Operacja Chariot

26 marca 1942 roku zespół uderzeniowy wyruszył do Saint-Nazaire. W rejon portu okręty dotarły wieczorem 27 marca, a o godzinie 00.30 28 marca rozpoczęto rejs ujściem Loary w kierunku doku. W tym czasie nad miasto doleciały bombowce, jednak z powodu gęstych chmur, nie przeprowadziły nalotu i jedynie krążyły nad miastem (wzbudziło to niepokój niemieckich dowódców, którzy ogłosili alarm garnizonu, obawiając się desantu spadochroniarzy).

HMS Campbeltown wbity w wrota doku Normandie

HMS Campbeltown wbity w wrota doku Normandie

Brytyjska grupa uderzeniowa pokonała większość trasy do portu zanim została zauważona przez niemieckie jednostki artylerii nadbrzeżnej. Dopiero o godzinie 01.15 artyleria nadbrzeżna rozpoczęła ostrzał, jednak część baterii ograniczyła się do strzałów ostrzegawczych. Brytyjczycy nadali wówczas fałszywy komunikat, w którym prosili o zgodę na wejście do portu uszkodzonych okrętów. Dopiero tuż przed wejściem do portu Niemcy ostatecznie zidentyfikowali zespół i rozpoczęli zmasowany ostrzał.

O godzinie 01.34 HMS Campbeltown uderzył w wrota doku Normandie, wbijając się w nie idealnie. W tym czasie będące pod ostrzałem ścigacze próbowały wysadzić komandosów w wcześniej wybranych punktach. Zadanie było bardzo trudne, ponieważ intensywność ostrzału była bardzo duża. Kilka ścigaczy zostało wówczas wyłączonych z akcji, a ich załogi albo zginęły, albo ratowały się skacząc do wody.

HMS Campbeltown wbity w wrota doku Normandie

HMS Campbeltown wbity w wrota doku Normandie

Wielu komandosów odniosło rany zanim zeszli na ląd, jednak mimo to najważniejsze grupy bojowe dostały się do portu i zaczęły atakować swoje cele. Zadaniem pierwszej grupy było zajęcie tzw. Starego Molo, z którego miała być przeprowadzona ewakuacja zespołu oraz zajęcie rejonu Starego Miasta i zniszczenie elektrowni, mostów i śluzy w rejonie wejścia do Nowego Wejścia do portu. Niestety atak nie powiódł się, ponieważ część ścigaczy została zniszczona, a pozostałe minęły strefę desantu. Tylko kilkunastu komandosów dotarło na brzeg, ale nie byli w stanie zabezpieczyć mola.

Druga grupa bojowa miała zniszczyć stanowiska artyleryjskie w rejonie Starego Wejścia do portu. Atak zakończył się częściowym sukcesem, głównie dlatego, że część stanowisk artylerii nie była nawet obsadzona. Kolejny zespół, który do portu dotarł na pokładzie niszczyciela miał za zadanie zniszczyć infrastrukturę związaną bezpośrednio z obsługą suchego doku. Oddział ten najlepiej wywiązał się z swojego zadania, niszcząc większość wyznaczonych celów.

HMS Campbeltown wbity w wrota doku Normandie

HMS Campbeltown wbity w wrota doku Normandie

W ciągu kilkunastu minut od rozpoczęcia ataku sytuacja w porcie zamieniła się w piekło. Niemieckie oddziały postawione wcześniej w stan gotowości szybko rozpoczęły chaotyczne kontrataki. Komandosi podzieleni na małe zespoły po wykonaniu swoich zadań próbowali dostać się do punktów zbornych w celu ewakuacji. Niestety około godziny 02.30, kmdr. Ryder obawiając się utraty jednostek potrzebnych do ewakuacji wydał rozkaz odwrotu zdziesiątkowanych ścigaczy. Ich załogi miały zabrać na pokład wszystkich napotkanych komandosów, jednak nie wszyscy dotarli nad brzeg.

Gdy ppłk. Charles Newman dowiedział się o ewakuacji podjął decyzję o kontynuowaniu walk, a następnie wydał rozkaz przebicia się poza miasto. W tym czasie ludność cywilna w Saint-Nazaire również zaczęła atakować Niemców. Niestety próba przebicia się przez miasto skończyła się porażką. Komandosi po kilku godzinach walk zostali w większości wzięci do niewoli. Tylko 5 opuściło miasto i dzięki pomocy ludności cywilnej dotarło do Hiszpanii, a następnie przez Gibraltar do Wielkiej Brytanii.

HMS Campbeltown wbity w wrota doku Normandie

HMS Campbeltown wbity w wrota doku Normandie

Koniec operacji

Port w Saint-Nazaire opuściły ostatecznie ścigacze ML 156, 160, 270, 307,  443 i 446 oraz MGB 314. Z 611 marynarzy i komandosów biorących udział w operacji zginęło 168, a kolejnych 214 dostało się do niewoli. Straty niemieckie nie są znane.

O godzinie 08.00 walki w mieście ostatecznie się zakończyły. W tym czasie Niemcy rozpoczęli oględziny portu w celu ocenienia strat, a grupa żołnierzy weszła na pokład HMS Campbeltown. Nie zwrócili oni jednak większej uwagi na zabetonowane przedziały na dziobie, uznając, że Brytyjczycy chcieli jedynie dociążyć dziób niszczyciela. O godzinie 10.35, z blisko półtoragodzinnym opóźnieniem zapalniki czasowe zdetonowały znajdujące się na niszczycielu miny. Eksplozja była tak potężna, że całkowicie zniszczyła wrota doku, a fragmentu statku zostały wyrzucone na setki metrów. Wrak wpadł do środka doku, gdzie uderzył o remontowane tam tankowce, co jeszcze bardziej powiększyło zniszczenia.

Dok Normandie po wojnie

Dok Normandie po wojnie

Eksplozja okrętu wywołała panikę wśród Niemców, którzy uznali, że w mieście cały czas znajdują się komandosi. Dopiero wieczorem sytuacja zaczęła powoli wracać do normy. W tym czasie zespół uderzeniowy, który wycofał się z portu był już daleko w drodze do Wielkiej Brytanii.

W wyniku rajdu zniszczono dok Normandie, który naprawiono dopiero w 1947 roku, już po zakończeniu wojny. Zniszczenia w porcie nie były aż tak duże jak zakładano, jednak ogólnie operacja została uznana przez Brytyjczyków za całkowity sukces. Tylko część infrastruktury portowej odbudowano w trakcie wojny.

1 2
Podziel się.

O autorze

Michał Banach

Gdybym miał spisać wszystkie swoje zainteresowania to nie starczyłoby mi życia. Głównie interesuję się historią, militariami i techniką a także fotografią, ale lista ta mogłaby być znacznie dłuższa. Skończyłem studia na kierunkach stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.