 i przygotować go do transportu przez drugą maszynę. Maszyny miały do pokonania około 800 km. Dzięki dokładnemu planowaniu, maszyny dotarły do celu i mimo burzy piaskowej, bezpiecznie wróciły do N’Djamena gdzie po 67 godzinach od rozpoczęcia operacji, wszystkie śmigłowce załadowano do C-5, które wystartowały w drogę powrotną do USA.

Podsumowanie

Operacja zakończyła się pełnym sukcesem. Amerykanie zdobyli Mi-25 w bardzo dobrym stanie, co pozwoliło na jego dokładne zbadanie. Mało kto spodziewał się wtedy, że po kilku latach upadnie ZSRR, a do grona sojuszników USA dołączą kraje, które wykorzystują śmigłowce Mi-24, co pozwoli na bezproblemowe ich przebadanie i ocenienie.

Obecnie Amerykanie posiadają kilka Mi-24 i Mi-25 w różnych wersjach, pozyskanych zarówno od sojuszników jak i wykorzystywanych przez prywatne firmy świadczące usługi szkoleniowe dla amerykańskiej armii.

Przejęty Mi-25 podczas załadunku do C-5 (fot USAF)

Przejęty Mi-25 podczas załadunku do C-5 (fot USAF)

Podziel się.

O autorze

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.